www.radiobabilon.pl

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3
Gawroński Franciszek


Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 1
" CZASY SZKOLNE W KIJOWIE . 1854/5 - 1862/3 Lwów. H. Altenberg. Związkowa drukarnia we Lwowie, ul. Lindego 1. 4. 1901. "

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 2
" Odbitka z „Muzeum". "

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 3
" 1. DO KURATORYI PIROGOWA. Ani latami, ani siłą nie czuję się jeszcze starym człowiekiem, a jednak życie w ciągu ostatnich lat wogóle tak się zmieniło, iż mimowolnie zdaje mi się, że jeden okres z tego życia już się zamknął za mną. Myśl niejednokrotnie z teraźniejszości..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 4
" ówczesnej szkoły kto barw i światła zasięgnie od współczesnych. Otóż i ja nic innego nie pragnę jak tylko dostarczyć przyszłemu historykowi szkolnictwa w całej Polsce trochę barw, kilka promieni rzucić na to życie, jakiem sam w szkole żyłem. Wprawdzie szkoła, którą..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 5
" brutalnie — jak teraz — w ten chyba tylko sposób, że Polacy uważali zawsze Moskali za wrogów polskiego narodu, nadziei samodzielnego życia nie tracili nigdy, a z tymi, których ze względów politycznych kochać i szanować nie mogli — stosunków towarzyskich nie utrzymywali. Tak jak..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 6
" przemocy, samowoli urzędników i bezkarności, braku wszelkiego uczciwego i prawidłowego sądownictwa, trzeba było osobistym stosunkiem łagodzić barbarzyństwo rządu. Wracam do Kijowa. W roku 1855 Kijowa właściwie nie można było nazwać miastem w znaczeniu europejskiem, ale wielką..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 7
" rzu olbrzymi gmach, szkołę kadetów. Droga wówczas wiodła pod laskiem, skręcała na piasczyste wzgórza, zwane Łysą górą, dziś zabudowane przez zarząd kolei, potem spuściwszy się w dół, krętemi drożynami dojeżdżało się do szosy Zytomierskiej, Bulwaru Bibikowa, będącego..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 8
" Budowanie fortecy w Peczersku jakoteż przymusowa ekspropryacya i przesiedlenie ludności na stare i nowe miasto, przyczyniły się zupełnie do zmiany fizyognomii i konflguracyi Kijowa. Za ludźmi poszli kupcy, którzy także powoli poczęli przenosić swoje sklepy w inne miejsce. Oczywiście,..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 9
" Gdy mię oddano do szkoły, 2-gie gimnazyum kijowskie nie miało jeszcze własnego lokalu. Mieściło się ono na bulwarze Bibikowa w trzech domach. W tym punkcie skupiły się w owe czasy prawie wszystkie zakłady naukowe kijowskie, z wyjątkiem 1-go gimnazyum. Zatem więc: na ulicy Wielkiej..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 10
" zabetyńskiej, idąc z W. Wasylkowskiej przez Elizabetyńską po prawej stronie, a idąc z Kreszczatyku przez bulwar Bibikowa, po lewej. Tu mieściła się bursa szkolna, zwana przez nas „kazarmy" czyli „obszcze kwatyry". O szczegółach później. W domu vis-a-vis, przez bulwar, tylko..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 11
" Bursa nasza w organizacyi swojej miała istotnie coś żołnierskiego i dla tego nie dziwię się, iż ojcowie nasi, a my za nimi tę wstrętną instytucyę nazywaliśmy „kazarmą". A jednak, kto się pragnął w owe czasy uczyć, nie mógł jej pominąć. Później nieco, stało się to już..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 12
" tego nie było. Zresztą, trudno bardzo orzec co było przeznaczone, a co nie, gdyż inspektorowie i dyrektorowie dopuszczali się wogóle na tym punkcie nadużyć i tylko w czasie wizytacyi czyli tak zwanej „rewizyi" trzymano się przepisów. Rano przy tych samych stołach jadaliśmy..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 13
" przykrości za winy złej kuchni. Z narodowości zdaje się, że był Polakiem, ale mówił z nami po rosyjsku, łamanym językiem, z dużą domieszką słów polskich. Mieszkał przy kuchni w malutkiej izdebce — w nowym gmachu szkolnym — ciemnej zupełnie, która właściwie była..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 14
" w pierwszym roku nie było po prostu miejsca na spokojne wypicie mleka, bo niemieliśmy, jak mówiłem, osobnej sali jadalnej. Największa ilość mleka konsumowaną była zawsze we środę, kiedy mieliśmy kluski hreczane. Wówczas odlewało się do wazy juszkę a do pozosłałych klusek..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 15
" zrobić zbrodniarza, rozwinąć w nim najgorsze instynkta, najwstrętniejsze wady, ale nie potrafili nikogo naprowadzić na drogę właściwą. Obrzydzili naukę każdemu, a niebyli zdolni zachęcić do niej żadnego, jeżeli się w nim chęć nie rozwinęła sama lub nie była impulsem..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 16
" obce otoczenie, ciągle surowe twarze, ciągła obawa przed karą w obec zupełnej nieświadomości winy, ze mnie, dziecka żywego, wrażliwego i miękkiego, uczyniły istotę bojaźliwą, zamykającą się w sobie. Żywość dziecinna brała górę nad obawą kary i dlatego należałem do tych,..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 17
" Rocznie płaciło się około 160 rubli. Suma ta według dzisiejszej miary mała, wówczas była bardzo dużą, zważywszy nadzwyczajną taniość wszelkich produktów spożywczych i łatwość wogóle warunków życia. Funt doskonałego mięsa kosztował trzy kopiejki, a w hurtownej..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 18
" rózeg. Tego upokorzenia, jakiego doznałem wówczas, nie mogłem przebaczyć dzikiemu Moskalowi nigdy. Wówczas w gimnazyum naszem było tylko siedm klas, z siódmej składało się egzamin do uniwersytetu, dzisiaj nazywany „maturą". Dobór nauczycieli mieliśmy fatalny. Ponieważ o..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 19
" wyrazy polskie po francusku i mięszając słowa polskie z francuskiemi. W owym czasie był to już człowiek stary, za sześćdziesiąt lat mający. Na lekcye zjawiał się zawsze we fraku urzędowym, zwanym mundurem, barwy granatowej z metalowemi złoconemi guzikami z orłem dwugłowym. Chudy,..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 20
" przed wyjściem do szkoły przesłuchiwali innych lekcye zadane. Odbywało się to w tej samej formie co i w klasach. „Audytor" trzymał w ręku książkę, do której patrzył, a do ucznia odzywał się krótko: mów! Jeżeli uczeń umiał lekcyę, mówił jak umiał i co umiał. Najlepszymi..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 21
" W szkole mieliśmy osobnych „diad'ków" i osobnych „nadzirateli", a w bursie osobnych. Dopóki gimnazyum nasze mieściło się w tych budynkach i trzeba było ciągle massę dzieci przeprowadzać od jednego gmachu do drugiego, towarzyszyli zwykle temu pochodowi „diad'ki" i „nadziratel"..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 22
" kilkoro dzieci i żonę. Otóż w roku, jeżeli się nie mylę 1862 popełnił on zbrodnię jedną z najwstrętniejszych jakie kiedykolwiek spełniono. Pożycie jego z żoną było złe. Kłócili się ze sobą ustawicznie, a w czasie kłótni Łukin odgrażał się, że ją zamorduje. Musiał..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 23
" Ponieważ lekcye rozpoczynały się w zimie i w lecie o 8, a trwały do 1 1/2 czas ranny od wstania aż do wyjścia na lekcye używany bywał na powtórzenie lekcyi. Siadaliśmy każdy naprzeciwko swojej szufladki i zabierali się do lekcyi. Najzwyklej w tym czasie dopiero je robiono. Czynność..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 24
" względne prawo używania rózgi, przenoszono w części na to niewinne pręcie brzozowe. Przechowywano je w miejscu ciemnem, wilgotnem, najczęściej w ceberku z wodą, ażeby nie traciły giętkości i sprężystości, nie łamały się przy użyciu i nie narażały „naczalstwo" na wydatki...."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 25
" i czterech naraz i karano kolejką. Któż zdoła zrozumieć i oddać te uczucia, kłębiące się w duszy dziecinnej, kiedy trzeba było słyszeć świst podnoszonych i spadających na dół pęków rózeg i otrzeć nieraz kroplę krwi, która z ciała kolegi trysnęła, a równocześnie..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 26
" się, że krew ze mnie bucha. Może Monachow zawstydził się swego czynu, a zapewne i wina moja była jakaś niewielka, bo nagle inspektor zakomenderował: „w karcer jewo!" — a sam wyszedł. W ten sposób wykręciłem się od kary cielesnej. Ledwie wróciliśmy z lekcyi do kazarmy, inni..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 27
" siadające u wezgłowia podniesienie z drzewa dla oparcia głowy. Więcej nic nie było. Wpuszczano tedy kryminalistę szkolnego, który śmiał na lekcyi rozmawiać z kolegą, do owej ciemnej nory i zamykano go na klucz. Siadywał tam biedak kilka godzin , ze stratą zdrowia, czasu i nauki, a..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 28
" Przenieśliśmy się tam! w jesieni roku 1857 — jeżeli się nie mylę. Jest to fakt drobny, co do samego przeniesienia się, ale niezmiernie doniosły w życiu naszej szkoły, a nawet w historyi szkolnictwa w Rossyi. Od tej chwili nastąpił przełom w systemie szkolnym; nieumieliśmy, jako..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 29
" czenie ciała, połączone z przechadzkami, zabawą , ale poprostu o zaszczepienie w umysłach dzieci ducha wojskowej subordynacyi, porządku, karności i bezwzględności. Zdawało się, że cnoty te, wszczepione w krew i ducha, za pomocą miarowo poruszających się nóg, rozbudzą..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 30
" 2. KURATORYA PIROGOWA. Gdyśmy się tułali od domu do domu, niemając stałego lokalu, budowa nowego gmachu szkolnego już się była rozpoczęła i badzo szybko postępowała. Stoi on i dotychczas, mało co rozszerzony bocznemi skrzydłami, na bulwarze Bibikowa, naprzeciwko bocznej fasady..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 31
" szkolne, mieściły się: szpital, sala jadalna, pomieszkania „nadziratelów" różnych, ekonoma i t. p. Olbrzymie sutereny sklepione mieściły w sobie kuchnię, piekarnię, lokale dla służby. Były one podzielone na trzy wielkie części; jedną opisaliśmy, w drugiej części były..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 32
" rowane. Wiszące lampy olejne dostatecznie oświetłały sale do pracy i korytarz. Z okien padało światło jednostajne, równe dla wszystkich i dobre. W obu końcach korytarzy urządzone były klozety z wodą; pierwszy pokój jasny i duży służył za pisoar, drugi był klozetem. Minęło..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 33
" Z pierwszego piętra, gdzie była bursa, schodziło się wygodnemi wschodami wprost do korytarza, na którym klasy były rozmieszczone, a na skręcie wielkie i szerokie wejście prowadziło do sali jadalnej. Sala, podzielona kolumnami na dwie połowy, miała z obu stron szeregi stołów..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 34
" mogliśmy spać do 8-ej. Roznoszono tylko cukry, ciastka, orszadę i limoniadę. W pierwszem gimnazyum odbywały się również bale — takie samiuteńkie, a niekiedy z odmiennym charakterem — o tyle że tylko dla uczniów. Były to po prostu zgromadzenia uczniów i profesorów, na których..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 35
" strukcye, ale niepodobna było przerobić ich umysłu, wykorzenić żołnierskich nałogów, dać im pogląd humanitarny na całą sprawę wychowania. Wchodząc tedy na stare lata w nowe życie, pracowali bez chęci i zadowolenia, sarkając cicho lub łamiąc codziennie instrukcye kuratora...."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 36
" nie unosił, nie łajał, a wszystkich traktował z pewną łagodną wyrozumiałością. Zdaje się, że na tem ciężkiem stanowisku „nadziratela" i życia dokończył. Berlińskij był typem podstarzałego lowelasa. Nudził się cały dzień, poziewał, chodził z kąta w kąt, udając że..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 37
" bić będzie. Wypowiadał to zwykłym swoim, głosem grubym, niesympatycznym, z właściwą jemu szorstkością. Braliśmy te pogróżki za samochwalstwo uczniowskie. Był on już wówczas w czwartej czy piątej klasie, a więc wyrostkiem tęgim, nad wiek rozwiniętym. W Niedzielę dawano nam,..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 38
" działy między filarami i środkiem sali. Było to widowisko smutne i przykre: silny i tęgi młodzieniec co moment walił w twarz i w kark zasłaniającego się Anatasijenkę i zdążającego ku drzwiom — a w tej masie młodzieży, gdzie nie brakło silniejszych od Boguckiego, nie znalazł..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 39
" z tego gdzie właściwie będzie ów karcer — alfa i omega systemu rózgowego. Wszyscy godzili się na to że będzie „w dole". Nie był jednak „w dole" — czy dlatego, że zmieniony został „system rózgowy" i inne czasy nastały? Prawie niewątpliwie, bo i pocóż i na co miały..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 40
" Obsadzenie szkoły pod względem sił nauczycielskich było zawsze fatalne. Większość nadawała się raczej na furmanów i stróżów niż na nauczycieli i pedagogów. Szczególnie w niższych klasach dobór był niżej wszelkiej krytyki. Do tej kolekcyi, o której kilka słów już..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 41
" wiam ocenę jego pedagogom. Wiem tylko żeśmy w łacinie niedaleko zajeżdżali, tak niedaleko, że ze szkolną nauką żaden nie mógł przystąpić do czytania klasyków. Ściślej rzecz biorąc, było to marnowanie czasu na naukę. Przed Dzwonnikowem uczył łaciny w wyższych klasach..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 42
" Prawda, że wówczas można było mieć w Rossyi duszę i pędzel Matejki lub Grottgera — i malować szyldy. Przynajmniej nigdy z jego pracami nie spotkałem się. Zdaje się, że twarde życie zabiło w nim sztukę. Ożeniony był z Polką i hajdamackich sympatyi dla Polaków nie miał. W..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 43
" którego zapaliliśmy się wszyscy. Do bardzo ciekawych opowiadań przybyło rysowanie map. Poprzednicy wymagali malowania w różne kolory i cienie. Toteż oblewaliśmy stoły, ubranie — wszystko co było, różnemi tuszami i gumi-gutami, ale była to zabawka pozaszkolna i tak też mapy..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 44
" Wykładał on język i literaturę francuską od V-tej klasy. Znał język dobrze i dobrze uczył. Pierwsze ćwiczenia w języku francuskim zaczynaliśmy od Podróży Telemaka, a potem szliśmy przy pomocy wypisów do innych autorów, aż wreszcie zapoznawaliśmy się z celniejszymi poetami i..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 45
" W wyższych klasach nauczycielem historyi powszechnej i historyi Rossyi był Samczewskij. O jego wiedzy nic powiedzieć nie mogę, a o umiejętności uczenia tyle chyba powiem co o innych : nie miał o tem pojęcia i uprawiał tylko system zadawania i pytania. Nową lekcyę opowiadał sucho..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 46
" polskiej, ale tak obojętnej pod względem narodowym, że go można było uważać za Moskala. Zresztą był osobistością bezbarwną w szkole, bez wpływu na uczniów i bez znaczenia.. Bayer, stary kawaler, uchodził za ucznia Wileńskiego uniwersytetu. W szkole mówił po rosyjsku, bo inaczej..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 47
" głądał. Jeżeli nie był nałogowym pijakiem, to upijał się niewątpliwie. Nie wiem czy więcej nad trzydzieści pięć lat liczył. Niewielkiego wzrostu, szczupły, chodził drobnemi kroczkami, robił wrażenie chrząszcza. Ślady pijaństwa ujawniały się w dużym czerwonym nosie, który..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 48
" czystych i prawych — bardzo rzadko. Po roku 1863 usunięto go ze szkoły. Chudy, szczupły, robił wrażenie ascety. Nigdy nikt na jego twarzy nie widział uśmiechu. Wymowę miał niedobrą, głos cichy, ale to co mówił — mówił rozumnie i pięknie. W niższych klasach wykładał on..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 49
" Ukrainie naszej, prawobrzeżnej mało, nawet na urzędach, ci zaś co byli, Rusini z urodzenia i krwi, podszywali się tylko pod Moskali i jakkolwiek mówili wyłącznie po rosyjsku, był to język, szczególnie pod względem wymowy, mięszaniną najrozmaitszych akcentów i domieszek. Jeszcze i..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 50
" rządu rossyjskiego — dotychczas. Przyjęli oni język rossyjski za własny w domu i w literaturze — z bardzo niewielkim wyjątkiem — i zadowalniają się tem, że są „narodem chachłackim". Tego pokroju „Małorussem" był Tułub. W czasie swojej młodości zetknął się z..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 51
" Odrębności rusińskiej tyle chyba w nim tylko było ile pozostało w nazwisku, a nazwisko było niewątpliwie hajdamackie, zawszeć to przecie nazwisko historyczne. Ostrożny jak lis, nawet swoją patryotyczną cześć dla „hałuszek" chował głęboko i z żadnem rusińskiem słówkiem nie..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 52
" odstręczała wszystkich. To też żył samotnie jak odyniec. Małego wzrostu, przysadkowaty, gruby, niezgrabny, chodził zwykle bokiem, z jednem ramieniem wysuniętem naprzód. Zawsze całkowicie wygolona jego twarz, wyglądała jak pergamin i tylko od czasu do czasu przebiegały przez nią..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 53
" Winiarski, który nie dał sobie wydrzeć prawa pierwszeństwa, a ja z bratem odegraliśmy tu bierną rolę świadków. Pauza była pięciominutowa. Nikt tego figla nie dostrzegł, bo po dzwonku, wszyscy z lekcyi Soszenka wybiegli bawić się, a po pauzie zasiedli w ławkach. Wszedł..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 54
" ktora i dyrektora robiono obowiązkowo we wszystkich klasach. Nie pamiętam kto wówczas miał lekcyę u nas, to jednak wiem, że bardzo energiczną agitacyę contra dyrektorowi ja także prowadziłem. Obudziła się we mnie chęć zemsty. Wszedł Grenkow — i wbrew zwyczajowi nikt nie..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 55
" tora. Po dwóch godzinach wreszcie zdołano załagodzić hałas — prośbą i postrachem sprowadzenia żandarmów. W ten sposób do ostateczności nie doszło. Grenkow zdołał się wycofać z „inspektorskiej" do domu, ale sprawa została wygraną. O ile wiem, urzędowych indagacyi i kar nie..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 56
" szych. Oczywiście o zapłacie mowy być nawet nie mogło. Mieliśmy wprawdzie bibliotekę szkolną, ale w niej tylko rosyjskich pisarzy. Szembel miał tylko polskich. Po lekcyach amatorowie schodzili się do jego mieszkania, a jeden z uczniów rozdawał i zapisywał książki. Pewnego dnia..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 57
" było trzech braci: jeden doktor medycyny, drugi profesor gimnazyalny, a trzeci nie wiem czem był. Rok 1863 rozbił tę rodzinę: lekarz znalazł się w południowej Słowiańszczyźnie, profesor — w głębi Rossyi. Izydor Kopernicki wrócił później do Galicyi, osiadł w Krakowie i jako..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 58
" i wykształcenia, nie znalazł dostatecznego uznania śród społeczeństwa przesiąkłego duchem mikołajowskiego „sałdafoństwa". U góry patrzono na niego z niedowierzaniem i pierwszy lepszy generał, który potrafił tylko walić w twarz żołnierzy, krytykował go i podstawiał mu nogę...."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 59
" trudniejsza. Niejedna noga, która doskonale umiała wyciągać „naski" *) (szpice butów) w czasie maszyrówki, ani rusz nie chciała się układać do sztucznych kroków tańca. Skakaliśmy tedy w szeregu różne polki, walce i mazur-polki czyli jak dziś mówią z moskiewska..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 60
" tak samo jak do tańców, chociaż nie klasyfikowano nikogo, a na uczniów wątłych, potrzebujących wzmocnienia i rozwinięcia muskułów, pilniejszą niż na innych zwracano uwagę. W celu kształcenia zręczności i rozbudzenia zamiłowania do robót ręcznych, wprowadzono niektóre..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 61
" się — to znaczy rób sobie co chcesz, bo nikt nie pomyślał o tem, że trzeba — nauczyć uczyć się. Dziecko zatem zostało odrazu unieruchomione. Co miało robić ze swoją żywością wrodzoną, energią, chęcią wyładowania jej? Znało ono tylko jedną drogę: „od swego stołu" na..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 62
" takiej górki lodowej znajdowała się pewna liczba saneczek, wielkich i małych, były nawet cztero-osobowe. Każdy brał co mu się podobało, dźwigał na górkę, a stamtąd z niesłychanym impetem zjeżdżał na dół. Niektórzy dochodzili do doskonałości w ślizganiu się do tego..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 63
" rych mieszkali przedmieszczanie — nic więcej nie było. Zamiast dzisiejszych szerokich dróg — mała ścieżka u podnóża góry wiodła do owych domków, a przez wąskie dzisiejsze koryto strumienia Łybedi, które wówczas było dziesięćkrotnie szerszem, przechodziliśmy nie przez mosty..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 64
" niedaleki zajmował okręg i ciągnął się przez ul. Podwalną tak, że z jednej strony zbliżał się do teraźniejszego gmachu obserwatoryum. z drugiej dochodził do wzgórza, pochylającego się ku Padołowi., a właściwie części jego, zwanej Kożemiakami. Oprócz jednak tego..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 65
" bitki, o tyle na wałach nigdy nie brakło amatorów. Ofiarą pierwszego zapału i impetu padali zwykle pastuchy, jako trwożliwsi. Potem dopiero rozpoczynało się poszukiwanie t. z. „bursaków". Dla szkolnych amatorów bijatyk „bursak" był czemś tak ponętnem jak trufla dla smakosza. Na..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 66
" walki. Dalekobym sięgnął gdybym mówił, że walki te miały charakter homeryczny i byłbym może niesprawiedliwy o tyle, że Grekom przypisałbym to, co było udziałem i charakterem ludzi wogóle. Otóż walka rozpoczynała się t. z. drażnieniem się, które polegało na najzwyklejszem..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 67
" charakter rodzinny. Przewodnicy młodzieży i młodzież zbliżali się ze sobą, byli razem, gdy na „gulańjach" czyli wycieczkach zamiejskich jedni od drugich uciekali prawie, a dla uczniów nie było milszej rzeczy jak osamotnienie, a raczej oddalenie się od „naczalstwa". W ogrodzie..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 68
" nacyi szkolnej. Jednem słowem, rózgi miały być bożkiem wychowania. Rozkiełznanie obyczajów, grubiaństwo i prostota w obchodzeniu się, jaką wnosili do szkoły uczniowie z rodzin rossyjskich, samowola domowego życia , z jakiej wyszli — wszystko to, wstrętne do niemożebności w..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 69
" Szlachta rosyjska w kraju zabranym i dziś jest bardzo nieliczną, a w owe czasy wcale jej nie było; do gimnazyum chodzili sami prawie Polacy, a ci z Moskali, którzy szukali wykształcenia byli synami urzędników lub wojskowych. Ojcowie ich, prostego stanu ludzie, dosługiwali się..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 70
" kich libacyi tajemnych był kąt dziedzińca, w którym stała murowana studnia. Przytykała ona do sali jadalnej, zwykle o tym czasie ciemnej, można więc było być pewnym, że nikt nieobserwuje. W ciemności rozdzielano ów trunek wstrętny, między współbiesiadników. Pić a może i..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 71
" Patrzyłem na to jak na zabawkę. Staliśmy w szeregu prawie ze dwie godziny. Tymczasem inspektor i dyrektor po kolei podchodzili do jednego z uczniów starszej klasy, stojącego na uboczu nieco i robili próbę raportu. Miał to być raport złożony Najjaśniejszemu Panu o stanie ilościowym..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 72
" żaru. Popłoch trwał krótką chwilę. Wszystko zostało uprzątnięte w okamgnieniu, a po małej przerwie zabawa trwała dalej. Już mówiłem poprzednio o tem, że na początku krótkotrwałej kuratoryi Pirogowa, władze szkolne nie mogły nałamać się do innego systemu i jeszcze ze dwa..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 73
" rodzajem ewangelii politycznej, której nikt bez łez i wzruszenia nie czytał. Ona rozbudziła w nas uczucia patryotyczne i nauczyła rozumieć i odczuwać krzywdy narodowe. Muzyka wiersza, nieznana jego potęga i siła, czystość języka — wszystko to było dla nas nowem, świeżem,..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 74
" siadał uczeń Sulima, uczuł nagle natchnienie i sklecił jakiś wierszyk „Nalewajko", w którem więcej było wołania: Nalewajku! Nalewajku ! — niż sensu. Nie poprzestał on na poezyi rusińskiej, począł pisywać coś prozą rosyjską, a nawet wtajemniczeni powiadali, że..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 75
" niecenzuralną część Dziadów, aleśmy jedni od drugich odpisywali ją i uczyli się na pamięć. Taki gorący zapał owładnął nami, żeśmy niektóre lekcye poświęcali ulubionemu poecie. Najczęściej padały ofiarą lekcye Samczewskiego i Dzwonnikowa t. j. historya i łacina...."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 76
" przeto, z rodziną była utrudnioną. Szczególnie w niewygodnem położeniu ja się znajdowałem. Byłem oddalony od domu o mil ukraińskich 20 t. j. o 200 kilometrów, tak że podróż sama zajmowała zwykle 2 1/2 dni, a zważywszy, że należało konie przysłać, że musiały po..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 77
" dowód , że umieją wszystko a nie idą na szczęście, odpowiadali „bez biletów". Było to rodzajem fanfaronady uczniowskiej. Malców pytano natychmiast po wyciągnięciu pytania czyli „biletu", Starszym pozwalano stanąć na stronie i zastanowić się nad odpowiedzią. Nazywało się to..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 78
" dziłem na Wasylków, Białą-Cerkiew, Wołodarkę, Tetyjów i Żywotów. Jadąc w tamtą stronę furman tak się zwykle urządzał, że wyjeżdżał albo bardzo rano z Kijowa, a wówczas popas, czyli południowy odpoczynek przypadał w Wasylkowie, nocleg w Białej-Cerkwi, następny zaś popas w..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 79
" W czasie jednej z takich podróży zajechaliśmy na popas do Wołodarki. Ściśle mówiąc nie jechaliśmy przez Wołodarkę tylko po pod miasteczko, prawym brzegiem Rosi, przez wieś Łohwin do karczmy Wołodarskiej, a potem przez Brodek do Tetyjowa, majętności Darowskich. Była to olbrzymia..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 80
" szumu drzew, świegotu ptactwa leśnego, śród tego pięknego otoczenia na półdzikiej natury, jaka dokoła nas żyła, „geografia" rozbrzmiewała wszystkiemi akordami poezyi i w młodej duszy pozostawiała niezatarty obraz wielkiej rozdrapanej ojcowizny. Jakeśmy czas spędzali na..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 81
" chwili milczenia odzywał się znowu: „Nu, może ja co sprzedam?" I tu dopiero rozpoczynała się litania: „mam grzebyczki, szczotki, szczoteczki do zębów, scyzoryki angielskie, pomady francuskie, brzytwy szwajcarskie, sakiewki na złoto, szczotki do butów..." I tak wyliczał przez..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 82
" myślą że i w Paryżu pomylić się nie potrafią? Ale jeżeli panicze dostaną w całej Białej-Cerkwi u kogo innego niż u mnie prawdziwego francuskiego Makasaru, to ja sobie pozwolę — o!" Tu ręką pociągnął po gardle zamaszyście na znak, że jeżeli nieprawdę mówi gotów jest..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 83
" zatok dnieprowych — gdzie oczy poniosą. Pierwszy odpoczynek przypadał w Ławrze. Koledzy miewali tam znajomości z monachami, które zawsze wychodziły nam na dobre. Jeden z monachów zaprosił nas na obiad, który spożywaliśmy we wspólnej „trapezie". Bywałem na tych obiadach..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 84
" była obfitość nieskończona. Pływały one nad brzegiem, łby wysunąwszy do góry, lub z wody uciekały do trawy nadbrzeżnej. Naturalnie, ponieważ nie zawsze można było być pewnym, że się ma przed sobą węża, chwytaliśmy je za ogon, podnosili szybko do góry, odsunąwszy rękę jak..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 85
" ale nie było komu ich wykonywać praktycznie. Zapewne, gdyby Pirogów w stanie był wychować jedno pokolenie — Rossya poszłaby inną drogą. Feldfeble wzięli górę. W roku 1861 i 1862 nastąpił pewien przełom pod wpływem ożywionych prądów politycznych. Rozpoczęły się rozruchy w..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 86
" wszystkich, nawet przez kolegów Moskali przyjęte było dobrze. Grano komedyjkę Von Wizina p. t. Maminkin Synok, w której i Polacy udział brali. Myśmy grali Icka zapieczętowanego, ku wielkiej radości całego audytoryum. Jednem słowem poczęła się wytwarzać atmosfera przyzwoita i..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 87
" niż była dawniej. Zamiast uczyć się przechadzaliśmy się całemi godzinami po na poły ciemnych korytarzach i rozmawialiśmy półszeptem o tem, że wkrótce będzie jakaś walka z Moskwą. Dziecinna fantazya nie liczyła się z. rzeczywistością. Los ojców naszych, stryjów,..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 88
" polskiego języka. Trzech czy czterech braci uczęszczało do 2-go gimnazyum. Najstarszy był już w uniwersytecie i w ruchu roku 1863 żadnego udziału nie brał. Ten, powiadano, wytrzeźwiał bardzo prędko, a korzystając z przywileju religii prawosławnej, poszedł jako propagator..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 89
" mniałem poprzednio o koledze Janie Nowickim. Otóż z tym kolegą rozpoczęliśmy próbę wyrabiania prochu. Nie pamiętam skąd dostaliśmy przepis i, nie długo myśląc, zabrali się do roboty. Czynność ta odbywała się w kazarmie. Z tego można wnosić, jak był słaby dozór i jaki duch..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 90
" rodowości i dziejów i szli nieświadomie na służbę politycznej idei rządu rossyjskiego. Taką tez. drogą poszedł i Jan Nowicki. Gimnazyum nie ukończył. Dla czego? Nie umiem powiedzieć. Dość, że w r. 1862 czy na początku 1863 znalazł się już w Taraszczy, gdzie mieszkała jeszcze..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 91
" W miarę tego jak wypadki polityczne rozwijały się w Warszawie, życie nasze stawało się pełniejsze, kronika jego codzienna bardziej urozmaicona. Zaczęto dużo mówić o zbliżeniu się z Rusinami, o pewnej wspólności dziejowej w przyszłości i przeszłości. Rozbudził się duch..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 92
" w niewoli i gotowi byli sami ukamienować najlepszych synów nieszczęśliwej Ukrainy. Pluli też na Kulisza najwięcej razem z rządem moskiewskim za to, że im prawdę mówił. Wiadomo, że Szewczenko wyraził przed śmiercią pełne poezyi życzenie, ażeby go pochowano pod Kaniowem, nad..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 93
" między młodzieżą akademicką a gimnazyalną starszą. Otóż za pośrednictwem tej młodzieży otrzymywaliśmy sprawozdania o tem co się dzieje w kraju, a nawet poza krajem. Dzienniki do nas prawie nie dochodziły — nie wolno było prenumerować. Młodzież akademicka przysyłała nam te..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3 - strona 94
" Tak powoli zbliżaliśmy się do 26. kwietnia st. st. r. 1863. Mam kalendarz berdyczowski — ostatni, — w którym przy tej dacie ojciec mój położył krzyżyk   a obok, przeniosłszy go, na białej karcie zapisał: „dzień ten będzie wieki pamiętnym". I miał racyę. Przegrana..."