www.radiobabilon.pl

Cześnikówny cz. 3
Kraszewski Józef Ignacy


Cześnikówny cz. 3 - strona 1
" — Co ci mówił? Na Boga, prędko! — przerwała generałowa. — Że Skórski wczoraj podobno przemykał się przez Warszawę... i... nie sam, ale, jak mówią, z dziecięciem... dziewczynka bardzo ładna, mogła być w wieku Lizki... — Ale on tu jest jeszcze może — krzyknęła ręce..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 2
" uciechą i podskokami biegnące ku nim. Natalia rozpłakana porwała ją na ręce i przycisnęła do piersi, oszalała niemal z radości. Dziwny jakiś głos dobywał się z jej ust, niezrozumiały, załzawiony, namiętny. — Moja! Ona jest moja! — wołała ciągle. — Być że to może?..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 3
" pocieszającą pewność, że dziecię pozbawiane ojca, mieć będzie troskliwą we mnie matkę, jaką byłam dotąd, że ich mieć będzie dwie, bo oko drugiej matki ze krwi także nad nim czuwać będzie... . — Jak to? — zapytał nagle Skórski. — Generał by je zabił! — Generał..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 4
" Drzwi się otworzyły i w progu stanęła z groźną twarzą Natalia. Popatrzyła nań. — Ja jestem matką — odezwała się — waćpan żadnego nie masz prawa do dziecka. Skórski stał niemy. — Zabójco mojej siostry, idź stąd i nie pokazuj się tu więcej! Dziecka widzieć ci nie..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 5
" natury, a z postępem lat sztuce kazała zastąpić, co wiek nielitościwy popsuł i wyszczerbił. Wieczorami więc, z daleka, mogła się nawet świeższą wydawać. Pewnego zimnego wieczoru, jak zawsze wśród karnawału, pułkownikowa dawała coś tańcującego, co się balem nazwać nie..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 6
" i wesołości niewymuszonej, jaka na nich panowała. Sama gosposia, choć (ciągle się wyrzekała, że jest za stara do tańca, dawała się brać do mazura, do kontredansa, do poloneza, do polki, walca tylko już nie znosiła, bo jej zbyt działał na nerwy. Spodziewano się w tym dniu..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 7
" Gdy już salony oba popod ścianami przyozdobiły się grzędą piękności, gdzieniegdzie poprzerzynanych okwitłymi i zżółkłymi postaciami dla zbawiennego kontrastu, w chwili gdy fortepian rozpocząć miał swą burzliwą funkcją — szept się rozszedł po pierwszym salonie, oczy..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 8
" zakłopotanych ruchach, znać było, że ją ten wielki świat przerażał, te tysiące oczu skierowane na nią, niepokoiły. Gdyby nie była tak wesołą, rozpłakałaby się może. Za nią szła surowych rysów i wyrazu twarzy kobieta średnich lat, niegdyś piękna, której z dawnych..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 9
" stoliczku posilającego się razem upakowanym kotletem, pieczystym, kompotem i tortem. Praktyczny radca wyrzekł się form dla istoty, zdobył sobie zawczasu, co mu było potrzeba, i z obawą tylko patrzył, by kto nie przysunął się do podziału butelki czerwonego wina. którą z..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 10
" — A ma... ma... Patrzaj no tam w prawo, ten stary, wyłysiały, z zapadłymi policzkami... — Któż to taki? — Niegdyś obywatel... później Bóg go tani wie, był w Australii długi czas, czy na petrolu, czy na złocie, czy na jakim innym instrumencie, ogromną zrobił fortunę i..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 11
" — Albo ja tam wiem! Kto tam wyszpera, dosyć że się nie lubią. — Co za położenie przykre dla młodej osoby... — Zapewne — mówił radca — ale ona się wychowywała z dala od ojca, mało go znała nawet i niewiele cierpi pewnie na tym, że ją tak trzymają, iż ledwie go..."

Cześnikówny cz. 3 - strona 12
" maluje cudnie, tańcuje, jak widziałeś, a w dodatku dobra, łagodna i... — To prawdziwe nieszczęście! — zawołał młodzieniec. — Kogóż godnym uznają tego skarbu? — Audaces fortuna juvat! — rzekł radca i ostatni kieliszek wina wychylił. "