Czas odnaleziony cz. 1 - strona 53
nie domyślając się nawet, dokładnie tego samego, czego dawniej szukali dreyfusiści, to znaczy rozrywek salonowych skomponowanych w taki sposób, że smakowanie w nich syciło ciekawość odnoszącą, się do polityki i zaspokajało potrzebę komentowania między sobą wypadków, o których wyczytano w gazetach. Pani Verdurin mówiła: „Niech pan przyjdzie o piątej na pogawędkę o wojnie", jak ongi „na pogawędkę o sprawie Dreyfusa", a później: „Niech pan przyjdzie posłuchać Morela."
Owóż Morelowi nie wypadało tam bywać z tej przyczyny, że nie służył w wojsku. Po prostu się nie zgłosił, był więc dezerterem, lecz nikt o tym
Darmowa reklama:
Meble sklepowe stojaki
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Meble sklepowe stojaki - sprawdzone firmy.
www.wawex.pl
nie wiedział.
Jedną z gwiazd salonu był ten, „którego naprali", odrzucony przez komisję wojskową, mimo swoich zamiłowań do sportu. Stał się dla mnie tak dalece autorem zadziwiającego dzieła, o którym wciąż dumałem, że li tylko z przypadku, kiedy łączyłem poprzecznym prądem dwa nurty wspomnień, myślałem, iż on to spowodował ucieczkę Albertyny ode mnie. A w dodatku ów prąd poprzeczny natrafiał na koniec w tym, co dotyczyło reliktów wspomnień po Albertynie, na drogę, która zatrzymywała się przed laty wśród całkowitego ugoru. Bo nigdy nie myślałem już o niej. Była to droga wspomnień, linia, którą nie podążałem już wcale. Gdy tymczasem dzieła „napranego" i tę Unię wspomnień umysł mój odwiedzał i wykorzystywał bez przerwy.
Winienem tu powiedzieć, że znajomość z mężem Anny nie była ani bardzo przyjemna, ani zbyt łatwa do zawarcia i że ofiarowanej mu przyjaźni groziło wiele zawodów. Rzeczywiście, był już podówczas ciężko chory i szczędził sobie wszelkiej fatygi prócz tej, która, jak sądził, sprawiłaby mu przyjemność. A jako fatygę przyjemną traktował jedynie spotkania z ludźmi nieznajomymi mu dotąd, licząc w swojej płomiennej wyobraźni chyba na to, iż okażą się różni od innych. O tych jednakże, których już poznał, wiedział