Czarnemi czcionkami... cz. 1
Niedźwiedzka Zofia
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 1
" CZARNEMI CZCIONKAMI... "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 2
" Bohowityn CZARNEMI CZCIONKAMI. Kraków. 1908. G. Gebethner i Ska "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 3
" Odbito w Drukarni Narodowej w Krakowie. "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 4
" TREŚĆ: Z pogromu... str. 1. Za chimerą, szczęścia... str. 17. Nietykalność osobista... str. 75. Te i tamte... str. 91. Zmora... str. 109. Piwonie białe... str. 135. "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 5
" Z POGROMU. "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 6
" Wstawiłem się... Siedzę w szynku... Jestem pijakiem. I cóż stąd? Tem lepiej... Każdy pijak daltonizuje... Wszędzie spostrzega jedną tylko barwę: ugodową. Chociaż ma zły los... marny... choć go gniecie stopa bliźniego i wszystko odstąpiło, nadzieja, ta faktorka życiowa, wciąż..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 7
" A i samo życie?... Choćby najnędzniejsze... Zawszeć coś, niecoś upiecze się człowiekowi. Ot taki szyneczek! Podły. A jednak płynie tu źródło pocieszenia. Po jednym... po drugim... po trzecim czmychają troski. Dzieci złodzieje — tem lepiej — chleb pewniejszy... Córkę,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 8
" — Nikt nie zasypia na różach — odpowiada mi surowo. Z ust jego zalatuje zapaszek doskonałego wina i wybornego tytoniu. Usiłuję zapaszek ów wygraniczyć z przestrzeni i wciągnąć w siebie. Zawszeć to coś... Już po czwartej... głód mi skręca kiszki. — Panienko! Proszę o..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 9
" Moja była piasczysta, upalna... Oddychałem z wysiłkiem...Żona umarła... troje dzieci zostało... Po upływie dwóch lat wziąłem drugą... jasną, szczupłą, cichą. Lubiłem takie. Ale kobiety nie wytrzymują biedy, ciągłego skwierczenia... Mrą, bestye, jak muchy... I moja zmarła......"
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 10
" Zaglądali do okien, pod różnemi pozorami włazili do mieszkania. Żonaci, kawalerowie, starcy, studenci, uczniaki, proletaryat. Szli, jak szarańcza. Wszędzie ich spotykała. Stawali na jej drodze z darem, z namową. Zacząłem się bronić. Przestałem uczęszczać do fabryki. Zaczajałem..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 11
" W zeszłą niedzielę przyszła. Była czegoś zafrasowana. — Chodź — mówię — napij się ze mną wódki. Skrzywiła się. — Gdybym tak likieru waniliowego, tobym się napiła. — A cóż to ja "gość", żebym ci likier stawiał. Pomyślała chwilę. — Dobrze. Będę z ojcem piła,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 12
" Nigdy jej nie biłem. Kto ją nauczył od razów się zasłaniać? — Biją cię? — Biją. — Kto? — "On" a niekiedy "goście". Biją mnie, a nawet lustra, szkła. Najwięcej bije "on". — Za co? — Bo nie zawsze chcę "gości" bawić. Czasem zmęczona jestem, a niekiedy mam do kogo..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 13
" wolno. Nie "on", toby mię jego towarzysze zabili. "Oni" się razem trzymają... Jeden za drugiego. Nie mogę za nic... Porwała żakiet i zaczęła go wciągać na siebie. — Przecie siłą cię nie zatrzymuję... Tak tylko mówię... W domu byłoby ci lepiej. Niktby tu ciebie nie bił. I..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 14
" toby mnie krzywdzili wszyscy: inne dziewczęta, przechodnie, roznosiciele gazet. "On" mnie broni. Wreszcie bez niego byłoby mi smutno... Ja nie mogę bez niego... — To idź sobie!... Milczy przez chwilę. — Więc jakże? Ojciec mi nie da tych trzech rubli? Stoi teraz przedemną szczupła,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 15
" Czuję na sobie te małe, cienkie, zimne ręce i krew mi się ścina w żyłach z ohydy. — Zenia!... dławi mię krzyk, a usta jakby objęte uściskiem paraliżu, milczą. Odepchnąłem ją. — Rubelka, tylko rubelka — przypada znów do mnie z oczami utkwionemi w przestrzeń, jak..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 16
" Ongi wołał: "chleba!" "igrzysk!". Dziś "sprawiedliwości". Z balkonów, z pogardliwą ciekawością, patrzą na tłum mężczyźni o delikatnych dłoniach i śnieżnych koszulach. Tam, w dole, czerń bije swoje własne naczynia... Ci, w górze, spokojni. Ich przybytków rozpusty strzegą..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 17
" Stoi... drży... Krew płynie po chudej, nagiej piersi. Nagle rozszerzyły się jej oczy. Skupiła ramiona, ręką obtarła skrwawione usta, skoczyła na chodnik i wparła się w walczący tłum. Ciężkie, robocze ręce tarmosiły wściekle mężczyznę o nikczemnej twarzy, i wilczym wzroku...."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 18
" zwoliłem cię cudną, jasną zawlec bezkarnym zbrodniarzom do rynsztoku... Nie mogłem obronić... Cierpiałem straszliwie... Patrz, jam już nie człowiek!... Życie się ze mną nie liczy... Bardzo cierpiałem... Dusze nasze mówią, porozumiewają się, a oczy się zwarły w uścisku..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 19
" ZA CHIMERĄ SZCZĘŚCIA. "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 20
" Idą drogami ciosanemi Przyczyną, a duch mój zawieszony u krawędzi bytu, śledzi kroki moje smutny, bezsilny, a uświadomiony. "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 21
" Późna wiosna była. Na upalną ciszę kładły się świegoty ptactwa, szelest liści... W żywiołowej trawie grały wspaniałe organy przyrody. Niekiedy echo przepływne niosło rozproszone w powietrzu melodye wszechżycia. Przelatywały rozgłośne, dźwięczne, podniebne pytania... Rzucane..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 22
" z mlecznemi obłokami, z mdlejącą ciszą południa utraciła świadomość czasu. Upał się wzmagał. Ziemia potniała, wydzielając smolisty zapach. Powietrze stawało się opałowe. Otrząsnęła się z mistycznego odrętwienia i, minąwszy kilka will, parę placów, wśród których stały..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 23
" Świst lokomotywy. Z twarzy Czarnej Mani zsuwała się powoli ekstaza, od oczów na kąty ust następowała chmura nieufności i zniechęcenia. Wtulona w kąt wagonu, oglądała się trwożliwie dokoła, w obawie ujrzenia znajomej twarzy. Po upływie godziny jazdy, do uszu jej doleciały..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 24
" Panna Borysławska, zwana Białą Manią, dla odróżnienia jej od Czarnej Mani siedziała w fotelu, liżąc różowym językiem trzymaną w białych palcach czekoladową pomadkę. Tłusta, ponętna, jasna, patrzyła turkusowemi oczyma z jednakowo zalotnym wyrazem na wszystkich obecnych..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 25
" Podniosła na niego oczy piękne, jak dwa kwiaty. — Pan się chce ze mną kłócić?... zachichotała. Jemu zrobiło się wesoło. — Chciałbym, ale nie mogę. Usiedli. — Pani jutro odjeżdża. Na długo? — Albo ja wiem. Chciałabym, żeby moja wizyta u babci trwała jak najkrócej. Tam..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 26
" — Jakże się pani będzie czuła na wsi? Ja jako ziemianin przykuty jestem do roli. Wzdrygnęła się. — Nie lubię wsi. — Bo jej pani nie zna. — Byłam na wsi. Straszno i nudno. — Była pani, ale nie u siebie. Skoro własny dom pani stanie się nierozerwalną całością z własną..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 27
" Śmiał się szczęśliwym śmiechem, a głową przecząco potrząsał. Rzuty świadomości podobne do błysków rodzących się z wody pod uderzeniem wioseł, zaniepokoiły tylko na chwilę jego umysł i umarły zduszone prześliczną maską dziewczyny. Zaczął opowiadać o cudach gór,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 28
" Spisz, albo bawisz się. Jesteś zaręczona i powinnaś być poważniejsza. — Mam czas — odrzekła swawolnie dziewczyna i obrzuciła ironicznem spojrzeniem Czarną Manię, która zrzucała stanik z chudych ramion, migocąc ciemnemi rękami koło swego męzkiego prawie biustu. — A ty..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 29
" Czarna Mania od czterech godzin przy pracy. Dwie godziny odrabiała lekcye ze starszemi dziećmi. Teraz młodsze uczy. Dziewczynki nie słuchają jej, przekomarzają się. Coraz to która wybuchnie śmiechem hałaśliwym, bezprzyczynowym, śmiechem drażniącym nerwy. Czarna Mania głodna. Już..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 30
" — Ale można lata czekać i płacić. — Zależy od szczęścia. — Szczęście do wszystkiego potrzebne. — Nawet do odgadnięcia kresu bliźniego. Śmiano się. Pani po odejściu gości myślała o czemś przez chwilę, patrząc na staruszkę, zbierającą filiżanki ze stołu. — Panno..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 31
" gdyby wiecznie otulonej szarą, wilgotną mgłą ukazano rodzący się brzask: zapowiedź ciepła, światła. W ciągu kilku dni nie mogła sypiać. Myśli jej pracowały męcząco. Zapadła w nie cyfra 1500 rubli. Ona może je mieć jednak kiedyś. Ona, co nigdy nie miała jednorazowo stu rubli..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 32
" — Niech pani wsiada... aby prędzej, bo konie stać spokojnie nie chcą. Jechali wolno przez las. Koła grzęzły w piasku. Sieć z zielonych gałęzi, przez ktorą przebijały się rzuty słoneczne, chwiała się sennie nad ich głowami. Powietrze było wonne i odurzające, jak szlachetne..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 33
" pani nie boi, nie spotka pani podobny los, gdyż błota owe są już oddawna osuszone do możliwego dna — dodał. — Ilekroć tu jestem: otaczają mnie zawsze rozwiewne obrazy pełne smutku i poezyi. — Żal panu mniszek? A przecież one były szczęśliwe, umierając z wiarą w..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 34
" Spojrzała ze zdziwieniem na służącego, stojącego u drzwi w postawie pełnej uszanowania. — Pan kazał się we wszystkiem stosować do rozkazów pani. Na werendzie weselej — dodał. Skinęła głową przyzwalająco. Dzień spędzony po za miastem i niewolą upoił Czarną Manię. Miała..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 35
" do wspaniałej willi, gdzie spędzała dnie całe w towarzystwie Jerzego, który tak niedawno jeszcze był dla niej niedoścignionym ideałem, a który przemawiał do niej teraz miękkim, pieszczotliwym głosem, jak się mówi do chorego dziecka, albo do pięknej kobiety. Służba zwracała się..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 36
" niekiedy podobna była do dziewczynki zwiędłej przedwcześnie wskutek choroby i nędzy. I to sprawiało, że patrząc na tę trzydziestoletnią kobietę, Jerzy myślał ze współczuciem. — Biedne dziecko!... Taka mała rozrywka czyni ją już szczęśliwą. Podwajał uprzejmość,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 37
" nia, gorejącą pochodnię szczęścia panno Czarna Maniu, zatrzymać o ile się da, najdłużej. — Przeżywam to mgnienie — myślała — gorejącą pochodnię szczęścia teraz trzymam... Być z nim szczęśliwą jedną bodaj chwilę, a później służyć mu do końca życia. Dotychczas..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 38
" — Jak we śnie... jak w cudnym śnie... — myślała — * * * Haszysz nocy działał. Nie mogła zasnąć. Jak cień przesuwała się po pokojach, oświetlonych tylko gwiezdnym blaskiem. Niekiedy wszystko zdawało się tracić ścisłość i wagę, rozlewając się w drżącej mgle..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 39
" Jak perła... jak śnieg... Szereg burz... Odmęty zaklęć... Barwne korony kwiatów... Dreszcz pożądania... — Kocham — słyszy — Czarodziejską oplotę cię pieśnią... Gwiazdy bezsenne zapalę... Chmury roztrącę... Przez ciebie... dla ciebie... — Słucha przegięta miłośnie...."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 40
" Otwiera usta cudownie piękne, wśród których błyszczą zęby, jak drobniuchne liście jaśminu. — Kocham — mówi... Jak echo odpowiada inny głos: kocham... — Kocham — powtarzają rozśpiewane warkocze branek... — Kocham — śpiewa już cała przyroda. — Pani nie śpi —..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 41
" w wielkim hymnie, w którym dominował zuchwały głos człowieczy, pełen tęsknot, pożądań... W podniebni z szelestem, jak smyczki w dłoniach wielkich mistrzów śmigały gwiazdy, zornice, grały dzwony wichrów... W pauzach, między poprzedzającym, a następującym dźwiękiem..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 42
" czyną i oto, śmiejąc się z jej chimerycznych marzeń uciekała w zarośla. Czarna Mania prześlizgnęła się cicho pod ścianą i znikła w drzwiach. Wróciła nazajutrz do domu, podczas gdy Jerzy spał jeszcze w willi. Borysławska zasypała ją gradem wymówek, ale spojrzawszy w jej..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 43
" Jeżeli tak dalej pójdzie, to chyba wkrótce nic nie zostanie — myślała z goryczą i zniechęceniem. Usiadła na trawie ociężała, leniwa, obojętna chwilowo na przyrodę, usiłując uporządkować chaotycznie wlokące się myśli. Pamięci jej czepiały się z nieznośną..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 44
" — Może szanowna pani ma już kogo do kierowania robotami? W ręku kręcił kapelusz, nie zdradzając zamiaru odejścia. Jeszcze nie... — A to szkoda, że szanowna pani nie ma zamiaru budować. Pora sprzyjająca. Możnaby wznieść tymczasem dwa pokoiki z kuchenką... Nawet jeden... zawsze..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 45
" — Wolałabym mieć swoją odrazu. — Pani tu będzie miała dobrych sąsiadów. Wogóle w tej miejscowości nieźli ludzie. Ja tu mieszkam oddawna. Pustka była. Ziemię kupowano po 3 kopiejki łokieć. Powstawały groszowe wille. — Doprawdy, to można było nabyć grunt tak tanio. — Za..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 46
" — Za bezcen?... na raty?... — pytała uszczęśliwiona. — Za jakie parę tygodni będzie wszystko gotowe — zapewniał wesoło. Usiedli na pieńkach i mówili wciąż o jednem i tem samem, jakby w obawie, żeby inny temat nie porwał nici wspólności, która zaczynała snuć się między..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 47
" skiego w towarzystwie wiejskiego gospodarza, który chciał sprzedać budulec z chaty. — Musimy ostro się trzymać — szepnął jej Nakierski — chłop twardy. Targ był zawzięty i trwał parę godzin. Gospodarz usiłował trzymać się ceny, którą oznaczył, Nakierski obniżał..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 48
" — Nie mogę jeszcze... — Jakto?., zdziwił się. — Nawet teraz, kiedy można prawie bez pieniędzy... Więc chyba pani wogóle nie chce budować? — Ale gdzieżby?.. Nie to... Tylko nie mogę jeszcze teraz... Kolejka nadchodziła. — Niech się pani decyduje koniecznie. O wynagrodzeniu..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 49
" — Nie próżnowałem — odrzekł wesoło Nakierski — prawdopodobnie będę miał obstalunek. — Tu?... Od kogo?... — zapytał ze zdziwieniem szary jegomość. — O ile wiem, nikt tu nie zamyśla budować. Znam wszystkich właścicieli. — To jest świeży nabywca, albo raczej..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 50
" wracała ludziom głowę, że nawet ja ofiarowałem jej się z cegłą na kredyt. Placyk 37 wybrała dlatego, że najgorszy, a więc najtańszy i właściciel chce go dać na bajecznie wygodne raty. Ona tu przyjeżdża co niedziela, zamiata, drzewa z liszek oczyszcza, dziury zasypuje i płacze,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 51
" Chciała odejść nic nie mówiąc, ale spojrzała na Nakierskiego i w twarzy jego dojrzała pewien smutek i współczucie. — To nie jest moje... Pan o tem już wie... Śmieją się... — Mniejsza o to — podjęła nerwowo. — Ale ja wiem, że kiedyś będzie do mnie należał ten kawałek..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 52
" — Starszą jest odemnie jednak i... bardzo wynędzniała. A on znowu ugiął się pod uderzeniem jej ponurego, zaciętego wzroku. No... tak... zapewne... kto wie?... Na przyszłość chyba — bąkał. Nie odpowiedziała mu już na pytania, które jej zadawał spokorniałym głosem i biegła..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 53
" lowo, nie przychodził przez jakiś czas i znów powracał więcej zakochany, niż wpierw. Biała Mania nic sobie teraz z niego nie robiła, świadomość swej siły rosła w niej w miarę jak kombinowała różne sprawy życia. Zrozumiała, że siła jej leży w ślicznej masce, którą..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 54
" Nakierski ją zawsze u kolejki czekał. Między nim, a Czarną Manią stanęła milcząca umowa. Każdą piędź ziemi własnemi uprawią rękami, każdy pęd sosen własnym oddechem ogrzeją. Ich subjektywne instynkty zbiegły się na wspólnym gruncie pragnień własnego kąta. W miarę jak..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 55
" ptała staruszka, uśmiechając się bojaźliwie do ośnieżonego gościa. I przyszedł jeszcze kilka razy, a zawsze oczy jego ważyły drapieżnie wytrzymałość organizmu Jaworskiej. Dla Czarnej Mani te wizyty były męką. Swojem przyjściem Nakierski nadawał moc ich niememu przymierzu, jak..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 56
" Ręce mu drżały, oczy błyszczały i wilgotniały ze wzruszenia. — Śnił mi się... Wstałem w nocy, narysowałem... Później malutkie beleczki, cegiełki, drzewne koronki... Cacko... nieprawdaż?... Gdyby kiedyś... Kto wie?... Możeby i ludzie poznali się. Człowiek byłby pewniejszy..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 57
" rana tęsknotą za wsią. Lekcye odrabiała z gorączkowem natężeniem. Noce dłużyły się jej bezsenne w małym dusznym pokoiku, gdzie tuż obok spała cicho, jak dziecko, Jaworska. Niedziele i święta spędzała z Nakierskim, kryjąc się podczas niepogody w lasku, lub w niedokończonych..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 58
" upodobania, chciał wić gniazdo, tu, w mieście była parjasem, głodną niewolnicą, tanią maszyną, automatem, po którym bez śladu ślizgały się wrażenia. Tam prężyła się w górę, brała od słońca blask do oczów, od tchnienia pól barwy do policzków, tu zmieniała się w..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 59
" — Nareszcie zdecydowałaś się?... — Zdecydowałam się, bo pan Jerzy przystał na to, że zamieszkamy w mieście. Będzie gospodarował i będzie dojeżdżał do miasta. A lato spędzimy na wsi. Przyjedziesz do nas i będziesz mogła zagrzebać się w ziemię po ramiona. Rzuciła się na..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 60
" — Czy to ta... po której masz dziedziczyć?... — szepnęła do kuzynki. Nie odtrzymała odpowiedzi i zlękła się żółtej, surowej twarzy Czarnej Mani i podobnej do cienia Jaworskiej. Na motylą jej duszę powiało chłodem nędzy ludzkiej. Pobladła i przytuliła się do narzeczonego...."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 61
" miał odwagi wypowiedzieć je i patrzył w twarz Czarnej Mani. Na dnie jej oczów leżała radość, chociaż rysy były surowo ściągnięte. Rozmawiali przez chwilę, usiłując ująć głos i słowa w karby zupełnego spokoju. Zdania się rwały. Oczy chowali pod powiekami w obawie ich..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 62
" Słońce bez osłon zalewało łąkę. Ludzie snuli się w świątecznych szatach. W przyrodzie był śmiech. Czarna Mania siedziała na wzgórku, Nakierski na w pół leżał u jej nóg. Zrywał trawę i gryzł ją długimi zębami, rżąc niekiedy urywanym śmiechem na widok malców..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 63
" reszcie upragnioną i stałą placówkę na rynku społecznym. * * * Ostatnim pociągiem Czarna Mania wracała. Na progu swego mieszkania spotkała się z doktorem i weszła z nim razem. Jaworska spała. Malutka, skurczona leżała podobna do widma. — Żyje jeszcze — pomyślała Czarna..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 64
" Przez chwilę patrzała przed siebie osłupiałym wzrokiem. Wyrok doktora wpadł do jej uszów, jak zatruty dźwięk i sparaliżował mózg. Rozwarła się w nim nagle próżnia, która po pewnym czasie zaczęła się chaotycznie wypełniać. Będzie żyła! A więc znów upał... głód......"
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 65
" — Żyje?! — Żyje i ma się lepiej. Będzie żyła... będzie bardzo długo żyła. Organizm zdrów, przetrzyma jeszcze dużo — rzekła ochrypłym głosem. — Odżywiać teraz dobrze trzeba. Otworzył usta zdumiony. — Przecież była umierająca... — Ale widzi pan, że nie umarła i..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 66
" W niedzielę spotkał ją Nakierski, jak zwykle przy kolejce. — Jakże się ma chora?... — Lepiej. Mówili mało. Rozmowa nie kleiła się. Za nimi szło przygnębienie, głucha nienawiść. Następnej niedzieli było jeszcze gorzej. Zdawało się, że nic się nie zmieniło w ich sytuacyi...."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 67
" Jej znowu zaczęło serce tak kołatać, jak wówczas, gdy tu czekała na wyrok doktora. — Jutro nie będę mógł spotkać pani... Muszę wyjechać na godzin parę w interesie... Pojadę po ową chatę co to... gospodarz chciał pani sprzedać... Muszę koniecznie, bo mam nową robotę......"
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 68
" Znów walka... Znów nędza... Samotność... gorsza... straszniejsza... beznadziejna... do końca życia... Stanęła nad łóżkiem śpiącej i wpatrzyła się groźnie w straszliwie wychudzone rysy. W głębi jej duszy poruszało się coś tajemniczego, co rosło, wydzielało się z..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 69
" Naprzeciw jej poczerniałych, szeroko otwartych oczów szedł wzrok zbolały, słodki, pokorny. Jaworska patrzyła na nią błagalnie. Czarna Mania odskoczyła od łóżka. Gardło jej załamało się głuchym jękiem. Obwinęła głowę wełnianą chustką i padła na kanapkę, łkając i..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 70
" Szumiały o jakimś celu... Nęciły opowieścią o cichym wypoczynku pod chłodną ziemią, nad którą nieustannie gra wielka symfonia przyrody. Szła wciąż przed siebie za czemś, co się oddalało, nie widząc nic otwartemi oczyma, jak w chorym śnie, tracąc poczucie zewnętrznej..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 71
" * * * Otoczyła ją ciżba ludzi płaczących, śmiejących się... Ludzi, którym radość skakała z serca do oczu, do ust. Jakaś kobieta z histerycznem łkaniem obejmowała ją gorąco. Czarna Mania powiodła dokoła ociężałym wzrokiem. Była śmiertelnie znużoną. Pod czaszką miała..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 72
" Stały tu sosny grupami. Po za niemi rozpoczynały się moczary. Pusto było i dziko Czarna Mania położyła się pod drzewem i zasnęła snem kamiennym. Dzień przeszedł nad nią i zginął po za ziemią. Ubywało coraz to ludzi. Milkło. Szarzało. Obudził ją wiew chłodniejszy. Na..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 73
" derczy wzrok ludzki — i wypchnie ją po za bort wszelkiej ze sobą łączności. Popłyną dnie brzemienne nędzą... Umarła bez zmartwychwstania. * * * "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 74
" NIETYKALNOŚĆ OSOBISTA. "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 75
" Po północy zapukano gwałtownie do bramy. Piotruś, siedmioletni syn stróża, skoczył do furtki i zaraz wrócił z krzykiem. — Tatusiu! Zandary, psia jucha, przyszli. Stróżka spiesznie wciągała na siebie kieckę, szukała klucza. Rewizya.. Weszli tłumnie na podwórze. Obudzić..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 76
" Stróż po omacku czapki szuka, a oczu z syna nie spuszcza. Patrzą na siebie... Wciąż patrzą. Naraz chłopak zaczął portczęta dopinać. — Prędzej!... — naglił stróża komisarz. Weszli w głąb podwórza, oświetlonego latarką. Coś przemknęło koło nich, niby duży kot, czy inne..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 77
" — Jakże tam? — Wszystko dobrze. Bądźcie spokojni. — Gdzie Piotruś? — Został na strychu. — Ach, ja się tak boję! Może gdziekolwiek bądź co zostało? To byłoby okropne. Wiesz przecie, że podczas wojennego stanu "oni" z niczem się nie liczą. Gdyby ciebie wzięli... —..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 78
" Żołnierze z karabinami rozlokowali się w każdym pokoju. Arawski pootwierał szafy, biurka, gdzie przybysze rozpoczęli gospodarkę, a sam wszedł do małego pokoiku i usiadł na łóżku, na którym leżał chory, może szesnastoletni chłopak. Chłopak miał twarz papierową, oczy wielkie,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 79
" agenci, rewidując każdy kąt, wietrząc zdobycz, jak szakale. Przewrócili i rozpruli otomanę, fotel, oglądali krzesła, wyciągali szuflady, wyrzucając z nich zawartość na podłogę, gięli się, jak węże, zaglądali pod łóżka, wskakiwali jeden drugiemu na kark, wydłużając swe..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 80
" Dziewczynka naciągnęła na siebie kołdrę. — Ja się wstydzę przy nich — wskazała oczami na żołnierzy. Arawska zasłoniła sobą córkę. — Nie można!... Nie pozwolono! — krzyknął żołnierz, podbiegając do łóżka. Inni już nadchodzili. Maniusia zdążyła włożyć..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 81
" par męskich oczu, zasrebrzyła się opałowa szyja i osłonięte przeźroczystą koszulą wspaniałe piersi, nabrzmiałe macierzyństwem. Rewizya rozkwitała. — Znalazłem!... Znalazłem!... Jest!... — rozległ się nagle wykrzyk tryumfujący książka... na półce była schowana......"
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 82
" dzę teraz że ci panowie, musieli znaleść dowód, czyli pozór dowodu mojej winy. Za kwadrans będę gotów. Wszedł do pokoju, gdzie leżał chory. — Chłopaku mój! Biorą mnie ci oprawcy na parę dni do kozy. Może do jutra. Nie mają poważnych dowodów... — Ojcze... więc jeszcze nie..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 83
" Mózg ma zaciemniony, leniwy. Oparł się o ścianę, senną myślą czuwa i prostuje się, gdy go doleci głos zwierzchnika. Trzecia rewizya... Zmęczył się... Migają mu wciąż w pamięci blade twarze ludzi zbudzonych ze snu, zaskoczonych znienacka, wywlekanych z łóżek, wiedzionych do..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 84
" Żołnierzowi zły ciężar padł na duszę. Nie wie, co go gniecie... Instynkty syna ludu ciągną go do zielonych pól, do zapachu świeżo poruszonej ziemi. Chciałby strząsnąć z siebie grobowe mary i nie może. Ześrodkowana boleśnie wewnętrzna myśl nie daje mu się rozproszyć. Z..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 85
" Przebłyski różnych pojęć trzepocą, jak w więzach wolne ptaki... Stara się od nich uwolnić, odpycha je, ale myśl nie słucha i wciąż ściele most do przeżytych wrażeń. — Bracie, czy jesteś Polakiem? — musnęło go pytanie ciche, jak przebrzmiałe echo z topieliska wspomnień...."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 86
" Ziemia pęka... z praźródeł tryska żywiołowa lawa, a gdzie padnie tam wyrasta pożoga... Wierzchołki drżą i chwieją się... Wyją stada łupieżcę... Padają zżęte światy... zapalają się nowe słońca... Drży w posadach moc wszelka. Młody żołnierz patrzy w siebie olśniony..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 87
" — Nie wolno!... Proszę odejść!... Agenci sami przeniosą — rozległ się upominający ją głos komisarza. Agent wsunął rękę między ciało chorego a prześcieradło i szukał długo, drapieżnie. Na chwilę uniesiono w górę Jurka. Szlachetne jego rysy tężały już niby biały..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 88
" TE I TAMTE. "
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 89
" Doktór Inowolski, ładny, dużego wzrostu mężczyzna, zapukał dyskretnie do drzwi frontowych na pierwszem piętrze, które zaraz się uchyliły. Lokaj z uniżonym ukłonem rozebrał go z wierzchniego ubrania i wprowadził do sypialni swego pana, gdzie doktór, zdjąwszy surdut, przywdział..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 90
" — Jakże się mamy? — mówił doktór z najmilszym swym uśmiechem, zbliżając się do chorej. Młoda, różowa kobieta zarumieniła się jeszcze więcej. — Czuję się doskonale. Wyciągnęła rękę na powitanie. — Powoli... powoli!... Nie wolno się ruszać... Przywitawszy obecnych,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 91
" Weszła dozorczyni i elegancko ubrana mamka z dzieckiem. Młoda kobieta wyciągnęła żywo ręce, chcąc je wziąć. — Ależ niewolno!... Niewolno rąk wyciągać do sześciu tygodni, a tembardziej podnosić cokolwiekbądź, coby się równało nawet dwufuntowej wadze. Codziennie to..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 92
" blisko na pół centymetra — rzekł po chwili ostro do dozorczyni. — Spostrzegłem że obrusów dziś nie zmieniono. Zastrzegłem, żeby wszystko codziennie było świeże, zaczynając od pościeli. Pani jesteś niedbałą w wypełnianiu swych obowiązków — dodał surowo. Dozorczyni..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 93
" — Ale cóż znowu?... Parę minut... Cośkolwiek przekąsić... — Obawiam się, żeby to nie zabrało mi dużo czasu. — Już wszystko na stole. Prosimy bardzo... Mała chwileczka... Doktór przebrawszy się w sypialni pana domu, powrócił do jadalni. — Mam kwadrans czasu — rzekł,..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 94
" W dzień, kiedy ukochana Maniuchna powiła szczęśliwie syna, pan Roman sypnął do jego kieszeni poważnemi banknotami, miał więc prawo do pewnych, nawet drażliwej natury uwag. — Może jeszcze kieliszeczek portwejnu?... — dolewał gospodarz. — Szyneczka doktorze, kawalątko... taka..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 95
" przypisów, o których wciąż każdej odbywającej połóg powtarzam, pozostaje na zawsze chorą — niedołęgą. Ostatnie słowa już domawiał, żegnając starszą panią ukłonem w drzwiach, które przed nim otwierał uniżenie lokaj. * * * Szpital. Kociełowa, żółta, jak wosk, leży na..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 96
" — Nie mamy tyle kołder, żeby każda miała po dwie. Wreszcie na dworze lato. Skądże więc zimno? Kociełowej wwyobrażni przemknęło słońce, drzewa, nagrzana, gorąca ziemia. Ale tu, chłodne mury pożerają cieplejszy wiew. — Może pani da mi moją chustkę. Okryję się nią. —..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 97
" Nie mamy skąd wziąć. To co dostajecie wypływa z dobroczynności bogatych ludzi. Myśli jej układają się na dnie mózgu, jak liście padające z drzew w jesiennej porze — cicho zamierająco. Mąż już od pół roku poszedł do roboty — daleko, bo w kraju nie ma zarobku... Przysyłał..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 98
" A dzieci? Serce jej bije rozszerzonem tempem. Dzieci chyba pozdychają z głodu. I wszystko nagle tonie w jednem ślepem wołaniu instynktów: Jeść!... Jeść!... Zimno... Głód wywołuje halucynacye... Mięso, ziemniaki tłusto okraszone, chleb świeży. — Jadło kusi zapachem i usuwa..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 99
" każdego i liczy jego grzechy i cnoty... Przed nim nic skryć nie można... a dokoła moc świętych ze złotemi krzyżami... a wszyscy w złocie... a wszędzie złoto... Przykucnęła w kącie i drży ze strachu — i nie wie gdzie szukać umarłej rodziny, nie wie kogo sięo nią zapytać i..."
Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 100
" Chcecie mnie zabić jak tę, którąście stąd wywlekli... Umarła dziś nad ranem... Słyszałam, jak mówiono... Zabiliście ją... Nie dam się stąd ruszyć!... Ratunku... Ratunku!... Wyrywała się posługaczom i dozorczyni ze straszną siłą, jak dzika samica, osaczona przez myśliwych...."