www.radiobabilon.pl - Panele egzotyczne

Czercia mogiła - strona 14
- A to przecie - rzekł - pan Bóg mi sąsiada daje, będzie gdzie w słotę w mariasza pograć lub pogawędzić, będzie kogo zaprosić na wieczór zimowy i człek trochę ławy zagrzeje. Ale co to za ptasio Hawnul, coś tej familii nie znam!
Nie znali jej i drudzy, ale że tam po Litwie moc jest nazwisk różnych, nikt się temu nie dziwował.
- Może być Syruć, może być Bułtuć, może być Dziumdziul i Hawnul - rzekł ferując dekret Wilczura pan Bóg różnie ludziom rodzić się daje, a szlachty dziwnego nazwiska przepaść. Pilno się o niego dowiadywał Wilczura, ale daremnie, bo go ani dostąpić, ani spenetrować nie mógł. Nadybał go w miasteczku raz i chciał titulo sąsiedztwa zrobić znajomość, ale Hawnul tylko mu się pokłoniwszy uszedł. Już to wszystko i sama fizys nie podobała się jakoś Wilczurze, ale milczał.
- Chce cicho siedzieć i za piecem
Darmowa reklama:
Panele egzotyczne
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Panele egzotyczne - sprawdzone firmy.
www.ruckzuck.pl
pana Boga chwalić, niech mu się stanie wedle woli jego, obchodziliśmy się bez Hawnulów dużo, potrafimy obejść i teraz.
Spotykali się potem nie raz i nie dwa w kościele, w miasteczku, na polu koło granic, grzecznie sobie kłaniali, a Wilczura im częściej mu w oczy zaglądał, tym gorzej ominował. Po cichu nawet zeznawał przed swoimi, że przybłędzie źle z oczów patrzy.
- Możem winien i z grzechem, że o bliźnim tak szparko się odzywam z wyrokiem, ale, dalipan, z ust, co się nie śmieją, z ręki, co się nie otwiera, nic dobrego nie wróżę. Przecież, żeby jakie ciężkie było życie, chwila jest, że się zaśpiewać zechce.
Niepokoił go ten sąsiad tak zaszyty w izbie sam z żonką, a nie gospodarz, a nie myśliwy i nie koniarz, i nie hulaka, unikający ludzi i nie mający dla nich dobrego słowa. Od Żydów, od szlachty, od Żużla zbierał o nim wiadomości Wilczura i zżymał się, że niczego dowiedzieć nie mógł.
- Przecież - mówił - czymś to żyć musi, dobra żona, ale i żona jemu, i on jej dokuczy ustawiczną miłością, coś u kata ma pod wątrobą, bo to bez kozery nie jest!
Kozery wszakże domacać się było trudno.
Rok cały w ten sposób upłynął, a choć ludzie oswoili się z Hawnulami, pletli na nich, że to stary w piwnicy gdzieś pieniądze fałszywe kował, to po kryjomu pił, to że sknerstwem się zabawiał wszetecznym, ale najwięcej w końcu to się o nim rzekło, że z ludźmi nie żyje, bo impetyk straszny i sam siebie się lęka, tak go furia unosi, byle mu kto najlżej przeskrobała Opowiadano, że raz włościanina z Gruszej Góry, zająwszy bydło jego na sianożęci, o mało czekanem, z którym chodził, nie ubił, że Żużla pchnął raz z izby tak, że nim drzwi wyłamał, i inne dziwy straszne.
 
Tag: Panele egzotyczne