Cześnikówny cz. 1
Kraszewski Józef Ignacy
Cześnikówny cz. 1 - strona 1
" Józef Ignacy Kraszewski CZESNIKÓWNY "
Cześnikówny cz. 1 - strona 2
" Był ranek młodej jeszcze wiosny. Drzewa ledwie się rozwijać zaczynały. Wcześniejsze już się jasną okrywały zielenią, na sadach widać było jakby powłokę kwiatów białych i różowych, którymi grusze i jabłonie rzęsisto były osypane. Słońce świeciło wesoło, w powietrzu..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 3
" w rynku około gospody i na cmentarzu przy kościele, i po uliczkach miejskich, i przy mnogich domach żydowskich, i około bud a kramów otwartych, przed którymi kraśne chustki i wywieszone buty długie, i rozstawione garnki, i nagromadzone sita, i przetaki widać było. Właśnie się w..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 4
" a nie zważając i zdając się nie widzieć nawet szydersko jej poklaskującego tłumu. Wyglądała dziwnie. Była niemłoda, choć wieku na zwiędłej twarzy nikt nie rozpoznałby; rysy świadczyły o niepospolitej niegdyś piękności, lecz jak by zgniecionej i zmiętej dłonią czasu i..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 5
" Nagle kobieta obudzona wrzawą obejrzała się; oczy jej dopiero teraz zdawały się rozpatrywać w tłumie, którego była urągowiskiem. Zarumieniła się bardziej jeszcze, ręce opuściły suknię, podniosła je do góry i wzięła się jedną w bok, drugą poprawiając upadające na czoło..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 6
" Podparła się na jednym ręku i po cichu zaczęła nucić: Już miesiąc zaszedł; psy się uśpiły... Głos z .początku silniejszy, zamierał na ustach, powtórzyć razy kilka: — Filon mój miły — i powieki kleić się jej zaczęły. Usypiała...."
Cześnikówny cz. 1 - strona 7
" postrzegła leżącą na słomie kobietę, z kwiatkami zwiędłymi we włosach. Ciekawość czy litość wstrzymały ją, zawahała się i postąpiła kroków kilka, aby się bliżej tej nieszczęśliwej przypatrzeć. Pijaczka leżała twarzą do góry, tak że jej rysy oblane krwawym..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 8
" sterczała głowa z twarzą żółtą, pomarszczoną, surowego wyrazu, z oczami czarnymi, dzikimi, a brwiach nawisłych! Szedł milczący z tekami w kieszeniach, i z daleka już postrzegłszy leżącą kobietę, w milczeniu dźwignąwszy ramionanami, przecisnął się przez stojących aż do..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 9
" — Cóż się stało z tą nieszczęśliwą? — zawołała. — Moją panią tak ten widok poruszył, że aż omdlała... bo nerwy ma słabe... Jak bo też można na drodze!... — Nie frasujcie się o nią — mruknął stary szlachcic — znajdzie się samarytanin, co i tą niedolą się..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 10
" niosącymi. Służąca stała i patrzyła z ciekawością, której zaspokoić nie mogła. Szczęściem choć powierzchowność jej wcale nie była przynęcającą, zbliżył się ku niej palący fajeczkę, ekonomskiej fizjonomii i postawy podżyły jegomość i z uśmieszkiem, zagadnął: —..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 11
" Jak gdyby unikając dalszej rozmowy, Żyd się z wolna odwrócił i pociągnął ku domowi, znikając we drzwiach. Niedaleko stał oparty o słup mieszczanin, którego po sutej bekieszy i wysokiej, siwej baraniej czapce poznać było można. Słuchał on pytań i odpowiedzi. Człek był jakiś..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 12
" barłogu jak zwierz dziki. Zwyczajnie pomieszanych zmysłów biedactwo... Ale to nikomu nic złego nie czyni, co najwięcej, że połaje, gdy się z niej ludzie śmieją... boć to się z takiego nieszczęścia śmiać nie godzi! Bóg tam raczy wiedzieć, z czego jej to przyszło, a pewno nie z..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 13
" zastępującej w drodze niewygodny kapelusz, wszystko było wytworne, kosztowne, wonne i eleganckie. Rozrzucone na stole podróżne torebki i okrycia, również były kosztowne i piękne. — Cóż się stało z kobietą? — odezwała się głosem słabym, postrzegłszy wchodzącą sługę..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 14
" Oczy słuchającej błysnęły. Nie chcąc już więcej wiedzieć, pochyliła się na poduszkę. Sługa wcale stanu tego zrozumieć nie mogła. — Co by to pani zrobić? — spytała. — Ale nic, moja Bogucka, nic, to przejdzie... wiesz, że ja miewam takie mdłości. Wczoraj już czułam się..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 15
" się dokoła, spostrzegła, że szlachcic troskliwy znać, by śpiącej słońce nie dogrzewało, podjechał z nią pod cień, który rzucała szopa, stojąca niedaleko. Tu sparty plecami o wóz, zamyślony, stał na straży. Panna Bogucka musiała pójść do niego. Na widok zbliżającej się..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 16
" zagląda w okienko, aż pachnie. To to już maj! A ja tu? Na cudzym wozie... Jakim sposobem? Czy mnie myśli porwać? A! niedoczekanie... Już tego było dosyć — ja sobie swobodną być chcę! Do lasu czas... do lasu! Żwawo porwała oburącz za drąg od wózka, podniosła się i skoczyła z..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 17
" Stali w cieniu; wiatr wiosenny pociągał od łąk, Wiatr chłodnawy — wstrząsła się kobieta biedna i ścisnęła ręce. Bogucka, wzruszona, szybko zdjęła z ramion chustkę ciepłą i rzuciła ją na ramiona ubogiej; ta zrazu stała zdumiona i przypatrywała się ciekawie swojemu nowemu..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 18
" Pani spojrzała na nią oczami zdumionymi, chciała pytać o coś jeszcze, i słowa na ustach jej zamarły. — Nie wiem — odezwała się po namyśle — czy ja już dalej jechać będę mogła; muszę trochę spocząć. Na nieszpory pójdę do kościoła... jutro rano wybierzemy się..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 19
" stojące; wizerunki Chrystusa i Świętych, złocone i malowane; ołtarze boczne, obwieszone wotami i pasmami lnu, w półmroku wieczora składały się na wiejski obrazek wielkiego wdzięku. Mało było osób oprócz pobożnego ludu, najwięcej kobiet, z których część znaczna z..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 20
" o jej przybyciu, a może zechce powiedzieć... z kim będzie miał honor? Kobieta zarumieniła się mocno. — O! moje nazwisko zupełnie tu nieznane, i księdzu proboszczowi także. Chciałam powziąć pewną wiadomość... Uważając, że ją tym zakłopotał, wikary skłonił się w..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 21
" władze. Ogół rysów uderzał charakterem, niepospolitością swą, wyrazem głębokim. Piękna pani pospieszyła na próg, aby go uwolnić od niebezpiecznego przewiewu. Staruszek powitawszy ją wpatrywał się z wielkim zajęciem w nieznajomą. Zdumienie malowało się na jego twarzy i jakby..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 22
" Zamilkła, staruszek patrzył zamyślony. — Nieszczęśliwa — rzekł krótko — nieszczęśliwa... — Lecz czyby coś na poprawę jej losu, dla... uczynienia go znośniejszym, nie można przedsięwziąć? Pleban głową potrząsł, patrzył ciągle na nieznajomą, przysłuchiwał się..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 23
" że się dowiecie o tej, o której lepiej by ludzie zapomnieli. Ja dotąd nie wiem, ja o losach jej nie jestem uwiadomiony dokładnie... najjaśniejsze to, coście widzieli na oczy własne, nieporatowany upadek... Kobieta milczała długo, zdawała się walczyć z sobą. — Mówiono..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 24
" — Ale jakże do tego stanu przyszła? Skąd i jak dawno jest tutaj? — poczęła pytać z gorączkowym pośpiechem. — W okolicy już od lat wielu się błąka, a gdzie wprzódy była, któż to wiedzieć może? — I zjawiła się już w takim stanie obłąkania, daruj mej ciekawości..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 25
" chciała się żegnać i odejść, gdy proboszcz rękę jej ujął i posadził w krześle. — Czyż myślisz, żem cię nie poznał? — rzekł cicho. — Lata cię nie zmieniły, pani moja... widzę tylko, że los się wasz odmienił, że lękacie się być odgadniętą i poznaną? Lecz..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 26
" przyszedł jak zawsze szukać u mnie rady przeciwko niej. Ona mu nie daje chwili spocząć... ona się na nim mści, ona dla niego tu jest do dziś dnia. Pragnienie zemsty trzyma ją przy życiu. Skórski chciał się wyprzedać i wynieść z okolicy, próbował się gdzie indziej osiedlić,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 27
" spokojnie proboszcz. — Bogu zostawcie sąd i zemstę... Człowiek ten odpokutował za grzechy. — Nigdy dosyć! nie! On nie mógł pokutować, bo w tym sercu skruchy nie było! Ja go znam z tamtych czasów młodości, znam go z innych i późniejszych rozgłosu. I dziwuję się tylko jednej..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 28
" który jeszcze resztki młodości utrzymać pragnął, natura silna, a starzana życiem i zmęczona. Twarz pięknych i regularnych rysów, odrażała wyrazem dziwnym egoizmu, fałszu i przewrotności; w niespokojnych oczach widać było jakby nieustanną obawę, a usta na przekór im starały..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 29
" zawsze, widzę, cierpiący! Na te reumatyzmy nie ma jak wody. Do Karlsbadu by, do Toeplitz lub Trenczyna... — Gdzie mi się tam włóczyć na starość! — odparł proboszcz. — Przy tym i lato a słońce pomaga wiele, byle ciepła nadeszły. Rozśmiał się wtem pan Skórski i zmienił..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 30
" pociągnie człowieka, Bóg słabość przebaczy, ale rozpusty... trudno. — Albom to ja — oburzając począł gość — rozpustniejszym był niż inni? — Dajmy temu pokój; rachuj się sobie z sumieniem — rzekł stary — to nie moja rzecz. — Właśnie żem miał czas tu rachunek..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 31
" o jego opiekę, o poświadczenie, że to niewyleczona wariatka... Zaświadczą mi to też wszyscy... — Mój panie Michale — przerwał proboszcz łagodnie — ja bym ci tego nie życzył. Jeszcze raz mówię, uderz się w piersi, pokutę straszną, prawda, i długą odbywasz, aleś zawinił...."
Cześnikówny cz. 1 - strona 32
" Organista wchodzący z kluczami przerwał tę rozmowę, i Skórski, pochodziwszy po pokoju, wdział z wolna rękawiczki, zapiął surdut, a nie mówiąc już nic, zbliżył się z pożegnaniem do proboszcza, który go tak chłodno się pozbył, jak przywitał. Wyszedł zadumany z probostwa na..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 33
" nych szlakach. Na niebiosach nie było księżyca, lecz się iskrzyły gwiazdami, żadna chmurka zabłąkana nie bielała na sczerniałych lazurach. Czasami tylko ognik się zapalał na krańcach nieba, łańcuchem złotym spadał po sklepieniu — i gasł gdzieś za górami i lasami. W..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 34
" nocne, i koń też uszami strzygł a chrapał, mijając je ostrożnie, jak by się w każdej z nich jakiegoś obawiał widma. Skórski klepał go po szyi, nawykły do podobnych oznak humoru, zwłaszcza w nocy. Przez mostek na grobelce przejechał szczęśliwie i minąwszy zawady, a wydostawszy..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 35
" podróżnym. Niekiedy sucha gałąź spadająca gdzieś w gęstwinie zaszeleściła, a koń i jeździec drgali niewytłumaczoną trwogą. Skórski rad był siwego namówić do prędszego chodu, lecz koń uparty chrapał i szedł powoli, ciągle strzygąc uszami i głowę niosąc do góry. Na..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 36
" Skórskiego i martwość leżącego na ziemi ciała wstrzymała nagle zabójcę. Ciemno było wśród zarośli dokoła. Napastnik ukląkł przy leżącym, pochylił się, przyłożył ucho do ust jego, z których tylko chrapliwy oddech go doszedł, i wstrzymał się od łatwego dobicia. Jeszcze..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 37
" Wieśniacy tymczasem, co prędzej ogień niecić starali się, i jednemu z nich na koniec się udało zapalić kupkę suchych gałęzi i przeszłorocznych liści. Płomyk wybijający się z gęstego dymu, który powlókł się ku leżącemu na ziemi, oświecił dziwną tę scenę nocną. Pod..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 38
" pan na ziemi chłodnej...a tu wiosna rozkwita, wejdzie jutro słoneczko, oświeci wykopaną mogiłę... Skończyło się, skończyło, jak by życia nie było... Zawodziła tak pół mówiąc, pół niby śpiewając; aż nagle umilkła, wyciągnęła rękę do ciała, ściśniętą pięścią..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 39
" aż i mnie obok ciebie pogrzebią... albo głodne psy zjedzą... Skończyło się... dobranoc!... Skończyło... I znikła, biegnąc w las, a śmiech jej tylko dziki długo jeszcze w uszach przerażonych włościan się rozlegał. Nazajutrz rano przybiegł posłaniec do miasteczka na probostwo...."
Cześnikówny cz. 1 - strona 40
" Ze staruszkiem w takich razach nie było można się sprzeczać, był uparty, gdy co postanowił. Kazał się więc organiście i chłopcu podsadzić i pół leżąc, pół siedząc pojechał do Brończej. Przed dworem zawołano sługi, aby proboszcza, drogą złamanego, znieśli. W ganku ledwie..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 41
" — Wiecie — mruknął — kobieta... zemsta... zemsta... ona to... ona!... Ksiądz pomyślał, że majaczy. — Daj już tam pokój tej kobiecie, myśl o swej duszy... — Ściągnęła mnie z konia... to ona! Nie wierzycie? Tak jest!... Proboszcz zmilczał. — Ten szatan pokoju mi nie..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 42
" Oczyma potoczył ku drzwiom i wskazał ręką na nie. — Widzisz... stoi tam... szatan ten... ręką ściśniętą mi grozi i śmieje się... dłoń ma we krwi mojej zmaczaną! Jeszcze jej nie dosyć... niech się napije... dajcie jej krwi! Precz z nią... wysmagać i wygnać, to pijaczka i..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 43
" Śmiech rozległ się od okna i głowa kobiety znikła. Doktor, załamawszy ręce, krzątał się około chorego. Proboszcz natychmiast wysłał ludzi do ogrodu, aby precz odpędzili kobietę, ale mimo najściślejszego poszukiwania, nigdzie jej znaleźć nie było można. Zabobonna czeladź..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 44
" przedstawiała trudność, nie zapisano wcale jednego z najoryginalniejszych w owych czasach. Uległ on łatwemu zapomnieniu, któremu uległy ruiny dawnych grodów, zasypana Pompeja i przez długie wieki zakryte katakumby. Są ludzie i salony, które tak przechodzą jak kwiaty; opadną z nich..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 45
" efekty światła, resztki piękności tak doskonale zachować potrafiła. Salon pani Salomei nie znajdował się w jednym z głównych ognisk miasta, gdzie by obszerniejsze mieszkanie bardzo drogo opłacać potrzeba; zajmowała dom przy niewielkiej uliczce, ale urządzony pięknie. A że od..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 46
" się do niczego nie mieszała i rządziła tylko herbatą i wieczerzą, nie miała pułkownikowa nikogo zawadzającego przy sobie. Nigdy nie zjawiali się tu ani natrętni krewni, ani kuzynowie z prowincji, owe dysonanse i nuty fałszywe, które gdzie indziej psuć zwykły harmonię dobrze..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 47
" ładne pięterko urządzone po kawalersku, odnowiwszy swą garderobę u Chabou, porobiwszy znajomości nowe z pomocą starych odświeżonych — musiał się w końcu kazać przedstawić pani Salomei. Obrządku tego w jedną piękną środę jesienną dopełnić miał dawny towarzysz szkolny,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 48
" jako spadkobierców, a komplikować sobie egzystencji drugi raz ochoty już nie mam. Zęby mi powypadały... gdzie się już żenić!..,. Skórski oświadczył się z gorącą chęcią zrobienia znajomości z pułkownikową. Jednej tedy środy, ubrawszy się starannie i wyglądając wcale..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 49
" formy miał nieco przestarzałe, nie raził w salonie. Czyniło go to oryginalnym. Panna Olimpia, osoba lat trzydziestu i kilku, niegdyś bardzo piękna, dziwnym składem okoliczności przywiędła w stanie dziewiczym, rozpoczęła była zajmującą rozmowę z panem Michałem o hrubieszowskich,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 50
" ją na próżno panna Olimpia, Skórski nie słyszał. Rozbudził się dopiero po chwili i uczuł potrzebę wytłumaczenia się tym, że przed kilku miesiącami miał straszny przypadek, że spadł z konia, i od tego czasu cierpi gwałtowne bóle, które nagle przychodzą i przechodzą. Czy..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 51
" — Tak jest; mąż jej służył podobno w wojsku pruskim, nie wiem; potem na Wschodzie... — Nie ma go tu?... — Nie postrzegam — odparł radca. — Któż to jest? — dodał Skórski. — Mówiłem ci, generałowa Hochwarth. — A z domu? — zapytał przybyły. — No, nie wiem,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 52
" ciekawością wydawać! — zawołał broniąc się Skórski. — Proszę cię... — No, to chodź, a ja go będę pytał dla ciebie, nie skompromituje cię słuchanie. Właśnie daleko stali od Pacierzyńskiego, którego radca zapoznał z przyjacielem. — Mój prezesie — odezwał się..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 53
" młodych latach ciężkie jakieś przebyła próby, czemu uwierzyć łatwo, zważywszy jej nadzwyczajną piękność. Otóż widzisz — dokończył Pacierzyński — że nie jestem tak znowu nieświadomy, jak sądziłeś. Gdybym po tej nitce chciał dochodzić, gdyby mi o to..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 54
" przypisywała ich doskonałość temu, iż sama gospodyni, ale w wielkim sekrecie, miała podobno wonią ich się napawać. To pewna, że na białych jej jeszcze ząbkach nie było śladu tej ekscentryczności. Pacierzyński, radca, Skórski i dwóch młodzieńców 'Wielkich nadziei, z których..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 55
" kochał, bo mówią, że namiętnie do niej jest przywiązany — nieszczęśliwa to być musi kobieta. Zazdrosny jak Otello... Toteż ona oczu na nikogo podnieść nie śmie... Ano, cóż — odezwał się Pacierzyński — nie odmalowałem wam go dobrze? — Nikt ci tego talentu nie zaprzecza..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 56
" rozczula i roznamiętnia, to widok dzieci, ale to się tym tłumaczy, że ich nie miała pono i nie ma. Skórski zerwał się nagle z krzesła i począł chodzić po pokoju, cygaro mu za pretekst posłużyło. Radca zauważył, że go już to opowiadanie zajmować przestało, że patrzył gdzie..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 57
" zwykłe łachmany żebracze. Ogromną chustką, jeszcze nową, ale zbłoconą i zszarzaną, okrywała starannie ten strój, który nawet od zimna przejmującego nie mógł jej uchronić. Na twarzy wzruszenie, obłąkanie, smutek; dzikie jakieś a gwałtowne uczucia wybijały się spod przybranej..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 58
" generałowej i za każdym razem schylała ku ziemi, jak by karząc siebie na grzeszną ciekawość. Generałowa siedziała jak wkuta w swej ławce, nie mogąc się ruszyć. Widocznie między tymi dwoma kobietami, stojącymi dziś na ostatnich, przeciwległych sobie krańcach społecznych stopni,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 59
" dzienny blask, wpadając już w pełni, zbladłą twarz jej oświecał i pałające nieodgadnionym uczuciem oczy. Mimo różnicy wieku, stanu, wyrazu, dwie te twarze, które los zbliżył wypadkiem, uderzały nadzwyczajnym podobieństwem rodowym. Były to jakby dwa odbicia jednych rysów:..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 60
" musiała się wstrzymać trochę, aby go do piersi ściśniętych zaczerpnąć. Żebraczka stała w pewnym oddaleniu za nią. Po chwili spoczynku generałowa, zasłoniwszy twarz zupełnie, otuliwszy się okryciem, skierowała się na Podwale. Kilka razy oglądała się nieznacznie, aby..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 61
" weczka, jak anioł śliczna, z rozpuszczonymi włosami blond na białe ramiona, z okrzykiem przypadła do Natalii. Pokój, którego drzwi się otwarły, przedstawiał obraz przedziwnego nieładu. Po krzesłach i kanapach leżały różnokolorowe jakieś części ubrania. Na stole mnóstwo..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 62
" schodach, stanęła — męstwo ją odstąpiło. Cześnikówna podniosła głowę, słysząc nadchodzącą, i zaczęła szukać upuszczonego kija. — Chodź pani za mną! — zawołała głosem zmienionym gospodyni. — A, śliczna mi pani! — rozśmiała się uspokojona już na chwilę..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 63
" patrzyła spokojniej i nic nie zdradzało obłąkania. Z czerwoności pijaczej na licu zostały tylko dwie wypalone plamy ceglaste. Usta popękane, zbladłe, drżały chorobliwie. Dwie siostry mierzyły się oczyma. Siedząca na ziemi poczynała się uśmiechać. — Ot tak — zawołała,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 64
" — Ja nie mam dziecka! — powtórzyła, płacząc, kobieta. — O! nie mów, nie wspominaj mi o tym... miej litość nade mną... Zamilkły obie. Żebraczka bezmyślnie palcami darła podłogę. Podniosła oczy. — Ja się mściłam całe życie — rzekła — ale co ja mogę? czemu ty..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 65
" usiedziałabym na poduszkach, w okienku, z różańcem w ręku? Ale!... mnie w izbie duszno... ja wódkę pić muszę... Pali we wnętrznościach, gdy jej nie mam. Wolałabym nie jeść... Jak się spiję, to mi szczęśliwe czasy śnią się, i śpiewam, i skaczę, i jestem Różyczką..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 66
" w tych łachmanach — przerwała Róża — to dosyć... Przywlekłam się tu za nim, będę mu stać u progu, wypędzę go stąd... — Nie! — zawołała Natalia. — Niech zostanie, na mnie kolej... daj mi go, ja lepiej potrafię!...Mówiąc to wstała cała drżąca i obie zdawały się..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 67
" Co mi tam jadło! Mnie wnętrzności pali pragnienie, smoły dajcie, byle pić! pić! Karafka z wodą stała na stoliku, pochwyciła ją generałowa, ale spojrzawszy na nią, żebraczka odepchnęła. — Ale! ale! — krzyknęła. — To ja i w kałuży znajdę! Umywać się nie będę... a wody..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 68
" słucha Bóg... Modlitwa idzie do Niego, a od Niego pociecha nie spływa... — Różo moja... siostro moja — rozczulona poczęła generałowa — jeśliś mnie kochała kiedy, zaklinam cię, usłuchaj... daj się uratować!... — A tak! tak! kochałyśmy się kiedyś, póki on nas nie..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 69
" zmęczona, oczy wpadłe głęboko, znamiona ciężkiej pracy i przebolałych godzin, nadawały jej coś prawie męczeńskiego. Wesołość i rezygnacja kontrastem, podnosiły ten wyraz utajonej boleści życia. Generałowa, która łzy miała na oczach, uściskiem dziecka wyciśnięte, otarła..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 70
" — Spytaj, dlaczego i jak ja także nie upadlam z nią na równi — mówiła generałowa. — Nigdy ci się nie spowiadałam z losów naszych... Ten sam człowiek, który złamał życie moje, zabił ją także... jeden los spotkał nas obie. Ona żyła i żyje zemstą tylko, na moją teraz..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 71
" Zostaw mi ją... Za grzechy młodości, niech mi się zdaje, żem mogła zostać siostrą miłosierdzia! niestety! gdybym kiedy nią istotnie być chciała, odepchnęłyby mnie ze zgrozą święte niewiasty, dowiedziawszy się, żem była artystką! Dawniej były plemiona przeklęte, dziś..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 72
" wpadła, oburącz chwytając za szyję generałową, aby ją wycałować na pożegnanie. — Nie puszczę cię — wołała — musisz mnie też pocałować z obu stron, bo cię pewnie znowu długo widzieć nie będę! Ale po cóżeś taką brudną i brzydką babę tu sprowadziła do nas?... —..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 73
" przedstawienie się w salonie pułkownikowej, o którego cudownych skutkach radca mu opowiadał. Zapewniał go, że z tego salonu sześćdziesięcioletni i nieco kulawi ludzie wychodzili najszczęśliwiej ożenieni z dziedziczkami wsi i kamienic. Pierwszy ten jednak wieczór próby wcale nie..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 74
" tymczasem należało próbować, czy się go urządzić nie uda. Generałowej mógł unikać, mógł się zbliżyć — czas zresztą musiał wskazać, jak postąpić wypadnie. Uspokajając się wedle możności, Skórski ukołysał myśli wzburzone, lecz zupełnie spokoju..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 75
" jej mężem. Nieznacznie zwrócił oczy na postać tę, zresztą godną bliższego przypatrzenia się. Był to mężczyzna atletycznej postawy, barczysty, ogorzały na brunatno, z wąsami i hiszpanką, z czołem wyłysiałym — we fraku zapiętym na wszystkie guziki, wyemaliowany orderami i..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 76
" — Mogłeś się dziś właśnie przypatrzeć nie tylko tej generałowej, która cię wczoraj tak zajęła, ale i jej małżonkowi. Widziałeś go? Skórski udał, że nie spostrzegł, tak mu jakoś wypadło. — Szkoda — rzekł radca — boć to przecie figura ciekawa. Rozbijał się na..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 77
" było jakby pewien wstręt i obawę. Przyszedł wreszcie do radcy, który siedział obok Skórskiego, podał mu rękę; oczyma zdawał się pilnie śledzić p. Michała, skłopotanego wielce i widocznie nie mającego wielkiej ochoty zbliżać się ani poznawać z Hochwarfchem. Przypadek to był..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 78
" ucywilizowanego są tylko dwa sposoby znośnego spędzania tego, co się życiem zowie: miasto albo pustynia, spoczynek lub walka. Starzejąc, mniej się pragnie walki z krokodylami, wężami, bawołami i Indianami... Skórski, podszywszy się w nie bardzo rozmownego człowieka, słuchał i..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 79
" — Ale go powinieneś odwiedzić! Skórski aż się wstrząsł. — Po co? na co? dosyć mam tego... Rozeszli się późno do domu. Następny dzień upłynął dosyć nudnie, trzeciego około dwunastej, gdy Skórski miał wychodzić, służący przyszedł, oznajmując generała Hochwartha...."
Cześnikówny cz. 1 - strona 80
" było uchodzić, nie wiedział już zresztą, co dalej poczynać z sobą, dokąd się udać. Na tych rozważaniach, rachubach i kombinacjach upłynęło godzin kilka. Złamany, niemal chory, pan Michał nie miał już ochoty szukać ani obiadu, ani rozrywki. Więcej dla niepoznaki przed sługą..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 81
" V. HOCHWARTH Drżącą ręką chwycił Skórski za dzwonek. Chwila upłynęła, chód się dał słyszeć — służący w liberii skromnej wyszedł. Na zapytanie o generała odpowiedziano, że go nie było. Uszczęśliwiony, odetchnąwszy swobodniej, Skórski zostawił bilet i uciekł...."
Cześnikówny cz. 1 - strona 82
" domu, z zimną, okrutną obojętnością wlepione w siebie. Chłód ten obrachowany krył coś przerażającego, był groźbą, od której Skórski zadrżał. Po chwili drzwi się otwarły i weszło dwóch ichmościów we frakach, znać od dawna w domu tym poufale przyjmowanych, bo generał..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 83
" Ochłonął. Pani Natalia zdawała się bez żadnego wzruszenia widzieć go w swoim domu. Skórski zaczynał sobie mówić, że jej interesem, więcej daleko niż jego było wszelkie dawne stosunki pokryć zapomnieniem, to go jakoś ośmieliło i od połowy obiadu weselszym już być począł. W..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 84
" — Przyznani się panu generałowi — rzekł — że nie zwykłem grywać tak drogo. — Cóż za drogo! — co za drogo! — podchwycił Hochwarth — z gubernatorem Indii wschodnich grywaliśmy co wieczora po funcie szterlingu!... Gdy się ciągle na tę cenę gra, mała wypada różnica...."
Cześnikówny cz. 1 - strona 85
" musisz być diable szczęśliwym do kobiet, bo w kartach nie masz szczęścia! Kapitan i regent śmieli się, mimo przegranej nie tracąc humoru. Skórski zaczynał być milczącym. Obliczał już przegraną na dwieście kilkadziesiąt punktów i dawał sobie słowo, że więcej do takiego..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 86
" mi to niezmiernie przykro. Staw pan, ja trzymam. Uczyń pan to dla mnie! Zmienią się szanse... Regent i kapitan zaczęli go żartami i na serio pobudzać. Skórski niegdyś był namiętnym graczem; namiętność, którą stłumił w sobie, a przynajmniej do mniej niebezpiecznych doprowadził..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 87
" nieukontentowaniem, ocierał pot z czoła, twarz jego była chmurna i ponura. Nie mógłby inaczej wyglądać, gdyby sam był przegrał. Suma dochodziła do kilku tysięcy rubli. Skórski stał blady jak ściana, usiłując nie pokazać po sobie, co czuł i co się z nim działo. — Nie! już..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 88
" jednego wieczora wejrzenia, i obroty kapitana i regenta tak jakoś zdały mu się znaczące, iż mocno przelękły pobiegł do swego przyjaciela pana radcy. Zastał go szczęściem w domu, przy poobiednim „Kurierku" i drzemce, ze zgasłym cygarem. — Cóż ja ciebie nie widzę już! —..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 89
" — Nigdy o niczym podobnym nie słyszałem. W resursie grywa grubo, szczęśliwie, to prawda, lecz nikt nigdy go nie śmiałby posądzić o grę wyrachowaną, mówiono kilka razy o znacznych przegranych. Zamyślił się Skórski. — To chyba gra była na żart, na kredkę i bez konsekwencji,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 90
" przypominającego przeszłość, doznawał niewysłowionego wrażenia jakiegoś, gdy czuł wzrok jej tylko zwrócony na siebie. Palił go on, dręczył, nękał. Dziwnym skutkiem uroku, jaki na nim wywierał, było, że lękając się tego wejrzenia przebijającego jak żelazo zimne, nie mógł..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 91
" napiętnowane, jacyś ludzie milczący i niezrozumiali, a obok nich najsłynniejsze imiona arystokratyczne... Generał umiał te żywioły różnorodne uporządkować, wypraszać skinieniem, gdy zawadzały, zbliżać, naznaczać im godziny takie, aby się z sobą nie spotykały. Kobiet bywało..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 92
" do nich się poniżać. Oprócz sztuki, kochała tylko wychowankę, którą wszyscy mieli za własne jej dziecię, z czego się śmiała, ramionami wzruszając — i... kogoś jeszcze. Ten ktoś był to dawny przyjaciel młodości, mogący czulszym nazwać się imieniem — ubogi profesor,..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 93
" pierwszych dniach, aby za próg nie wychodziła, dozwoliła jej pójść do kościoła, pobłąkać się po ulicach, ale głodem zmuszała do powrotu do domu. Tu miała izdebkę na górze czystą, usługę, i zaraz pierwszego dnia, po kąpieli przymusowej, zupełnie nową odzież wdziała...."
Cześnikówny cz. 1 - strona 94
" Uściskały się milcząc, nie mogły nic mówić przy Lizce, którą szczególniej szanowała Róża. Dała znak sama siostrze, pokazując dziecię. Dopiero gdy Teresa z nią na dół odeszły i pozostały same, generałowa mogła z nią pomówić. — Przynoszę ci niezłą wieść —..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 95
" generałowa. — Zostaw mnie staranie, Skórski niedługo będzie jak ty żebrakiem... naówczas... — ściągnęła brew generałowa i dodała ponuro: — naówczas muszę uczynić to z mężem, aby on mi dopomógł. Nienawidzę go, ale mam nań sposób, coś znajdę; on mnie nie cierpi, lecz..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 96
" niej wrażenie uczynił widok łachmanów i rozognionej twarzy pierwszego dnia po przybyciu. Generałowa, pomówiwszy jeszcze z siostrą o jej potrzebach, pożegnała i zeszła na dół, Lizkę trzymając za rękę. Tu zastała Teresę nad książką, zatopioną w jakiejś nowej roli, którą..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 97
" Cała drżąca i poruszona zawróciła się na schody, oglądając na męża. — Proszę za mną — rzekła raz jeszcze — powrócimy tam, skąd idę, zobaczysz, z kim miałam schadzkę.Szła szybko na schody, generał gniewny i chmurny, mrucząc postępował za nią. U drzwi Teresy..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 98
" mam sobie nic do wyrzucenia, bom mu to wcześnie zapowiedziała... Generał zburzony, pomięszany, dawał znaki na próżno. Przy pannie Teresie nie chciał wybuchnąć ani też przepraszać, czerwienił się od wstydu. — Zdaje mi się — odezwał się wreszcie — że tu ani czas, ani..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 99
" się ku drzwiom, rada, że tej sceny uniknie, generał się rzucił, zastępując jej drogę. — Ja nie chcę widzieć tej siostry! Proszę mi oszczędzić tego widoku!... Zaczerwienił się cały. — Żeniąc się z panią — dodał gniewnie — sądziłem, że biorę sierotę i że żadnej..."
Cześnikówny cz. 1 - strona 100
" tego wychodząc za was, żem była nieszczęśliwą i występną. Wziąłeś mnie taką, jaką byłam... Zniesieszże, aby człowiek, który był kochankiem moim, chodził bezkarnie po świecie? Generał zbladł i ręce załamał.— Mów waćpani, kto on? znam go? gdzie jest? — Tu jest......"