Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1
Łoziński Walery
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 1
" CZARNY MATWIJ, POWIEŚĆ Z ŻYCIA LUDU GÓRSKIEGO przez WALEREGO ŁOZIŃSKIEGO. Lwów. Nakład Redakcyi "Kółka Rodzinnego". 1860. "
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 2
" I. KRUCZY DZIÓB. Mroźny wiatr jesienny dął od północy i z przeraźliwym świstem przemykał przez ciasne wyłomy i wąwozy Beskidu, przygłuszając głośny plusk rączego strumyka, co na najwyższym wytryskał grzbiecie i w tysiącznych zakrętach, spadach i wirach..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 3
" many piorunami, ostrym szpicem zwiesił się ku dołowi, i snać temu jedynie zawdzięczał swą przenośną nazwę Kruczego dzioba. W niewielkim załomie pod tarczą zwieszonego wierzchołka tli w tej chwili na pół wypalony żar. Prąd wiatru nie dosięga ogniska, tylko wąską szczeliną u..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 4
" wyciągnięty w kabłąk około ogniska. Nie potrzeba ciemnej burzliwej nocy i tego dzikiego odludnego ostępu górskiego, aby przestraszyć się tej postaci na pierwsze wejrzenie. Długi i chudy jak tyka miał coś dziwnie odrażającego w całej swej powierzchowności. Skąpy rudawy zarost..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 5
" Gdyby nasz Beskid jak Alpy lub Apeniny zwabiał ku sobie obcych podróżnych i turystów, ciekawość jakie wrażenie sprawiłby na nim nagły widok tej szczególnej malowniczej grupy, z tak charakterystycznych złożonej postaci. Miłośnik dzikich ponurych obrazów natury miałby pożądany..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 6
" źni, no to cóż? ale on nigdy nie przyjdzie z gołemi rękami. Góral zacisnął zęby i z pod oka zerknął na żyda. — A cóż ty myślisz poganinie — zawołał po chwili — że poprowadzę ci konie jak się zaciągnie do rana ? Sto dyabłów zjesz!Żyd jakby z dobrodusznem najgrawaniem..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 7
" — Dawaj wódki Jolku — wykrzyknął natarczywie. Żyd w milczeniu podał mu odebraną niedawno flaszkę. Jurko pociągnął nowy łyk spory i splunął w żar. — Ckno mi się czekać tak bez niczego — szepnął jakby sam do siebie. — Ale raz muszę cyganowi nakuć karku! — dodał po..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 8
" Góral zerwał się na równe nogi i splunął w zabobonnym przestrachu. — Co mówisz Jewdocho — zawołał żywo — żar pryskał jak dzisiaj... I żyd ruszył się niespokojnie na te słowa, bo przesąd i zabobonność należy do przyrodzonych przymiotów wszystkich wychowanków gór...."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 9
" Góral pobladł jak chusta a cienkie sine wargi żyda zadrgały kurczowo. — Chyba nie czekajmy! — wyszepnął drżącym głosem. Jurko oboma rękami sparł się na strzelbę i zadumał głęboko. Nagle podniósł głowę, odsunął w tył kapelusz, splunął niechętnie i rzucił się na..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 10
" — Niech się dzieje co chce — mruknął wstrząsając się cały — zaczekamy do pierwszego brzasku.Żyd przykucznął na powrót przy ogniu i zaruszał wargami jakby jakąś cichą odprawiał modlitwę. Jewdocha ciągle nieruchoma patrzyła się w dogorywający żar. — Biedny Maxym! —..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 11
" sze nie podobał! Tak mówiąc między nami, on był bardzo głupi. Uciekł z wojska, bił się z Mazurami, nasadzał się na pana, a ani raz nie chciał wdać się ze mną w interes i przeprowadzać moje konie. — Kradzione konie — poprawiła góralka. — Ny co jemu do tego, niech sobie..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 12
" — Ny już ja widzę że do ciebie przystępuje. Słuchaj Jurku, nie siedziałeś w Samborze pięć roków za zabitego rewizora, a potem nie zabiłeś jeszcze jednego, drugiego rewizora nie powiesiłeś z Jańczą za nogi, że go krew zalała, nie wsadziłeś trzeciemu obie ręce w rozkłute..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 13
" Góral wybuchł rubasznym śmiechem. — Gdzie przydybał największe mrowisko — uzupełniał opowiadanie — biednego rewizora oblazły mrówki od pięty do czupryny i skąsały na miazgę, że nazajutrz był szelma czarny jak smoła. Na wierzchołku skały znowu przeraźliwie zawrzeszczał..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 14
" — Wróćmy — mruknął żyd trzęsąc się cały od zimnego powiewu wiatru. Góral zwrócił się nagle w inną stronę i bystry wzrok wytężył w dal. W tym samym kierunku obejrzał się i łyd i zadrżał cały. Góral pochwycił go za ramię i zatrząsł nim gwałtownie. — Żydzie !..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 15
" Góral silniej jeszcze ściągnął brwi i coś niezrozumiale mruknął przez zęby. — Ny, po coby miał z nim zadzierać, kiedy on się z dyabłem powąchał — odezwał się żyd i splunął za siebie — ten czarny Matwij to bardzo niebezpieczny człowiek ja go się bardzo boję. Na jego..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 16
" dolatywać słowa, a niebawem prędkie i liczne ozwały się głosy. — Oho! szepnęła góralka, która snać dotąd w ciągłem trwała powątpiewaniu. Za krótką chwilę daleko trudniej i gnuśniej zrobiło się w kryjówce Kruczego dziobu. Czterech znużonych i zdyszonych ludzi ukazało..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 17
" kiemi rękawami, te szerokie płótniane pantalony ujęte u spodu w zgrabne ciżmy węgierskie, ta wreszcie mała dziwnie od kruczych kędziorów odbijająca czapeczka czerwona z odartym daszkiem na przodzie. Nie tyle interesujący są jego dwaj obładowani towarzysze w strojach góralskich,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 18
" obudwu górali i wzrok jego po raz pierwszy utknął w ukrytej za nimi nieznajomej postaci. — Dziesięć paczek samego prostaka — odpowiedział jeden z górali, uderzając po torbie wyładowanej. Jurko bystro i niespokojnie wpatrzy! się w czwartą postać nowo przybyłą i na pół..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 19
" Jancza łyknął nowy spory haust z flaszy i podając ją wypróżnioną do połowy najbliższemu sąsiadowi niedbale machnął ręką. — Pójdźże tu baraton.. — zawołał wesoło. — Łepskie sobie studencisko — ciągnął zwracając się do Jurka — chciał koniecznie przekraść..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 20
" szepnęła tak głośno, że ją zrozumiał wargaty Jurko i prędko napowrót nakrył głowę. — A skądże wam przyszło naszemi bakuniarskiemi manowcami przechodzić przez granicę? — zapytał znowu dawnym inkwizytorskim tonem. Nieznajomy widocznie zmieszał się na to zagadnienie. —..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 21
" Stara góralka pochwyciła leżącą w pobliżu suchą gałąź i poprawiła żar. — Pryska ! — mruknęła krótko i w słup obróciła oczy. Dolna wywrócona warga Jurka zadrgała z lekka, a ręka silniej wsparła się o powiązaną sznurkami strzelbę. W dzikim umyśle starego przemytnika..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 22
" Za nim leniwo wywlókł się cygan z żydem. Nieznajomy z Jewdochą i oboma góralami pozostał pod załomem skały. Jurko zatrzymał się na szczycie i bystrem okiem powiódł ku stronie, gdzie niedawno drobne spostrzegał światełko. — Nie świeci się — szepnął sam do siebie jakby..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 23
" — Czegoś go tu prowadził drabie — huknął dalej Jurko. — Dał dukata w zlocie, sprawiedliwego dukata isten uczuk — odpowiedział cygan niezachwiany w swej spokojnej flegmie. — Dał dukata — powtórzył mimowolnie żyd, który milcząc stał dotąd na uboczu i widocznie..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 24
" stkich. Wargaty Jurko wstrząsł się od stóp do głowy i zadzwonił zębami jak wilk zgłodniały. Cygan szarpnął się gwałtownie i wyrywając się z rąk spólnika stanął w groźnej postawie. Twarz jego przybrała srogi wyraz, oczy zaiskrzyły się złowrogo. A i żyd drgnął cały i..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 25
" Środek ten przypadł od razu do przekonania Jurka; Jewdocha tylko znowu zaśmiała się szyderczo. — Dobrze — zawołał Jurko — Idź naprzód, a jak tylko odpowie po niemiecku, to ja zaraz prosto w łeb — dodał i przyłożył się do strzelby. Jolko nie zadowolony pochwycił go za..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 26
" — Aż zawoła wargaty Jurko — odpowiedział góral obojętnie przeliczając po raz już dziesiąty przemycone paczki bakunu. Nieznajomy wsparł się o załom skały, nagle jakby dziwną jakąś tknięty myślą, zaczął bystro rozglądać się daleko, a na twarzy jego szczególniejsze..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 27
" — Łotrze! — krzykną! piorunującym głosem i wymierzył wprost w łeb skrytobójcy. Wargaty Jurko stanął w miejscu jak wryty, a nóż wypadł mu z ręki. Ale w tej samej chwili opuścił i nieznajomy swój groźny pistolet. Cygan chyłkiem podsunął się z boku i swą grubą pałką z..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 28
" — Rznij, bij, zabij — wył okropnie popieczony żyd, suwając głową i karkiem po zimnych ścianach skal. — Rznij — zawtórowali Obadwaj górale, poskakując naprzód. Jurko okropne wyrzucił przekleństwo i z dzikim świstem owinął nożem w powietrzu. "
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 29
" II. CZARNY MATWIJ. Prawie jednocześnie z dzikim rykiem rozjuszonego bakuniarza rozległ się tuż w pobliżu wykrzyk drugi mniej moie straszny niż pierwszy, ale tak jakoś silny i przejmujący, że Jurko przy całej swej zaciekłości powstrzymaj się w pół zamachu i jak..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 30
" na jakiś monstrualny twór fantastyczny niż na rzeczywistą postać ludzką. Był to olbrzymiego wzrostu, atletycznej budowy góral, którego fizyngnomia i w ogóle powierzchowność cala nie do określenia szpetny i odrażający nosiły wyraz. Niezwykłych rozmiarów głowę okrywał długi i..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 31
" Matwij tymsamym silnym i surowym głosem, w którym nadto przebijał się jakiś odcień gniewu czy groźby. W pierwszym momencie nikt jakoś nie ważył się odpowiedzieć. Dopiero po krótkiej pauzie pierwsza opamiętała się Jewdocha. — Nic to panie Matwiju — ozwała się głosem w..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 32
" Cygan a niezadowoleniem wstrząsł głową i spojrzał po swych spólnikach, ale prócz jednego żyda, który skomlił i wił się z bolu, stali wszyscy nieruchomi i jakby oniemieni. Nie śmiał więc opierać się dłużej i rad nierad uwolnił swą ofiarę. Nieznajomy szybko porwał się z..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 33
" wpatrzył się w twarz młodzieńca jakby go na wskroś chciał przeszyć wzrokiem. — Pokaż pan rękę — ozwał się na nowo. Nieznajomy wyciągnął rękę a Malwij wpatrzył się w nią badawczo. — Tak, prawda — szepnął z cicha — nie jesteś rewizorem. Nieznajomy gwałtownie..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 34
" strachu rozwarte oczy wlepił nieruchomo w mówiącego. Czarny Matwij ciągnął dalej tymsamym poważnym i uroczystym tonem: — Żyd cię zdradzi i sprzeda jak bydlę, cygan opuści cię w pierwszej potrzebie, a rewizory złapią cię jak psa, i pamiętaj zginiesz w kryminale albo będziesz..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 35
" Po tych słowach machnął ręką i zasadziwszy głębiej kapelusz zwrócił się ku wychodowi. — Pójdź ze mną, panie! — ozwał się krótko i niemal rozkazująco do nieznajomego. Ten jakby jakiemuś pomimowolnemu ulegał pociągowi, pochwycił za swe zawiniątko i nie spojrzawszy nawet..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 36
" I tuż zaraz zbiegł na jakiś wązki sobie tylko znany manowiec. Nieznajomy pochwycił podany koniec laski i pomknął ślepo za swym przewodnikiem. 1 długo biegł szalonym pędem, z zamkniętemi niejako oczyma w górę i na dół, pociągany na pół bezwładnie laską swego towarzysza,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 37
" węgiel osłaniało się kirem, a grzmoty to łamały się zwolna i przeciągle, to jednym ogłuszającym strzeliły ku ziemi gromem. I nim jeszcze jeden grom w tysiącznych przebrzmiał i przełamał się echach, już na nowo zahuczały chmury i nowy piorun mknął ku ziemi. I jakaś straszna,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 38
" żywiołów zaczął stopniowo głuchnąć i gubić się zupełnie w jego uszach. — Nie... nie mogę dalej — szepnął z ostatniem wysileniem i bez przytomności powalił się na znak Czarny Matwij nie mógł zapewne słyszeć jego głosu, bo w tej chwili grzmoty z podwójną zahuczały..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 39
" III. WILCZA SZCZEKA. Krętym, bezkształtnym łańcuchem ciągną się w dal nagie szczyty Beskidu, tworząc za wolą natury graniczny przedział między dwoma sąsiedniemi krajami. Połamane w tysiączne potworne skały, porozdzierane niezliczonemi wąwozami i przepaściami..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 40
" skąpe swe źródła jakby krew sercową z swego łona, nie widzą jego początku i nie cieszą się sławą i świetnością późniejszą; smętne i ponure pozwieszały pomarszczone czoła, i patrzą w dal martwe i nieruchome jakby szereg zakamieniałych na granicznej straży olbrzymów...."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 41
" owej postaci nie widział przynajmniej raz w życiu piekielnego mieszkańca Wilczej szczeki. Dzikie okolice górskie to błogosławiona ojczyzna najgrubszych i najpotworniejszych zabobonów i przesądów. W obec cudów i dziwów natury łatwo uwierzyć w dziwa i cuda innego rodzaju. Olśniony..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 42
" nogami. Szkoda tylko że tak mało ludzi zgłębiło ich cudowne tajemnice, a i tych niewielu dla jakichś tajemnych paktów piekielnych tak rzadko korzysta z skarbów swej nabytej wiedzy. Jeźli nie wierzysz wszystkiemu, to udaj sie tylko do piekielnego mieszkańca Wilczej szczeki, Czarnego..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 43
" Potrawy i trunki to snać wiadrem ciągnie sobie z piekła, bo zawsze drży i trzęsie się ziemia, i jakiś huk i turkot podziemny słychać dokoła. Po nocnych rozpasanych praktykach i breweryach Czarny Fed'ko usypia nad ranem, i wtedy cicho i głucho robi się na Wilczej szczęce. Czasami..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 44
" splunąć w bok, aby po raz drugi nie dać się omamić złudzeniu. Piekielny mieszkaniec Wilczej szczeki miał znać się osobiście z wszystkiemi czarownicami, i nie z jedną osobiście takie wchodził w targ o duszę, z tem wszystkiem nie bardzo snać lubił się poufalić z ludźmi, kiedy..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 45
" ście że to sam Fed'ko z Wilczej szczeki, przerzucony w tak szpetną postać ludzką. Tymczasem nieznajomy wędrowiec błąkał się ciągle po górach, aż nagle zaczął znosić drzewo na wierzchołek Wilczej szczeki, i w przeciągu kilku tygodni wystawił sobie bez wszelkiej obcej pomocy..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 46
" czy zaklęciem potrafił obcy przybylec zażegnać burzę, i uśpić energią gorliwego urzędnika. Zamiast długiej pisaniny skończyło się wszystko na krótkiej rozmowie ustnej. Pan Mandataryusz po kilku słowach udobruchał się i złagodniał jak dziecko, i z najweselszym uśmiechem na..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 47
" Od tej chwili ustaliła się lekarska sława nieznajomego przybłędy. Odrażająca jego powierzchowność, blizkie sąsiedztwo z dyablem siedliskiem i tajemniczość pochodzenia, otoczyły go jakimś dziwnym urokiem w oczach zabobonnego ludu. Uznano go powszechnie za "niesamowitego", a jego..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 48
" choć sam Matwij był niesamowitym, nie ogarniaj nikogo złym wpływem i nie narzucał na innych czartowskich sieci. I tak się jakoś powoli utarły i ułożyły sprzeczne wyobrażenia u ludu, że choć wszyscy z zabobonną zgrozą wspominali samo imię Czarnego Matwija, nie wahali się w..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 49
" czegóżby lud prosty pod brzemieniem cierpienia nie miał brać pomocy choćby i od "niesamowitego" czarownika. Poznawszy już jednak osobistość Czarnego Matwija i nasłuchawszy się tyle o jego działaniu, wypada zajrzeć na chwilę i do jego mieszkania. Chata jego jak wiemy stoi na samym..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 50
" Wązkie z mnogich, drobnych szybek złożone okienko skąpe tylko promienia światia wpuszcza ze dworu, i blado rozjaśnia wnętrze chaty, które w niczem się nie różni od zwykłych ubogich mieszkań góralskich. Wązki w zatyle stół pomiędzy dwoma ławami, u boku po jednej stronie tapczan..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 51
" Po niedawnej srogiej nawałnicy dziwnie pięknie i pogodnie wygląda oblicze nieba. Ani jedna chmurka nie przyćmiewa jasnego przejrzystego błękitu, a słońce w całej wspaniałości wytoczyło się na widokrag. Szczyty gór powysychały w jednej chwili, dalekie lasy w najpiękniejszej..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 52
" Młodzieniec wyciągnął rękę do swego gospodarza i uścisnął go serdecznie. Dzika twarz Matwija złagodniała do niepoznania. Serdeczny uścisk nieznajomego zdawał się wzruszać go do głębi. — Leżcie spokojnie panie — ozwał się po krótkiej pauzie, jak gdyby chciał gwałtem..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 53
" rze, z którymi przechodziłem granicę — odparł po krótkiej pauzie. Czarny Matwij ponuro zmarszczył czoło, i bystrzej jeszcze wpatrzył się w nieznajomego. — Słuchajcie panie — ozwał się nagle szorstko i prawie rozkazująco — powiedzcie mi prawdę kto jesteście i pocoście tu..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 54
" zmienionym cokolwiek głosem — i przybyliście tylko aby ją oglądnąć napowrót! — Nie mogłem oprzeć się nieprzelamanemu pociągowi. Czarny Matwij odsapnął głośno, jakby już w żaden sposób nie mógł stłumić westchnienia. — I to prawda wszystko co mówicie ? — zapytał..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 55
" się jeden głos najśmielszy — toż prosi pana Matwija czybyście nie byli łaskawi poradzie. — Idę za wami — odpowiedział Matwij krótko i porwał za mokrą jeszcze gunię i kapelusz. Posłańcy biednej Horpyny pierzchnęli przerażeni z progu, i uciekając co żywo z Wilczej szczeki..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 56
" IV. DWÓR W KRUŻOSKALU Jeżeli sprzykrzyły ci się już, czytelniku, te dzikie i ponure obrazy u najwyższego grzbietu Beskidu, to puść się tylko wraz ze mną za tym małym potokiem co po jednej stronie opłukuje stopy Wilczej szczeki, i w labiryntowych zakrętach..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 57
" niejako pierwszym przylądkiem cywilizowanego świata u stoku Beskida. Krużoskale to wieś głośna w całej okolicy a zamożna jak prawie żadna inna śród jałowych ostępów gór. Nie żyzniejszą jest ci tu wprawdzie ziemia jak i w wszystkich dalszych siołach ościennych, cały plon polny..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 58
" potoku. Na przestronny dziedziniec, z klombem i studnią pośrodku, wychodził ganek o sześciu słupach murowanych, do boku przypierały po jednej stronie oficyny, po drugiej piwnice i rodzaj lamusu, w zatyle ciągnęły się budynki gospodarskie, niewielka szopa i stodoła, ale za to długa i..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 59
" na Podolu, które dopiero po jego śmierci w inne przeszły ręce. Piękna i wspaniała byłato postać tego nieboszczyka rotmistrza czy stolnika, p. Hieronima Zbąskiego, tradycya o nim żyje podziśdzień na Podolu. Zawołany gospodarz, prawy obywatel i najgorliwszy pod słońcem patryota..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 60
" kiego rodzaju zabaw, gier i hulanek, ale jużto nadewszystko nęciły go kobiety. Za ładnemi oczyma, za powabnem uśmiechem wskoczyłby w piekło, a aniby się nawet obejrzał za ziemią albo pomyślał o niebie. Przystojny, żywy, wesoły, dowcipny, a do tego jedyny dziedzic znacznego majątku..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 61
" czony, zaszła ważna i wielka chwila, która i ojcu i synowi pomieszała wszystkie szyki. Chrzęst zbroi rozległ się w samem sercu ziemi ojczystej, a okrzyk do broni szydził z urojonych i nienaturalnych kordonów.... Co tylko było życia i ognia w duszy i sercu starego legionisty,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 62
" gach, a na domiar zaczęły rwać i rozwijać się dawne rany. — Snać już Bóg nie chce abym jechał — rzekł sobie starzec z ciężkiem westchnieniem i gorzką łzą w oku, i z prawdziwie chrześciańską rezygnacyą poddał się losowi. Za toż Erazm musiał zbroić się na łeb na..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 63
" innego jak tylko do lego samego przezacnego przyjaciela. Wpadł on teraz jak bomba do Erazma i zagadnął go zaraz na wstępie: — Cóz? jedziesz słyszałem! — Jadę! — Wybornie i ja jadę; jak tylko się uporządkuję. Ale kiedyż się wybierasz? — Jutro. — Jutro! oszalałeś,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 64
" — Ładnaż bo to szelma! niech ją jasny piorun trzaśnie, jak honor kocham! — zawołał i cmoknął językiem — biała jak śmietanka a pulchna jak pszenna: kluseczka! Wiesz Erazmie, miałbym cię za ba i bardzo żebyś ją tak odjechał bez ale, jak honor kocham. — Nudnyś, cóz mam..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 65
" Staruszek kazał na rękach wynieść się na ganek, i długo, długo zapłakany spoglądał za odjeżdżającym synem, błogosławiąc podróży, zamiarowi i nadziei. Erazm na noc zajechał do Tyburcego, i do przyszłej kampanii z nieprzyjaciółmi ojczyzny, zaczął zaprawiać się kampania na..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 66
" ciężkich, jak gonił pobitego wroga i słowami zapału zagrzewał swoich do męztwa i wytrwałości. Słyszał chrzęsty i gromy walk, w których syn brał udział, a nie słyszał dźwięku kielichów, wesołych gwarów i piosnek, wpośród których kochany synalek dopiero zaprawiał i..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 67
" w drodze i wrócił tylko po nowy zasiłek do drugiej wyprawy, ale zastawszy gospodarstwo bez pana, nie mógł teraz odjecheć go na opatrzność ojca..... Biedny syn!! lekkomyślność ojca, który odbiegał całego mienia, aby reszty sil i życia narażać w walce za świętą sprawę,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 68
" zabijający przydomek tchórza i odstępcy przylgnął do jego imienia, pośmiewisko i urąganie opinii publicznej obryzgiwały każdy krok jego. Najprzyjaźniejsze domy zamknęły się przed nim na podwójne zamki, najpobłażliwsza ręka odsuwała się od jego uścisków, najspokojniejszy..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 69
" tylko znajdzie przebaczenie, kto mu otwarcie piwa w oczy i na każde jego skrzywienie pokazuje zuchwale język lub figę jak żak szkolny zachmurzonemu przechodniowi. Jak honor kocham radzę ci po bratersku, spakuj manatki, jedź ze mną za granicę, a jak wrócisz po latach kilku i zaczniesz..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 70
" mnogie dalsze. Rozglądnąwszy się najpobieżniej w swych interesach przeświadczył się Erazm od razu, że nie pozostaje mu żaden środek ocalenia i ie w krótkim czasie będzie musiał w obce ręce oddać cały rodzinny majątek. Jak wszystkie z natury słabe i bierne charaktery..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 71
" mu w jego miejscach rodzinnych opinia nie doszła wcale do tych okolic. Postanowił więc ożenić się jaknajprędziej i nauczony smutnemi doświadczeniami rzucić się całą duszą do gospodarstwa. 1 tym razem był zamiar jego silny i szczery a na szczęście nie było drugiego Tyburcego,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 72
" podarza — podobnie jak ty straciłem wszystko, a na nieszczęście nie mam żadnych ciotek ani stryjanek. Niemało kosztowało Erazma wstydu i trudu nim potrafił pozbyć się jakoś bezczelnego natręta, który spadł już w najgłębszy kał hańby i upodlenia. Kazał go na razie wyrzucić z..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 73
" a ten i ów wspomniał coś półszeptem o Maxymie, który przed rokiem jeszcze jakaś krwawą dziedzicowi miał poślubić zemstę. Mimo ciężkiego uszkodzenia Erazm żył jeszcze. Spieszna i gorliwa pomoc lekarska i jaknajtroskliwsze pielęgnowanie żony ocaliło go od śmierci: wszakże..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 74
" drzemce poobiednej. Na boku na małej kanapce z jakąś kobiecą robotą w ręku siedzi uderzającej jeszcze urody i łagodności rysów kobieta, pani Michalina Zbąska. Jak sarneczka przyparła się w pobliżu młoda siedmnastoletnia jedynaczka Leonia. Jeżeli nieszczęsny stan męża musiał..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 75
" i na przedzie w jakiś czarodziejski załamywała się dołeczek. Ale dość już tego opisu, bo i tak już porwani przedmiotem w nazbyt widoczną wpadliśmy napuszystość, a bohaterka nasza mogłaby stracić na sympatyi, wzbudzając zazdrość w pięknych czytelniczkach. Przystąpmy raczej..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 76
" — Ach prawda w tyh górach szczególniej dla ciebie — mruknęła z cicha. Drzwi rozwarły się szeroko a do pokoju wszedł ciężkim krokiem niski, barczysty jegomość z podstrzeżonym a wprost sterczącym wąsem, w burej kurcie z grubej bai i w szarych sukiennych pantalonach, założonych..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 77
" — A owies dościga w Uwiśni? — Powoli, powoli... ale za to na Przyborowym łanie, to już można kosić na drugi tydzień, skarż mię Boże. Leonia z widoczna niecierpliwością przysłuchiwała się tej gospodarskiej rozmowie, a przy pierwszej dłuższej pauzie poderwała prędko. —..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 78
" ksiądz się dowiedział względem niego i chce go podobno zawołać na probostwo. — A to po co? — zapytała p. Zbąska. — To proszę w. pani wedle tego nosa ś. Mikołaja na carskich wrotach, co się zamazał. Taki malarz to rzadki majszter w naszych stronach, latego chciałby ksiądz,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 79
" Zbaska — ale ten malarz ma być bardzo porządnie ubrany. — A tak jak zwyczajnie rzemieślnicy — odezwał się Hałajkiewicz i z pewnem lekceważeniem machnął ręką — znam szewca w Samborze, taki alegant, zęby kto myślał: pan całą gębą, skarż mię Boże! Leonia śmiała się..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 80
" którego wyobrażasz sobie przynajmniej jakimś znakomitym artystą lub Bóg wie czem więcej, nie zawiódł grubo twego oczekiwania. Leonia swawolnie wzruszyła ramionami. — Wielkie rzeczy! przynajmniej na chwilę obaczymy kogoś obcego w naszej odludnej jednostajnej okolicy! — odparła..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 81
" V. LEONIA. Młoda dziewczyna przebiegła w lot dwa przyległe pokoje i jak furkadło wpadła do swej małej miluchnej sypialni, przepełnionej balsamiczną wonią kwiatów. W lej chwili jakby o lekkość i zręczność idąc z nią w zawody, wskoczyła jej na pierś..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 82
" — Zapomniałam o was obudwu — szepnęła znowu i pobiegła do malej szafki w kąciku sypialni I w jednej chwili nasypała na talerz garść prosa przepiórce a wiewiórce podstawiła małe korytko z bukwą i żołędzia, ale aż przemocą prawie musiała odrywać od siebie oba zwierzątka i..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 83
" nierada odwieźć Leonię w ósmym roku życia do jednej z najpierwszych pensyi w stolicy i powierzyć ją obcym staraniom na całych lat siedm. Dopiero skończywszy piętnastą wiosnę powróciła Leonia do rodzicielskiego domu, a od dwu już lat nagradzała matce sowicie tak długie chwile..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 84
" nie przeszło utyskiwać na nudy i oderwanie się od świata. Inaczej jednak działo się z matką. Ona nie mogła ani na chwile oswoić się z myślą, aby tak cudowny kwiatek rozwijał się gdzieś w odludnym zakącie, nie opromieniany blaskiem jaśniejszego słońca, nie otaczany podziwem i..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 85
" osoby, a choć dla tak trudnej w górach kommunikacyi, dla często wzbierających potoków w lecie, a zamieci śnieżnych w zimie, niełatwo i najbliższym znosić się sąsiadom, to często przecież trafił się gość w krużoskalskim dworze i przerwała się chwilami jednostajność..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 86
" drobnych na pozór zdarzeń z ostatnich dni życia Leoni. Byłoto właśnie przed kilką tygodniami, kiedy młoda dziewczyna z większą niż zazwyczaj niecierpliwością oczekiwała posłańca z poczty. Spodziewała się przysyłki nowych książek, a od kilku dni ukończyła już po raz drugi..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 87
" pełną otwierać się szczerością i która wszystkie jej zwierzenia z żywem przyjmowała współczuciem. Leonia była młodsza wiekiem, ale szczęśliwsza i dojrzalsza posiadaniem matki stała się niejako opiekunką i przewodniczką biednej sieroty. Prawie jednocześnie opuściły obie..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 88
" Leonia przerwała na chwilę czytanie, nie wiedzieć dlaczego ostatnie słowa listu tknęły ją niemile. — Ja! — szepnęła niechętnie i wzruszyła ramiona — jaka sobie dobra! Znowu pochwyciła za list i kraśniejąc i blednąc na przemian czytała drżąca dalej. I cóż więcej w tym..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 89
" przedmiot swej miłości że obrazy jej listu zdawały się rzeczywistnieć tuż przed oczyma. Przerzucając książki, na razie nie spostrzegła pani Zbijska dziwnej zmiany w twarzy swej córki, aż nagle mimowolnie rzuciwszy na nią okiem, wydala wykrzyk przestrachu i list wydarła jej z ręki..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 90
" tak gwałtownie na twarzy, zawsze jednak widać było ie każde słowo przyjaciółki trafiało do samej głębi jej duszy. Skończywszy nareszcie powtórny odczyt porwała za pierwszy lepszy tomik ze stołu, i korzystając z zamyślenia matki, wymknęła się cichutko do swego pokoiku...."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 91
" Byłto dalszy ciąg przerwanego poematu serca młodej sieroty, ale nieco odmiennej już treści. Pierwsza część tchnęła samą rozkoszą, samem szczęściem niewysłowionem, pisana była widocznie w pierwszym szale upojenia po wzajemnem wyznaniu, druga zaś w szczególnej acz wcale..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 92
" dawna dwór, wydał jej się teraz pustym i głuchym a oko błąkając przez okno po górach, nie widziało jak tylko dzikie i smętne skały i skały. A czegóż szukała młoda dziewczyna w tej chwili? Któż wie! usta jej nie wypowiedziały ani słowa, a myśli mknęły takim bezładem,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 93
" — Jakto? i ty, i ty się kochasz? Ołena spuściła oczy i westchnęła tylko z głębi piersi. — A Petro ciebie kocha? — pytała dalej Leonia. — O bardzo! — szepnęła Ołena i twarz jej zajaśniała uśmiechem dumy i szczęścia. Leonię jakaś osobliwsza ogarnęła ciekawość...."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 94
" — A już nic panno, tylko że starzy się przeciwią, bo to i na mnie grunt nie stoi, i Petro jest aż trzecim synem Stefana. Leonię ciągle jeszcze jakaś osobliwsza trapiła ciekawość. — Słuchaj — zawołała żywo wpatrując się bystro w twarz młodej dziewczyny — czy swego..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 95
" dokoła. Zerwała się na równe nogi i zaczęła szybko przechadzać się po pokoju, ale pod wpływem ostatnich wrażeń pierś wznosiła się wyżej niż zwykle, myśli bezwładnie wirowały po głowie, a duszę ogarniał jakiś dziwny tajemniczy smutek, którego nie pojmowała, którego się..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 96
" I około tego to właśnie nieznanego jeszcze przedmiotu błąkały się odtąd wszystkie skrytsze marzenia, do niego zmierzały wszystkie gorętsze westchnienia młodej dziewczyny. Jakieś tajemne nieokreślone przeczucie zapowiadało jej wyraźnie, że niebawem zbliży się chwila, kiedy te..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 97
" Nie mogła się łudzić dłużej! Na szczycie góry, co najwyżej wznosiła się w niedalekiej grupie, rysowała się wyraźnie jakaś postać ludzka, a im lepiej przypatrywała jej się młoda dziewczyna, tem większe i żywsze budziła zajęcie. Byłto jakiś w niezwykłym stroju mężczyzna,..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 98
" nadzwyczajnym, że nie potrzeba było młodej rozmarzonej dziewczyny, aby żywszej uledz ciekawości. Nieznajomy malarz na szczycie gór zaintrygował w wysokim stopniu i samą panią Zbąską i cały dwór krużoskalski, od Hałajkiewicza ekonoma do Wojciecha furmana, a tego samego dnia jeszcze..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 99
" — Kto on jest — wycedził zwolna — ktoż to mole wiedzieć naprzykład, ale koniec końców jest tu już od kilku dni i jak cap drapie się po górach, skarż mię Boże. Widział go naprzykład Jakim Bodnar — ciągnął licząc na palcach — Petro Napotoczny... Iwan Horbaty... Leonia..."
Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1 - strona 100
" bo ślepego dziada, co siada pod cerkwią, odmalował ołówkiem na papierze jak się patrzy. Relacya ta acz tak skąpa i niedokładna musiała tylko zaostrzyć ciekawość młodej dziewczyny. Nagłe pojawienie się nieznajomego, jego strój węgierski i dłuższy pobyt w okolicy naprowadzał..."