Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2
Lubowski Edward
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 1
" DYSZLEWSKI. Wznieść toast... pana dobrodzieja... hrabiego... którego imieniny... dziś imieniny... ZŻYMALSKI (szepcze mu w ucho). Zaręczyny. DYSZLEWSKI. Albo zaręczymy... dziś... niech nam żyją. państwo młodzi, dziś... dziś panie hrabio dobrodzieju! ZŻYMALSKI (na..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 2
" ZŻYMALSKI. ( wstając). Proszę o głos szanownych państwa. MĘŻCZYŹNI. Prosimy, prosimy. MELANIA do TADEUSZA. Teraz albo nigdy! ŻONA (do kobiet) Troszkę tu za gwarno, może przejdziemy do sali. ZOFIA. Zostańmy, papa by się obraził...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 3
" GRUBASIEWICZ (przechodząc z butelką koło niego, podaje mu). Kiełkować zaczyna... DYSZLEWSKI. (na wpół z płaczem). Cywilizacya! ZŻYMALSKI Tak jest —a czemże dopiero są prawa te w rodzinach, z których składają się społeczeństwa!... Niewiecie? ..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 4
" ZŻYMALSKI (odpychając go szorstko). Bez miłości i szacunku, małżeństwo jest kłamstwem, jest targiem, jest zbezczeszczeniem tych praw odwiecznych a przyrodzonych... MELANIA (odsuwając gwałtownie krzesło). A! to już nie do wytrzymania. SZCZWAŃSKI (odsuwając..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 5
" ZŻYMALSKI Panie Szczwański, powtarzam że ja pana nie rozumiem. MELANIA. A my ciebie. Mówisz że małżeństwo bez miłości jest kłamstwem, jest targiem, a wydawać własną córkę właśnie w ten sposób... ZŻYMALSKI . Pani! MELANIA. Zabijać..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 6
" ZŻYMALSKI . Co, co? SZCZWAŃSKI . Że tu chodzi o szczęście twego dziecka i mojego. TADEUSZ ( przystępując). Które pan depczesz bez litości dla rachuby. GRUBASIEWICZ (przystępując do niego). Tak... drepczesz... drepczesz!.. ZŻYMALSKI . Żono! ŻONA ...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 7
" ZŻYMALSKI. I mnie także. FATYGAŃSKI . Że mi się już nawet sprzykrzyło. (odchodzi.) SZCZWAŃSKI. Tak łaskawy panie, należało się we mnie uszanować przyjaciela i ojca tego biednego chłopca, który umiera z miłości, ale widzę że samolubstwo..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 8
" DYSZLEWSKI. Do diabla!... do diabła... i to mówi stary kolega? ZŻYMALSKI. Kolega niekolega, nareszcie mara cię dosyć! DYSZLEWSKI A któż mi kazał zostać... w tym pożyczonym tużurku... jesteś nieużyty moster dobrodzieju... i wracam do żony... której..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 9
" MELANIA. Wszystko mi jedno, bo jutro zaraz ztąd wyjeżdżam. ZŻYMALSKI Zapewne z panem Fatygańskim! MELANIA. Naturalnie. (wychodząc — mówi do Zofii. ) Zobaczysz, będzie dobrze. ZŻYMALSKI (osłupiały stoi przez chwilkę,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 10
" GRUBASIEWICZ. Będziesz mnie pan nieraz żałował. ZŻYMALSKI Będę miał w domu więcej spokoju, a mniej pańskich pachnideł. GRUBASIEWICZ. Wyślesz pan za mną. umyślnego. ZŻYMALSKI. (tupiąc nogą). Panie Grubasiewicz, zaprzestań tej zuchwałości! ŻONA ( biorąc..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 11
" Scena VII. ZŻYMALSKI i ŻONA. (Żona stoi pochyliwszy głowy — Zżymalski chodząc wzburzony po scenie — wybucha). ZŻYMALSKI. Co to było? co to było? ŻONA. I ja przeciw tobie, skoro słuchać niechcesz ani prośb moich ani łez dziecka, ani głosu sumienia. (..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 12
" SŁUŻĄCY. Trzy proszę wielmożnej pani — czy jeszcze będzie więcej? MELANIA. Jeszcze jeden — dwa pudła, torba podróżna i mała walizka. Spiesz się mój kochany, a potem każ zajść moim koniom. (służący odchodzi). Koniec końców z Justysią i Zosią pożegnać..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 13
" FATYGAŃSKI. Z panem? — czy mi pani życzy śmierci? (kaszle mocno). Zrobi mi sce... e... nę, albo będzie chciał poprowadzić wszystko do in integrum restitutio. Jakem dał temu malcowi te pastylki, tak... MELANIA . Cóż to jest? FATYGAŃSKI. Jednem..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 14
" FATYGAŃSKI Proszę pani czego ja tu nie dożyłem; stary ciągle mną komenderował, panna grymasiła, a ta czuła przy winie szlachta, całuje się co słowo w oba policzki! MELANIA. Trzeba było siedzieć spokojnie u siebie i... u mnie. Ale swoją drogą" powinieneś się pan..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 15
" FATYGAŃSKI. Który zjeść trzeba. SZCZWAŃSKI . Powiedzieliśmy mu prawdę, jakiej w życiu nie słyszał. MELANIA. Udało się nadspodziewanie. FATYGAŃSKI . Winszuję, winszuję! SZCZWAŃSKI . A! pan hrabia! — będziesz nas pamiętał do śmierci...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 16
" FATYGAŃSKI. Ręczę panu że pana słuchać nie będzie. MELANIA. Tem bardziej żeśeie się pokłócili. DYSZLEWSKI Ja? z nim? Niemo że być! Miałżebym do domu powrócić z niczem? Zaraz pójdę do niego. SZCZWAŃSKI. Sprobuj pan jeśliś taki odważny — co do mnie,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 17
" DYSZLEWSKI. Czy pan długo będziesz rozmawiał z panem Zżymalskim? FATYGAŃSKI . Alboż ja wiem, może wcale nie — a dla czego? DYSZLEWSKI. Bo i ja chciałbym nareszcie raz mu opowiedzieć po co tu przyje... FATYGAŃSKI. To proszę ze mną. (wychodzą..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 18
" w hrabi... ale on, człek zrujnowany, targać taki układ... albo Szczwański, wczoraj dopiero odstąpiłem mu 4 włóki lasu, a wierzył we mnie jak w wyrocznię... nawet ten niedołęga Dyszlewski... a co najdziwniejsza, moja Justysia... ta Justysia, która przez dwadzieścia lat patrzała mi..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 19
" ZŻYMALSKI. No, no, ten twój obiad! (chodzi po scenie). KUCHARZ. A choć mi tu dobrze jak u Pana Boga za piecem, ale takie już przeznaczenie, że... ZŻYMALSKI. Raz ci już mówiłem błaźnie, żebyś nie wierzył w przeznaczenie. KUCHARZ. Jak nie wierzyć, jak nie..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 20
" KUCHARZ. Ja tam niewiem jak się to nazywa, ale spełniłem wszystko akuratnie... jak mi kazała Sobkowa, poszedłem po północy na cmentarz, obróciłem się 14 razy w kółko, odmówiłem trzy zdrowaśki, rzuciłem garnek za siebie, i zerwałem trzy listki przy pierwszym grobie po prawej..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 21
" wedle tego czy ona się ma do Antoniego czy do mnie... ZŻYMALSKI. A cóż ma ten czarnokwit z tem co kto ma na sercu? KUCHARZ. To jaśnie pan nie wie? Sposób wypróbowany, jak go człek zje. to wszystko na gwałt wyspiewać musi coby chciał i niechciał. ZŻYMALSKI..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 22
" o mocy ziół, kamieni i zwierząt osobliwych, — przecież kto nosi przy sobie achaton, kochany będzie przez białogłowy, a czarnokwit cudowne ziele, Stechas Citrinum, Ophioglossium albo Mandragora Circea, którą niewiasty na czary używają. Zaręcza za to Siennik, Marcin z Urzędowa, et..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 23
" Scena IV. ZŻYMALSKI i FATYGAŃSKI (wchodząc środkiem). ZŻYMALSKI. Więc biedne moje żonisko ulegając gwałtowi nadprzyrodzonej siły, opierało się woli mojej, ojca rodziny, pater familias, a i tamci ze zdradą chowaną na dnie duszy, musieli na wierzch wyleźć. Ha, ha!..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 24
" FATYGAŃSKI. Naturalnego nic w tem nie widzę. ZŻYMALSKI. Owszem, teraz jest naturalne, gdy przedtem byłe nadnaturalne. FATYGAŃSKI. Nie zapieram, że wybuch nasz nie był zwykły... ZŻYMALSKI. Był nadnaturalny. FATYGAŃSKI. Ale też i powód..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 25
" FATYGAŃSKI. Bardzo mnie cieszy, że zastawszy pana w tak dobrem usposobieniu, mogę złożyć mu moje powinne uszanowanie i... (wchodzą Szczwański i Dyszlewski). Scena V. Ciż SZCZWAŃSKI i DYSZLEWSKI. ZŻYMALSKI. Nic nie szkodzi kochany hrabio. (na str. ) Ha,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 26
" FATYGAŃSKI (na str.) Bierze mnie znowu. SZCZWAŃSKI. Cieszy mnie niezmiernie kochany sąsiedzie, że chwilowe uniesienie oceniasz jak należy, lecz pojmujesz że człowiek nic zawsze bywa panem siebie... ZŻYMALSKI. Tym razem nie byliście wszyscy panami siebie, bo nawet żona moja..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 27
" ZŻYMALSKI. Nie mogę jej mieć. Byłoby to tak samo, jak gdybym się gniewał o to że deszcz pada. SZCZWAŃSKI. Przytem ugościłeś nas tak hojnie — wino które traciło myszką... DYSZLEWSKI. Ja zaraz po dwóch kieliszkach... ZŻYMALSKI. Mylicie się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 28
" ZŻYMALSKI. Mów nawet zaraz, jeśli masz ochotę. DYSZLEWSKI. Nareszcie muszę — bo inaczej znów mi kto przeszkodzi. FATYGAŃSKI. Lecz ja, bądź co bądź, pożegnam pana. ZŻYMALSKI . Po tem wyjaśnieniu? FATYGAŃSKI. Interesa..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 29
" ZŻYMALSKI. A pani odwagę, która teraz dopiero dla mnie zrozumiałą. MELANIA. Zdawało się nam wszystkim, że zmienisz zdanie po tem co zaszło. ZŻYMALSKI (ciągle uśmiechnięty). Kiedy nic nie zaszło. (na str. ) Biedni ludziska! SZCZWAŃSKI...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 30
" ZŻYMALSKI. A gdy działa nie według własnej woli lecz popchnięty czemś leżącem po za jej obrębem, jakaś siłą nadprzyrodzoną, — czy odpowiada za swoje czyny? WSZYSCY . Nie, ale... ZŻYMALSKI. A więc z wami i zemną, ten właśnie wypadek się zdarzył. (..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 31
" Scena VII. CIŻ ŻONA i ZOFIA. ZŻYMALSKI. Justysiu, odpowiedz śmiało, wszak jesteśmy między przyjaciołmi i dobrymi sąsiadami, czy upierasz się jeszcze przy swojem? ŻONA. Przy czem? ZŻYMALSKI. Przytem, żeby Zosia... no wiesz z panem Tadeuszem? ŻONA. Więcej..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 32
" ZŻYMALSKI. Mości hrabio, w takim razie, wiedz że ja... SZCZWAŃSKI Tylko się nie unoś sąsiedzie! ŻONA. Mężu, miejże zastanowienie! DYSZLEWSKI. Nigdy do słowa nie przyjdę! ZŻYMALSKI. Wiedzcie wy wszyscy, że ja córkę swą,... ZOSIA. Ojczusiu nie gniewaj się!..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 33
" ZŻYMALSKI. Oddaję — powtarzam... panu Tadeuszowi. WSZYSCY. Co, co? ŻONA i ZOSIA (całują go po rękach). MELANIA do SZCZWAŃSKIEGO. A co? poskutkowało moje lekarstwo? SZCZWAŃSKI. Cud, cud, dalibóg przy jego uporze, (Zbliżając się do..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 34
" SZCZWAŃSKI i DYSZLEWSKI . Ale ogromną! ZŻYMALSKI . A oo? — Czy znają, ranie ludzie z żelaznej i nieugiętej woli? SZCZWAŃSKI . Do najwyższego stopnia. ZŻYMALSKI Zatem, czy ośmielilibyście się powiedzieć mi po raz drugi coś podobnego — w stanie zwykłym?..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 35
" ZŻYMALSKI Ha, ha (zdzierając ręce). Niech wam to wystarcza, że ja rozumiem to, czego wy nierozumiecie. (postrzegłszy Grubasiewicza, który wchodzi z prawej opakowany ) . Jesteś i ty stary! Scena VIII. CIŻ i GRUBASIEWICZ. Niech się pan nie lęka... przyszedłem po raz..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 36
" GRUBASIEWICZ do ZOSI. Więc pan Tadeusz? ŻONA . Będzie jej mężem. FATYGAŃSKI do MELANII. A mój święty Jan? MELANIA . Pomodlimy się do niego razem. GRUBASIEWICZ (zbliżając się do Zżymalskiego). Nie mogę oprzytomnić iżby pan tak..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2 - strona 37
" NIEKTÓRE DZIEŁA NAKŁADOWE I KOMISOWE KSIĘGARNI I SKŁADU NUT MAURYCEGO ORGELBRANDA w Warszawie, naprzeciw posągu Kopernika. Filja przy Senatorskiej N r. 22. Bogumiła, Kobieta w rodzinie ... — 40. Czepieliński Floryan, Sława. Opowiadania historyczne z dziejów starożytnych...."