Czas odnaleziony cz. 3 - strona 46
pułkową, która współczuje z nim w żałobie i oddaje honory zwłokom jego ojca. Tak i ja pojąłem akurat, jak bardzo harmonizowało z moimi obecnymi myślami bolesne wrażenie, jakiego doznałem ujrzawszy ów tytuł książki w bibliotece księcia de Guermantes; tytuł ów natchnął mnie myślą, że literatura przedstawia nam naprawdę ten świat tajemniczy, którego w niej już nie znajdowałem. A jednak nie była to jakaś niezwykła książka, był to
François le Champi. Lecz nazwisko to, jak nazwisko Guermantów, nie było dla mnie podobne do nazwisk, które poznałem później. Wspomnienie tego, co wydawało mi się niewytłumaczalne w temacie
Darmowa reklama:
Wypoczynek w zakopanem
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Wypoczynek w zakopanem - sprawdzone firmy.
www.willataterka.com
François le Champi, kiedy mama czytała mi tę książkę George Sand, obudziło się dzięki owemu tytułowi (podobnie jak nazwisko Guermantów, jeśli nie widywałem ich przez czas dłuższy, zawierało dla mnie tyle feudalizmu — tak François le Champi zawierał esencję powieści) i zastąpiło na chwilę miejsce pojęcia nader pospolitego — czym są romanse George Sand traktujące o Berry. Podczas obiadu, kiedy myśl pozostaje wciąż na powierzchni, mógłbym zapewne rozmawiać o François le Champi i o Guermantach tak, aby żaden z tych tematów nie dotyczył Combray. Ale że byłem sam, znurkowałem głębiej.
W tym akurat momencie myśl, że pewna osoba, którą poznałem w salonach, była kuzynką pani de Guermantes, czyli kuzynką osobistości z latarni magicznej, wydawała mi się całkiem tak samo niepojęta, jak niepojęte wydawałoby mi się to, że najpiękniejsze książki, które przeczytałem — nie nazwałbym ich lepszymi, a przecież były lepsze — mogłyby się równać temu nadzwyczajnemu François le Champi. Było to wrażenie bardzo dawne, przymieszały się doń moje tkliwe wspomnienia z lat dziecinnych i o rodzinie, lecz rozpoznałem je nie od razu. W pierwszej chwili zastanawiałem się ze złością, co to za intruz wyrządził mi właśnie przykrość. Intruzem tym byłem ja