Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4
Łoziński Walery
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 1
" Młoda dziewczyna połykała każde słówko matkj z gorączkową uwagą i widoczna otucha i ukojenie rozlewały się po jej twarzy. Wtem nagły gwar zrobił się na dziedzińcu. — Co to? — krzyknęła dziewczyna i serce przestało jej bić z przestrachu. Pewną była, że przyprowadzono..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 2
" ognia pocałunkami okładała rękę matki, a naraz wykrzyknęła z głębi piersi: — O mamo, mamo dziękuję ci, tyś wlała życie we mnie! Pochyliła główkę napowrót na poduszkę i zmróżała napół oczy, jakby w myślach rozbierała całe znaczenie i całą doniosłość słów..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 3
" XX GOŚĆ NIESPODZIANY Leonia spala parę godzin nieprzerwanie. Nocne majaki gorączkowe tak bardzo wycieńczyły jej siły, ie ledwie kilkogodzinny mógł je pokrzepić spoczynek. Właśnie jednak zaczęła się budzić i otwierać oczy, kiedy Ołcna wsunęła się na..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 4
" Olena — poszła tylko pożegnać się z panem respicientem. — Więc jedzie już sobie? — Jedzie! Młoda dziewczyna zamyśliła się i uśmiech zajaśniał na jej licach. Ołenie z radości łzy stanęły w oczach. - — Dzięki Bogu panna się ma lepiej — szepnęła chyląc się do..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 5
" Wejście pani Zbąskiej przerwało rozmowę. — Cóż to mamie? — wykrzyknęła Leonia i uśmiechy znikł nagle z jej twarzy. Pani Zbaska była blada jak chusta i widocznie jakieś drżenie przebiegało ją od stóp do głowy. — Nic moja duszko, cóżby mogło być? — wycedziła, ale..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 6
" — O dobrze, bardzo dobrze... Ach wiesz mamo miałam sen cudowny... Śniło rai się, że Lajos wrócił wolny i bezpieczny... Matka odwróciła twarz na bok, aby ukryć boleśne skrzywienie. Poruszenie to nie uszło uwagi Leoni. — Cóż ci to mamo? — zapytała znowu. Pani Zbąska..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 7
" dnak gwałt sobie i odpowiedziała ile możności spokojnym i stanowczym tonem: — Mamże ci wszystko powtarzać na nowo. Znasz mię przecie i wiesz, że słowom mym można zaufać w każdym razie... Leonia z najwyższem uczuciem cisnęła jej rękę do ust. — Jak wróci ty mi go pozwolisz..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 8
" nie mogąc nowego ustrzedz się drżenia — mówisz za wiele a jesteś tak osłabiona. Ale Leonię trudno było oderwać od tego przedmiotu, długo jeszcze odzywała się to z tą to z ową nadzieją na przyszłość, a potem znużona, rozmarzona na nowo, zmrużyła powieki i zapadła w sen..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 9
" Już się zmierzchało, kiedy Leonia ocknęła się ze snu. Nad łóżkiem w miejscu Ołeny siedziała już matka napowrót. Być może, że gorączka wracała pod noc, lub jakieś chwilowe zaszło pogorszenie w słabości, ale Leonia nie ocknęła się tą razą tak wesoła jak przedtem. —..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 10
" Ledwie w głos nie zaklął się na wszystkich dyabłów, w taką furyę wprowadziła go ta nieszczęsna niezręczność, której winę składał w duchu na złe wysmarowanie swych juchtowych butów. — Pam do nóg wielmożnego państwa — ozwał się wreszcie, gładząc ręką nos i..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 11
" Ekonom uśmiechnął się zadowolony i z partesem potarł czuba, on pierwszy przybywał z nowiną! Pani Zbąska pojęła od razu o czem chce mówić ekonom i zbierając całą swą przytomność, poderwała prędko, robiąc ręką ukryty znak. — Czy do ciebie co przystąpiło panie..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 12
" Nie nawykły do tak surowego upomnienia dziedziczki, Hałajkiewiez zgłupiał na razie i stanął z rozdziawioną gębą z wytrzeszczonemi oczyma jak drogoskaz na rozstajnym gościńcu. Dopiero to wdanie się Leoni na jego korzyść przyprowadziło go na poły do opamiętania. — Ale tak —..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 13
" niach chude jak charty, inwentarz cały zaniedbany, krescencya jak najlichsza. To już było zanadto dla poczciwego ekonoma. Nie znał się on wprawdzie ani w ząb na malarstwie, nie grzeszył zbytnią pojętnością i bystrością umysłu, ale słusznie trzeba mu było oddać tę..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 14
" poderwała prędko — czuć wódkę od pana... odór ten może zaszkodzić chorej... Niech się pan zechce oddalić, skończymy innym razem. Nieprzygotowany na ten zarzut nowy stanął Hałajkiewicz jak wryty i aż posiniał jak burak, tak w jednej chwili wszystek zaparł w sobie oddech. —..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 15
" — Cóż Czarny Matwij? — zapytała z gorączkowym pospiechem Leonia. Panią Zbąską tak udurzyło to nagłe wpadnięcie Ołeny, a tak przestraszył ten wykrzyk, że w pierwszym momencie zupełnie zabrakło jej głosu. Ołena wykrzywiła twarz jakby przełykała jakieś słowo, co jej w..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 16
" — Czekaj! — zawołała pani Zbąska, ochłaniając powoli. Przez głowę jej tysiączne myśli przemykały w jednej chwili. Respicient donosił jej najwyraźniej w świecie w przypisku swojego biletu pożegnalnego, że ten młody doktor węgierski wraz z przewodnikiem zginął okropną..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 17
" — To być musi mamo, ja chcę wiedzieć o wszystkiem. Matka zbliżyła się do łóżka, i pieszczotami i pocałunkami próbowała przełamać wolę córki. — Ja go zaraz sama zawołam, tylko z nim naprzód pogadam. — O nie nie mamo, jabym nie była uspokojona. — Ależ pomnij życie,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 18
" wać dziedziczce, a którą z jaknajbliższemi szczegółami powziął od rewizora Zachrapszczewskiego. W swem skonsternowaniu i nagleni do tego zdumieniu zapomniał o rozkazie pani i stal ciągle na miejscu w postawie, jakby otwartą gębą chciał łapać muchy w powietrzu. Teraz prędko..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4 - strona 19
" kryła kołdrą tak wysoko, ze widać było tylko jej oczy niespokojne i płomieniejące. Nareszcie jakiś wielki ode drzwi zarysował się cień... Hałajkiewicz odskoczył w bok jak oparzony i przymknął gębę jak mógł najmocniej. Czarny Matwij wszedł do pokoju...... "