Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1
Lubowski Edward
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 1
" CZARNOKWIT. Krotochwila w trzech aktach. przez Edwarda Lubowskiego. Warszawa . Nakład Maurycego Orgelbranda. 1879. "
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 2
" CZARNOKWIT. Krotochwila w trzech aktach. przez Edwarda Lubowskiego. Warszawa. Nakład Maurycego Orgelbranda. 1879. "
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 3
" Дoэвoлeнo Цeнэypoю Bapшaвa 24 Hoябpя 1878 r. W Drukarni S. Orgelbrands i Synów, ulica Bednarska Nr. 20. "
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 4
" OSOBY. WOJCIECH ZŻYMALSKI właściciel dóbr p. Grzywiński. ŻONA jego ... panna Figarska. ZOFIA córka ... p. Szymanowska. MELANIA kuzynka ... p. Borkowska. DYSZLEWSKI sąsiad ... p. Żółkowski. SZCZWAŃSKI sąsiad ... p. Stromfeld. TADEUSZ jego syn ... p. Prażmowski,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 5
" AKT I. Scena I. Obszerna sala przyzwoicie umeblowana — dwie kanapy biórko na froncie — drzwi z dwóch stron, i z głębi, okno z boku. Przy otwarciu zasłony, siedzi przy biórku p. Wojciech tyłem obrócony do pokornie na stołku siedzącego Dyszlewskiego. Dyszlewski — blady,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 6
" DYSZLEWSKI Ja?... nic, tylko chciałem... ZŻYMALSKI. Zaraz kochanie pogadamy, bo już kończę.... (Ucząc) dwadzieścia dwa tysiące ośmset pięćdziesiąt sześć rubli, kopiejek czternaście... dosyć będzie tego na dziś... (wstając i prostując się) . Tom się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 7
" fumach i romansuje mi ze wszystkiemi dziewczętami na folwarkach. Energia do stu tysięcy! żelazna wola — oto mój nervus agendi, oto hasło mojego życia. Energia w tej walce o byt, nieugiętość... twardość stali, oto co mnie cechowało od kolebki! Kto nie ma energii ten żyć nie..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 8
" z uboga, oto i djabli wzięli chudą, wioszczynę na na stroje twojej jejmości, na dzieci..; DYSZLEWSKI. Broń Boże! nieszczęścia tylko... fatalne okoliczności... ZŻYMALSKI. Nic ma fatalnych okoliczności dla człowieka z żekznij, wolą, bo taki łamie je i... (patrząc przez..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 9
" ZŻYMALSKI. Przywieźli od Jossla cukier i kawę? LOKAJ. A jakże. ZŻYMALSKI. Niech mi tu później kucharz przyjdzie... a pastucha za łeb... pamiętaj, ( zwracając się do Dyszlewskiego) . Tak kochanie, oko pańskie konia tuczy... ( siadając) więc cóż cię tak wczas..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 10
" DYSZLEWSKI. Powtarzam i klnę. się uczciwym słowem.... ZŻYMALSKI. Nie dawaj nigdy słowa... Machiawel powiedział, że lepiej go nie dotrzymać gdy można... DYSZLEWSKI ( spluwając). Tfu — taką zasadą, się brzydzę, i jeżeli daję słowo, wiem że go dotrzymam, dla..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 11
" RZĄDCA. Proszę jaśnie pana... dopiero co wróciłem z miasteczka, gdzie mnie pani posłała. ZŻYMALSKI. A to po co? umie pani nic nie mówiła. RZĄDCA. Do sklepu po... ZŻYMALSKI. Acan mnie się zawsze przedtem opowiadać winieneś. Nie cierpię rządu w rządzie... ja tu tylko..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 12
" ZŻYMALSKI. Nic nie szkodzi — zapomogę dać skoro chory, byle mi nie długo chorował, ale się pan sam drugi raz nie rządź. Nie lubię hojności z mojej kieszeni. Pachciarz wrócił? RZĄDCA. Wrócił i zapłacił, ZŻYMALSKI. Wypowiedzieć mu kontrakt skoro się spóźnia z ratą..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 13
" DYSZLEWSKI. Księgosusz, który mi wytłukł inwentarz. ZŻYMALSKI. No — patrzaj: a że u mnie bydło w rygorze tak jak i ludzie, to się i zaraza nie czepi... DYSZLEWSKI. Cóżem temu winien? przeznaczenie... ZŻYMALSKI. Wstydź się mówić takie słowa... w przeznaczenie..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 14
" DYSZLEWSKI. Zrozum tylko kochany przyjacielu moje położenie. ZŻYMALSKI ( niecierpliwie ). Jeżeli obejmuję swym rozumem położenie całej prowincyi — ba! całego kraju, to przypuścisz, że i liche twoje zapewne... ! DYSZLEWSKI. Właśnie też... ( spostrzegłszy..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 15
" ŻONA. Witam pana Dyszlewskiego, jakże się ma żona, Zenonka już widziałam... DYSZLEWSKI (całując ją w rękę). Ślicznie dziękuję, żona jak zawsze niedomaga. ZOSIA . Ale Zononek dobrze wygląda. DYSZLEWSKI . Je ogromnie, trudno mu nastarczyć, był już u..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 16
" DYSZLEWSKI. Jeżeli państwo pilną macie rozmowę, ja poczekam w ogrodzie. ŻONA. Nie wiem... jakże mężusiu? ZŻYMALSKI. A no mówcie — skoro Dyszlewski taki łaskaw i poczeka. DYSZLEWSKI. Poczekam, poczekam (kłaniając się kilkakrotnie wychodzi pomrukując:) Z nim..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 17
" ZOSIA. Mój drogi ojczulku! ZŻYMALSKI. Odpowiadać wprost na zapytanie. Powinnyście mnie już znać dostatecznie, żeby wiedzieć, że ja za swój czas odpowiedzialny jestem przed swojem sumieniem, przed sobą samym, przed...ŻONA. Nie przychodziłabym cię też męczyć lada czem...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 18
" ZOSIA (wybucha szlochem i rzuca się do kolan ojcu). ZŻYMALSKI. (powstając). Co to? co ma znaczyć ten lament? ZOSIA. Ja nie kocham pana Fatygańskiego. ŻONA. Tak, ona go nie kocha. ZOSIA. I nigdy go kochać nie będę. ZŻYMALSKI. A któż ci..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 19
" ZŻYMALSKI. Widzisz, mam cię. Nie wiesz, czyli nie masz świadomości swej duszy, ale ja jako psycholog i ojciec, znam ją lepiej od ciebie, i mówię ci: pokochasz! ZOSIA. Nigdy! ŻONA. Mężusiu zlituj się! ZŻYMALSKI Czy wy myślicie, że ja jestem pierwszym lepszym mężem i..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 20
" czyli że za lat 10, Zosia będzie jedna z najbogatszych właścicielek i do tego hrabiną,. ZOSIA. Nie dożyję tego. ZŻYMALSKI. Zobaczymy, a teraz proszę was nie zabierajcie mi drogiego czasu (wchodzi Grubasiewicz) Dobrze że cię widzę stary przygrzewaczu.., no odejdźcież..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 21
" ŻONA. Odproś obiad, namyśl się jeszcze... ZŻYMALSKI (z gniewem). Ja obiad odprosić, namyślać się, ja który nigdy nie zażyłem jeszcze tabaki bez namysłu? GRUBASIEWICZ. Domyślani sio czego płacze moja biedna panienka, i mówiłem panu zawsze, że wstydzić by się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 22
" ZŻYMALSKI. Cóż to? wymawiasz mi?... GRUBASIEWICZ. Broń Boże, ale nie jestem pańskim fagasem..... ŻONA. Panie Grubasiewicz daj pokój! GRUBASIEWICZ. Dla czego mam dać pokój? Ja duszy mojej tak jak wszyscy w tym domu, nie sprzedałem panu Zżymalskiemu... ZŻYMALSKI...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 23
" tnie na fotelu). A moja panieneczka! moje dzieciątko, którem wypiastował na rękach... (zbliżając się). No, no, zmieni się na lepsze, już już nie dam krzywdy wyrządzić mojej małej! ZOSIA. Tak się panu zdaje. GRUBASIEWICZ. Przecież wiem co mówię, a dziś jeszczem..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 24
" ZOSIA. Bo go nic kocham. GRUBASIEWICZ. I nic więcej? ZOSIA. Bo... bo... kocham innego. GRUBASIEWICZ. (śmiejąc się w glos). Aha! zarazem się domyślił. No, no, zrobi się. zrobi — alo przestań już panno Zosiu płakać, bo i mnie 'zaraz tak jakoś markotno. ( Schyla się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 25
" Scena V. GRUBASIEWICZ sam. (stoi chwilkę zadumany). Co ona ma przeciw mojemu chemicznemu połączeniu? (wyjmuje chustkę i wącha ją z rozkoszą). Cudne! Arabskie kadzidła za nic: (wyjmuje flakonik) królowa Magielońska mogłaby się skrapiać..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 26
" ani zabawić się ani tracić z przyjaciółmi — dla czegoż to ja, co się więcej razy w życiu kochałem niż jest jabłek na wielkiej jabłoni w naszym sadzie, nigdym jakoś nie pomyślał o suchotach... Nogi mi tylko niedomagają., zwłaszcza w tych dniach gdy się zjechała taka kupa..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 27
" GRUBASIEWICZ. Pani Dobrodziejka żartuje? (na str. ) a może i nie żartuje? MELANIA. Nigdy z takich ludzi jak pan, a do tego przyjaciół moich najlepszych krewnych, niemam zwyczaju żartować. Siadaj pan tu przy mnie. GRUBASIEW1CZ. Siadać ? MELANIA. Przecież mówię..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 28
" MELANIA. Mam się pana poradzić... GRUBASIEWICZ. Ale, ale, jakże pani Dobrodziejce posłużyło mydełko? MELANIA. Doskonale. — Od kilku dni jak tu bawię w tym domu, patrzę bacznie na wszystko, i dostrzegłam smutek Zosi i jej matki. GRUBASIEWICZ. Ba! MELANIA. Czy i pan..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 29
" GRUBASIEWICZ. Ale owszem. MELANIA . Chce? GRUBASIEWICZ . Którażby niechciała? tylko że niechce za tego co jej ojciec wybrał. MELANIA . Za hrabiego Fatygańskiego? GRUBASIEWICZ. Juścić i za to ją chwalę — taki zdechlak proszę pani, a czy on to na męża, ona zaraz..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 30
" GRUBASIEWICZ. A jakże, tylko zadajmy sobie takie naprzykład pytanie: w jaki sposób? MELANIA. Jabym może znalazła, gdybyś Ty, panie Grubasiewicz... kochany panie Grubasiewicz... GRUBASIEWICZ (na str. z wykrzykiem). Kochany! MELANIA. Chciał dopomódz swoim wpływem..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 31
" GRUBASIEWTCZ (przerażony). Okropne? Ależ pani Dobrodziejko moje chemiczne połączenie! MELANIA. Pfe — pójdź pan do mego pokoju, dam ci prawdziwych angielskich. GRUBASIEWICZ. Może i dobre angielskie, ale zadajmy sobie takie naprzykład pytanie, dlaczegoby te złe być miały?..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 32
" GRUBASIEWICZ. Prawda, tylko że on tu zdaje mi się, jest już. MELANIA. Jest, a któżto taki? GRUBASIEWICZ. Młody Szezwański, jabym jednak radził, poprostu tego zdechlaka kijem wyłomotać i... MELANIA. Hrabiego? GRUBASIEWICZ. Ano tak — najprostszy sposób. MELANIA...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 33
" MELANIA. Słyszę głos pana Zżymalskiego, niechże nas razem nie widzi, chodź pan do mego pokoju na walnij radę (idzie naprzód, na lewo za nią: GRUBASIEWICZ (kory mówi mrukliwie) Ładna bo ładna, ale lekkomyślna, na niczem się niezna. (wychodzą)...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 34
" DYSZLEWSKI (zaglądając przez głóione drzwi.) Czy masz teraz, mój przyjacielu, parę minut czasu? ZŻYMALSKI. Teraz?... zlituj się, ani odrobiny... ale za dobre półgodziny, służę ci z ochotą. DYSZLEWSKI. Prawdziwe nieszczęście, bo mnie do domu pilno,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 35
" KUCHARZ. Umiałem, bo mnie jeszcze desperacya nie brała. ZŻYMALSKI. A toż co znów za desperacya? Czegoż ci brak — ordynaryę masz, pensyą także, jedzenia w bród, i czegóż chcesz jeszcze? KUCHARZ (machnąwszy ręką.) Dużoby to było gadać o tem. ZŻYMALSKI (na..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 36
" swój umiem, dobrego pana ( Mania się) mam także, dla czegóżbym niemiał uszczęśliwić kilkoro dzieci? ZŻYMALSKI. Jakich dzieci? KUCHARZ. No moich — gdybym się ożenił z Walerką. ZŻYMALSKI. Głupiś! KUCHARZ. Tak ja mówię jej raz że mi się podoba,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 37
" KUCHARZ. Nic, ale myślę sobie: skoro dzieci mieć nie będę, to i cóż mi z tego świata! ZŻYMALSKI. No wybij że sobie ze łba Walerkę i desperacyę, i przestań się zakrapiać. Powiedz sobie nie, i będzie nie — pojmujesz silną wolę? KUCHARZ. Gdybym tylko wiedział czy się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 38
" KUCHARZ ( zdejmując białą swą czapkę i wytrzepując ją.) Mów sobie panie co chcesz — mnie desperacya jak chwyciła tak trzyma... Gotuję zupę, widzę Walerkę, kładę na rożen sarnę, widzę Walerkę, niech nawet prosię nasadzę, zawsze widzę Walerkę-..... o moja..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 39
" KUCHARZ (zbliżając się do niej.) Co do tego? co do tego? albo to panienka niewie? WALERKA. Niechcę wiedzieć i któż mnie przymusi? KUCHARZ (łapiąc się za głowę.) Kety, rety — samaś mi się wśrubowała w serce, a teraz niechcesz o mnie wiedzieć? WALERKA. Albo..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 40
" WALERKA. Cóż mnie tam kochanie! — jak jestem w obowiązku, to patrzę na to z czego żyję. KUCHARZ. A gdyby tak panna Walerka mnie wzięła na męża, żleby nie wyszła, mam i grosza sporo i dopiero czterdzieści mi na Święty Michał. WALERKA. Jeszcze mi nie sądzono zagrzebać..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 41
" Scena IX. WALERKA sama, potem GRUBASIEWICZ. WALERKA. Cmentarz? cmentarz? — zgłupiało chłopisko, jeszcze się gotów powiesić... Na męża dobry byłby, bobym go za łeb trzymała, ale ani on ani Antoni, niewarci mego Michasia... Byle tylko wrócił z tej Warszawy, tylko że to..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 42
" WALERKA. Piękne mi tam pachnidła, co aż w kredensie wszystkim w nosie zakręciło. GRUBASIEWICZ (chąc ją wziąść za rękę). Ależ dziecko — lepsze niż paryzkie. WALERKA. Daj mi pan pokój, ja nie mam czasu. (ucieka na prawo). GRUBASIEWICZ sam, (wącha flakonik)...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 43
" AKT II. Scena I. (Ogród — po prawej na froncie palą fajki Zżymalski ze Szezwańskim — nieco dalej z lewej, altana otwarta od środka sceny, w niej siedzi Zosia przy krosienkach, przy niej Tadeusz. ) Zżymalski, Szczwański. — wysoki, chudy, z dużym siwym..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 44
" ZŻYLALSKI. Dziękuję, uznanie to mi się należy, chociaż mi go dziś jeszcze żałują ci właśnie, którym złote dawałem rady... SZCZWAŃSKI. Cóż chcesz sąsiedzie! — głupota ludzka, zawiść w niechęci przyznania komuś wyższości!... lecz co do mnie naprzykład,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 45
" SZCZWAŃSKI. I gospodarowali postępowo... z tem wszystkiem Tadzio mój ( mówi ciszej) przyznam ci się sąsiedzie po przyjaźni, zakochał się śmiertelnie w Twojej córce. ZŻYMALSKI. Wiem o tem. SZCZWAŃSKI. I kto wie kochany sąsiedzie — a nie napieram tu bynajmniej na..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 46
" ZENO. Nie chcę biegać, ja chcę do domu... (idzie w tył i kładzie się na ziemi przy altanie, zasypia). ZŻYMALSKI. Patrzaj sąsiedzie jak jeden z naszych panów braci wychowuje dzieci, i potem chcemy, żeby z nich byli obywatele! SZCZWAŃSKI. Prawda, prawda— tak się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 47
" ale ich pytać o radę, byłoby słabością, nie do darowania. SZCZWAŃSKI (stawiając fajkę w kącie). Byłoby... i dlatego nie mówmy o tem. (na str.) Bodajeś pękł! ZŻYMALSKI. Ucieszysz się za to, gdy ci pokażę plan administracyi majątku hrabiego. SZCZWAŃSKI...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 48
" ZŻYMALSKI. Wyszukam tego planu i przyniosę go — no przecież zostajesz już do jutra ze swym synem? SZCZWAŃSKI. Najprzyjemniejsze to dla mnie chwile, (wracając się do altany). Tam biedak siedzi przy pannie Zofii. ZŻYMALSKI (niespokojnie). Tam?... no wreszcie co to..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 49
" ZOSIA. O! panie Tadeuszu, pan jeszcze nie znasz mego ojca! TADEUSZ. A na cóż go mam więcej poznawać! SZCZWAŃSKI. Chciałbym cię panno Zofio uściskać jak moją synowę, lecz co poradzić z panem Zżymalskim! TADEUSZ. Błagać go... ZOSIA. Najgorzej. SZCZWAŃSKI...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 50
" TADEUSZ. Powiem... tylko... ZOSIA. Zostawiam panów, pójdę jeszcze do mamy, może się mamie powiedzie... ( odchodzi na prawo). Scena III. SZCZWAŃSKI TADEUSZ potem MELANIA. TADEUSZ (obejżawszy się naokoło). Ojcze! SZCZWAŃSKI, No, no? TADEUSZ...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 51
" TADEUSZ. Ale osiadła szlachta osiądzie na lodzie. SZCZWAŃSKI. Z pewnością., lecz gdy niema innego sposobu? TADEUSZ. Próbowałem już wyzwać hr. Fatygańskiego. SZCZWAŃSKI . I cóż? TADEUSZ. Powiedział, że lubo nie wie za co się ma strzelać, ale gotów jest, tylko..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 52
" TADEUSZ. Zapomnieć o niej? SZCZWAŃSKI. Cóż u licha, koniec końców nie będąc panem Zżymalskim, powiem: trzeba mieć trochę energii! TADEUSZ Mieć szczęście w rękach i dać je sobie wydrzeć! SZCZWAŃSKI. Ba! kiedy go niemasz w rękach. Zatem myślmy o innym sposobie,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 53
" TADEUSZ. Żeśmy nic nie wymyślili. MELANIA. Fanie Tadeuszu, troska i zamyślenie wyryły się na pańskiom czole, a zresztą, wiem trochę o twoim frasunku od ludzi... SZCZWAŃSKI Ostatecznie, nie jest to tajemnicą. Syn mój zakochany w pannie Zofii. MELANIA. I jest wzajem..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 54
" MELANIA. Wykradzenie! TADEUSZ. Zkądże pani wiadomo?... MELANIA. Znam życie i miłość... i kto wie panie Szczwańki, czy to sposób tak zły? SZCZWAŃSKI. Słyszeć o nim nie chę, i przepraszam panią dobrodziejkę że odchodzę natychmiast, (chce odejść). MELANIA...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 55
" MELANIA. Nic trzeba nigdy rozpaczać — pomówię zręcznie z panem Fatygańskim. SZCZWAŃSKI (ze śmiechem). Aha! rozumiem. MELANIA. Co? — wątpię bardzo czy pan rozumiesz. Zatem przymierze, solidarność i baczność! (głos Zżymalskiego za sceną. ) ..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 56
" MELANIA. Zastrzeliłbyś się, lecz mógłbyś się chybić, dla tego żyj. TADEUSZ. Pani żartuje, a mnie serce boli... (wychodzi głębią.) Scena V. MELANIA, ZŻYMALSKI trzymając w ręku papiery, i GRUBASIEWICZ. MELANIA. Może ja go przekonam, a jak..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 57
" MELANIA. Nie widziałam go wcale. ZŻYMALSKI. Grubasiewicz, poproś tu pana Szczwańakiego. MELANIA. Pozwól kuzynie, że wprzód z Tobą, pomówię. GRUBASIEWICZ. Pan zamiast fukać i sierdzić sio, lepiej byś i mnie posłuchał... ..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 58
" ZŻYMALSKI. Mój Grubasiewicz — prześpij się! GRUBASIEWICZ. Nie jestem pijany, patrzę trzeźwo, i widzę to, na co pan oczy zamykasz umyślnie. ZŻYMALSKI. Okradli mnie? GRUBASIEWICZ. Okradną córkę pana ze szczęścia. ZŻYMALSKI (do MELANII) . Słucham cię..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 59
" GRUBASIEWICZ. Ona może wpaść w suchoty, a na suchoty niema ratunku... ZŻYMALSKI. Gdybym niemiał względu na twoje siwe włosy, i na twe przywiązanie do naszego domu... GRUBASIEWICZ. To byś mi pan kazał iść precz, ale jabym nie odszedł. ZŻYMALSKI...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 60
" ZŻYMALSKI (wypychając Grubasiewicza za drzwi. ) Dokończ tem reszty. GRUBASIEWICZ (wypchany). Przed całym światem dokończę, a wtedy zobaczymy, kto zasłużył na prawa ojcowskie... ZŻYMALSKI. Buntują, mi się wszyscy w domu, zobaczymy kto przemoże... Poruszył mnie..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 61
" MELANIA. Zamilkła? Niekoniecznie. Najprzód my kobiety więcej się znamy na uczuciach niż wy mężczyźni... ZŻYMALSKI. Być może, ja też za mężczyzn nie odpowiadam tylko za siebie. MELANIA. Ojciec nawet może się pomylić lub fałszywie tłómaczyć charakter własnego dziecka...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 62
" MELANIA. Lecz źle; hrabia Fatygański nie jest mężem dla Zosi. ZŻYMALSKI. Zobaczymy później. MELANIA. Hr. Fatygański poczynił zobowiązania dawno przedtem, względem kobiety zasługującej na szacunek. ZŻYMALSKI. Lecz skoro się sam z tych zobowiązań rozwiązał?..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 63
" ZŻYMALSKI Nietylko niedam, ale proszę bardzo nieprzestaszać mi hrabiego. A teraz przepraszam bo muszę poszukać Szczwańskiego. (wychodzi na prawo). Scena VI. MELANIA sama później FATYGAŃSKI. Chciałabym wiedzieć już na pewne jak postąpić, zanim się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 64
" Scena VII. MELANIA, FATYGAŃSKI, ZENO śpiący przy altanie. (Fatygański 18 lat, blady, zmęczony, rude faworyty i wąsy, szkiełka na nosie, chód wolny i niepewny, mowa sentymentalna. — Wchodząc rozgląda się bacznie po sobie i po scenie). FATYGAŃSKI (niewidząc Melanii)...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 65
" MELANIA. Dla czegożby nie? — jestem u swoich kuzynów, a przyjechałam na wesele Zosi z hrabią Fatygańskim. FATYGAŃSKI Nic mi pani nie mówiłaś? MELANIA. A pan mnie powiedziałeś, że sobie postąpisz niegodnie, że złamiesz wiarę po tylu przysięgach?..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 66
" MELANIA. A wypadało bałamucić mnie przez lat 8 ? FATYGAŃSKI. Siedm i sześć miesięcy... lecz to nie było bałamucenie, to była miłość najprawdziwsza. MELANIA. A teraz co jest? FATYGAŃSKI. Interes, interes droga pani. (kaszle mocno). Zmiłuj się, chory jestem,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 67
" FATYGAŃSKI. Cóż mi to szkodzi — po ślubie, panieńskie miłostki się kończą. MELANIA (porywczo). Nie pozwolę na ten ślub. FATYGAŃSKI. Posłuchaj droga przyjaciółko, tylko pozwól że wprzódy usiądę, (siada i kaszle)... Kochałem cię i kocham... tak, mówię..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 68
" kat spokojny, towarzyszka moja może będzie dobrą, i będzie mnie pielęgnować... MELANIA. Więc to lazaret, nie małżeństwo? FATYGAŃSKI. Nie chodzi mi o nazwę. Marzyłem jednak że pani będziesz u nas częstym gościem, i że uczucia moje... MELANIA. Wstydź się —..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 69
" ko i weźmie majątek w administracyi, albo wylecę jak z procy... ( zbliżając się do niej). Najdroższa Melanio... zaklinam się na honor, że gdyby nie te długi... pozostałbym przy tobie do śmierci, bo ja jeźli mogę kochać jeszcze co i kogo, to tylko ciebie... MELANIA...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 70
" MELANIA. Najzupełniej. FATYGAŃSKI. Wiesz co moja Melanio, że jakkolwiek lękam się przyszłości, ale byłbym najszczęśliwszy gdybym powrócić mógł do ciebie... Te przeklęte urzędowe umizgi, to ciągłe udawanie przyjemnego, gdy mi w piersi dech zapiera, a potem (mówi..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 71
" FATYGAŃSKI. Droga, droga pani Melanio! ( całuje ją głośno wyżej ramienia, Zeno który się od chwili obudził, wybucha głośnym śmiechem). OBOJE. Co to, co to? ZENO. Tato tak samo matkę całuje! MELANIA. Uciekam, utul go pan żeby nie wypaplał. FATYGAŃSKI...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 72
" FATYGAŃSKI. Nie chłopczusiu... ja nie całowałem, tylko ta pani miała plamkę na rękawie, i ja ją starłem. ZENO (śmiejąc się). Nieprawda bo ja widział. FATYGAŃSKI. A to smarkacz! (wyjmuje pudełko). Jakże ci na imię... ZENO...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 73
" ZENO. A bo się pan tak schylał tej pani do szyi! (wybiega głębią). FATYGAŃSKI A to niespodzianki!... ten malec, ta Melania! Śliczna, śliczna moja i poczciwa kobietka, ale ona mnie jeszcze w kabałę wpędzi — (kaszle mocno). Ot i musiałem oddać pastylki, a tu nmie..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 74
" FATYGAŃSKI. Ogromniem czuły na najmniejszy powiew wiatru. ZŻYMALSKI. Gdzie wiatru? jakiego wiatru?... Ale dobrze, że hrabiego widzę. Dziś przeglądając raz jeszcze plan, dostrzegłem pomyłkę... (do Dyszlewskiego). Mój Dyszlesiu, chwileczkę tylko poczekaj. DYSZLEWSKI...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 75
" FATYGAŃSKI Redukcya ta przyznam się, nie jest wcale miłą niespodzianka. ZŻYMALSKI Dla mnie także niemiłem było przerachowanie się i do tego grube. FATYGAŃSKI Wierzyłem że człowiek tego charakteru co pan, dotrzymuje gdy już postanowił. ZŻYMALSKI A ja niewierzyłem,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 76
" ZŻYMALSKI Pofatyguj się pan za godzinkę do mego gabinetu. FATYGAŃSKI Niewiem czy będę usposobiony. (na str.) Nie do wytrzymania. ZŻYMALSKI (mocno zdziwiony). Nie rozumiem pana. FATYGAŃSKI Mogę być nie usposobiony do interesów. ZŻYMALSKI A gdzie silna wola,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 77
" DYSZLEWSKI Córka? ZŻYMALSKl Córka i żona. lecz co one się na interesach znają ! DYSZLEWSKI Szczęśliwy jestem wreszcie że ci kochany przyjacielu raz nareszcie rzecz całą opowiem... ZŻYMALSKl A prawda! — dziwna rzecz, że jakoś dotąd nieporozumieliśmy się wcale...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 78
" aztuje mnie licząc cło i porto... zaraz poczekaj— niemasz przy sobie ołówka, obliczymy... DYSZLEWSKI. Zlituj się sąsiedzie, chciałbym... ZŻYMALSKI Jak będziesz chciał, notabene jeźli ci smakują" odstąpię ci kilka setek. DYSZLEWSKI . Dobrze, dobrze, ale ja tu..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 79
" ZŻYMALSKI. Zabierz je i daj mi spokój, — zawsze lubisz przerywać wtedy, kiedy tu właśnie mamy ważne konferencye. ŻONA. Lecz wypada żebyś mu co odpisał. ZŻYMALSKI. A prawda masz słuszność, mój Dyszlesiu zaczekaj chwileczkę! DYSZLEWSKI ..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 80
" AKT III. ODSŁONA I. Stół ogromny, bogato serwisem zastawiony, naczynia lśniące się, puchary, krzesła naokoło stołu — większe fotele na dwóch rogach głównych. Scena I. ANTONI krząta się około stołu — ZŻYMALSKI stoi przed stołem przypatrując się..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 81
" wis w Karlsbadzie, no i gdybym wierzył w te głupstwa, powiedziałbym: przeznaczenie! Korona hrabiowska!... Córka moja ma teraz do dziewięciu pałek prawo... a zatem i ja po troszę... He, he, he, próżność panie Zżymalski!— co to ci potem? No, właściwie nie jest to próżność—..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 82
" ŻONA ( przystępując do niego, i kładąc rękę na jego ramieniu!) Wszystko nadaremnie? ZŻYMALSKI. Co nadaremnie? czy niewidzisz że już nakryte? ŻONA. Ona zalewa się łzami... ZŻYMALSKI. Tak? a to będzie miała oczy zapłakane. ŻONA. Wszak to..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 83
" Scena II. Z lewej wychodzą, naprzód ZOSIA i MELANIA potem TADEUSZ. MELANIA. Umyślnie prowadzę cię tutaj, żeby nam nikt nie przeszkodził... ( poprawiając jej sukni) Ta kokardka przypięta za wysoko. ZOSIA. Ah co mnie suknia! MELANIA. Moję dziecko — suknia jest..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 84
" ZOSIA. Z radości? MELANIA. Tak, tak bo ja was wyratuję — czy dałaś znak Tadeuszowi? ZOSIA. Dałam, ale właśnie ojciec wtedy z nim rozmawiał. MELANIA. Będziesz mieć odwagę spełnić co ci poradzę? ZOSIA. Poszłabym w ogień, byle nie iść za mego narzeczonego...."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 85
" TADEUSZ. O! przecież stoi węgrzyn omszały! MELANIA. Nie przerywaj pan! — kiedy przeto ktoś ze starszych zacznie narzeczonym winszować szczęścia, ja wtrącę słówko takie, które będzie zaprzeczeniem. Ty Zosiu, śmiało, głośno mnie poprzesz, potem pan, a potem... ZOSIA..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 86
" ZOSIA (podając mu rękę). Samolub! MELANIA. Pan uciekaj naprzód (Tadeusz wychodzi na lewo) —a ty Zosiu otrzyj sobie oczy, bo masz czerwone... płakałaś? ZOSIA. Całą, noc. MELANIA. Na ł zy czas będzie jeszcze — wychodźmy! (wychodzą w prawo, —..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 87
" okazyja..... przyjdziesz do mnie połasić się o przysmak, albo o konfiturę, dam ja ci dam... konfiturę... o rety! zdaje mi się, że już goście idą! (ucieka głównemi, drzwiami, we drzwiach styka się z Grubasiewiczem). Scena IV. GRUBASIEWICZ ( wystrojony, frak..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 88
" ścieżkę życia umilę... (z uśmiechem zadowolenia). Ot tu przyniosłem jej bukiet z kwiatów pięknych, pachnących — ale czemże jest ten naturalny zapach ( wyjmuje ze wszystkich kieszeni flakony) w porównaniu z temi perfumami?! Dwie nocy warzyłem, smarzyłem, aż i..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 89
" DYSZLEWSKI. Ano przyjechałem tu na godzinę, a siedzę już trzeci dzień, bo dotąd nigdy niemogłem się rozmówić z panem Zżymalskim, moim dawnym kolegą... GRUBASIEWICZ. Dziś także będzie trudno... DYSZLEWSKI. Wiem, wiem, pożyczyłem nawet od..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 90
" DYSZLEWSKI. Gdybym choć wiedział że mi się uda pomówić z nim w czasie obiadu, ale gdzie tam! (podnosi ręce w górę) GRUBASIEWICZ. Otóż i goście idą, ! (usuwają się na bok, wchodzą: Ziymalska z Szczwańskim, Zżymalski z Melanią, Fatygański z Ząfią, Tadeusz, Zeno. )..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 91
" ZŻYMALSKI. Hierarchya panowie i panie, musi być zachowaną w każdej grupie społeczeństwa... MELANIA. Według tego, my musiałybyśmy siedzieć zawsze na szarym końcu. SZCZWAŃSKI . Nie — obok nas. FATYGAŃSKI. Broń Boże — nad nami!..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 92
" ZŻYMALSKI ( szyderczo). Ho, ho, — nowe dla mnie argumenta. FATYGAŃSKI . Co do mnie — zgadzam się z panią Melanią. ZŻYMALSKI. A to ci winszuję przyszłości panie zięciu! A ty moja żonusiu, czy w naszem długiem pożyciu, uważałaś się kiedy za nieszczęśliwą?..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 93
" GRUBASIEWICZ. Leży serce, leży uczucie. SZCZWAŃSKI (powstając). Dla tego ja też asumpt biorę ze słów zacnego Grubasiewicza, i pragnę uczcić kobietę która cnotami swemi, uczuciem i sercem, zasłynęła między nami jako zacna matka, i jeszcze zacniejsza żona. Zdrowie..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 94
" TADEUSZ (zbliżając się do Zofii i trącając z nią kieliszkiem). Powtarzam za mamą pani — obyś była szczęśliwą! ZŻYMALSKI (na stronie). Ciągle jej coś szepcze do ucha. MELANIA (po cichu do Fatygańskiego). Winszujże pan. FATYGAŃSKI (wstając). Panno..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 95
" GRUBASIEWICZ. Nie mam panie dziesięciu rąk. (na str.) Kiedy jej tu wręczyć flakony? SZCZWAŃSKI do FATYGAŃSKIEGO. Hrabia uprawiasz błogosławioną ziemię, nie posiać a rodzi się. FATYGANSKI. Prawda, prawda. SZCZWAŃSKI. Chociaż ja twierdzę, że dziś majątek..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 96
" DYSZLEWSKI. W jaki sposób? gdy brat sąsiad zazwyczaj nie łaskaw... FATYGAŃSKI. I przezto wpada się w nieśmiertelną lichwę. {zaczyna ogromnie kaszleć). ZENONEK. Ja wiem czego pan szuka, (pokazuje mu pudełko z pastylkami). DYSZLEWSKI . Oddaj..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 97
" TADEUSZ do MELANII . Na Boga, kiedyż nadejdzie ten moment? MELANIA (wskazując mężczyzn). Już niedługo, patrz pan, głowy podchmielone. ZOFIA do MELANII. Ciociu, boję się okropnie! MELANIA. Kto nie ryzykuje... GRUBASIEWICZ (stając na froncie sceny i..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 98
" WSZYSCY (biorą ją z rąk do rąk). Ale czuć okropnie! ZŻYLALSKI. Grubasiewicz — co się to zrobiło? a odstawże butelkę czemprędzej, i dawaj inną. GRUBASIEWICZ. Cóżby się stało? (wącha) (na str.) Moje chemiczne połączenie, tylko naturalnie do wina nic pasuje,..."
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 99
" MELANIA I ZOFIA (powstając). Znowu te pańskie perfumy. ZŻYMALSKI. (krzycząc). Grubasiewicz, cóż u licha! i tę butelkę czuć. SZCZWAŃSKI. DYSZLEWSKI. Czuć, czuć! GRUBASIEWICZ. Przyznać się muszę, że rozbił mi się jeden flakon... i ztąd zapewne......"
Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1 - strona 100
" ZŻYMALSKI. Toś się wybrał! GRUBASIEWICZ. Ustępuję, ale to niedowodzi żebyście państwo mieli słuszność. (wychodzi) na str.) Każdą radość musi mi zepsuć ten człowiek. MELANIA do ZOFII . Twój narzeczony ani nie spojrzy na ciebie. TADEUSZ do ZOFII . Tem..."