Czarownica - strona 43
Pachołek magistracki po małej chwili wprowadził Bolka, który już wcześniej do ratusza przybył.
Ledwie ukazał się złotowłosy, modrooki młodzieńczyk, Danuta głosem wzruszonym krzyknęła:
- To on! Puście mnie do niego!...
I szarpnęła się tak gwałtownie, że odtrąceni pachołkowie potoczyli się i omal nie padli.
Sędziowie nie zważali na to, bo któż by zważał na miotania się czarownicy? Wójt zaraz do pytań się zabrał.
- Czy poznajecie, szlachetny panie, tę dziewkę?
- Poznaję.
- Czyście ją widzieli onej nocy, gdy na czarostwie przydybana została?