www.radiobabilon.pl

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3
Łoziński Walery


Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 1
" lającej ich szaty Boga, owionęły ich dokoła... niewysłowionego uroku i siły harmonia z samych tchnień i szeptów aniołów odurzała zmysły do reszty... Jedno tylko mgnienie oka, krótkie jak myśli błyskawica, trwał ten stan nadziemskiej ułudy, ale dla niego jednego możnaby się bez..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 2
" Tuż koło obojga, nieprzytomnych w rajskiej ułudzie kochanków, stała blada jak trup, nieruchoma jak głaz matka, a za nią w progu bezmyślnem okiem patrzył na scenę całą nieszczęśliwy idyota, rozwiewając szalonym swym śmiechem spazmatycznym mgły najcudniejszego na ziemi i w niebie..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 3
" zapomnienia się nie śmiał ani spojrzeć w surowy wzrok matki, ani też odezwać się z słówkiem uniewinnienia. Niemniej trudno było znaleźć słów i pani Zbąskiej samej. Miotana gniewem, oburzeniem, przestrachem i jakąś instynktową boleścią srogą, a nadto widząc córkę..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 4
" dnie na piersi, chwiejnym i powolnym krokiem wy- szedł z pokoju. Szedł dalej zupełnie oszołomiony jakby w jakim letargu gorączkowym lub śnie lunatycznym, a ciągle tylko prześladował go ten fatalny bezduszny śmiech ojca idyoty.... Pani Zbąska tymczasem z jękiem rozpaczy poskoczyła do..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 5
" czach a z zaćmionych łzami oczu bił żar istnego obłąkania. Wpadł nagle do swego pokoju i nie spostrzegając nawet wyprężonego w uroczystej postawie ekonoma, powalił się bezsilnie na sofkę i pokrywając oczy obiema dłońmi, zaczął łkać tak gwałtownie, że pierś mu aż w..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 6
" ku nieszczęśliwemu młodzieńcowi, i szarpnął go z lekka za nogę. — Panie malarzu dobrodzieju, komu droga, temu czas! Lajos podniósł głowę i wypatrzył się na ekonoma bezmyślnym wzrokiem, potem zerwał się nagle, i cisnąc obie pięści do czoła szybkim krokiem, jął..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 7
" twija, abyś jegomość mógł uciec przed tym Paperdesupixem.... — Aha! — mruknął Lajos i z tym samym gorączkowym pośpiechem zaczął się przechadzać dalej. Hałajkiewicz już z wierutną indygnacyą wzruszył ramionami. — Czy sobie golnąl na kuraż — poszepnął w duchu..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 8
" wdzij jegomość na siebie tę siermięgę — dodał rozwijając trzymany pod pachą zwitek. — A to na co? Bartłomiej Hałajkiewicz nadął się do całej powagi swego obecnego stanowiska. — Na mojej głowie jest pana wyprowadzić ztąd szczęśliwie, otóż ja niby z dwoma parobkami tej..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 9
" ołtarzu św. Michała podreparowae ogon, bo go nie znać ani kapki. Ja nawet radziłem, zęby i samemu św. Michałowi więcej włosów przydać na głowie, bo nieprzymierzając wygląda zanadto ostrzyżony, skarż mię Boże. Lajos z febrycznym pośpiechem kończył swe przebranie i..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 10
" — Od panny na pamiątkę — szepnął głos Ołeny . Wszystka krew ścięła się na chwilę w żyłach młodzieńca, aby potem z podwójną zaszaleć gwałtownością.... W ręce swej uczuł pierścionek, pierścionek z palca Leoni!.... Wydał wykrzyk przytłumiony i cisnąc zimny..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 11
" XIV.   PAN SAPERDEPIX W TARAPATACH. W niespełna dwie godziny wrócił Halajkiewicz do Krużoskala. Powiodła mu się szczęśliwie wyprawa, Lajos dotarł bez przeszkody na manowiec do Wilczej szczeki, a z tem wszystkiem zacny ekonom był w złym humorze i bardzo sierdzistą..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 12
" komisarz dóbr pobliskich, co go raz zagadnął przez aspan. Klnąc i teraz w duchu na arystokracya, która w jego prostodusznych pojęciach nie była niczem innem jak tylko prostym synonimem niegrzeczności, zajechał . pan Hałajkiewicz na dziedziniec. We dworze, w oknach panny, i w oficynach..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 13
" dybanym we dworze nieznajomym, któremu politycznie podejrzany stało niejako napisane na czole. W tej zaś chwili, kiedy ciekawy ekonom podsunął się pod okno, zdejmował właśnie pan respicient przy pomocy swego furmana Johanna resztki znamion swej urzędowej godności i żółtą..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 14
" pierzyną pocić się w nogach a ziębnąć w brzuchu lub pod szyją, i przeciwnie. Trapiony tem doświadczeniem zwrócił pan Schabengauch od lat kilku już całą swą uwagę, aby zaradzić tej niedogodności. Zaciekał się Kopernik nad swoją rotacyą ciał niebieskich, Newton nad swem..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 15
" gębę i wybałuszył oczy. Nie wiedzieć, czy mu się ten wynalazek tak podobał czy go tak zadziwiał, ale nagle oburącz chwycił się za głowę i krzyknął głośno: — A niechże cię wszyscy dyabli wezmą! Co za szelma! skarż mię Boże. I jakaś dziwna myśl łysnęła nagle przez..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 16
" u niego było zawsze znakiem, że jakieś stanowcze powziął postanowienie. Zajrzał jeszcze raz przez okno: pan respicient już spoczywał w swym powijaczu, a Johann zgasił świecęi na palcach wychodził do przedpokoju, gdzie dla siebie przygotował posłanie. Hałajkiewicz zatarł ręce i..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 17
" — Dobra mają wódeczkę — bąknął z czeska po polsku. — Kapitał! panie Johann! Johann jeszcze się raz oblizał i już nie tracił czasu. Chwycił za czapkę, zdmuchnął świecę i milczkiem wymknął się do poczciwego ekonoma. — Kiedyby wam samym nie smakowało, to ja sem..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 18
" dno ramię prowadził go fornal Waśko, za drugie sam ekonom. Johann zwiesił głowę na piersiach, mimo silnych podpór po bokach zakręcał jakieś dziwne kabłąki nogami a bełkotał ciągle przez nos niezrozumiale: — Mocna, sem bardzo mocna! ale dobra sem bardzo dobra! Hałajkiewicz..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 19
" uspokojeni jednak głośnem nieprzerwanem chrapaniem wymknęli się chyłkiem za drzwi. Na dworze przystanął Hałajkiewicz i szepnął do ucha Waśkowi: — Biegnij naprzód, pobudź tymczasem Wszystkich parobków, a ja zaraz przyjdę i powiem wam co robić. Waśko pomknął jak strzała ku..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 20
" Pan Saperdepix w jednej chwili skąpał się cały w zimnym pocie, włosy stanęły mu na głowie jak kolce u jeża, a zęby zaczęły dzwonić w takt jak bęben, kiedy wzywa do rejtyrady. — Johann! — wrzasnął nieszczęśliwy respicient wytężając wszystkie siły — Johann! -..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 21
" dawne miejsce, członki strętwiały mu jak drewno, głos zamarł w krtani, uszy mało nie pękały od jakiejś okrutnej urojonej wrzawy. A nad to wszystko, dziwny jakiś w tej piekielnej chwili zgrozy z samą jego postacią odbywał się proceder. Widział wyraźnie, że wszystkie brodawki..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 22
" łajkiewieza. Zacny ekonom tłumaczył mu, że ten cały pożar i napad opryszków musiał być tylko sennem złudzeniem. — Go mnie się to śniło szycko ?!... — zawołał respicient odurzony. — No jużci — odbąknął ekonom — my aż na folwarku usłyszeli, jak pan krzyczał..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 23
" tość nie powinna mu była pozwolić przedstawiać się ludziom w takiem nieszczęściu. Ale szanowny respicient nie zważał na nic, jak przed chwilą odchodził od zmysłów z przestrachu, tak teraz wściekał się ze złości, że nieszczęśliwy Johann nie ocknął się na jego krzyk..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 24
" XV.   NIĆ SYMPATYCZNA. Hałajkiewicz odprowadził Lajosa tylko do manowca, co ode wsi prowadził do Wilczej szczeki. Na samą widownię czarodziejskich praktyk nie odważyłby się puścić czcigodny ekonom za nic w świecie o tej porze. Dalszą podróż musiał Lajos odbywać sam...."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 25
" własne. Czując swój własny stan okrutny nad wszelki wyraz, odchodził od zmysłów na myśl, że na takie same męki naraził czystą anielską duszę dziewczyny. — Ona mie kocha! — powtórzył sobie w głębi duszy, a przeświadczenie to zamiast go pokrzepiać podnosić, przepełniać..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 26
" Niech się kochają bez nadziei ludzie, których uczucia i namiętności dają się więzić i spowijać w pajęczych pętach, tkanych i zarzucanych przez rozum: ale gdzie namiętność silniejsza od orkami na wiatr rozwiewa takie więzy i wrząca jak lawa ognistym potokiem gotowaby zalać..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 27
" Chciał odsapnąć na szczycie, ale jęknął tylko głucho i postąpił spiesznie naprzód ku zagrodzie. Jak jakiś przelotny promyk światła śród czarnych cieniów nocy przemknęła przez głowę jego jakaś myśl nagła. Lajos uczuł jakieś dziwne tajemnicze pokrzepienie w tej myśli, że..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 28
" szpetna, te gęste włosy najeżone jak kolce wydawały się przy tym bladym połysku światła dwójnasób straszniejsze niż zazwyczaj. W tej chwili można go było wziąć na prawdę raczej za jakiegoś władczego ducha Beskidu niż za rzeczywistego człowieka z krwią i ciałem. Nagłe..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 29
" Czarny Matwij znowu wyraźnie zadrżał od stóp do głowy. — Paniczu — zawołał z jakimś osobliwszym u siebie wyrazem pieszczoty i udziału — cóżto wam takiego! I oderwał głowę młodzieńca od swych piersi i wypatrzył się na niego takiemi oczyma, jakby mimowolne łzy zaćmiły..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 30
" — Na was Matwiju moja cała nadzieja, wy musicie mię przeprowadzić. Czarny Matwij zamyślił się czegoś i głowę pochylił na piersi. — Dzisiejsza noc... to rocznica... — szepnął przez zaciśnięte zęby, nie kończąc. — Co mówicie? — zapytał prędko Lajos,..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 31
" — Nie bój się paniczu — rzekł — rewizory cię tu nie znajdą... U mnie możesz zostać i tydzień cały. Lajos poskoczył jak oparzony. — O nie, nie, ani chwili, ani jednej sekundy — — wykrzyknął skwapliwie — byłaby to śmierć dla mnie! Rozstawszy się na zawsze z..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 32
" mi nie dają spocząć ani jednej chwili po tej stronie gór. Matwiju, musimy iść zaraz, wy mnie nie odmówicie.... I młodzieniec pochwycił za rękę swego przewodnika i silił się go pociągnąć za sobą. Czarny Matwij z żalem czy pobłażliwością pokiwywał głową, jakby odgadywał..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 33
" Lajos uznał trafność tego powiedzenia. On nie uchodził przed Saperdepixem ale przed własnemi swemi myślami. Wszakże zdało mu się, że im prędzej umknie z tych stron, tem pewniejszą znajdzie ulgę. Tutaj ziemia na prawdę pali/a mu się pod stopami, a atmosfera przygniatała go..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 34
" — Poprowadzicie mię więc ? — wykrzyknął Lajos żywo. Czarny Matwij zrobił jakiś dziwny gest głową i przystąpił do okna. Patrzał długo w milczeniu w nieprzebitą ciemność nocy, a wargi mu się ruszały jakby szeptał coś sam ze sobą. Trzęsący się z niespokoju młodzieniec..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 35
" Czarny Matwij wypatrzył się w dziwny sposób na młodzieńca, a potem przystąpił bliżej do niego i wstrząsł go silnie za ramię. — Wyratowałem wam życie, ale lepiej żebyście byli zginęli wtedy, boście się sami zawikłali w stokroć cięższe nieszczęście niż śmierć sama. Ja..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 36
" po raz drugi silnie za ramię, wykrzyknął z dzikim pośpiechem: — Ona cię kocha, mówisz. — Niestety! Czarny Matwij trząsł nim coraz gwałtowniej. — Ona cię kocha, ona ci to sama powiedziała? — pytał dalej z niewytłumaczoną skwapliwością. Lajos wstrząsł głową. — O..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 37
" Tu oczy jego jakiś dziki i straszny przybrały wyraz.... — On pójdzie a ona zostanie z piekłem w sercu — zawołał i zaśmiał się, że aż włosy stawały na głowie. Mimo całego swego wewnętrznego rozstroju nie mógł Lajos nie spostrzedz dziwnego stanu swego gospodarza...."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 38
" Wtem wstrząsł się od stóp do głowy i zatoczył w tył o kilka kroków. — I cóż mi z tego? — szepnął ciszej — kiedy on nie będzie tego widział, nie będzie czuł.... I znowu pięść jedną przycisnął do czoła i raz jeden szybkiemi krokami przeszedł się po chacie. — On..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 39
" walk namiętności, i którego przeszłość osłaniał cień jakiejś ponurej, strasznej tajemnicy. Nie pomyliłby się jednak wcale, gdyby taką samą niewytłumaczoną sympatyę do siebie przypuszczał u Czarnego Matwija. I on od pierwszego wejrzenia jakiś osobliwszy pociąg czuł do..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 40
" wewnętrznym nie wiedział jak sobie poradzić na taki wybuch powtórny. Wtem nagle podniósł się Matwij z ławy, twarz jego była smutna i ponura, ale już zimna i spokojna. Widać, że w tem potwornem ciele dziś jeszcze potworne budziły się namiętności j rozkiełzywały się w szalone..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 41
" XVI.   WSPOMNIENIU. Za chwile byli już obadwaj gotowi do podróży. Czarny Matwij przezwyciężył zupełnie swą dziwną walkę wewnętrzną, musiał być jednak bardzo silny paroxyzm, bo teraz jeszcze drgały mu wargi i policzki jak w karczach. Lajos wpatrywał się nań z boku z..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 42
" — Zakryły go chmury podobno — przemówił Lajos. Matwij wstrząsł głową. — Chmury rozstąpią się przed tym wiatrem. A po chwili namysłu dodał: — Musimy dojść pociemku do czartowskiej debry, a tam przeczekamy aż zejdzie księżyc Postąpił o krok naprzód, i znowu się..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 43
" — Po raz ostatni wychodziłem z domu z pokojem w sercu... odchodziłem szczęście, którego nie miałem już zastać za powrotem. Jęknął tak głucho, że dreszcz przeszedł od stóp do głowy Lajosa. Potem wpadł znowu w nieme, ponure zamyślenie, lecz zamyślenie to było innego rodzaju,..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 44
" Wtem nowy na Wilczej szczęce porwał się prąd znowu zahuczał przeraźliwie i pomknął szalonym pędem w dal i z jeszcze okropniejszym jękiem skonał gdzieś jak pierwszy. Ucichło na krótka chwilę ale tuż zaraz ozwał się niemniej przeraźliwy i przejmujący pisk, głos przerażonego..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 45
" łamiący się w swych tonach, że podobny był do jakiegoś szatańskiego śmiechu. Matwij zatrząsł na nowo ramieniem młodzieńca i szepnął jak mógł najciszej. — Słyszysz ? Lajos zachwiał się a potem rzucił sobą, jakby jakieś doraźne chwytał postanowienie. — Jeśli wam tak..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 46
" mieszał się zaraz z dzikim świstem wichru, któryby najgłośniejsze przygłuszył słowa. Czarny Matwij drgnął, potem wstrząsł głową jakby zrzucał z siebie jakiś ciężar niepotrzebny i zasunąwszy kapelusz głębiej na oczy, chwycił młodziana mocno pod ramię i przemówił silnym..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 47
" Wspierając się na jego ramieniu, mógł mu Lajos dotrzymać kroku, i mimo tak utrudzającego biegu nie czul bynajmniej potrzeby odpocząć, kiedy nagle Czarny Matwij spuściwszy się w wąski, gęstwiną jałowcu zarosły parów, powstrzymał się w pędzie i odsapnąwszy z pełnej piersi,..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 48
" Czarny Matwij nie wydawał żadnego z siebie tonu, zdawało się jednak, że te obijające się o jego uszy westchnienia jakieś przykre sprawiały na nim wrażenie, bo nagle podniósł głowę i przemówił głosem, który widocznie silił się być łagodnym ile możności. — Odgońcie złe..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 49
" Przy tych ostatnich słowach drzał znacznie głos Matwija a tak się jakoś zmienił w tem rozrzewnieniu, że trudnoby go nawet poznać. Lajos słuchał bacznie wszystkiego. Uderzyły go te słowa proste, ale pełne głębokiej rozwagi, przechodzącej zakres pojęć prostego chłopa. Lubo w tak..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 50
" — I coż ? odgadłem was? — ozwał się Lajos na zakończenie. Czarny Matwij zamiast odpowiedzi zapytał żywo Lajosa: — I wy naprawdę kochacie tę jasnowłosą pannę we dworze? Lajosem dziwne poruszyły uczucia. Nieodgadniony ów pociąg sympatyczny, jaki go od pierwszej chwili..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 51
" Czarny Matwij słucha? całego opowiadania w ponurem milczeniu, nie przerywając ani pol słowem. Nie odezwał się także gdy Lajos skończył, zdawało się że zapadł w jakieś głębokie zamyślenie. Nareście westchnął ciężko i przemówił głosem zmienionym do niepoznania. —..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 52
" o większych cierpieniach bliźniego, człowiek znajduje zawsze pewną ulgę w swych własnych. — Mówicie z taką znajomością o sercach rozdartych — ozwał się naraz — jakbyście tylko o własnym prawili losie. Mówiłem wam już Matwiju, że się domyślam, co was w taki przykry..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 53
" światem całym.... Moja dusza przykuła się tak do jej duszy, że piekło samo nie mogłoby jej oderwać. Mogłem zgrzeszyć przeciwko Bogu... ale nigdy przeciwko niej... jam ją kochał więcej jak Boga.... Zakrztusił się nagle, jakby dalsze słowa o jakąś zaporę utykały w krtani. —..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 54
" Czarny Matwij zaśmiał się jak poprzednio. — Słyszysz, słyszysz — przemówił — nie mówiłem ci, że ten puhacz nie odstępuje mię nigdy... gdzie się ruszę on za mną.... Lajos chciał go uspokoić, ale Matwij nie pozwolił sobie przerywać. — O ja znam dobrze jego glos —..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 55
" mieni księżyca spłynął na ziemię. Jaśniej zaraz zrobiło się do koła. Czarny Matwij oderwał ręce od twarzy, i przechodząc znowu w ten swój zwyczajny ton surowy i ponury rzekł: — Możemy się już puścić na czartowską debrę! "

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 56
" XVII.   CZARTOWSKA DEBRA. Chcąc dostać się do czartowskiej debry, potrzeba było tylko iść wzwyż strumyka, co mknął u stóp Wilczej szczeki, a wytryskał na najdalszych grzbietach Beskidu, w samem rozgraniczu między naszym krajem a Węgrami. 0 niespełna pół mili za..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 57
" Zawsze jednak sterczały na dnie ogromne bryły, kamieni i odłamów skał, które bądź od wieków opierały się prądowi strumyka, bądź świeżo kiedyś poodrywały się z stromych ścian. Bujna wyobraźnia ludu górskiego inną jednak do powstania Czartowskiej debry przywiązywała..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 58
" szczytów, a swój wyciągający się do stumilowej długości ogón spuszcza w dół i pluszcze po strumyku. Niejeden wilk i niedźwiedź, co po takiej kąpieli dyabelskiego ogona chciał chlipnąć wody, sparzył sobie mordę, że tygodnie całe wył i skomlił jak opętany.. Czartowską debra..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 59
" nieco dalej można było spuścić się ostrożnie z samego szczytu. Wszakże znalazłszy się raz na ścieżce czartowskiej debry, potrzeba było iść aż do spadzistego parowu, który przerzynał drogę od boru, a chcieć spiąć się do góry na sani szczyt lub spuścić się na dół ku..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 60
" Ztemwszystkiem tylko w nadzwyczajnie ważnych wypadkach służyła czartowską debra za przesmyk bakuniarzom lub zasadzkę rewizorom. Obie strony czuły równy jakiś wstręt od tej drogi. Bakuniarzy straszyło, że nie mogli iść kupami, ale gąsiorem musieli wlec się jeden za drugim w..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 61
" wizorowi powinęła się noga, i wszyscy trzej spadli trupami na dół. Dwa czy trzy razy spotkali się rewizory na czartowskiej debrze z bakuniarzami i obie strony czując wzajemne niebezpieczeństwo, zawierały rozejmy i krok za krokiem cofały się wstecz bez wszlkich wzajemnych nagabywań...."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 62
" liśmy największej osobliwości czartowśkiej debry — tak zwanego topielcowego źródła. Ten mały strumyk, co mknął na dnie przepaści tylko w czasie nagiej ulewy wzbierał do znacznej głębokości, zwyczajnie zaś ledwie mógł przykryć dno swego koryta. W czasie pogody wydawał się..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 63
" co w nurtach wody szuka} samobójczej śmierci. Topielec taki czuje największa rozkosz utopić jakiego żyjącego człowieka, ponieważ jednak władza jego rozciąga się tylko w pewnym ściśle ograniczonym obszarze, więc różnemi sposobami sili się przywabić do siebie człowieka. Wnet..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 64
" Topielec z czartowskiej debry miał to dobrego do siebie, że lubo mnóstwo obłędów przesiaduje na Beskidzie, z żadnym jakoś nie mógł czy nie chciał zawrzeć sojuszu wzajemnej pomocy i musiał na własne ograniczać się siły. Przez to jednak nie był tak strasznym, bo czartowską..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 65
" wszych rozdziałów trup Maxyma Borby. Przystęp do wąwozu był niezmiernie trudny nawet od tego poprzecznego parowu, toż dopiero z świtem nazajutrz mogli rewizory spuścić się w dół i szukać ciała. Nie znaleźli go jednak nigdzie; prócz wielkiej kałuży krwi na jednem miejscu nie..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 66
" Od strasznego zgonu Maxyma Borby większy jeszcze postrach wiał od czartowskiej debry i miejsce to jeszcze rzadziej niż pierwej ściągało ku sobie wędrowców.... "

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 67
" XVIII.   SALTO MORTALE. W tej chwili szybkim krokiem zbliżali się ku czartowskiej debrze nasi dwaj nocni podróżni Czarny Matwij i Lajos. Chmury na niebie rozwiały się do reszty. Księżyc jasno oświecał dziką okolicę, oba olbrzymie szczyty czartowskiej debry jeżyły się..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 68
" wiał przerwy i dobrą jeszcze chwilę słuchał nieruchomy. — Zdawało mi się — przemówił, wyciągając rękę ku lewej stronie — ie jakieś głosy zalatują od wądołu. Lajos nadstawił także uszu, ale nie słyszał nic zgoła. — Przewiduje wam się — mruknął. Matwij..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 69
" Lajos wytężył oczy i dziwna rzecz, widok tych dwóch gór bliźniaczych, przerżniętych przepaścią i prądem strumyka, osobliwsze jakieś sprawiał na nim wrażenie. Zatrzymał nagle krok i chwytając za ramię Matwija, zapytał z zdziwiającym pośpiechem: — Jakto? to jest czartowską..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 70
" Czarny Matwij odskoczył o krok i wpatrzył się w towarzysza, jakby go chciał przeszyć na wskroś swemi płomieniejącemi oczyma. — A zkądże wy wiecie o tem ? — zawołał nieco nawet zmienionym głosem. Lajos nie przestawał śledzie oczyma całej okolicy, oświetlonej blademi..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 71
" sadzce! — ozwał się żywo — respicient nie nadarmo zjechał do dworu. — A więc wróćmy — wykrzyknął Lajos za pierwszym impulsem. — O nie, oni nam tu nic nie zrobią — mruknął Matwij — lecz co u licha oni robią w tym wądole?... Zadumał się i w milczeniu pokiwał..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 72
" buje tylko wleźć za piec, aby się uchronić od wszystkiego złego.... Wybuchł znowu głośnym śmiechem, a potem pokiwał głową i mruknął jak przedtem, więcej do siebie samego: — Trzecia to noc w życiu, która mię taka przejmuje trwogą... Tamte dwie były okropne... mogę więc..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 73
" tylko wytężył ku czartowskiej debrze jakby jakieś napółuspione zbierał przypomnienia. Rzecz szczególna, i Lajos wpatrywał się czegoś chciwie w czartowską debrę, a nawet co szczególniejsza i w jego duszy rodziła się na widok tego dzikiego ostępu jakaś dziwna obawa, z której nie..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 74
" — Tem gorzej — mruknął Matwij — nie skrupi się wszystko na mnie jednym.... Nagle poprawił lepiej kapelusz na głowie, i posunął naprzód a za nim Lajos. Przebyli prędko przestrzeń między strumykiem a ścieżką, co prowadziła już wprost na znany nam manowiec. Czarny Matwij..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 75
" a oddaleni znaczniej od owego wądołu w boku nie mogli się już trwożyć zalatującemi ztamtąd glosami. Wszakże zaledwie ruszyli z miejsca i zginęli w zakrętach ścieżki ozwały się z wądołu nie już głosy przytłumione ale jakieś kroki wyraźne, posuwające się wprost ku..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 76
" i posępne rozjaśniło sie było zupełnie przed chwilą, księżyc świecił w najsilniejszym swym blasku a jedna gwiazda po drugiej wychylała się zza mgły. Lecz nagle na wschodzie jakaś czarna jak węgiel wystąpiła smuga, a rosnąc i olbrzymiejąc co chwila, zalewała coraz większy..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 77
" przeraźliwy wrzask puhacza, który od samej Wilczej szczeki towarzyszył naszym wędrowcom. Złowrogi wrzask puhacza ma w sobie coś przejmującego do głębi, kiedy go słyszymy w pogodną noc letnią, w towarzystwie ludzi i śród zaludnionych budynków, o ile straszniejszym musiał się..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 78
" — Pójdźmy, pójdźmy Matwiju, tu możnaby stracić zmysły... mnie jakiś dziwny omamia szal... zdaje mi się ze to miejsce... taką noc... takisam wrzask puhaczą poznałem już raz w życiu mojem i to tak niedawno... jakby wczoraj dopiero,.. Matwij kiwnął głową i nic nie odpowiedział..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 79
" — Małem dzieckiem dostałem się dziwnym sposobem na tamtą stronę gór... Miałem może wówczas pięć lub sześć lat, lecz wychowany w dzikich górach, miałem zaledwie tyle tylko pojęcia, że wiedziałem jak się nazywam... Wyrzucony osobliwszym zdarzeniem na obca ziemię, szedłem na..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 80
" — Onto mój dobrodziej prawdziwy odkryj we mnie do nauk pojętność i swojem wsparciem i wstawieniem się ułatwił mi środki uczenia się... Po czterech latach opuściłem klasztor i zacząłem uczęszczać do szkół w Munkaczu... Ztamtąd po kilku latach dostałem się do Pesztu... —..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 81
" stemi — zapytał dalej Matwij, drżąc czegoś na całem ciele. Lajos pochylił głowę na piersi i chwilkę milczał... potem podniósł oczy obejrzał się dokoła i szepnął przytłumionym głosem: — Wiecie ze wszystkiego mi się zdaje, że się gdzieś urodziłem w tych stronach...."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 82
" kroków jeszcze wyraźniej. Zdawało się jakby wraz z wiatrem jakaś liczna rzesza postępowała naprzód. — Musimy biedz prędzej! — wykrzyknął Matwij.., — Mieliżby to rewizory pędzić za nami! — wybąknął Lajos. — Nic nam tu nie zrobią! — uspokajaj go Matwij —..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 83
" debry. Zakryta ciemnością u spodu wydawała się bez dna i końca, tylko gdzieniegdzie odzwierciadlając księżyc lub gwiazdkę przebijało się jaśniejsze tło strumyka, którego szmer przygłuszał w tej chwili dziki poświst wiatru, co w tysiączne tony huczał i jęczał u spodu..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 84
" — A tak — odbąknął Lajos, na którego twarzy takie niepojęte jakieś malowało się wzruszenie. Rzecz szczególna ! czartowską debra budziła w nim jakieś osobliwsze przypomnienia... zdawało mu się, że jakby przez sen poznaje tę okolicę, przypomina sobie Jakieś przywiązane do..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 85
" — A wasz ojciec... wasz ojciec? — pytał Matwij z szaloną natarczywością, trzęsąc za ramię młodzieńca. Lajos musiał aż chwycić się ściany góry, by nie stracić równowagi. — Opamiętajcie się — zawołał upominając. — Wasz ojciec, wasz ojciec, jak się nazywał?...."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 86
" często nocami nie było go w domu, przemycał bakun jak dzisiejsi bakuniarze. Nieraz jakby mu żal było zostawiać mnie samego w domu, brał mię z sobą... Urwał w tem miejscu i chwycił za ramie Matwija, bo zdało mu się, że strętwiał na wieki. Matwij nie rzekł ani słowa, tylko ręką..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 87
" — A twój ojciec zwał się? — zapytał zupełnie prawie niezrozumiale. — Maxym! — szepnął Lajos. Czarny Matwij wydał znowu taki ryk jak pierwszy, ale ryk ten pomieszał się tym razem z czem innem. Obadwaj w swem gwałtownem wzburzeniu nie posłyszeli odgłosu kroków, który się..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 88
" Na ich czele biegł jak dziki źwierz postrzelony Wargaty Jurko, za nim przerastający go o głowę cygan Jańcza. Jurko nie miał tym razem swej powiązanej sznurkami strzelby, w ręku jego błyszczał na długiej żerdzi topor żelazny. W tyle od parowu rozlegał się strzał po strzale,..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 89
" Matwij rzucił się jak opętany naprzód i odbił zamierzony raz swym toporem, mimo to dosiągł on jednak głowy Lajosa. Ciepła krew plusnęła na twarz Matwija. Żaden dziki zwierz nie mógł wydać takiego głosu jak on w tej chwili, głos ten przygłuszył doniosłością swą huk..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 90
" XIX.   WE DWORZE. Sród niezwykłego ruchu i gwaru rozpoczął się nazajutrz dzień w krużoskalskim dworze. Rewizory sprowadzili pojmanych przemytników do pozostałego we dworze zwierzchnika, a pan respicient mimo tak niefortunnych przygód nocnych musiał bardzo rano zerwać się..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 91
" dziejskich frymarkach żyda Jolka, tudzież o kilka dawniejszych gwałtów, popełnionych na rewizorach.Śledztwo rozpoczęło się oczywiście od mniej winnych, a główni winowajcy czekali pod strażą na dworze. Był pomiędzy nimi i żyd Jolko wyprowadzony z aresztu, i Wargaty Jurko, i cygan..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 92
" w pewnych razach stanowi najwybitniejszą cechę fizyonomii beskidzkich gorali. Na boku, na ziemi w swym długim pofałatanym u spodu sajetowym żupanie i w swej brudnej plaskatej czapce z białych baranków siedział Jolko, i nie widząc i nie słysząc nic zgoła, mruczał cicho i..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 93
" szeptali między sobą, uszczęśliwieni takim plonem niepospolitym, Nagle Wargaty Jurko spotkał się z obleśnym wzrokiem Panka i ryknął z wściekłością niepohamowaną: — Poczekaj psie nie ujdziesz i ty takiego końca jaki sprawiłem temu przebranemu rewizorowi, co go już dzisiaj..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 94
" czą trochę pod szyją za tę krew, coś już utoczył dotychczas. Wargaty Jurko wzdrygnął się na całem ciele. Wzmianka o szubienicy przejęła go zgrozą niewymowna. Umilkając jęknął tylko głucho i głowę z rozpaczliwą zaciekłością zwiesił w dół. Przeciwny zupełnie skutek..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 95
" nie wspominając już o fatalnych pomyłkach własnych sług i innych nieszczęsnych przypadkach. Opuchły, zsiniały, wykrzywiony nie siniał w tak niepoczestnym stanie przedstawiać się damom, posłał tylko bilecik pożegnalny do dworu, tłumacząc się, że z powodu " barzo wielkiej z..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 96
" — Za chwilę bryczka z turkotem opuściła dziedziniec, a Hałajkiewicz pozostał na miejscu. Znikł już ów uśmiech z jego oczu i twarzy a natomiast wystapiła jakaś sroga chmura na czoło. — Żart na bok, skarż mię Boże — mruknął z głębokim frasunkiem — ale jak tu..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 97
" dłami swej rozpalonej gorączką wyobraźni. We wszystkich majakach nieprzytomnych ciągle jedno odzywało się imię, we wszystkich widziadłach jedna rysowała się postać!... Czyje było to imię i jaka była ta postać nie trudno odgadnąć. Nad ranem odzyskała Leonia przytomność. —..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 98
" dno serca, jeżeli prawda, że ochrzczona tem mianem część ciała ludzkiego jest źródłem i ogniskiem wszelkich uczuć silniejszych. Pani Zbąska zalana łzami siliła się wszelkiemi siłami uspokoić gorączkowe rozdrażnienie cierpiącej córki. — Leoniu, duszko — szeptała..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 99
" — Mamo co ty mówisz?.... Biedna dziewczyna losy miłości znała dotąd tylko z książek — a tam są one zazwyczaj ciężkie i gorzkie. Nie miała też nadziei, aby i jej poszły innym torem. Matka dmuchnęła skwapliwie na ten promyk nadziei, który w tej chwili wstrząsł córką...."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3 - strona 100
" była niegdyś bardzo znakomita rodzina... dzierżyła nawet krzesła senatorskie... zresztą jesteś jedyna dziedziczką dwóch wiosek wprawdzie górskich tylko... ale zawszę jest to majętność ziemska... Leonia zrobiła gest nagły, jakby jej przykro przychodziło słuchać wszystkich tych..."