Czarny mustang cz. 3 - strona 29
—
Nie jesteśmy mordercami. Nie zabijamy, a wymierzamy karę, gdyż chciałeś kary i żądałeś jej.
— Uff! Kiedy jej żądałem?
— Kiedy domagałeś się sprawiedliwości.
Komańcz spuścił głowę i zamilkł. Wiedział, że mógłby apelować do łagodności obu tych wspaniał
Darmowa reklama:
żaluzje drewniane
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - żaluzje drewniane - sprawdzone firmy.
www.gamastyl.pl
style="font-size:100%">omy
ślnych mężczyzn, lecz nie pozwalała mu na to jego duma. Po chwili więc zapytał:
— Gdzie jest Ik Senanda, którego schwytałeś?
— W pewnym miejscu, gdzie czeka na swój wyrok. Wiesz, że szpiegów się wiesza.
— Uff! Od kiedy Old Shatterhand stał się tak okrutny?
— Odkąd zażądałeś ode mnie sprawiedliwości, sprawiedliwość bowiem domaga się waszej krwi. Nie chcesz przecież łaski!
Wódz ponownie zamyślił się. Ani podstępem, ani przemocą nie mógł uratować siebie i swoich ludzi. Kipiał wprost ze złości, ogarnęła go podstępna żądza zemsty. Powoli, majestatycznie uniósł głowę i spytał niepewnym głosem:
— Co Old Shatterhand rozumie przez łaskę?
— Udzielanie łagodniejszej kary albo darowanie jej.
— Czy darowalibyście nam karę?
— Nie, to niemożliwe.