www.radiobabilon.pl

Czarne oczy cz. 2
Sztyrmer Ludwik


Czarne oczy cz. 2 - strona 1
" o małżeństwie z nimi boleśnie pasowała się w mózgu z resztą zdrowego rozsądku. Rozsądek powoli ustępował i kwestia wyjaśniała się, jak zwyczajnie, na korzyść tego, czego pragnęło serce. Kilka razy chciał osobiście pojechać do księdza i naradzić się w tym przedmiocie,..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 2
" najdoskonalej do snu usposabiają, przeto i pan Chryzanty nie ustrzegł się tej kolei i wkrótce bohatersko... zachrapał. Wtem drzwi się cicho rozwarły i ks. bernardyn z pobliskiego klasztoru wszedł do pokoju, cały drżący od mrozu. — Niech będzie pochwalony — rzekł u progu. —..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 3
" jak się był wybrał z klasztoru chrzcić dziecię u p. Sobka w Lipnicy, jak stamtąd po obiedzie wyjechawszy został na drodze zaskoczony ową straszliwą zawieruchą, jak kilka godzin błądził i wreszcie prawie cudownym sposobem, po zmówieniu gorącej modlitwy do Matki Boskiej..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 4
" gał się za czuprynę, wstał od stołu, chodził po pokoju robiąc najdziwaczniejsze grymasy, nareszcie usiadł znów i rzekł: — Zdaje ci się, żem w wesołym humorze? Gdzie tam! Jestem w rozpaczy, że mi nie chcesz uczynić tego, o co cię molestuję. — Bo nie mogę — odrzekł..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 5
" — Jak to nierozumne? — krzyknął zapalczywie pan Chryzanty i ręką w stół uderzył. Zakonnik ręce złożył na piersiach i milczał. Dewilski uspokoił się natychmiast, łzy mu stanęły w oczach, wziął obrażonego za rękę i zawołał z żalem: — Daruj mi, ojcze! Nie wiesz, jak..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 6
" stko przerwę. Spodziewam się tym sposobem najlepiej przekonać cię o niepodobieństwie spełnienia twych życzeń. Czy zgadzasz się? Pan Chryzanty zaczął się nieco frasować, przewidując, że ze strony przyszłej małżonki znajdą się koniecznie przeszkody, lecz w tej chwili przy..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 7
" wysunęła się pulchniutka dłoń niewieścia. Nareszcie kiedy się wszystko skończyło, zegar wybił północ i pan Chryzanty nagle ujrzał przed sobą lekką, eteryczną postać swojej małżonki z owymi ślicznymi czarnymi oczyma, które go tak oczarowały w obrazie, ale z twarzą mocno od..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 8
" — Jaki bernardyn? — odrzekł zdumiony sługus. — Ten, co w nocy przyjechał. — W nocy, panie, nikt nie przyjeżdżał, chyba się panu śniło. — Hm, czyliżby to istotnie miał być tylko sen? — pomyślał sobie pan Chryzan ty, wszakże od tego czasu nigdy już nie widział..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 9
" La spirale est profonde, et ąuand on y descend Sans cesse prolonge et va s'èlargissant, Et pour avoir touché quelque énigme fatale De ce voyage obscur souvent on revient pâle! Victor Hugo   Po wyjeździe pana Chryzantego z Warszawy Rózia, oprócz..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 10
" pociechą. Przyjaźń Maryni osłodziła jej samotne i z nikim nie dzielone cierpienia. Choć to nie każdy dziś zrozumie, a wielu nawet wyszydzi, wszakże powiem, że równy wiek tych dziewcząt, podobieństwo gustów i charakteru, a szczególniej jednakowa dobroć duszy, z dziecinnego ich..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 11
" Chryzantego, przedstawiła jej z zapałem piękne Dewilskiego przymioty, jego talen ta, naukę, niepojęte zmiany w umyśle i wreszcie jego tajemniczy afekt do malowidła. Ubolewając nad tym dziwactwem dodała, że ma zamiar wstąpić do klasztoru, jeżeli matka na to się zgodzi. Marynia z..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 12
" — Nie ma prawie czego opowiadać. Sen prosty, ale w sercu zostawił głęboką bliznę. Elżbietka siedziała przy moim wezgłowiu, patrzała na mnie z żałością i kiedy zegar wybił północ, szepnęła mi z cicha: „Wszystko się skończyło. Pan Chryzanty się ożenił." Marynia..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 13
" szcze mogła towarzyszyć do ołtarza, a potem — potem ty pójdziesz za moją trumną! Marynia siliła się wszelkimi środkami odprowadzić swoję przyjaciółkę od tych smutnych myśli, lecz wszystkie jej perswazje nie zrobiły żadnego skutku, bo i sama równie była niespokojna w duszy. W..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 14
" wionym staroświeckimi meblami. W jednym kącie stał duży ścienny zegar, na wielkim kominie palił się ogień, na środku stał stół białym obrusem nakryty, a na nim dwie świece i krucyfiks. Oprócz księdza i państwa młodych nikogo więcej nie widziałam. Antosia była w tym samym..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 15
" tej trwodze myślałam najwięcej o tym, jak by to się Rózia zmartwiła, gdyby powzięła wiadomość o tej niespodzianej niestatecz ności pana Chryzantego, i przyrzekłam sobie nic jej o tym zdarzeniu nie mówić. — Miałaś bardzo rozumną myśl we śnie. A może na jawie..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 16
" Ani tamtego księdza, ani nieboszczki siostry już nie było, a zamiast owego pokoju znalazłam się w kościele, jakoby tu w Warszawie u Śgo Jana. Stałam przed wielkim ołtarzem, w ślicznym weselnym stroju, z wiankiem róż, mirtu i rozmarynu na głowie, przede mną ksiądz proboszcz ponty..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 17
" wojak dziwił się zbiegowi tylu niepojętych okoliczności, lecz wkrótce myśli swoje przyprowadził do porządku i rzekł spokojnie: — Od samego urodzenia pana Chryzan tego jakaś tajemnicza siła duchownego świata w jego..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 18
" BIELANY   Oft greift mit eiserner Hand in die Harfe des Lebens, Wenn sie am zartesten klingt, gellend das düstre Gescchick. Schulze   Tymczasem nadeszły Zielone Świątki. Na drugi dzień tego festu odpust w Bielanach. Cała Warszawa śpieszy tam, ażeby rano..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 19
" chwałą Stwórcy dzwonią, a słońce, ten najpiękniejszy klejnot świata, w pełnym blasku tocząc się po czystym błękicie snopami ciska na ziemię swoje brylantowe promienie. Cóż to za rozrzewniający widok, kiedy się zacznie nabożeństwo! Kościółek bielański niewiele osób może..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 20
" wyrafinowanych ceremonii, żadnej przy muszoności, wszędzie zupełna swoboda i widok jakby wiejskiej zabawy. W tym dniu kobiety najgustowniej się stroją, młodzież w najświeższym występuje odzieniu, słudzy nawet odbierają nową liberię. O, co to za szczęśliwy dzień! Z jakim..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 21
" zatrzymywali się na chwilę i oddawszy rodzicom ukłon, a do dziewcząt kilka słów przemówiwszy, w misternych susach i ka rakolach sadząc się jeden przed drugim, odjeżdżali. — Szczęśliwi! — szepnęła Marynia — znaleźli sobie porę popisania się z rycerskim duchem, tylko po..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 22
" dy jeździec porównał się z nimi i widać było, że popędzi dalej, jeżeli go nie zatrzyma, zawołał głośno: — Panie Dewilski! A cóż to, na starych znajomych i spojrzeć nie raczysz? Jeździec natychmiast poznał Mieczniko wskiego i z wielkiej radości tak mocno szarpnął konia..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 23
" wnie w twarz nieznajomej mu dziewczyny utkwionymi. Wszyscy na niego patrzyli z podziwieniem. — Cóż to za czary znów dzieją się z wasz mością? — rzekł nareszcie pułkownik. — Patrzysz na moję córkę, jakbyś ją żywcem chciał połknąć. Proszę pana porzucić te dziwactwa...."

Czarne oczy cz. 2 - strona 24
" kie dźwięki arfy, kiedy kto gwałtownie szarpnie wszystkie jej struny. Biedna Ró zia! Biedna jej matka! Biedna i Marynia, dla której w tym momencie zaczynała się bolesna walka między miłością i przyjaźnią. Stali wszyscy na miejscu jak wryci. Tajemnicza trwoga jak wąż wiła się po..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 25
" wej jaśniała niewymowną słodyczą. To była Rózia. U wezgłowia nieustannie pochylając się od bezsenności siedziała sędziwa jej matka, a o kilka kroków od niej smutna Marynia przy stoliku troskliwie przyrządzała napój dla chorej. Zegar bił pierwszą godzinę. Postawiwszy imbryczek..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 26
" Marynia spojrzała z bliska na twarz cierpiącej, a widząc, że śpi spokojnie, poszła przed obraz Matki Boskiej, padła na kolana i gorąco modliła się do tej najpierwszej orędowniczki naszej przed Bogiem. W tej modlitwie słychać było nieustanną prośbę, żeby ta Matka miłosierdzia..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 27
" dziła się ze snu i ochrzypłym głosem zawołała: — Pić mi dajcie! Marynia podała jej szklankę napoju, ale tylko co oderwawszy się od modlitwy, cała była zmięszana, rozczulona, zalana łzami. Rózia dostrzegła tego i rzekła do niej: — Czego płaczesz, moja droga Marynio? Siądź..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 28
" boleść moja przebrała wszelką miarę! Trucizna ognistym potokiem rozlała się po moim sercu! Były chwile rozpaczy, w których ciężkiego dopuszczałam się grzechu, narzekałam na Opatrzność, nienawidziłam De wilskiego, nienawidziłam ciebie. O, szczególniej ciebie! Twoja..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 29
" je sumienie, żebym grzechu śmiertelnego nie poniosła z sobą do mogiły. Wiesz, że dziś dręczona kaszlem usnęłam ledwie przed północą. Skoro tylko sen skleił moje powieki, zrobiło mi się jakoś ciężko na sercu i złe mary zazdrości poczęły mi snuć się po głowie. Wtem moja..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 30
" prawie wszędzie mnie żałowano, ale w trzech sercach najwięcej było boleści: u mojej drogiej matki, u ciebie i u niego. Matka moja, strudzona bezsennością, odpoczywała, ale i we śnie moje cierpienia ją bolały. Znajomi bawili się wesoło albo sobą byli zajęci. Dewilski myślał o..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 31
" wić...", i znów dotknęła się mojej skroni. W tej samej chwili ciało moje, jak rozbita glinianka, spadło ze mnie, uczułam się lekką jak piórko, uniosłam się razem z Elżbie tką wysoko nad ziemię, i stamtąd patrząc na ten padół widziałam trzy osoby smętnie stojące nad..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 32
" ZAKOŃCZENIE   Der Schmerz um, Liebe, wie die Lie be selbst, bleibt unheilbar und unen dlich!... Göthe Das arme Herz hienieden, Von manchem Sturm bewegt, Erlangt den wahren Frieden Erst, wenn es nicht mehr schlägt. Salis   W połowie..."

Czarne oczy cz. 2 - strona 33
" wano ją, podług wyraźnego życzenia, w tej samej białej sukience: i z tymi kwiatami, w których przyjaciółce u ołtarza asystowała." Po roku znajdując się znów w Warszawie poszedłem do pani Szczeropolskiej. Była w kościele. Stary sługa oprowadził mnie tymczasem po mieszkaniu...."

Czarne oczy cz. 2 - strona 34
" Kiedy wróciła staruszka, widziałem ją bardzo krótko, bo od śmierci Rózi nikogo nie przyjmowała. Kiedy ją chciałem pocieszać, rzekła mi spokojnie: — Bóg dał, Bóg wziął, wola Jego święta! Petersburg, styczeń, 1844 r. "