www.radiobabilon.pl

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 2 - strona 59
Znowu chwilkę przeczekał, i poszepnął jeszcze ciszej:
— Jolko psiawiara!... cygan Jańcza !...
I jeszcze o dobry sążeń wysunął się naprzód i przykucznął bez tchu i głosu, wytężając słuch ku mówiącym.