www.radiobabilon.pl

Cześnikówny cz. 2
Kraszewski Józef Ignacy


Cześnikówny cz. 2 - strona 1
" dowiedziałem się tu — rzekł dysząc i przechadzając się po ciasnym pokoiku — ale niespodziane zjawienie tego jegomości nie da mi spocząć... trzeba z nim skończyć... kto to jest? Mości pani, kto jest ten Don Juan szczęśliwy? Mów... Generałowa namyślała się jeszcze. — Moja..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 2
" Generał miał twarz wypogodzoną i wesołą, a sama pani dawno nie była tak ożywioną. Ze Skórskim, który zawsze nie bez pewnej obawy wchodził do tego salonu, generał przywitał się zaraz przy drzwiach bardzo serdecznie, uśmiechając mu się, okazując przyjaźń poufałą, niszcząc..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 3
" — Ale, ale! w starym piecu diabeł pali!... — rozśmiał się Hochwarth. — A w istocie czas by się ustatkować i ożenić... prawda? — Ożenić? Bodaj czy nie będzie trochę późno — odezwał się pan Michał. — Sama pora — kończył gospodarz — posłuchaj mnie, ja waćpanu..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 4
" generał wziął pod rękę przyjaciela i wyprowadził go do gabinetu, dając mu świeże cygaro. Był w najwyśmienitszym humorze, sam ognia przyniósł do zapalenia hawany, posadził Skórskiego w najwygodniejszym fotelu i z twarzą uśmiechniętą, klepiąc go po kolanach, rozpoczął: —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 5
" się ćmiło; marzenie owo zaczynało przybierać smutne barwy rzeczywistości. — Mieliśmy parę dni temu dwadzieścia, nieprawdaż, dwadzieścia tysięcy? Przybywa nam półtrzecia, za dwa wieczory... razem z dzisiejszą przegraną uczyni to dwadzieścia cztery tysiące sześćset... Pot..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 6
" mąż tej, co go nienawidziła, pomścił się na nim ruiną. W odegrane wcale nie wierzył. Twarz jego malowała stan ducha upadłego. Nie mógł się odezwać ani słowa. Położył pióro na stoliku i siedział ogłupiały. Generał nań spojrzał i poklepał go po ramieniu. — Masz w..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 7
" Tak pożegnawszy, zszedł ze schodów Skórski, z pomocą przyświecającego mu lokaja, któremu za tę grzeczność jeszcze zapłacić musiał. Znalazłszy się na ulicy, nie wiedział dokąd iść — chciał co najrychlej pomówić z radcą; była godzina późna, o której go najprędzej..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 8
" się Skórski, trąc czoło, jak by uciekającą pamięć chciał przywołać; radź mi... — Cóż tu radzić? — odparł radca. — To po prostu ruina. Wiele warta Brończa? — Może być warta pięćdziesiąt... — Masz na niej Towarzystwo? — Naturalnie. — Długi prywatne? —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 9
" dowiedział nawet. Czwartego dnia z rana, gdy się zbierał już na miasto wyjrzeć, służący oznajmił mu wizytę generała. Zwykle Hochwarth przychodził wesół, żartobliwy, nastrojony na ten ton wygodny, który dozwala mówiąc wiele, nie powiedzieć nic. Tym razem z twarzy posępnej..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 10
" mieście jako gracza, który waćpana całego majątku pozbawił, dla tych tam głupich dwudziestu tysięcy! Wstał nagle Hochwarth. — Kiedy tak jest — dodał — przyszedłem panu oznajmić, że między nami stosunki są zerwane! Rozumie się, iż mojego długu poszukiwać będę prawnie...."

Cześnikówny cz. 2 - strona 11
" Chciałbyś się tanim kosztem zbyć długu... Przepraszam!... Cierpliwości brakło Skórskiemu. — Licytuj pan majątek, zabierz go sobie! Rób, co chcesz... — Zapewne że inaczej uczynić nie mogę — odparł generał. Zamiast wyjść, czego się spodziewał pan Michał, Hochwarth..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 12
" przyjdę za parę dni po odpowiedź. — Wstał, bez ceremonii kapelusz kładąc na głowę, i bez pożegnania wyszedł z pokoju. Skórski upadł na krzesło. Położenie było rozpaczliwe. Dziwna ta zagadkowa propozycja ożenienia chodziła mu po głowie jak coś niezrozumiałego. Widział się..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 13
" — Poznajesz mnie pan — odezwała się — domyśleć się powinieneś, po co do niego przychodzę. Winieneś mi sprawę zdać z losu mojego dziecka... Gdzie ono jest? Mów! Skórski oniemiał. — Mów prawdę — dodała generałowa — jesteś w ręku męża mojego, który cię może..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 14
" Skórski. — O dziecku nic nie wiem, o człowieku, co je wziął, nie miałem wieści... Rozpłakała się Natalia; Skórski stał zimny i roz. drażniony tylko. — Nie miałbym żadnego powodu skrywać wam losu dziecięcia, gdybym o nim wiedział. Winny czy nie, przysięgam wam......"

Cześnikówny cz. 2 - strona 15
" gospodarstwo w Brończej, a w ostatku, dawszy mu parę złotych na piwo, odszedł. Daleko więcej zdziwiony był radca, który dla ceremonii chciał odwiedzić dawnego towarzysza, a przybył post factum, gdy już nawet sługi i tłumoków nie było. Stróż kamienicy, człek poważny i..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 16
" ekonoma człowiek niemłody, na dworaka wyglądający, nie znany w okolicy, który prosił, czyby chatki nająć sobie nie mógł, a do niej parę zagonów ogrodu. Składał papiery i świadectwa, jako bywał w różnych służbach po dworach, a wszystkie, szczególniej ostatnie, świadczyły,..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 17
" później, chociaż się zapierał, począł uchodzić za bogatego sknerę. Wydało się to w ten sposób, iż włażąc w drogę arendarzowi, począł na lichwę po trosze pożyczać. Gdy to gruchnęło po wsi, a ten i ów już się mu zadłużył i nie sposób się było ukryć z tym, że w..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 18
" kieszeniach, około chaty i ogrodu sam nic robić nie potrzebując, bo sobie w procencie od pieniędzy daremszczyznę zawsze wymawiał. Jeden mu rąbał, drugi kopał, trzeci grodził, czwarty łuczyny musiał dać, i to się wcale nie liczyło. W karczmie nigdy go nikt nie zobaczył, naprzód..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 19
" przejeżdżąjąeego nie pochwyci, ale i to mu się długo nie udawało; a gdy nareszcie raz zatrzymał jadącego, prosząc o radę, doktor go zbył ni tym ni owym, powiadając, że w jego wieku z tej choroby wyleczyć się już trudno, że bogaci na to tracą wiele pieniędzy i podołać..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 20
" koniu, powtarzając hukanie i nawoływanie. Pies, aż łapami się na płocie oparłszy, szczekał zajadle. Gdy posłyszał przybyły otwierające się drzwi chaty, w której się świeciło, począł na babę wołać, aby do niego szła. — Co wy tu robicie, na miłego Boga! — zakrzyczała..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 21
" z dawnej służby przyniósł z sobą. Coś go tknęło, poszedł się guzikom przypatrywać, po chwili zdziwiony zapytał: — A to się tu skąd wzięło? Mikołaj, przyczajony czy śpiący, nic nie odpowiedział; Pawlicha powoli objaśniła, że to była z dawnej służby liberia...."

Cześnikówny cz. 2 - strona 22
" Podróżny to milczenie przypisując niepotrzebnej obecności Pawlichy, wyprawił ją małym datkiem za drzwi. Szła tedy do sieni, konia niby doglądać, aby się nie urwał; a koń prędzej miał ochotę się kłaść niż biegać, bo okrutnie bokami robił i dyszał. — Stary — ozwał..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 23
" — Więc i sepultura musi być — odezwał się przybyły — a tej mi teraz koniecznie potrzeba. Zabawię więc do jutra i od księdza ją dostanę. Mikołajowi oczy błysły. — Gdzie? jaka sepultura? — odezwał się. — Czy to dzieci zapisują? Ja nawet się nie meldowałem z tym do..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 24
" właśnie roku, córka jej zmarła na Zielone Święta, i obrachowała łacno lata. — A miał z sobą dziecko, gdy do was przyszedł? — Mogę i choćby przysiąc na Ewanielii — odezwała się Pawlicha — bo co prawda, to prawda, że samiusieńki jeden przyszedł i nigdy nikogo przy..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 25
" Porwał się na te słowa podróżny, aż Pawlicha ze strachu krzyknęła, ręce łamiąc, i chwyciwszy starego za ramiona, trząść nim poczęła jak martwym drzewem, a Mikołaj jęczeć i krzyczeć. Pawlicha przyskoczyła, nie wiedząc już, co czynić, żeby kryminału nie dopuścić, bo ze..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 26
" sobie do kryminału oddaj, więcej cierpieć nie będę... wszystko mi jedno... To mówiąc, zsiniałą twarz, wśród której dwoje oczu białych świeciło, podniósł ku napastnikowi, jak by wyzywając go; trząsł się cały. Zmilczał chwilę przybyły mężczyzna. — Ty kłamiesz! —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 27
" Pawlicha stała nieruchoma. Podróżny też pogardliwie spojrzawszy na leżącego, podszedł do ognia zapalić cygaro, już nic nie mówiąc, jak by na niego nie zważał. — Którędy do karczmy? — zapytał Pawlichy. Baba rada się go pozbyć była; żywo więc rozpowiadać zaczęła, że..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 28
" Co dziwniej, w nocy nie jęczał wcale, tylko oddychał ciężko. Sądziła, że po takiej łaźni, jaką przebył, nie podniesie się już i bodaj zaniemówi zupełnie, ale natura była znać w tym Mikołaju osobliwsza, bo nazajutrz rano o swej mocy bez kija się zwlókł, silniejszy niż..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 29
" Jak mógł ów człowiek uciec, który niedawno ledwie o kiju się wlókł przez podwórko, tego trudno było zrozumieć. Nikt też go wychodzącego nie widział. Psa zabrał ze sobą; nierychło, bo na trzeci dzień dzieci, które biegły ze dzbankami do krynicy, powiedziały, iż z rana..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 30
" okolicę nie było. Leśniczówka leżała właśnie na kraju tego boru, a była to chata porządniejsza nieco od wiejskich, w której na czas letniego myślistwa pan Michał izbę sobie osobną trzymał, bo niekiedy po parę tygodni polował. Teraz mu się ona przydała wielce, choć o łowach..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 31
" zapomnieli. Będą przychodzić listy, proszę odsyłać je nazad z tym, iż niewiadome wam miejsce mojego pobytu. — A już ja sobie dam radę! — odezwał się ekonom wzdychając. — Ale proszęż jaśnie pana, co się stało, jeśli wolno zapytać? — Mała rzecz, głupstwo — odparł..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 32
" którego i pan Michał Skórski się liczył. Karty, butelka, przyjemne próżniacze towarzystwo, składały się na żywot i sprawy pana Godziemby-Dygowskiego, z powołania prawnika, a niegdyś młodzieńca wielkich nadziei. W istocie był to człowiek zdolności rzadkich, obejścia łatwego,..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 33
" jedne mają wady, a nie obawiają się, by sobie wzajem zawadzać mieli. W nocy już przybywszy Cyrkiewicz do miasteczka, zastał na nieszczęście u Dygowskiego kawalerski wieczorek. Nie pokazując się wcale, aby na siebie nie zwrócić uwagi, wywołał go zręcznie i opowiedział mu rzecz..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 34
" — Nie jest to łatwe — rzekł Dygowski siadając. — Dla głupich wszystko trudne, ale nie dla ciebie, mój drogi — kończył Skórski. — Mnie się widzi, że antydatowany skrypt na sumę 30 000, wniesiony do akt, wszystko pokryje... — Ale komuż go wydasz? — Choćby tobie......"

Cześnikówny cz. 2 - strona 35
" — Dokądże mógł uciec? Nie gdzie indziej jak do domu... Generał coś mruknął, spojrzał na żonę, która w fotel upadła zamyślona, i wyszedł. W chwilę potem, wyjrzawszy oknem, aby dopatrzeć, gdy mąż wyjdzie do miasta, Natalia włożyła kapelusz, narzuciła zasłonkę i..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 36
" drzwi z krzykiem, chwilę stała na korytarzu, jakby przypominając coś sobie, rzuciła się na schody do swej izdebki — wtem Lizka nastręczyła się Natalii. — Dziecko moje — zawołała — ta biedna kobieta kocha ciebie, posłucha cię może, idź, bież, proś ją, aby z nami..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 37
" wstrzymać nie może, mnie ciągnie przeznaczenie, mnie woła głos, którego słuchać nawykłam!... Dziecko się zamyśliło. — Ale nie — ozwała się, zbliżając z wolna do biednej obłąkanej i przemagając wstręt a obawę — żadnego głosu nie ma, nic nie ciągnie... potrzeba się..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 38
" słowa, powtarzając jedne, a Róża słuchała więcej dźwięku jej mowy, niżeli tego, co mówiła. Minęła chwila, weszła generałowa i Teresa. Zobaczywszy ten cud, stanęły obie z daleka, obłąkana zarumieniła się. Spojrzenie na siostrę zdawało się nagle przywodzić jej na..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 39
" na dół, bo się na wieczór spodziewano profesora. Uciszyło się wszystko w domu. Dziecię po kilka razy biegało na górę, podsłuchiwać pode 'drzwiami Róży, ale cicho było w jej izdebce. Sądzono, iż znużona, pomodliwszy się, poszła na spoczynek. Nazajutrz rano nie znaleziono jej..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 40
" znanego miasteczka. Tu już była jak w domu, znano ją — i gdy się pokazała wśród pierwszych domostw, a psy na nią ujadać zaczęły, przybiegały dzieci wołając: — potańcuj nam, Cześnikówno! zaśpiewaj, panno Różo! — a na wołanie dziecinne zrywała się do skoków i..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 41
" — Bo ja wszystko wiem — odparła Cześnikówna — na jawie tom głupia albo pijana, ano we śnie wszystko widzę jak na dłoni. Ho! ho! on tu gdzieś być musi! Ruszył Żyd ramionami. Cześnikówna znużona ręce podłożyła pod głowę i zasnęła na stole, a spała tak do nocy. Chcieli..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 42
" gdy myślę, gdzie to ja zaszłam, gdziem była i jak się tu nazad dostałam! Zaczęła wzdychać, trąc twarz ręką. — Chodziłam za tym diabłem, co do Warszawy pojechał, bo mi pan Bóg przykazał, ażebym się za nim włóczyła jak mara aż do śmierci! — Głos zniżyła. —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 43
" przebaczyć nie umiesz, a ścigasz go niepoczciwą zemstą swoją! — A kiedy mnie pan Bóg na to przeznaczył — odparła żywo Cześnikówna. — Pamiętam jak dziś, a było to dawno, gdym jeszcze płakać umiała i usnęłam z płaczu. Zjawił się przede mną starzec w światłości i..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 44
" z Warszawy przyszły pisma urzędowe, które nazad zwrócono z poświadczeniem urzędu, iż o miejscu pobytu pana Michała Skórskiego nie wiedziano. Tymczasem Cyrkiewicz z wierzytelnościami, jakie na Brończej miał, poszedł do sądów i umiał tak chodzić około swej sprawy, że z pomocą..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 45
" — Tylko ty mi się tu tłucz po lesie, stara wiedźmo! Dam ja ci! — A nie widzisz, ślepy krecie, żem dziś ja panią tutaj? Cyrkiewicz poczerwieniał od złości. — Ja cię tu w lesie nie ścierpię! — Kochanie moje... Krwi sobie nie psuj! Ja tu siedziałam tyle lat i siedzieć..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 46
" się, przekradając, powoli pociągnęła, lasem, kierując po znanych sobie bagnach, zawałach i uroczyskach. Cyrkiewicz jechał drożyną, która okrążała moczary i błota. Cześnikówna znała tak dobrze miejsca, którymi prawie sucho przejść było można, że o pół sobie drogę..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 47
" Cyrkiewicz zsiadł, zdejmując czapkę, papiery jakieś miał w kieszeni. — Jak się masz — rzekł Skórski postępując ku niemu. — Cóż Dygowski? Co z Warszawy? Jak tam sobie rady dajecie? — A nic — odparł ekonom — złego, chwała Bogu, nie ma nic, po staremu! Generał nas..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 48
" Warszawy. Jesteś tak jak dziedzicem Brończej, chcesz być spokojnym, wejdziesz z nim na swoją rękę o nabycie długu. Dasz mu, do kata, odczepnego pięć tysięcy rubli, dostaniesz ode mnie za fatygę trzy — i interes będzie ubity... Gdy dług przeleje na ciebie, przynajmniej z nory..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 49
" słodko było, że znowu ma w ręku nieprzyjaciela. Traf ją wprowadził na drogę, siadła pod krzyżem, czując się zmęczoną. Drogą słychać było szybko jadącą bryczkę pocztową ku Brończej. Spojrzała. Siedział na niej ogorzały, niemłody mężczyzna, niemiłej twarzy...."

Cześnikówny cz. 2 - strona 50
" generale, że fatyga daremna. Z próżnego nikt nie naleje... — Zobaczymy — odezwał się Hochwarth. — Wioska na licytacji może pójść wyżej, niż się zdaje, a bez sprzedaży jej się nie obejdzie. Cyrkiewicz zmilczał. Chciał być grzecznym; na wszelki wypadek wziąwszy klucze od..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 51
" począł rozpytywać o gospodarstwo, o szczegóły, naturalnie w jak najgorszym przedstawiające się świetle. Nic go to nie zrażało. W parę godzin przybyli urzędnicy, których generał wezwał, przyjechał i Dygowski, jako dawniej umocowany przez dziedzica. Ten mógł się mierzyć z..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 52
" Siedząc tymczasem w małej mieścinie, w której nikogo nie było oprócz proboszcza i wikarego, gdy on z duchownymi jakoś wcale obcować nie umiał — nudził się pan generał okrutnie. Cyrkiewicz zaglądał doń, lecz w układy się wdać nie było można. Jątrzyła go ucieczka..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 53
" Jednego wieczoru rozgadali się jakoś więcej i szczerzej niż kiedykolwiek. Chaim był w dobrym usposobieniu i gadatliwy, co mu się nie zawsze trafiało. — Co to się dziwować — rzekł — że on tak mizernie skończył. Proszę pana generała, nie obrażając nikogo, albo to inaczej..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 54
" Dziewczęta były śliczne, a pan Michaś prędko się tego dopatrzył. Żyd, jak by mu niemiło było mówić o tym, westchnął i zamilkł chwilę. Generał wstał dziwnie poruszony i zbliżył się do niego. Znać go historia ta nad miarę zajmować zaczynała. — I cóż się tedy stało?..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 55
" odpędzić; kryła się w lasach, szpiegowała, poprzysięgała, że gdyby się ważył żenić, to go od ołtarza odciągnie. Nie dała mu dnia przeżyć spokojnie... Nareszcie w roku przeszłym, mówią ludzie, że w nocy go w lesie napadła i z konia ściągnęła, tak że padłszy na pień,..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 56
" policjant, z pozwoleniem pańskim — mówił Chaim — będzie trzeźwa, będzie głodna, pójdzie, nie wiem ile mil, piechotą... Już ją Skórski chciał kazać zamknąć... — Ona tu przychodzi czasem do miasteczka? — zapytał cicho Hochwarth. — Mało nie co dzień. Ja ją jaśnie..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 57
" Hochwarth — wszak w księgach być musi, z wymienieniem imienia matki? — Musi się w nich znajdować, bo dziecię sam chrzciłem — rzekł staruszek — i wpisałem je z obowiązku... Hochwarth zamilkł, nie miał żadnego powodu wydobywania tej metryki, a nie chciał na siebie..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 58
" nigdy. Zaczepiał go ze stron różnych i słowa dobyć nie mógł. Dopiero na wychodnym Hochwarth jakby mimo woli odezwał się: — Lecz że też tego łotra ani śladu, ani trupa znaleźć, ani poszlaki po nim dopytywać nie można! Nie miał pieniędzy uciekając nad te, które ja mu..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 59
" pomarańczowe zachodzącego słońca złociły wierzchołki, a poniżej mrok się rozścielał szary, przez który gdzieniegdzie swawolnie zakradziony pas światła wieszał się po listkach i rozwierciedlał kałuże. Czasami jastrząb wracający z łowów lub czarny bocian, co mieszka w..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 60
" modlitwę swą kończyła, zaszeleściło u stóp dębu; spojrzała i zobaczyła Horpynkę, spinającą się ku niej z garnuszeczkiem w ręku. Dziewczę ciekawie się przypatrywało starej przyjaciółce, na której oczach widziało łzy, a nie dochodząc, postrzegła ją jeszcze domawiającą..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 61
" Nierychło chód dał się słyszeć ostrożny; idący stawał niekiedy i rozpatrywał się, strzelbę miał przez plecy przewieszoną, buty długie i znać nawykły do pieszych wędrówek, umiał sobie wynaleźć drogę i kierować się po lesie. Stary dąb omszony, najgrubszy ze wszystkich,..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 62
" — A co byście z nim zrobili, gdybyście go znaleźli? Generał ręką zrobił ruch znaczący, jak by chciał pokazać, żeby mu karku nadkręcił. Róży czerwoność wystąpiła na policzki, oczy się zapaliły, pochwyciła rękami za brzeg dziupli i zręcznie dosyć spuściła się z niej..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 63
" na wolność... — Potrząsła głową. — Jego by na wolnym, ogniu piec... przywiązanego do drzewa... a ja bym śpiewając tańcowała dokoła... Niechby się tak pomęczył trochę jak ja całe życie! Hochwarth słuchał i patrzył. — Już gdybym ja go złapał, ręczę wam, nie byłoby..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 64
" pijanemu szatan mnie skusił, bym mu głowę rozbiła. Był to wielki grzech... — Skryła się w dziuplę krzycząc: — Dobranoc jegomości... Idź spać! idź spać! słonko krwawe na zachodzie! zachodzie... wilcy na żer idą, kto się z nimi nie zna, niech po lesie nie wędruje! Idź..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 65
" która była i w błocie, i we krwi! Ja ciebie o pomoc nie proszę, a ty mnie daj pokój... bywaj zdrów, bo cię wilcy zjedzą, żal by mi było takiego uczciwego człowieka! — Z szalonymi nie ma rady! — burknął generał, chcąc odchodzić. Postąpił kilka kroków, już kierując się..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 66
" odpowiedzieć za zatracone dziecię... a potem mamy z sobą inne porachunki. Brończę mu wezmę i pójdzie z torbami! Cześnikówna klasnęła w suche dłonie, — Ot to, to... z torbami! Ślicznie... ja z nim pójdę razem i już nam będzie dobrze! Ty jesteś, widzę, dobry człowiek —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 67
" Spodziewał się Skórskiego pochwyciwszy, dosyć mieć poszlaków do zadania mu podstępnego fałszerstwa w sprawie długu. Raz rozpoczęty proces dozwalał uwięzić winowajcę i — może się go pozbyć na zawsze. Kogo innego mógł użyć z boku dla wytoczenia mu sprawy o zatracone..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 68
" widok broni dosyć niespokojnie cofnął się i stanął w pewnym, oddaleniu. — Do czego to jaśnie panu... ten interes?... — rzekł cicho. — Ja to zwykle z sobą wożę w drodze. — Ale u nas. to niepotrzebne — odpowiedział Chaim — u nas ludzie się tak nie porywają prędko i..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 69
" Puściła się sama przodem, wskazując, kędy przejść było można suszej między moczarami, trzęsawiskiem, kłodami i kępami. Kilka razy generał na próżno usiłował rozpocząć rozmowę, potrząsała głową, nie odpowiadając wcale. Przeszli przestrzeń dzielącą ich od leśniczówki..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 70
" Hochwarthowi pochwycenie pana Michała. Chciał wkrótce potem już wstać i iść, ale go Cześnikówna prawie gwałtem wstrzymała. Oczy mieli zwrócone na drzwi i okno, którego zasłona niedługo się podniosła, ręka z wewnątrz odryglowała je i popchnęła. W oknie ukazał się Skórski..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 71
" Cześnikówna na wznak, z ręką na piersiach, z których buchała krew. Twarz jej już trupia powlekała bladość, resztki tylko życia, drganiem ciała się zdradzały. Oczy zaszklone nie widziały już nic, usta przestawały się poruszać, skrzywione ostatnim uśmiechem. Trafiona w serce,..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 72
" przesilenia w chorobie, sprowadzają one zmianę usposobień, otwierają życie nowe i zmuszają zerwać z przeszłością. Takim kryzysem w życiu Skórskiego był ów ranek, w którym na pół przytomny, ledwie rozbudzony, strachem i gniewem przejęty, porwał strzelbę i zabił..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 73
" odprawił, zaledwie czas mając zrzucić albę, pośpieszył drżący do Skórskiego. Na widok proboszcza, którego nawykli byli szanować wszyscy, rozstąpiły się tłumy, poodkrywały głowy i starzec mógł się zbliżyć do wozu. Z oczyma wlepionymi przed siebie nieruchomo Skórski nie..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 74
" — Niezbadane są wyroki Boże!... — rzekł. — Wszystko się składało na krwawy koniec tej historii. Bóg osądzi! Bóg osądzi... Ze łzą w oku zbliżył się starzec do generała. — Nie znam was — dodał — anibym śmiał dyktować sumieniu waszemu, jak ma postąpić. Pomnij pan..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 75
" dopiero rozmyślać zaczął, co mu czynić należy. Poleciał natychmiast do Dygowskiego. Ten już wiedział o wszystkim, bo wieść się piorunem rozbiegła, był niespokojnym bardzo. Doszło go bowiem wprzódy, że generał coś poodkrywał, a to dla niego nieprzyjemne może sprowadzić..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 76
" — Zdawałoby mi się, iż do zguby człowieka nie masz pan żadnego powodu... Hochwarth popatrzył na mecenasa. — Możesz się pan mylić — rzekł — ale ja nie mam obowiązku tłumaczyć się przed nim. Nie idzie . zresztą ani o zgubę, ani o ratunek, chodzi o sprawiedliwość. —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 77
" dowieść kondyktu było trudno, co się tyczy kryminalnego procesu o zabójstwo Cześnikówny, ten, wywodząc całą smutną przeszłość przed sąd, miał też na korzyść obwinionego dać łagodzące okoliczności. Długie prześladowanie, napaści, zabójstwo popełnione bez rozmysłu —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 78
" Zgodził się na to jak najchętniej mecenas. Znikli obaj, odszedłszy na ubocze. — Nie cofam słowa mojego — rzekł Dygowski — dług za Skórskiego zapłacimy... a generał złagodzisz swe zeznania. Nie żądamy od niego nic nad prawdę, lecz prawdę nie zatrutą osobistą..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 79
" pieniężna załatwi się między nami bez trudności. W interesie Skórskiego zdaje md się najwłaściwszym... Tu zawahał się nieco, Dygowski patrzył mu w oczy. — Ażeby z więzienia za granicę uszedł i więcej się w kraju nie pokazywał. Do tego możemy mu dopomóc... Ja sam —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 80
" — Nie mogę, póki nie będę mieć pewności, że Skórski uciecze i że mi da wiadomość o dziecku... Hochwarth przeszedł się po pokoju, mecenas stał zadumany. — Miarkuj pan — odwracając się dodał generał — że ja knuć żadnej zdrady nie mogę, bo cóż bym miał za zysk na..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 81
" osłonięte tarcicami tak, że tylko z góry wchodziło doń trochę szarego światła, tarczan pokryty siennikiem i grubą kołdrą, stolik i jedno krzesło — składały cały sprzęt izby, której piec przy wnijściu, rozwalony i zatkany naprędce cegłami, dodawał nędznego pozoru. W..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 82
" — Mówmy krótko, a stanowczo — począł obrońca. — W generale znalazłem niespodziewanie, mimo że zrazu okazywał się zajadłym, powolniejszego, niż sądziłem, człowieka... Obrona twoja byłaby trudną, chce ci dopomóc... — (nachylił się do ucha) — do ucieczki! — Któż..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 83
" trupa tego widział... stało się we mnie... Zdało mi się, że jakiś obłęd spada mi z oczów, żem ja sam zabity dla życia, a obudzony dla pokuty... Dygowski, ja o nic już nie dbam, chcę tylko w sumieniu moim spokoju... spokoju... spokoju!... Mówił z, wzrastającym coraz zapałem;..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 84
" niech mi pomoże do ucieczki, a daję mu słowo, że więcej o mnie ani o dziecku słyszeć nie będzie. Jestem zabójcą, powrócić przecież nie mogę... Pójdę gdzieś, nie wiem... będę pracować, jeśli potrafię... są gdzieś jacyś krewni w świecie... mnie dziś nic nie potrzeba,..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 85
" wychowaniu. Umarło z ospy — dorzucił, kłamiąc jak najnaturalniej, Dygowski. — Jakiż dowód? jaki dowód? — zawołał Hochwarth. — Mnie potrzeba dowodu! — Jego słowo widzi mi się dostatecznym! — Jego słowo! — wzgardliwie rzekł generał. — Słowo tego człowieka nie ma..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 86
" mu, o cześć kobiety, powinieneś zrozumieć mnie i uniesienie przebaczyć! — Wszystko to pojmuję i zapomnę — rzekł Dygowski — teraz idzie o ratowanie Skórskiego. Tu zaczęli szeptać z sobą długo i naradzać się. Mecenas wprowadził go do gabinetu, wyszli z niego dopiero w..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 87
" w czary. Najściślejsze badanie nie potrafiło nawet wykazać, nocą czy dniem uszedł więzień i jaką wydobył się na wolność drogą. Poszły listy gończe na wsze strony, ale że nikt tak bardzo sprawy nie popierał, przygłuszono ją i pozostała tylko legendą bajeczną w miasteczku...."

Cześnikówny cz. 2 - strona 88
" — Nie... — słabym głosem rzekł mężczyzna. — Panna Teresa... ska? — Tak jest... — Pozwoli pani — jąkając się dodał niespodziewany gość — interes najwyższej wagi. Czy pani sama? Coraz bardziej zdziwiona artystka odpowiedziała. — Proszę pana, sarna jestem...."

Cześnikówny cz. 2 - strona 89
" — W roku... dnia... miesiąca... godzinie... — czytał drżącym głosem — dziecię płci żeńskiej podrzucone zostało do szpitala Dzieciątka Jezus. Teresa zarumieniona, z załamanymi rękami, porwała się z krzesełka. — To dziecię jest... moim — kończył coraz ciszej..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 90
" Mężczyzna, słuchając jej z jakimś poszanowaniem, wstał. — Pani — zawołał — ja jestem ubogi, ja jestem nieszczęśliwym, — ja nie mam na świecie nikogo, ale ja oddam, co mam, aby choć późno obowiązku dopełnić! Ja jestem jej ojcem!... — Waćpan jej ojcem? Katem raczej!..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 91
" Panna Teresa gwałtownie zatrzasnęła drzwi. Z narnarszczoną brwią usiadła w krześle, trzęsąc się z gniewu, założyła ręce na piersi, milczała. Mężczyzna walczył z sobą długo. — Pani imasz słuszność — rzekł ponuro. — Uznaję to, ale ja mam prawo do dziecka... —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 92
" pochylił, zamyślił się. Siedział tak, jak by zapomniawszy, gdzie jest i kogo ma przed sobą. To zdrętwienie przejęło jakąś obawą artystkę. — Czy to dziecię waszym jest, czy nie — zawołała — to wielkie pytanie. Często po kilkoro podrzutków jednego dnia i godziny się..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 93
" — Pani mnie nie uznajesz zdolnym zabezpieczyć jej los — rzekł nieznajomy — daruj, że też ja odmówię pani do tego, nie chęci, ale mocy... Pani żyjesz, jak sama mówisz, snami, a życia twardego dni powszednich rozumieć nie możesz. — Ale mam serce i instynkt matki dla niej, a..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 94
" pomogę być co chwila pochwycony i zginąć, ale nie zważając na niebezpieczeństwo, będę stał u drzwi pani, póki mi nie oddasz dziecka. Mam dla niego obowiązki, chcę je spełnić, dam mu imię moje, dam, co mam... przestanie być sierotą bez nazwiska... Teresa pogardliwie się..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 95
" w lepsze ręce dostać się dziecię nie mogło! I pan byś chciał je odbierać!... Z kolei Skórski stanął zdumiony. — Skądże pani wiesz, o czym nie powinien, nie może nikt wiedzieć? — Myśmy siostrami serdecznymi dla siebie były niegdyś i jesteśmy do dziś dnia; nie miała dla..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 96
" papier, przycisnęła bibułą, złożyła go szybko i za gors schowała. Skórski wyszedł z wolna. Artystka poczęła się gorączkowo przechadzać po pokoju; klękła potem u kanapy ze złożonymi rękami i zaczęła się modlić. Dramat, który zwykła (była odegrywać na scenie, wkraczał..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 97
" — Lecz gdyby... gdyby — mówiła Teresa całując ją — matka przybrana musiała prawdziwej ustąpić, czy dla mnie zostałoby ci w sercu miłości trochę? Pytanie to niejasne zmusiło dziecko do myślenia; Lizka niedobrze je zrozumiała, patrzyła w oczy Teresie, jak by w nich czytać..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 98
" nieszczęść przyczyną... Róża biedna nie żyje! I jaki zgon, mój Boże, z ręki tego człowieka! Michał ją zabił... — On ją zabił! — krzyknęła artystka, przypominając sobie w tej chwili rozmowę z nim, jego wyznania. — Dla niej wszystko skończone — zawołała Natalia —..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 99
" A matki serca i wnętrzności dla dzieci! Przyjdzie mi więc z tą ostatnią myślą się pożegnać, żebym je kiedykolwiek odzyskać mogła!... Z rękami załamanymi zaczęła chodzić po pokoju, Teresa nie spuszczała ją z oka. — Moja Talko — rzekła na pozór chłodno — nie powinnaś..."

Cześnikówny cz. 2 - strona 100
" z rąk sprawiedliwości dopomogli. A! niechby sobie żył, byleby przyszedł nań kiedy żal i skrucha i wyznanie prawdy. — Ty jednak dziwna jesteś — przerwała siadając przy niej Teresa. — Chcesz wieści o tym dziecięciu, lecz nawet gdybyś je jakim wypadkiem odzyskała — cóż byś..."