Cześnikówny cz. 2 - strona 34
— Nie jest to łatwe — rzekł Dygowski siadając.
— Dla głupich wszystko trudne, ale nie dla ciebie, mój drogi — kończył Skórski. — Mnie się widzi, że antydatowany skrypt na
sumę 30 000, wniesiony do akt, wszystko pokryje...
— Ale komuż go wydasz?
— Choćby tobie...
— Ja nie mogę!
Zaczęli myśleć i rzucać nazwiska, męczyli się długo, stosownego nic niepodobna było wynaleźć. Dygowski gotów był do owego kondyktu, ale na swe imię przyjąć go
Darmowa reklama:
Organizacja imprez poznań
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Organizacja imprez poznań - sprawdzone firmy.
www.jazzevent.pl
nie mógł. Warunkiem było, ażeby dług, prawdopodobnym się wydawał. Po długich naradach, nie było innego sposobu nad użycie Cyrkiewicza, boć nie jeden tak ekonom bogaci się kosztem pana i jego własne mu potem
pieniądze pożycza, a często i z majątku wypiera. Stanęło więc na tym, aby Cyrkiewicz, zastraszony niby zniknięciem pana, stare
różnej daty skrypty teraz wniósł na hipotekę.
Układano sumy, daty i gwarząc zabawiono do wieczora. Dygowski nasłuchał się opowiadania o Warszawie, wypili parę butelek wina, ściągnięto i ekonoma dla wyuczenia go roli, i Dygowski świeżymi końmi powrócił do miasteczka.
Gdy się tu tak misternie składały rzeczy, w Warszawie zniknięcie Skórskiego na pozór żadnego prawie nie uczyniło wrażenia. Generał wszedł do pokoju żony ze złośliwym uśmiechem na ustach.
— Uciekł — rzekł krótko — poznał widać, co się święci. Mniejsza o to, byle nie powracał i byłem na jego wiosce znalazł moje
pieniądze...
Generałowa stała niema.