Czertopchanow i Niedopiuskin
Turgieniew Iwan
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 1
" Iwan Turgieniew CZERTOPCHANOW I NIEDOPIUSKIN "
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 2
" W upalny letni dzień wracałem kiedyś wózkiem z polowania; obok mnie, kiwając się raz po raz, drzemał Jermołaj. Psy spały, leżąc u naszych nóg i podskakując bezwładnie jak martwe. Stangret coraz to spędzał batem gzy z koni. Biały kurz jak lekki obłok unosił się za wózkiem...."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 3
" jakby był pijany; odrzucał głowę w tył, wydymał policzki, parskał i drżał na całym ciele, rzekłbyś, z nadmiaru pychy — wypisz, wymaluj, jak indor. Powtórzył swoje pytanie. — Nie wiedziałem, że tu nie wolno strzelać — odrzekłem. — Znajduje się pan tu,..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 4
" i powlókł się wolnym truchcikiem — człap, człap — we wskazanym kierunku. Patrzałem za nim, póki jego rogaty kaszkiet nie skrył się za gałęźmi. Ten nowy znajomy powierzchownością nie przypominał ani trochę swego poprzednika. Twarz jego, pucołowata i okrągła jak kula,..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 5
" wyczerpany myśliwy. — Pilnuj, bracie! — Jermołaj strzelił. Raniony bielak machnął kozła na gładkiej i suchej trawie, podskoczył w górę i żałośnie zapiszczał w zębach koziołkującego z rozpędu charta. Ogary nadbiegły natychmiast. Czertopchanow, niczym przewrotek, zeskoczył..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 6
" i pogalopował na złamanie karku. Tichon Iwanycz ukłonił mi się dwa razy, za siebie i za przyjaciela, i znów ruszył wolnym truchtem w krzaki. Obaj ci panowie silnie podniecili moją ciekawość. Co mogło związać węzłami nierozerwalnej przyjaźni dwie istoty tak od siebie różne?..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 7
" wał; zaprowadził u siebie wszelkie możliwe rzemiosła i majsternie: „i przyzwoiciej, i taniej, mawiał, systemem gospodarczym!" Nie wyrzekł się do końca życia tej zgubnej myśli; ona to doprowadziła go do ruiny. Ale miał za to uciechę! Nie odmawiał sobie żadnej zachcianki. Między..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 8
" na pamięć artykułu charkowskiego ziemianina. Chłopi nauczyli się artykułu, dziedzic zapytał ich: czy rozumieją, co tam napisane? Rządca odpowiedział, że tak, niby, jakże mogliby nie zrozumieć! W tym samym mniej więcej czasie kazał wszystkich swoich poddanych dla porządku i..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 9
" kim trudem zgodziła dla niego za guwernera emerytowanego żołnierza, Alzatczyka z pochodzenia, niejakiego Bierkopfa, i aż do śmierci drżała przed nim jak liść: no, a jeśli podziękuje — myślała — zginęłam! co ja pocznę? gdzie znajdę innego nauczyciela? Już i tego z trudem..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 10
" oczywiście nie bywał... Z tym wszystkim miał dobre, nawet na swój sposób szlachetne serc?: niesprawiedliwości, ucisku innych nie znosił; za chłopami swymi stał jak mur. „Co? — powiadał, wściekle waląc się po głowie — moich śmią ruszać, moich? Nie byłbym Czertopchanow..."..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 11
" nie niewytłumaczoną bojaźliwość: na sam widok zwierzchnika drżał i zamierał jak schwytany ptaszek. Rzucił służbę. Obojętna, a może nawet złośliwa natura narzuca ludziom różne zdolności i skłonności, nie licząc się z ich sytuacją społeczną i środkami; z właściwym..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 12
" z głodu na ulicy. Ale po pierwsze — Bóg odmówił mu sił; po wtóre — lęk go obezwładniał, a po trzecie: jak się o to miejsce wystarać, kogo prosić? — Nie dadzą — szeptał, bywało, nieborak, smutnie przewracając się na łóżku — nie dadzą! — I nazajutrz na nowo..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 13
" śmiechem. Niedopuskin długo nie chciał wierzyć swemu szczęściu. Pokazali mu testament, zaczerwienił się, zmrużył oczy, zaczął wymachiwać rękami i rozpłakał się jak bóbr. Śmiech zebranych przeszedł w głęboki i zwarty ryk. Wieś Bezsielendiejewka liczyła wszystkiego..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 14
" mi, en familie . Prawda, proszę panów, jesteśmy tu en familie? Spadkobierca, do którego Rościsław Adamycz przypadkowo zwrócił się z tym pytaniem, niestety, nie znał francuskiego i dlatego ograniczył się tylko do lekkiego chrząknięcia mającego wyrazić aprobatę. Za to..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 15
" Rościsław Adamycz zrobił nadętą minę. — A pan co tak komenderuje? — powiedział przez nos, zmrużywszy oczy. — Co z pana za ptaszek, jeśli wolno spytać? Czertopchanow wybuchnął jak proch, na który padła iskra. Nie mógł tchu złapać z wściekłości. — Dz-dz-dz-dz —..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 16
" i zdemoralizowany Tichon zmiatał proch przed nieustraszonym i bezinteresownym Pantielejem. „To nie bagatela — myślał czasem w duchu — rozmawiać z gubernatorem, patrzeć mu prosto w oczy... mój ty Boże — i jak patrzeć!" Podziw, jaki w nim budził Czertopchanow, graniczył z..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 17
" przed na pół zgniłą i zaśmieconą studnią. Przed stodołą kilkoro chudych i pokudłanych charciąt szarpało zdechłego konia, prawdopodobnie Orbassana; jedno z nich podniosło okrwawiony pysk, zaszczekało pośpiesznie i znów zaczęło obgryzać obnażone żebra. Nie opodal konia stał..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 18
" — Zaraz, zaraz — odpowiedział Tichon Iwanycz z sąsiedniego pokoju. — Masza, daj mi halsztuk. Czertopchanow znów zajął się Wenzorem i położył mu kawałek chleba na nosie. Rozejrzałem się dokoła. W pokoju oprócz rozsuwanego, spaczonego stołu na trzynastu nierównej..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 19
" ny? — zaczął Niedopiuskin łagodnym głosem, delikatnie odkaszlnąwszy w dłoń i dla przyzwoitości zasłaniając wargi palcami. — Już drugi miesiąc. — Aha. Milczeliśmy przez chwilę. — Ładna się teraz zrobiła pogoda — ciągnął dalej Niedopiuskin i spojrzał na mnie..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 20
" ka, gładko uczesany, zapięty, obuty, i przyprowadził psy. Dla formy zachwycałem się głupimi zwierzętami (wszystkie charty są nadzwyczaj głupie), Czertopchanow plunął Ammałatowi prosto w nozdrza, co zresztą widocznie nie zrobiło psu najmniejszej przyjemności. Niedopiuskin też..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 21
" pchanowem. Masza troszkę odwróciła głowę i zaczęła na mnie spoglądać ukradkiem, dziko, bystro. Wzrok jej błyskał jak żądło żmii. Niedopiuskin przysiadł się do niej i szepnął jej coś na- ucho. Uśmiechnęła się znowu. Uśmiechając się marszczyła z lekka nos i podnosiła..."
Czertopchanow i Niedopiuskin - strona 22
" piszczał z zachwytu. Odetchnęliśmy wszyscy. Burza skończyła się na jednej błyskawicy... atmosfera się oczyściła. W pół godziny potem nikt by nas nie poznał: paplaliśmy i swawoliliśmy jak dzieci. Masza dokazywała najwięcej ze wszystkich — Czertopchanow po prostu pożerał ją..."