Czas odnaleziony cz. 5
Proust Marcel
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 1
" zasadnicze, to znaczy że nie bywałem w Guermantes i byłem tylko drobnomieszczaninem z Combray, w okresie kiedy ona przyjechała do kościoła na ślub panny Percepied, kiedy mnie nie zapraszała, mimo niezliczonych próśb Roberta de Saint-Loup, owego roku, który nastąpił po jego..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 2
" innego, bo w takim wypadku zacząłbym bywać w świecie, zanim ją poznałem, niż tym, że mniemała, iż to u niej poznałem Swanna. Mniej kłamliwie niż Gilberta, kiedy mówiła o panu de Bréauté: „To nasz stary sąsiad ze wsi, miałam przyjemność gawędzić z nim w Tansonville", bo..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 3
" i tak dobrze kiedyś znanej, a dziś nie znanej ludziom, do których mówiła — pastylkami Géraudela. „Droga pani — mówiła moja świekra do pani de Varambon — połykając wciąż te pastylki Géraudela zepsuje sobie żołądek." — „Ależ jakże to, proszę księżnej pani —..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 4
" inteligentniejszych ludzi, rzekł mi: A tak, księżna de Guermantes powtarzała mi jego dowcipy; to ten stary pan, którego poznał pan u niej, nieprawdaż? Przeszłość uległa w umyśle księżnej takim transformacjom (albo też na liniach demarkacyjnych istniejących w moim umyśle zbywało..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 5
" suknię. Poprosiłem, żeby mi ją opisała, co też uczyniła z upodobaniem. — Teraz już by nikt nie włożył czegoś takiego. Ale podówczas noszono takie suknie. — Ale czyż nie były ładne? — zagadnąłem. Lękała się, jak zawsze, dać komuś atut swoimi słowami;..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 6
" nawet wiedziała, że dziewczyną, z której powodu nie mogłem do nich wstąpić, była Albertyna. Dopiero po bardzo długim czasie biedni zmarli opuszczają nasze serca, pył ich obojętny miesza się nadal z wydarzeniami przeszłości, zespala je razem. I choć już ich nie kochamy, bywa tak,..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 7
" nowałam jej honorarium, żeby u mnie w domu wystąpiła wobec towarzystwa bardziej niż najlepszego. Mogę powiedzieć, chociaż będą to słowa pretensjonalne i głupie, bo w gruncie rzeczy talent nie potrzebuje nikogo, że to ja ją wylansowałam. Obeszłaby się beze mnie, to jasne...."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 8
" Powiedział mi kiedyś: „Nie życzę sobie, żebyś słuchała tych głupstw, chorujesz od tego." I to prawda, biorą mnie za kobietę oschłą, opanowaną — a w środku kłębek nerwów. W tym momencie zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Lokaj oznajmił Racheli, że córka i zięć Bermy..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 9
" zresztą obfite; wymiarkowała, jak bardzo odwróciła się sytuacja, rzucając teraz dzieci Bermy do jej kolan. Opowiedziawszy dowcipnie wszystkim o tym przypadku, pozwoliła wpuścić młodą parę, małżonkowie zaś nie dali się prosić, rujnując za jednym zamachem sytuację towarzyską..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 10
" wiele brak, by mnie oskarżono, że ją zamordowałam. Biorę księżnę Orianę za świadka." Wydaje się, że wszelkie szkaradne uczucia aktorów i cała sztuczność życia teatralnego przechodzą na ich dzieci, z tym jednak, że od tej schedy nie odrywa ich uparta praca, jak odrywała..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 11
" się do pani de Forcheville, żeby go poznać, trochę tak, jak odwiedza się kokotę, żeby poznać monarchę, jej kochanka. Pani de Forcheville stała się już od dawna damą światową, to pewne. Ale rozpoczynając znów, o późnej porze, karierę utrzymanki, i to utrzymanki starca nader..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 12
" aż do śmierci wiernie zdradzał żonę. Czyż nie byli oboje spadkobiercami pana de Guermantes i Odety zarazem,, która skądinąd zostanie zapewne główną spadkobierczynią księcia? A zresztą nawet siostrzeńcy Courvoisier, bardzo wymagający, pani de Marsantes, księżna de Trania bywali..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 13
" pojawił się wyraz niezależny od woli, nieświadomy, który skonstruowała choroba, walka ze śmiercią, opór i trud życia. Arterie straciwszy całą. elastyczność nadały tej twarzy niegdyś promiennej twardość rzeźby. I książę, nie domyślając się tego, odsłaniał płaszczyzny..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 14
" nędzniejszym, stanem, który go spycha z wierzchołka niemal identycznie jak królów z tragedii greckich, starość, zmuszając go; by przystanął w drodze krzyżowej, jaką staje się życie zagrożonych zniedołężnialców, ażeby otrzeć spotniałe czoło, namacać nogą, wyszukać..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 15
" róbkom, oczy zaś człowieka, który żył, mogą oglądać zmiany jak najbardziej kompletne tam akurat, gdzie wydawały mu się niemożliwe. Chwilami, pod spojrzeniem starych obrazów zgromadzonych przez Swanna z „kolekcjonerskim" ładem, który decydował o niemodnym i staroświeckim..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 16
" się manią nabytą jeszcze wśród swoich dawnych amorów, a która nie mogła dziwić Odety nawykłej do podobnej manii u Swanna, manii, co mnie wzruszała przypominając mi moje pożycie z Albertyna, wymagał, by te osoby odchodziły wcześniej, chciał bowiem ostatni powiedzieć Odecie..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 17
" Otóż usłyszawszy od kogoś, że pisarze lubią towarzystwo kobiet, żeby zdobywać materiał i wyciągać od nich historie miłosne, stawała się znów teraz przy mnie, pragnąc wzbudzić moje zainteresowanie, zwykłą kokotą. Opowiadała mi więc: — No i tak na przykład był kiedyś..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 18
" Niech pan kiedy pójdzie ze mną na herbatę, a opowiem, jak poznałam pana de Forcheville. W gruncie rzeczy — powiedziała tonem melancholijnym -- życie minęło mi jak w klasztorze, bo żywiłam tylko wielkie uczucia dla mężczyzn straszliwie zazdrosnych. Nie mówię o panu de Forcheville,..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 19
" przyczyną może być waśń, podróż, w której pozostawia się nas bez listów — wtedy wyszarpuje się nam nie jedną więź, lecz tysiąc. Następnie, jest to nawyk sentymentalny, skoro bowiem u podstaw nie ma wielkiego pożądania fizycznego, a miłość się rodzi, mózg pracuje tym..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 20
" znacznie bardziej niezależny od woli i za pomocą, aktu emanującego ze mnie wydobywałem z niej, bez jej wiedzy, prawa życia. Pan de Guermantes zachowywał swoje gromy jedynie dla księżnej Oriany, z przyczyny jej zbyt swobodnych znajomości, na które pani de Forcheville nie zaniedbywała..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 21
" przeszłość jej jest solidniejsza, skoro ja ją z nią dzielę, lecz po kilku pytaniach, jakie jej zadałem na temat prowincjonalizmu pana de Bréauté, którego w tym czasie niezbyt odróżniałem od pana de Sagan czy pana de Guermantes, zajęła znowu swój punkt widzenia kobiety światowej,..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 22
" zapewniła mnie, że w ogóle nie była na tej recepcji. Księżna była zawsze nieco kłamliwa, a teraz cecha ta spotęgowała się w niej jeszcze. Pani de Sainte-Euverte reprezentowała dla niej salon — dość co prawda z czasem podupadły — którego lubiła się wypierać. Nie nalegałem..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 23
" Delacroix. Mniejsza z tym, po jakich stopniach przeszła od kultu do potępienia, bo są to odcienie smaku, które krytyk sztuki naświetla już o dziesięć lat wcześniej, nim kobiety inteligentne zaczną rozprawiać na ich temat. Skrytykowawszy styl empire przeprosiła mnie, że mówiła o..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 24
" chwilą ugadywał się pan z Gilbertą de Saint-Loup. To niegodne pana. Dla mnie ta kobieta to dosłownie zero, to nawet nie kobieta, to coś — z przedmiotów mi znanych — najbardziej sztucznego i mieszczańskiego pod słońcem (gdyż nawet do obrony Intelektualizmu księżna mieszała swoje..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 25
" liśmy z czyichś ust. Rozumowania to nie wyrażone wprawdzie, ale żadne poważne słowo, jakie wtedy wypowiemy, nie otrzyma nigdy odpowiedzi ani w mowie, ani na piśmie. Tylko głupcy dopominają, się po dziesięć razy o odpowiedź na list napisany całkiem zbytecznie — i który stanowi!..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 26
" ności, i zmartwiło mnie to bardzo, gdyż bardzo kochałam biednego Roberta. Zdziwi to pana może, no cóż, nie znają mnie właściwie, ale zdarza mi się jeszcze pomyśleć o nim: nie zapominam nikogo. Nigdy mi nic nie mówił, ale domyślał się, że odgadłam wszystko. Ale widzi pan,..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 27
" chubę prosząc, aby poznajomiła mnie z młodziutkimi dziewczętami), wyciągnęła po krótkim namyśle praktyczny wniosek z mojej prośby, i to — zapewne, żeby profit pozostał w rodzinie — wniosek śmielszy, niżbym w ogóle mógł się spodziewać; powiedziała mi: — Jeśli pan..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 28
" drogi koncentrujące się w pannie de Saint-Loup i z niej promieniujące. A nade wszystko stykały się w niej dwie wielkie „strony", gdzie tak często przechadzałem się i marzyłem. — poprzez jej ojca, Roberta de Saint-Loup, strona Guermantes, poprzez jej matkę, Gilbertę, strona..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 29
" dobnie całe moje życie światowe, bądź w Paryżu, w salonie Swannów czy Guermantów, bądź w miejscu krańcowo odmiennym — w salonie Verdurinów, układało się w linie symetryczne, tu obie strony Combray, tam Pola Elizejskie i piękny taras w La Raspelière. A zresztą, czy..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 30
" moich podróżach z ową Albertyną, której panna de Saint-Loup, chciałem prosić ją o to, miała być namiastką — wyprawach tramwajkiem w kierunku Doville do pani Ver-durin, tejże pani Verdurin, która skojarzyła i zerwała, zanim pokochałem Albertynę, miłość dziadków panny de..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 31
" szesnastu, której wysoki wzrost odmierzał ów dystans, którego dostrzegać nie chciałem. Czas bezbarwny i nieuchwytny, ażebym mógł go, by tak rzec, zobaczyć i dotknąć, zmaterializował się w niej, uformował ją w arcydzieło, a na mnie równolegle, niestety, dokonał tylko swojego..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 32
" w książce! Jakżeż byłby szczęśliwy ten, kto zdołałby napisać taką książkę, pomyślałem, i co za trud przed nim! Aby dać o niej pojęcie, należałoby zapożyczyć porównań od sztuk najwyższych i najróżniejszych; gdyż ów pisarz, który skądinąd dla każdego..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 33
" trafiłem w sedno, czy słowa, które odczytują w sobie, są właśnie słowami, które napisałem (rozbieżności pod tym względem możliwe nie zawsze powinny zresztą pochodzić z tego, żebym się pomylił, ale czasem i z tego, że oczy czytelnika nie będą zaliczały się do tych, dla..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 34
" kichanie", użalał się szczerze nad pisarzami mawiając: „Ależ to musi być mordęga." Franciszka, przeciwnie, domyślała się mojego szczęścia i szanowała moją pracę. Bloch zaś oczywiście wynalazł sobie retrospektywne alibi, zapewniając mnie, że ilekroć coś naszkicowałem,..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 35
" żeby matka nie pocałowała mnie na dobranoc, a później do myśli, że Albertyna lubi kobiety, myśli, z którą jąłem na koniec współżyć, nie dostrzegając nawet jej obecności; gdyż największe nasze obawy, jak i największe nadzieje nie są czymś ponad nasze siły i w końcu..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 36
" chowego. Umysł jest zamknięty w ciele niby w fortecy; fortecę niebawem zaczną oblegać ze wszech stron i umysł będzie musiał się poddać. Ale żeby zadowolić się rozróżnieniem dwóch rodzajów niebezpieczeństwa zagrażającego umysłowi i żeby zacząć od niebezpieczeństwa..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 37
" jętność moich powrotów z Rivebelle, czułem się nabrzmiały owym dziełem, jakie nosiłem w sobie (jak gdybym nosił coś cennego i kruchego, co by mi powierzono i co chciałbym nietknięte włożyć w ręce, dla których było to przeznaczone, a które nie były moimi rękami). A teraz to,..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 38
" ów lęk naturalną rzeczy koleją odmienił się w ufny spokój. Wypadek mózgowy nie jest nawet konieczny. Symptomy jego wyczuwalne dla mnie, jako pewna pustka w głowie i zapomnienie o wszelkich sprawach, które odnajdywałem już tylko przypadkiem, jak na przykład porządkując swoje rzeczy..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 39
" śmiercią.. Otóż teraz właśnie, kiedy od niedawna stała mi się obojętna, znów zacząłem lękać się jej, pod inną postacią, to prawda, nie ze względu na siebie, lecz na swoją książkę, do wyklucia jej bowiem nieodzownym było, przynajmniej na jakiś czas, owo życie, któremu..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 40
" co nie jest bardziej niemożliwe niż owo nagłe pogodzenie się ze śmiercią, jakiego doznają ranni, którzy, choć lekarz i chęć życia starają się ich oszukać, powiadają w przewidywaniu tego, co nastąpi: „Umrę, jestem gotów", i piszą pożegnalny list do żony. Istotnie bowiem..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 41
" dla kogoś, kto nie przyjdzie, pod warunkiem by w porę uprzedzić na dwa tygodnie wcześniej, że jest się umierającym, owo ja zachowało swoje skrupuły i straciło pamięć. Inne ja, to, które poczęło książkę, pamiętało natomiast. Otrzymałem zaproszenie od pani Mole i..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 42
" uczą. się odkrywać harmonię, wielki plan ogólny, czy też pozostanie to na wyspie u szczytu pagórka, niby zabytek druidyczny, coś, czego nikt nigdy nie będzie odwiedzał. Ale zdecydowałem się poświęcić mu siły uchodzące jakby z żalem i tak, jakby chciały pozostawić mi czas,..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 43
" dziełu, byłem obojętny na osąd obecnej elity. Niech po mojej śmierci elita myśli, co jej się spodoba, nie troszczyłem się o to specjalnie. W rzeczywistości, jeśli myślałem o moim dziele nie myśląc bynajmniej o listach, na które miałem odpowiedzieć, to nie dlatego żebym te dwie..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 44
" magała mi nieco, czyniąc wyrwy w moich zobowiązaniach; zastępowało je moje dzieło. Owa myśl o śmierci zainstalowała się we mnie raz na zawsze, podobnie jak czyni to miłość. Nie dlatego bym pokochał śmierć, nienawidziłem jej. Lecz dumając o niej zapewne od czasu do czasu, jak..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 45
" od fatygi języka, od stanu nerwów analogicznego z jąkaniem, od wyczerpania, jakie nastąpiło po niestrawności. Ale ja miałem do napisania coś innego, dłuższego i nie dla jednej osoby. Długo trzeba będzie pisać. Za dnia najwyżej spróbuję pospać. Jeśli będę pracował, to jedynie..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 46
" Powiadałem sobie nie tylko: „Czy zdążę jeszcze?", ale też: „Gzy podołam?" Choroba, nakazawszy mi, niczym surowy spowiednik, umrzeć dla świata, wyświadczyła mi przysługę („Bo jeśli ziarno pszeniczne po zasianiu nie zemrze, pozostanie samo, ale jeśli zemrze, wyda plon obfity"),..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 47
" w kościele w Combray, a która zazwyczaj pozostaje dla nas niewidzialna, formą Czasu. Zapewne, zmysły nasze mylą się w wielu innych wypadkach, widziano, jak dowiodły mi tego rozmaite epizody niniejszej opowieści, fałszując dla nas rzeczywisty wygląd tego świata. Ale w końcu mógłbym..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 48
" również zmieniać światło nieba duchowego zgodnie z różnicami ciśnienia naszej wrażliwości, albo kiedy mącąc pogodę naszej pewności, pod którą przedmiot jest tak mały, zwykły obłoczek ryzyka pomnaża w moment jego rozmiary; jeśli nie zdołałem wnieść tych zmian i wielu..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 49
" dźwięk odskakujący, żelazisty, nieutrudzony, krzykliwy i chłodny dzwoneczka, który zwiastował, że nareszcie pan Swann poszedł i, mama przyjdzie na górę, słyszałem to wszystko bezpośrednio, chociaż dźwięki te mieściły się tak daleko w przeszłości. Wtedy, myśląc o..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 50
" Odczuwałem znużenie i trwogę pojmując, że cały ten czas, jakże długi, był nie tylko bez przerwy przeżywany, przemyśliwany i wydzielany przeze mnie, że był moim życiem, że był mną, lecz jeszcze musiałem w każdej minucie podtrzymywać z nim związek, że był mi fundamentem, że..."
Czas odnaleziony cz. 5 - strona 51
" dość długi, bym zdążył dokonać mojego dzieła, nie omieszkam w nim najpierw opisać ludzi (choćby mieli w tym opisie przypominać potwory), skoro zajmują, miejsce tak znaczne obok miejsca nader ograniczonego, jakie wyznaczono im w przestrzeni, miejsce, przeciwnie, rozszerzane w bezmiar..."