Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 2 - strona 46
i korzystne. Prostoduszny góral trzyma się jeszcze Jagiełłowej zasady: Panu Bogu świeczkę, dyabłowi ogarek! Wierzy w Boga i swego proboszcza, modli się i bije pokłony w cerkwi, ale strzeże się najpilniej zadzierać z dyabłem, wyzywać swawolnie czary i uroki. Do czarownicy nie jest wprawdzie z miłością i zaufaniem, ale przejęty tajemną zgrozą nie odważyłby się nigdy drażnić jej gniewu, wyzywać jej sił czarodziejskich.
Toż i
Darmowa reklama:
Wydruki wielkoformatowe wrocław
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Wydruki wielkoformatowe wrocław - sprawdzone firmy.
www.kseromax-format.pl
Tatianna sama i jej dwie przytomne w chacie kumy i uczennice Feśka Werbycha i Paraszka Zuryczka nie miały czego uskarżać się na swój los Rozsiewając postrach dokoła, zmuszały do pomimowolnego szacunku, a nie pracując i nie kłopocąc się o nic, opędzały swe potrzeby kosztem bojaźliwych i zabobonnych sąsiadów i sąsiadek.
Przywołane teraz do chorej Jewdochy radziły między sobą nad niepomyślnym przebiegiem choroby
i potrzebnemi środkami zaradczemi.
Płacząca obok nich młoda dziewczyna była to jedyna krewna Jewdochy, jedyna pozostała córka po jej bracie nieboszczyku. Nie śmiąc spotkać się z wzrokiem swych strasznych towarzyszek nocy, nie odrywała bojaźliwa dziewczyna oczu od twarzy chorej, ktorą właśnie przed chwilą ciężki umorzył sen
Stara Tatianna zerkała na nią z ukosa, a nagle wyciągnęła naprzód suchy pomarszczony palec i ozwała się głosem chrypliwym: