Czerwony korsarz cz. 2
Cooper James
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 1
" owej długiej i wąskiej wyspy, która oddziela wody oblewające brzegi Connecticut od oceanu. Młody marynarz pochylał się czasem i nasłuchiwał oddechu Gertrudy. Ale ani na chwilę nie zapomniał o swych obowiązkach. Raz po raz spoglądał na niebo, zerkał na kompas, uważnie wpatrywał..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 2
" Gertruda nie odpowiedziała. Zmieszana, wróciła pod namiot i położyła się obok guwernantki. Wilder spojrzał na kompas i jeszcze raz sprawdził kierunek wiatru. Obrócił dziób szalupy na południowy zachód, o ile tylko wiatr na to pozwalał. Nie na wiele się. to zdało. Wiatr ciągle..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 3
" — To łódź! — zawołał Wilder i wskoczył na ławkę. W odległości trzydziestu jardów widać było jakiś ciemny przedmiot unoszony przez fale. — Łódź, ahoj! Łódź, ahoj! — krzyczał Wilder. Żaden ludzki głos nie odpowiedział. Usłyszeli tylko wycie wiatru. Szalupa..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 4
" — Patrzcie! — zawołała Gertruda. Była tak przejęta, że mimo woli położyła rękę na ramieniu Wildera. — Statek! — krzyknęła pani Wyllys. W odległości mili rzeczywiście ukazał się statek. Płynął lekko ślizgając się po falach, z którymi tak rozpaczliwie walczyła..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 5
" — Nasi wrogowie to też ludzie, i często szlachetni. Nawet pirat nie odmówiłby ratunku kobietom tonącym na morzu. Zapadło długie milczenie. Wilder wciąż stał na ławce i pilnie rozglądał się dokoła. — Popłyniemy dalej — powiedział. — A potem zobaczymy, co wypadnie nam..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 6
" ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Jeśli czytelnik zwrócił uwagę na szybkość, z jaką wiatr niósł statek na końcu poprzedniego rozdziału, nie zdziwi go wcale wiadomość, że rozpoczynając następny rozdział w tydzień po opisanych wydarzeniach znajdziemy się daleko od miejsca,..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 7
" znaczonej dla oficerów części pokładu pilnowało dwóch ponurych drabów w mundurach i uzbrojeniu piechoty, stojących przy przejściu na niższy pokład. Marynarze zachowywali się swobodnie, co świadczyło, że przywykli do praktykowanych na statku środków ostrożności i przestali..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 8
" Guwernantka przyjrzała mu się podejrzliwie. — Czyżby piękna ziemia amerykańska przestała być panu miła, że może pan z taką obojętnością do niej się zbliżać? Nigdy nie mogłam zrozumieć ślepej miłości marynarzy do morza, tłumiącej przywiązanie do ziemi..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 9
" staliśmy przyjęci na ten statek, pan, jeśli się nie myślę, pełni tu funkcje zastępcy dowódcy. Wilder odwrócił wzrok, najwidoczniej szukał odpowiedzi. — Widzi pani, patent oficerski jest zawsze respektowany. Ma pani najlepszy tego dowód. — To pan jest oficerem królewskiej..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 10
" — Czy marynarze naprawdę żywią taką odrazę do lądu stałego? — zapytała Gertruda. Patrzyła na kapitana wielkimi, niewinnymi oczami, z ufnością świadczącą, że byłaby zdumiona, gdyby się dowiedziała, jakie rzemiosło uprawia ten miły młody mężczyzna. — Choć sam jestem..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 11
" — A, proszę bardzo. Panie Wilder! Niech no bosman zagwiżdże pięknie i wezwie załogę do swawoli! Wilder skinął głową i wydał odpowiednie rozkazy. W chwilę potem osobnik, znany już czytelnikowi z gospody „Pod Urwaną Kotwicą", stanął na środku pokładu, koło głównego luku,..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 12
" Ich komendant, wraz z pozostałymi oficerami, wycofał się na pokład rufowy, aby swą obecnością nie krępować rozbawionych marynarzy. Zaczęło się od tego, że z rei spuszczono na linkach do morza skórzane wiadra, służące do gaszenia pożaru. Próby przeciwdziałania ze strony..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 13
" pierwszorzędnego krawca, żeby zacerował dziury w portkach temu łazarzowi. Czarny jak heban Scypio Afrykański skrzyżował ręce na piersi i ruszył na poszukiwanie krawca. Zacny Homespun nie dał na siebie czekać. Usłyszał apel Fida i wyszedł z jakiegoś kąta w pełnym rynsztunku, co..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 14
" od pana, jak odbywali podobną drogę w górę na lince, żeby już nigdy więcej nie stanąć na ziemi. — Załoga tego statku prędzej czy później odpowie za wszystkie swe bezeceństwa i za okrutne żarty, których padłem ofiarą. — Zaciągając się na ten statek nie..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 15
" ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Jak długo bronią w starciu dwu obozów na statku był dowcip, co prawda rubaszny, ale nieszkodliwy, przewaga należała do góry. Gdy jednak w ślad za obelgami poszły w ruch pięści, siły się wyrównały i trudno było przewidzieć, komu przypadnie..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 16
" — Neptun jest pod waszym pokładem! — padła odpowiedź. — Czego chce bóg morza? — Dowiedział się, że jacyś intruzi pojawili się w granicach jego królestwa. Chce zapytać, kim są i czego tu szukają. — Witamy, królu! Wprowadźcie staruszka przez dziób. To zbyt..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 17
" ja się na statku, jeśli jest człowiekiem tak obytym z morzem. A co z damami? — Nie jest to ich pierwsza podróż morska, są więc zwolnione od wszelkich pytań — szybko odpowiedział Wilder. — Ta młodsza jest taka ładna, że mogłaby być nimfą. Jeżeli Neptun się do kogoś..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 18
" — W ciągu tylu lat na pewno bardzo się zmieniłam — ze smutnym uśmiechem odparła pani Wyllys. — Płynęłam na królewskim okręcie, i to dużym, trzypokładowym. Bóg morza schował gwineę dyskretnie wsuniętą mu w rękę, ale zamiast podziękować, dalej nie dawał spokoju pani..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 19
" palcem tknąć któregoś z moich podwładnych, spotka się ze stanowczą odprawą! Ostrzeżenie wypowiedziane zostało donośnym głosem i wszyscy je usłyszeli. Skutek był natychmiastowy. Sierżant palnął Neptuna pięścią w twarz. Bóg morza zalał się krwią, co dowiodło, że jest..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 20
" jeszcze kilkadziesiąt gęb, które zionęły nieprzerwanym potokiem przekleństw i najgrubszych obelg rzucanych przeciwnikom. Trwało to jakieś pięć minut. Przez cały ten czas człowiek, który najbardziej powinien być zainteresowany w utrzymaniu porządku na statku, zachowywał się co..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 21
" — Odejdźcie! — powiedział. — Zostawcie, mówię, sam się rozprawię z tymi łotrami! — Do morza z nim! — zawył tłum. — Do morza całą trójkę! — Czy pan ogłuchł? — zawołała guwernantka. — Pozwoli pan, żeby na pańskich oczach popełniono morderstwo? Doskoczyła..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 22
" że bije na odwrót. Nie było na co czekać. Tłum zaczął się rozchodzić. Armata szybko wróciła na swoje miejsce. Przez cały czas Korsarz nie okazał gniewu ani nawet zniecierpliwienia. Na jego twarzy malowała się głęboka pogarda, pewność siebie i niezachwiany spokój. Gdy..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 23
" siebie głównych winowajców. Spokojnie, nie podnosząc głosu udzielił im nagany i ostrzegł, by nie liczyli na jego pobłażliwość, gdyby coś podobnego się powtórzyło. Każde jego słowo słyszała cała załoga. Gdy skończył, winowajcy stali ze spuszczonymi głowami, szczerze..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 24
" — Wierzę ci na słowo. Afrykański, powiadasz? Tyś mu dał to nazwisko? — Na imię mu jest Scypio Afrykański. Ale to człowiek łagodny jak baranek i może pan kapitan wołać na niego, jak się panu podoba, na pewno się nie obrazi. Tylko lepiej go nie wołać, jak się chce czegoś..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 25
" ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Przez cały dzień Korsarz nie pokazał się na pokładzie. Chciał w ten sposób dać załodze do zrozumienia, że sprawa została ostatecznie załatwiona i nie obawia się żadnych objawów nieposłuszeństwa. Jego pewność siebie..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 26
" — Przyznam się, że nie miałbym spokojnych snów, gdybym był kapitanem takiego statku i z takimi ludźmi. Wystarczy parę godzin zamętu, aby statek znalazł się w rękach marynarki wojennej, a pan... — W rękach kata! A może i pan... — żywo przerwał mu Korsarz. — Kto widział w..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 27
" bie sprawę, że możesz mnie zdradzić. Jak dotąd dochowałeś mi wiary, choć pozwoliłeś sobie na krętactwa, przez które zwierzyna mogła mi się wymknąć z sieci. — Kiedy i jak to zrobiłem? Sam pan przyznał... — Że „Karolinę" prowadził pan doskonale, a że poszła na dno,..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 28
" nie dorównam. Nie wiem, kim był ten stary marynarz w Newport, ale właściciel gospody „Pod Urwaną Kotwicą" na pewno jest na pańskich usługach. — Zacny Joe Joram! Przyzna pan, że niesie on pociechę każdemu marynarzowi, który jej potrzebuje. A jak się panu podobał pilot w..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 29
" — Najlepiej byłoby dać mu jakąś podrzędną funkcję. Ma zły wpływ na załogę. ' — No dobrze — przerwał mu Korsarz, lekko zniecierpliwiony. Zapewne nie chciał, by Wilder za dużo się dowiedział. —..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 30
" wśród posłusznych mu ludzi, mógłby stać się żebrakiem wśród obcych? — Ale ma pan złoto. Czyż nie jesteśmy panami tego statku? Nikt nie ośmieli się nas śledzić. Przed północą będziemy daleko! — A sam by pan nie uciekł? — Nie... nie bardzo... to..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 31
" — Droga do służby królowi jest dla każdego otwarta. — Można służyć królowi, to prawda. Ale być poddanym jego poddanych, to już dla mnie za wiele. Wychowałem się od dziecka na jednym z królewskich statków. Ileż razy dawano mi odczuć, że ocean dzieli mój kraj od podnóżka..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 32
" przygotowana na wszystko. Nie mam zaufania ani do tego statku, ani do nikogo z oficerów i załogi. — Do nikogo! — zawołała Gertruda lękliwie rozglądając się wokół. — Tak, do nikogo. — Wśród marynarzy królewskiej floty mogą się znaleźć ludzie źli i podli. Ale chyba..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 33
" — Czy nie dość jasno się wyraziłam? Służysz na okręcie wojennym, w czasie wojny. — Czy braliście udział w jakiejś bitwie na morzu? — Na tym statku? — No pewnie. Służyłeś na innym? — Nigdy. — No to nie będziemy mówić o innych statkach. Czy dostajecie..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 34
" — Chciałeś coś powiedzieć? — Nikt nie śmie zapytać kapitana. Nawet mnie nie wolno. — A jak ci się zdaje, czy nam też by nie odpowiedział, gdybyśmy zapytały o jego zamiary? Roderick spojrzał na Gertrudę. — Ta pani jest piękna — powiedział — ale niech nie liczy na..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 35
" Po policzkach chłopca potoczyły się łzy. — Roderick, czy ty masz matką? — spytała pani Wyllys. — Nie wiem — odparł cicho. — Dosyć. Odtąd będzie nam usługiwała Kasandra. Gdybyś był nam potrzebny, uderzę w gong. Roderick..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 36
" sły pomieszały. Pani Wyllys mimo woli przysunęła się do Gertrudy, aby zasłonić ją przed atakiem szaleńca. Ale Korsarz siedział spokojnie, pogrążony w zamyśleniu. Po długiej chwili pani Wyllys uznała za stosowne przerwać kłopotliwe milczenie. Przyjrzała się dobrze twarzy..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 37
" Odwrócił się i lekko trącił dłonią gong. Zjawił się Roderick. — Roderick, spałeś? — spytał Korsarz. — Nie. — Ten chłopak ma głos, który potrafiłby zmiękczyć serce najbardziej zatwardziałego..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 38
" Choć przez cały czas zachowywał się nienagannie, a koncert był naprawdę, doskonały, obie panie odetchnęły z ulgą, gdy Korsarz wyszedł. Szmer koło drzwi przypomniał im, że nie są same. — Czy chciałyby panie posłuchać jeszcze muzyki? — spytał Roderick wychodząc z cienia...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 39
" w przyzwoitej odległości. Korsarz przeprowadził „Delfina" przez jedną z cieśnin, tak licznych wśród wysp należących do archipelagu Antyli, i wypłynęli na otwarty ocean. Antyle były bardzo niebezpieczne dla pirackiego statku, gdyż kręciło się tam wiele okrętów wojennych. Gdy..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 40
" — Ale ma pan swoje upodobania — wtrąciła pani Wyllys w nadziei, że dowie się czegoś o Wilderze. — Swoje upodobania mam, to jasne, łaskawa pani — odrzekł Fid z ukłonem, który nie najzgrabniej mu wypadł. — Miałem też jedno umiłowanie, ale okrutny zawód mnie spotkał...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 41
" Fid chrząknął, splunął, wetknął w usta sporą porcję tytoniu. Pani Wyllys usiadła na miejscu wskazanym jej przez Korsarza. — Ojciec wcześnie wysłał mnie na morze — zaczął Fid. — Był to człowiek, który, podobnie jak ja, więcej czasu spędzał na wodzie niż na lądzie...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 42
" była służba. Potem spotkałem Afrykańskiego. To jest Murzyn, widzi go pani przy robocie, tam na rei. — No dobrze. Doszliśmy do Murzyna — wtrącił Korsarz. — Właśnie. Zawarłem znajomość z Afrykańskim. Choć to Murzyn, czarny jak smoła, nie znam, jeśli nie liczyć pana..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 43
" spuścić szalupę na wodą. Zabraliśmy trochę żywności, tyle żeby dusza jakoś trzymała się swej cielesnej powłoki. Jak nam było w tej szalupie przez dziesięć dni, nie będę pani dobrodziejce opowiadał, bo pani poznała to na własnej skórze i jeszcze nie zdążyła zapomnieć...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 44
" pokładu. Wyraźnie słychać było płacz. Jeszcze nie byłem pewny, bo jak pani może wie, tonący statek płacze całkiem jak człowiek. — Wiem — przyznała pani Wyllys. — Sama słyszałam i nigdy tego nie zapomnę. — Ano właśnie. Nie wyglądało na to, że wrak prędko pójdzie..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 45
" nie lubił psiego mięsa. Trudno, zjedliśmy psa we dwójkę. Niedługo to trwało, bo psina była bezwstydnie chuda. A potem głodowaliśmy obaj, gdyż trzeba było trochę dokarmić chłopaka, inaczej prześliznąłby się nam między palcami. — Karmiliście chłopaka, choć sami..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 46
" ogłady. Nawigacji i łaciny nauczył go sam kapitan. Opiekował się nim serdecznie do czasu, gdy chłopak stanął na własnych nogach. — Jak długo pan Wilder służył w królewskiej marynarce? — zapytał Korsarz takim tonem, jakby go to niewiele obchodziło. — Tak długo, panie..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 47
" — Na pewno — przyświadczył jeden z oficerów. — Trzyma się tak, jakby ciężki ładunek zapewniał mu równowagę — oświadczył Korsarz. — Ale dlaczego pan nic nie mówi? — zwrócił się do Wildera. — To duży statek — odparł Wilder. — Przed chwilą rozwinął..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 48
" — Do nas płynie. — Zgadza się. Podniósł sygnał? — Podnosi trzy nowe żagle na grotmaszcie, panie kapitanie. — Widziałeś banderę? — Nie ma żadnej bandery. — Mnie się też tak zdawało. Możesz odejść... Czekaj. Co byś powiedział o..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 49
" Pańscy ludzie, panie Wilder, to tęgie głowy, proszę się więc nie dziwić, że chętnie ich słucham. Wilder zagryzł wargi. Ale nie było rady na kaprysy Korsarza. Zameldował się Fid. — Statek czy nie? — spytał Korsarz Scypiona. — Nie wiadomo — odparł Murzyn bez namysłu...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 50
" wszelką wątpliwość, że umysł Fida napotkał twardy orzech do zgryzienia. — No, jak tam? — ponaglił go Korsarz, gdy uznał, że Fid miał już dosyć czasu do namysłu. — Czy pan kapitan mógłby mi powiedzieć, którego dziś mamy i, jeśli łaska, jaki to dzień tygodnia?..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 51
" — Chciałbym przede wszystkim usłyszeć pańskie zdanie. Wydamy bitwę czy rozwiniemy skrzydła i zwiejemy? — Moi chłopcy nie byli ćwiczeni do odwrotu. — Ale może ryzyko jest zbyt wielkie? — Hiszpan często odsyła złoto w sztabach do domu pod osłoną dział fregaty —..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 52
" — Rozwinęli żagle. Za parę minut zobaczymy kadłub. — To szybki żaglowiec. Płynie prosto na nas. — Niezupełnie. Trzyma kurs bardziej na wschód. — Ciekawe — Korsarz podniósł lunetę do oczu. — Rzeczywiście. Jeszcze nas nie dostrzegli. Hej tam! Zwinąć przedni sztaksel ...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 53
" na wietrze. Tak się zasłuchał w szum żagla, że nie dosłyszał głosu kapitana. Korsarz ryknął na niego głosem, który by umarłego obudził. — Kto ci kazał rozwinąć ten żagiel? — Wiatr, panie kapitanie! To jest król. Jak zacznie dąć, najlepszy marynarz nie ma nic do..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 54
" ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Biała plamka podobna do mewy muskającej skrzydłami grzbiet fali, jaka ukazała się na horyzoncie, w ciągu pół godziny rozwinęła się w piramidę żagli, rosnącą z każdą minutą. Korsarz podał Wilderowi lunetę ze spojrzeniem, które zdawało..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 55
" dowanych na wszystko? Ale nie pora na przyjacielskie pogawędki. Trzeba pokazać im nasze żagle. Wilder wydał rozkaz rozwinięcia żagli. Nightingale zagwizdał i ochrypłym głosem krzyknął: — Wszyscy do żagli! Rozwijać, ahoj! Załoga przyjęła ten okrzyk z żywiołową radością...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 56
" tym większymi jesteśmy dziś przyjaciółmi. Nie będę się pana o nie dopytywał, bo nie przez zdradę można zyskać u mnie zaufanie. Wystarczy mi, że w tej chwili płynie pan pod moją banderą. — A jaka to bandera? — spytała podchodząc do nich z tyłu pani Wyllys. Korsarz..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 57
" się nam to znudzi, pokażemy im inne kolory z naszych bogatych zapasów. Rzeczywiście, niewinna biel podziałała na królewską fregatę jak przysłowiowa czerwona płachta na rozszalałego byka. Całe stado małych żagli, choć na niewiele mogły się przydać, wzleciało nad statkiem...."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 58
" odstępstwo od surowego regulaminu, obowiązującego na zwykłych okrętach wojennych, Korsarz tolerował na swym statku zdając sobie sprawę, że dowodzi ludźmi szczególnego rodzaju i dobrze jest trochę im pofolgować przed bitwą, której wynik zależał od ich odwagi, hartu i..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 59
" — Czasem trochę mi się w głowie kręci. Naturalnie, pan Harry wie, co robi. Powiem tylko tyle, że jak rzucam kamieniami, wolę wybić okno sąsiadowi niż rodzonej matce. Afrykański, oznacz no jeszcze parę kul, żeby nam nie brakło. Korsarz więcej nie nalegał. Dał znak Wilderowi, by..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 60
" zaproszenie, by kapitan złożył na pokładzie fregaty wizytę starszemu rangą koledze. Dotąd wszystko szło dobrze. Ale zaproszenie stworzyło sytuację niemal bez wyjścia. Trudno było liczyć na to, że podstęp się nie wyda. Wilder raz po raz zerkał na Korsarza. Nie dostrzegł na jego..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 61
" — Po co? Może chcę sprawdzić, jaki łup nas czeka, a może po prostu mnie to bawi. — Ale naraża pan życie. — Koszty się nie liczą, gdy w grę wchodzi przygoda. Słuchaj Wilder — szczerze i ufnie spojrzał mu w oczy. — Zostawiam moje życie i honor w pańskich rękach. Czułbym..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 62
" słabo awansował i doczekał się tylko stopnia kapitana, powitał młodego kolegę z otwartymi ramionami. Po wstępnych ceremoniach stary wilk morski poprosił gościa do swej kajuty. — Kapitanie Howard — powiedział — proszę się wygodnie rozgościć, bez żadnych ceregieli. W bardzo..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 63
" — Tak, niech pan to zrobi. Za tyle bohaterstwa może dostanie pan tytuł szlachecki. — Bój się Boga, kolego! Moja matka by zemdlała, gdyby usłyszała, co pan powiedział. Ma bardzo staroświeckie poglądy i wielką wagę przywiązuje do arystokratycznych tradycji jej przodków i rodu..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 64
" służył. Co się stało? Kapitanie! Pan zasłabł? Chłopcze, przynieś no prędko szklaneczkę grogu! Korsarz zbladł i zdawało się, że zemdleje. Odsunął podany trunek. Z kolei krew uderzyła mu do głowy i policzki przybrały kolor szkarłatu. — Nie, dziękuję, kapitanie —..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 65
" — Ach, często robię takie rzeczy, bo lubię zadziwić. Wie pan, po dowcipie poznaje się inteligencję. Zresztą ja też zostałem wysłany na te morza z pewną misją. — Z jaką? — bez ogródek zapytał gospodarz. Wyraźnie się zaniepokoił, czego nie umiał ukryć. Zmarszczył..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 66
" mój okręt jest skromny, mam nadzieję, że czcigodny kapelan nie czuje się gorzej niż na okręcie admirała. Pozwolę sobie przedstawić ci szlachetnie urodzonego kapitana Howarda, dowódcę królewskiego statku „Antylopa". Nie powiem nic więcej, bo kapitański stopień w tak młodym..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 67
" — Ależ proszę bardzo. Będzie pan miał, kapitanie, całe moje duchowieństwo. — I jeszcze jedno. Nic o tym nie mówiłem, ale to się rozumie samo przez się, że liczymy także na obecność pańskiego zastępcy. — A! Żywego czy umarłego — będziecie go mieli. To pewne!..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 68
" na śmierć zapomniałem o obecności miłych i czcigodnych pań w tej kajucie. — Niepotrzebnie pan się tłumaczy — z godnością odparła guwernantka. — Może pan się tutaj czuć jak u siebie w domu. Poprosił, by usiadły. Odstępując od przyjętych zwyczajów z uprzejmym uśmiechem..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 69
" dzenie obławy na Korsarza zależy od sprytu tego osobnika oraz informacji, jakie przekaże. Ten agent podobno zdobył sobie zaufanie herszta piratów. Uzyskane dzięki temu wiadomości o zamiarach Korsarza ów sprytny szpieg ma przekazywać marynarce wojennej w zawczasu umówiony sposób. —..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 70
" Boga, jeśli Jego imię jeszcze coś dla ciebie znaczy, daruj życie temu niewinnemu człowiekowi. — A co on chciał zrobić ze mną i moimi ludźmi? — ochrypłym głosem spytał Korsarz. — Prawa boskie i ludzkie są po jego stronie. Rozsądek przemawia do ciebie przez moje usta, a..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 71
" świadka, że pańskie męstwo, szczerość i zaufanie mnie rozbroiły, ledwie postawiłem nogę na pokładzie pańskiego statku. — A jednak się pan nie wycofał? — Powstrzymały mnie od tego bardzo ważne powody — odparł oskarżony i mimo woli popatrzył na panie. — W Newport..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 72
" wywiązałem się z obowiązków gospodarza. Powiedz, piękna pani, kogo wybierasz na swego opiekuna. Z miłym uśmiechem podszedł do Gertrudy. — Proszę mnie puścić! — krzyknęła zasłaniając twarz rękami, jakby spojrzał na nią odrażający bazyliszek. — Jeśli ma pan litość w..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 73
" Guwernantka, Gertruda; Wilder, Fid, Scypio i Kasandra siedli w łodzi. Marynarze chwycili wiosła. Korsarz z pokładu pokiwał im ręką i zniknął. Wilder ponaglał wioślarzy. Sterował łodzią tak, by jak najprędzej umknąć działom „Delfina". W uszach brzmiały mu słowa Korsarza, że..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 74
" bie wcześnie, ale umarł śmiercią, która przyniosła mu chwałę i wieczną pamięć u potomnych. — Przyjęłam z pokorą ten cios i karę za nieposzanowanie woli mego ojca, który może był zbyt surowy, ale przecież..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 75
" działa płacząc Gertruda. — Pani mnie wychowała, kocham panią jak matkę! — Harry! — zawołał Bignall chrząkając ponad zwykłą miarę i przecierając oczy. — Cóżeś się tak zamyślił? Pojęcia nie mam, skąd się tu wziąłeś. Jak się to stało, że służysz na innym..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 76
" — Mnie niczego nie trzeba powtarzać dwa razy. Już, wszystko zrozumiałem. To kawalarz i żarty sobie stroił z marynarza starej daty, za jakiego mnie uważa. Nie jest to pierwszy rejs w jego życiu. Sam powiedz. — To dziecko morza. Od lat blisko trzydziestu tłucze się na statkach. —..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 77
" wemu z Bristolu, na którym byłem czymś w rodzaju kapitana. Widział pan? Pański wieczorny gość sunie wolno na północ. — Niech sobie płynie, gdzie mu się podoba. Nie ja do niego, tylko on do mnie ma przyjść na kolację. Nadłoży trochę drogi, to mu dobrze zrobi. Więc jak to..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 78
" o tym i różne głębsze myśli przychodziły nam do głowy. „Wyobraź sobie, czarnuchu, powiadam, że nadziewamy się na okręt Jego Królewskiej Mości i działa zaczynają grzać. Co my dwaj zrobimy w takim zamieszaniu?" „Jak to, powiada mój Afrykański, stoimy przy naszym dzia]e i..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 79
" można pozwolić, by zwykli śmiertelnicy wścibiali nos w familijne sekrety, od których kataru można dostać. — Gościem na „Jastrzębiu" był Korsarz w swej własnej osobie! — Ha! Czerwony Korsarz na moim okręcie i przed moim obliczem! Ha, ha! Kpisz sobie, mój panie! — Tyle panu..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 80
" — Do licha! Oto misja godna prawdziwego chrześcijanina! — powiedział kapitan po krótkim namyśle. — Za to może kiedyś dostaniemy lepsze kajuty w niebie. Zgadzam się na rokowania. Kapitan wydał odpowiednie rozkazy. Statek wykonał zwrot pod wiatr. Wystrzał armatni od zawietrznej..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 81
" — Tak, ale tylko panu. Nie jesteśmy sami. — Proszą nie zwracać uwagi na chłopca. Potrafi być głuchy jak pień. — Tylko panu mogę przekazać propozycje, z którymi mnie wysłano. — Powtarzam,..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 82
" — Wasza przewaga nie ulega wątpliwości — powiedział. — Co pan. by mi radził? Dotąd kapitan Bignall mówił przez pańskie usta. Wilder zaczerwienił się. — Nie będę ukrywał, że gdyby warunki kapitulacji zależały tylko ode mnie, wyglądałyby inaczej. Mimo to, pomny długu..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 83
" — Zostanę z panem — oświadczył Roderick, który już się trochę uspokoił. — Jaką odpowiedź mam dać w pańskim imieniu? — spytał Wilder. — Bardzo prostą. Nie będę ani szukał zaczepki, ani uciekał przed waszą wspaniałą fregatą. ROZDZIAŁ TRZYDZIESTY ..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 84
" Bignall zgodził się, acz bardzo niechętnie. Nie obeszło się przy tym bez mruczenia. Wilder nie słuchał, gdyż zbyt był zajęty przygotowaniami do bitwy. Możemy jednak zdradzić czytelnikowi, co mruczał stary wilk morski: „Nasza młodzież do wszystkiego się musi przygotować. A tu..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 85
" a pryskamy im na głowy chłodną morską wodą. Mistrzu — zwrócił się do Fida. — Jakże to będzie? Dlaczego milczy twoja ukochana lufa? Nigdy nie rzucała słów na wiatr. — Rozkaz, panie kapitanie! — krzyknął Fid. — Mary Blake zaraz się odezwie. Nazwałem ją tak przez..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 86
" Sternik zameldował Wilderowi, że ster odmawia posłuszeństwa. — Naturalnie! — krzyknął Bignall, gdy Wilder przekazał mu meldunek;.— Wraz z naszymi działami grzmi artyleria niebieska. Burza już nas dopadła. Ster na burtę! Wyprowadź statek z dymu. Na burtę, powiadam! Statek..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 87
" Wśród wycia wiatru, huku piorunów, w ciemności oświetlanej co chwila przez błyskawice, padały gromkie rozkazy, wydawane przez Bignalla i Wildera. Załoga mężnie je wykonywała. Z naprawiania szkód wyrządzonych przez Korsarza trzeba było na razie zrezygnować i skupić wysiłki n,a..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 88
" Nad odkrytą głową weterana powiewały siwe włosy. — Dobrze wiecie, że Bóg sprzyja sprawiedliwym! Łotry! — Bignall aż zachrypł. Piraci cofnęli się i rozstąpili, odsłaniając w ten sposób cel dla dział „Delfina". Lawina pocisków spadła na ludzi Bignalla. Szabla starego..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 89
" — Robota skończona, chłopcy! Któ zada jeszcze jeden cios, ze mną będzie miał do czynienia! Korsarz stanął na środku pokładu i podniósł rękę. - Rozdział trzydziesty pierwszy Wilder zacisnął zęby i przetarł oczy. O parę kroków od siebie ujrzał Korsarza. Straszny..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 90
" Przezwyciężając odrazę Wilder zwrócił się do załogi. — Mówię do waszych serc — powiedział. — Jesteście ludźmi, marynarzami... — Dosyć! — ochrypłym głosem krzyknął Nightingale. — Kazania będzie nam prawił! Powiesić drania na rei! Bosman zagwizdał. — Na..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 91
" czego się nie obawiać. W mojej obecności nikt nie będzie drwił z czyjejś wiary. Oblicze kapelana pałało świętym oburzeniem. — Jest pan postrachem mórz i zakałą społeczeństwa — powiedział. — Gwałcicielem praw ludzkich i boskich! Za śmierć tych niewinnych ofiar..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 92
" pewno odda całą swą fortuną za głowę człowieka, który uratował życie jego córce. — Złota wprawdzie nam nie brakuje — bez namysłu odparł Korsarz — ale niechaj moi ludzie sami powiedzą. Czy chcecie wziąć okup? Zapadła krótka cisza. Potem głuchy..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 93
" w Afryce. Znaleźlibyśmy zaufanego posła. No co, bratku? Widzi pan? Już mu coś kiełkuje w głowie. — Fid, weź obrożę — wybełkotał Scypio. — Dobra, dobra — Fid chrząknął parę razy i dzikim wzrokiem powiódł dokoła, jakby szukał tego, co zabił mu przyjaciela.— Tak,..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 94
" — Kończyć! — ktoś zawołał. — Trupa do morza, żywych na reję! — Jakim prawem? — huknął Fid. — Kto się waży rzucić do morza jeszcze nie ostygłe ciało marynarza? Czy ciało ludzkie to skorupa ostrygi? Jesteście partacze i niedołęgi! Zobaczcie, jaki osioł związał mi..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 95
" ciami. — Obroża, o której mowa, należała do psa, później zjedzonego w związku z trudnościami w dostawach mięsa na morzu. Poznaliśmy się z tym psem na statku, nie będę teraz opowiadał długiej historii, język mi skołczał. Ma pani tę obrożę na ramieniu mojego zmarłego..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 96
" Gdy słońce wynurzyło się z wód na wschodzie, „Delfin" wystrzałem armatnim wezwał statek przybrzeżny. Zbliżała się końcowa scena dramatu. Korsarz wydał rozkaz, by cała załoga zebrała się na pokładzie. Wezwał też przedstawicieli jeńców. Stanął przed frontem załogi. —..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 97
" — Gdy się pani będzie modliła za swego syna, proszę czasem westchnąć do Boga o zbawienie mej duszy. Widać było, że słowa te z trudem przeszły mu przez gardło. — Szalupa czeka na państwa — dodał normalnym już głosem. Pani Wyllys, Gertruda i Kasandra siedziały..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 98
" eskadry, a w okolicznych domkach wiejskich rozbrzmiewał śmiech młodych żołnierzy. Ponad dwadzieścia lat minęło od dramatycznych wydarzeń na pokładach dwu statków, opisanych przez nas przed chwilą. Newport święciło radośnie nowe zwycięstwo. Oto zjednoczone armie zmusiły do..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 99
" nadzieję, że ta będzie ostatnia. Czegom się napatrzył, jakie przedziwne miałem przygody, tego się nie da opisać. Tylko jakiś poeta mógłby to wyrazić w słowach i rymach. — Miał pan ciężkie życie — powiedziała dama. —..."
Czerwony korsarz cz. 2 - strona 100
" — W jakim celu? — łagodnie spytał kapitan widząc, że nieznajoma szlocha. — Aby tu umrzeć — odparła szeptem. Wszyscy zadrżeli. Kapitan delikatnie odchylił firanką lektyki. Ujrzeli bladą jak płótno twarz..."