Czarnemi czcionkami... cz. 1 - strona 40
Otwiera usta cudownie piękne, wśród których błyszczą zęby, jak drobniuchne liście jaśminu.
— Kocham — mówi... Jak echo odpowiada inny głos: kocham...
— Kocham — powtarzają rozśpiewane warkocze branek...
— Kocham — śpiewa już cała przyroda.
— Pani nie śpi — wyrwał ją z miłosnej hallucynacyi głos Jerzego — w taką cudną noc niepodobna zasnąć. Chodźmy na werendę.
Darmowa reklama:
Dźwigi osobowe konserwacja
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Dźwigi osobowe konserwacja - sprawdzone firmy.
www.techwind.pl
/>Podał jej rękę.
Rozwiewne halucynacye oplatały ją mgłą — srebrnem marzeniem.
Idzie, dopasowując kroki do ruchu ciężkiego trenu ze złotogłowiu, który za nią się wlecze.
Dumnie prostuje głowę cudną, jak kwiat osadzony na srebrnej łodydze.
Oparli się o balustradę krużganku.
Noc była wyiskrzona, pełna tajemniczych ech, mistycznych symfonii.
Noc pełna cudów, dziwów — miru pełna.
W przyrodzie rozpoczynał się koncert.
Nagły poszum drzew... łopot skrzydeł ptasich... Szept błyskawic — — — Akord...
Po trawie, jak po klawiaturze przebiegła gamma — — — dreszcz zbudzonej przyrody.
I naraz rozbrzmiały wspaniałe, zjednoczone, orkiestrowe dźwięki — — — kołysanki ptaków... pieśni traw... tęskna fal nuta.
Barwy, zapachy, dźwięki splatały się na ziemi