www.radiobabilon.pl

Czarne oczy cz. 1
Sztyrmer Ludwik


Czarne oczy cz. 1 - strona 1
" Ludwik Sztyrmer   CZARNE OCZY "

Czarne oczy cz. 1 - strona 2
" CZARNE OCZY   ..wenn wir selbst das Wunderbarste, von dera- wir täglieh umgeben deshalb nicht mehr so riennem wollen, weil wir einer Reihe von Erscheinungen die Regel der cyklischen Wiederkehr abgelauert haben; so fahrt doch oft, durch jenen Kreis   ein Phänomen, das..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 3
" SPOTKANIE   Zabawny człowiek i mój   serdeczny przyjaciel! Tylko dwa razy w tygodniu: we czwartek i w niedzielę , drwi sobie ze mnie. Niech mu Pan Bóg da zdrowie i długie życie! „Stara komedia o przyjaźni"   Pierwsze kilka..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 4
" się może na nim zaprawił, porzucił panto flostwo i został mężem tęgiego charakteru, ale załatwiwszy ważniejsze interesa prędzej, niż się można było spodziewać, pożegnałem faktora i zahartowanie swego serca zostawiłem pomyślniejszym okolicznościom. Tymczasem odwiedziłem..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 5
" Smutno mi było, kiedy wieczorem trzeba było myśleć o odwrocie, a potem jak tylko przejdę rogatkę i znów stąpię na bruk miejski, wraz mnie zły humor napada i dziwaczne myśli snują się po głowie. Takim sposobem raz pod wieczór noga za nogą wędrowałem do domu na herbatę, nie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 6
" to! przecie mi się udało złapać waszmościa! Jakże się miewasz, mój przyjacielu? Skąd idziesz? Dokąd dybiesz? Po głosie poznałem natychmiast, że to był mój szkolny kolega Marceli, i ochłonąwszy nieco od przestrachu, powiedziałem mu naprzód bardzo dyplomatycznie, że..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 7
" — He, he, he! Bardzo przepraszam, mój szanowny przyjacielu, o, nieskończenie przepraszam! Teraz sobie tylko stoisz na bruku, potem pójdziesz ze mną, ot tu, do ratusza, gdzie właśnie w tej chwili odbywa się licytacja i za tanie pieniądze może kupisz jaką drobnostkę dla żony, a..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 8
" LICYTACJA   Bywają dziwne malowidła — jak spojrzysz, wyraźnie ci się zdaje, że ktoś żywego człowieka dla twojej satysfakcji powiesił na ścianie! Ale bądź w takim razie ostrożny, bo to nie płótno pomazane olejem. „Magia mystica"..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 9
" cym głosem: — Łaskawy panie! sam widzisz, że oprócz mnie nikt tego zapewne nie kupi, a choćby i chciał kupić, toć wszystko jedno, czy prędzej, czy później rzecz będzie pokazana, mnie zaś zrobisz pan wielką przysługę, bo wcześniej będę mógł wyjechać z miasta. Konie moje..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 10
" wy i stanął przy kratkach obok niecierpliwego starca. Ubrany był podług ostatniej mody, ale oczywiście nie zwracał na ubiór żadnej uwagi, bo chustkę miał szkaradnie krzywo zawiązaną na szyi, rejtfrak niby cokolwiek ciasny i jakby pożyczony, kapelusz fantastycznie pomięty, koszlawe..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 11
" i Marceli powrócił do mnie i wprzód, nim mogłem go spytać o nieznajomym młodzień cu, szepnął mi do ucha: — Starzec chce kupić jakiś obraz, ostatnie dzieło malarza, który w tych dniach umarł u Bonifratrów. — Cóż to za obraz? — spytałem. — Nie wiem — odpowiedział..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 12
" go. Zobaczymy. Aha, patrz, oto go masz przed sobą. — I w tej chwili postawiono obraz na stole. Szmer ogólny, znak żywego interesu, powitał dzieło artysty. Na płótnie, w naturalnej wielkości, widać było młodą, śli czną kobietę, siedzącą na rozkosznej oto mance. W pewnej..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 13
" chwili może losy całego życia dwóch serc się rozstrzygnęły. — Sto złotych! — zawołał licytator. — Dwieście — krzyknął natychmiast człowiek w węgierce i oczy jego błysnęły jakby łzą, co się nagle zatrzymała. — Czterysta! — podchwycił młodzieniec w..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 14
" zwrócił się ku swemu przeciwnikowi i ostry wzrok wlepił w niego.. — Dwadzieścia! — w ten moment podchwycił młodzieniec, zawsze patrząc na malowidło. Starzec zbladł, zmięszał się i z jakąś żałością odezwał się do gorącego amatora: — Czy pan mnie tylko na..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 15
" ło doświadczać jego potęgi. Czułem mimowolną trwogę, jak gdybym o północy siedział sam jeden w ciemnym pokoju. Posłyszawszy odpowiedź młodzieńca, starzec stracił przytomność, załamał ręce, chciał coś powiedzieć i nagle zatrzymał   się. Nieznajomy spytał go:..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 16
" ROZMOWA   Jegomość, skąpiec niesłychany! Trzyma rozum w kieszeni dla własne go-li użytku i dla ekstraordynarnych potrzeb? Z „Procesu, kryminalnego" Powiedz mi też, mój kochany — spytałem Marcelego wychodząc z ratusza — kto to jest ten..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 17
" ją! — Patrzę tedy i jeżeli nie uwierzyłem Józi, to przynajmniej zdało mi się, że się zeszło dwóch opętanych albo fiksatów. Na środku pokoju Dewilski i Niemiec, trzymając w ręku niedopite szklanki pończu, wyciągnąwszy szyje naprzód, zgiąwszy się w dziwaczny pałąk i..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 18
" go, ale dawniej nic pewnego w tym względzie nie można było powiedzieć. Bywał bardzo często i bardzo rzadko; czasami kilkanaście wieczorów z rzędu, a czasami raz w miesiąc. Z tym wszystkim pani Szcze ropolska zawsze chętnie widzi go u siebie. — A nadobna córeczka jej, Rózia? —..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 19
" czorek i dał mi słowo, że będzie niezawodnie. — O, jakże ci jestem wdzięczen, żeś tak doskonale odgadł moje życzenie. Ale po wiedzże mi, czy kocha on Rózię. — Tej tajemnicy nikt dotąd nie zbadał. Panna Rozalia nawet, o ile mogę sądzić, nie ma żadnej w tym względzie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 20
" przez cały dzień, zachwyci wszystkich, obudzi tyle interesu, że do białego ranka gotowi by go słuchać, porwie za kapelusz i pękając od śmiechu, pożegna towarzystwo. Drugi raz przeciwnie, o późnej porze, niekiedy w szkaradną pogodę, przychodzi pieszo, wita się najmilej, ujmuje..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 21
" da się jak żak ku koszykowi z sucharkami i ostrożnie zwędziwszy jeden, gdziekolwiek w kąciku trzymając zdobycz obydwiema rękami w sekrecie go skonsumuje. Kiedyś stary kot, protegowany przez dzieci, prze kradł się jakoś przez lokajskie czaty do salonu, pan Chryzanty ledwie go..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 22
" chociaż na oślep nieustannie o nich wyrokujemy. Ale któż ten pan Chryzanty? Czy byłeś kiedy u niego na kwaterze? — Pan Chryzanty jest syn zacnych rodziców, którzy go w młodości odumarli. Ma dobra w Sandomierskiem. Wychował się w Niemczech. Wojażował po Europie i niedawno do..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 23
" dawne nadskakiwanie niewiastom, owo cukrowane, płaskie pochlebstwo dziś zupełnie już wyszło z mody. Kobiety same zrzuciły z siebie to upokorzenie i dla pokazania, że zasługują, iżby się z nimi obchodzono po kawalersku, jeżdżą sobie na dzikich koniach, palą tytuń, piszą szalone..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 24
" czorków był w sali wielki ruch, gwar i dym od tytuniu, była gra, herbata i kolacja z winem. Kłócili się przy kartach, kłócili się w dysputach o ekonomii politycznej, o stanie Europy, o nowych parowozach itd. Rozprawiali najgoręcej o literaturze bieżącej i najciemniej o filozofii..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 25
" nych, słowem, w tych gałęziach wiadomości, w których potrzebna praca, w których bez gruntownego znania rzeczy rzadko kogo porwie ochota sprzeczania się. Stąd wniosłem, że młode pokolenie nie ma zamiłowania w pracy i gruntownym oświeceniu. Przeciwnie, najzaciętsze kłótnie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 26
" nas w nadziei laurów i pieczonych gołąbków od szanownej publiczności. Nareszcie, ponieważ najniezrozumialsze i najniedorzeczniejsze zdania, jakie w życiu słyszałem, odnosiły się zawsze na karb filozofii, przeto sądziłbym, że już z natury nie mamy powołania do tej mądrości i że..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 27
" Gospodarz przywitał go uprzejmie, inni to samo i kiedy wrzawa nieco ucichła, Marceli spytał z troskliwością: — Cóż to, panie Chryzanty, czy istotnie niezupełnie czujesz się zdrowym? — Ach, tak, mój dobrodzieju! — odpowiedział Dewilski. — Księżyc od dawna jest zaklętym..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 28
" maleficiuim nocnego podglądacza odkryję. Nie zważaj pan na to, że on się tak błyszczy. To kradzione światło, a nie jego własne. Przeciwnie, wszystkim wiadomo, że on zupełnie ciemny i jak fałsz pozornie się tylko świeci. Na nim też właśnie jest siedlisko fałszu, w jego..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 29
" — Ba! Właśnie że jedna z najtrudniejszych! Znaleźć, wybrać, wyszukać, wszystko to są bardzo piękne wyrazy, ale to ludzkie, ziemskie, nędzne wysiłki, to krzątanie się w ciemnościach! Świeczka żydowska jaśniej się pali w latarce jak rozumek największego filozofa w jego..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 30
" ba. Zastanów się tylko, Marceli, a zgodzisz się, że gmin nasz jest wielkim filozofem, wielkim poetą! Śmierć od Boga i żona od Boga — jaka głęboka prawda! Im więcej myślę nad tym zdaniem, tym szczerzej go podzielam, tym mocniej go podziwiam. — O, i ja — rzecze Marceli —..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 31
" Stało się zupełnie inaczej! Jak tylko sił nabrali, zaczęli się natychmiast kłócić, bić się pięściami po bokach, wyrywać sobie włosy z czupryn, słowem, dręczyć siebie najokropniejszym sposobem. Oczywista wariacja, mój dobrodzieju, bo każdy w dwójnasób cierpiał: bolały go..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 32
" Twarz jego zbladła jak chusta, zatrzymał się, spojrzał na nas. badawczym okiem i ochłonąwszy nieco, dodał z wymuszonym uśmiechem: — Państwo nie wierzycie w moje strachy księżycowe, więc uważajcie to, com powiedział, za chwilową fantazję! Doprawdy jest to nic więcej jak..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 33
" POWIASTKA O PANU IZYDORZE   Eigentlich... eigentlich werden sie nur lachen... freilich auf etwas wun derliche Weise; wer kann aber da für, dass schwach nervige Personen darüber erschrecken? Adieu. Hoffmann   Za granicą żyliśmy z Izydorem w..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 34
" niętym nosem chodzi koło parowego kotła. A cóż jest para w porównaniu z elektrycznym żywiołem myśli ludzkiej? Wszakci to mniej jak kropla wody w porównaniu z piorunem. — Za pozwoleniem, czy nie obrażam kogo z panów? Może kto się zajmuje niemiecką filozofią? Koledzy śmiejąc..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 35
" daleko zaszły. Mój Izydor pewnie ma sobie tylko ćwieka we łbie" — i pojechałem do niego, żeby nieborakowi ten ćwiek po przyjacielsku wyciągnąć ze łba. Pomówiwszy z nim, zmiarkowałem, że przyczyną całego kweresu był początek własnej jego biografii, szczegóły o pierwszych..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 36
" humorystycznym wywinąć się od tej powieści. Nareszcie odsunąwszy się nagle z krzesłem w stronę, tak, iżby mu nikt nie patrzył w oczy, z największą flegmą wy dobył jakiś szpargał z pugilaresu i poważnym tonem, unikając wszelkiego sarkazmu, zaczął czytać: „Matka Izydora..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 37
" stycznych i zabobonnych wyobrażeń. A co gorsza nad to wszystko, przywiozła z sobą z Humańszczyzny starą swoję mamkę Ma krynę, która od dzieciństwa dziwny wpływ wywierała na jej umysł. Makryna od pierwszego momentu zarobiła sobie między ludźmi dworskimi na opinię strasznej..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 38
" nę zawsze odkładał na później egzekucję tego postanowienia. Nareszcie w następującym wypadku cierpliwość starego wojaka wyczerpała się do szczętu. Kiedy Bóg dał pułkownikowi pierwszego syna, właśnie tego Izydora, o którym mówię, szczęśliwy ojciec błogosławił go ze..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 39
" raźnie jakąś tajemniczą alterację w jej fizjonomii czytali. Kobiety bliżej znajome jęły ją w sekrecie wypytywać i molestować. Nieboraczka wymawiała się, jak mogła, coraz mocniej wpadając w roztargnienie, aż nareszcie nie będąc panią swych uczuć z wielkim żalem zapłakała i..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 40
" Przyrzekła wróżyć z jakichś tam ziół leśnych, ale że je trzeba było rwać w nocy przed młodzikiem, gotować o świcie i w następną dopiero północ do czarodziejskiej użyć operacji, więc całą tę sprawę na dwa tygodnie odłożyła, właśnie jak raz do chrzcin Izydora. W..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 41
" tomności, ale nic nie mogło zatrzeć wrażenia przestrachu, któremu uległa, wróżba głęboko zapadła w macierzyńskie serce, harpia założyła sobie w nim siedlisko i pożarła wątłą egzystencję biednej kobiety!" — Cóż panowie myślicie o tej wróżbie? Mocno bym pragnął..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 42
" — Czyż on wierzy w tę wróżbę Makryny? — spytał Marceli z oburzeniem. — A jakże nie ma wierzyć, kiedy matka jego tak mocno w nią wierzyła, że jak miałem panom honor powiedzieć, umarła w tym przekonaniu, iż wróżba się spełni? — Rozsądna kobieta miałaby być tak..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 43
" więcej, a czasami najmniej rozumu ze wszystkich ludzi na kuli ziemskiej. Matka ze średnim rozumem, to jest z takim, co to na funty się waży, jest rzadszą od sfinksów. — Ale, panie Chryzanty! — podchwycił jeden z gości. — Powieść pańska ledwie się zaczęła. Słuchamy dalej...."

Czarne oczy cz. 1 - strona 44
" Pułkownikowa długo jej żałowała. Cały rok prosiła męża, żeby ją kazał odszukać, ale zawsze daremnie. Stary sodalis ślubował sobie na święte imię Matki Boskiej ani na jotę nie folgować żądaniu niewiasty, które wedle zdania ks« biskupa, za grzech i podszept szatański..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 45
" Bywało, wraca spokojna z kościoła, ale jak tylko syna obaczy, natychmiast widać w niej odmianę. Jak tylko księżyc stanie na młodziku, a ścienny zegar północ wybije, widzi przed sobą Makrynę i słyszy, jak jej szepce do ucha, żeby księżom i doktorom nie wierzyła, bo wróżba musi..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 46
" Domowi z wielkim zadziwieniem spojrzeli sobie w oczy, poskrobali się w głowę i w jeden głos zawołali: «A dyć to, kumo, szczera prawda, żeśmy ostatków jej rupieci jeszcze nie szukali. Może w samej rzeczy co po niej zostało!» Nazajutrz o świcie, póki państwo jeszcze spali, poczciwa..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 47
" raz widoczniej dogorywała i obłożnie cały rok przeleżawszy, z wielką świątobliwością Bogu ducha oddała. Ostatnie jej chwile były spokojne, prawdziwie chrześcijań skie. Pocieszała męża, co wielkim głosem szlochał u śmiertelnego łoża, błogosławiła małoletniego syna,..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 48
" tych liczbach! To nie do uwierzenia! Widziałem rabina-kafoalistę, co miał obie kieszenie w łapserdaku okropnie wypchane tym towarem. Ponieważ giął się biedny pod brzemieniem, prosiłem więc tego syna zatracenia, żeby mi cząstkę swojej uczo ności sprzedał i tą cząstką chętnie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 49
" panów moich! Słyszę, że bije dziewiąta godzina. Mój obraz, mój dziwny obraz, moje czarne oczy czekają na mnie. To mówiąc, dziwacznie ukłonił się kapeluszem całej kompanii i wybiegł z pokoju. — Wiesz, jakie mam podejrzenie? — rzekłem po chwili do Marcelego. — Jakie? —..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 50
" miast odwiedziłem panią Szczeropolską. Zacna   staruszka przyjęła mnie jak syna, a Rózia, którą kiedyś widziałem maleńką dziewczynką, której tyle cukierków i lalek nosiłem, stała teraz przede mną dorodną panną, z twarzyczką nadzwyczaj miłą, z uśmiechem..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 51
" poruszyło najtkliwsze struny w moim sercu miękkim z natury. Łzy mi stanęły w oczach. U staruszki dwie czyste kropelki dawno wisiały na drżących powiekach i znak mego współczucia strącił je na zwiędłe jagody. Tymczasem Rózia siedziała przy oknie i czasami ciekawy wzrok jej niby od..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 52
" Chryzanty gotów kilka tygodni kochać się w obrazie. — Kto wie? — zawołałem uśmiechając się dwuznacznie, patrząc na Rózię. — Dla takiego dziwaka nie ma nic niepodobnego. Rózia spłonęła żywym pąsem i oczki spuściła w ziemię, a pani Szczeropolska odezwała się łagodnie:..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 53
" nieszczęściu, wraz niewidzialną ręką posyła pomoc, w każdej chwili gotów wesprzeć nieszczęśliwych bądź pieniędzmi, bądź protekcją, bądź radą, w interesach akuratny, w słowie niezachwiany, dla wieśniaków i służących łagodny, ale baczny na ich moralność, słowem,..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 54
" . — Słyszałam kilka razy od niego to zdanie, ale to żart, nic więcej. — A ja bym myślał, że mówiąc to pan Chryzanty wcale nie żartuje. W tej chwili oznajmiono nowego gościa, za nim wkrótce przypłynął drugi i trzeci, salon się napełnił, rozmowa zaczęła mnie nudzić,..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 55
" ny. Jaki nowy typ wykluje się z tego stanu, trudno zgadnąć. Wszakże dzisiejsza mieszanina światowego poloru, bujnego romantyzmu wyobraźni, chłodu uczuć, filozoficznych drożdży i innych ingrediencyj niewiele zaiste obiecuje i tym milszymi czyni dla nas te czcigodne matrony, co gdzieś w..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 56
" serio, uważała to przywiązanie pana Chry zantego do czarnych oczu malowanej kobiety nie za uczucie artystyczne, nie za fantazję, lecz za rzeczywistą miłość i to doprowadzało ją do największej niespokojności. Zmieniona na twarzy, roztargniona, z widocznymi ślady łez skrycie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 57
" — Wszystko to się dzieje z dopustu Bożego — odpowiedziała staruszka. — W księgach świętych, w tradycjach familijnych i w opowiadaniach osób statecznych, godnych zupełnie wiary, znajdziesz pan liczne przykłady tajemniczych wydarzeń tego rodzaju. — Nie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 58
" siadowi, że wiatrak i karczmę na jego gruntach wybudował, i rozsierdziwszy się oba budynki w nocy ludźmi swoimi zwalił. Sprawa wytoczyła się do sądu. Obie strony doszły do takiej zaciętości, że każdy przysiągł sobie prędzej pójść z torbą niżeli drugiemu ustąpić. Pan..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 59
" go wynagrodzić. Nazajutrz rano przy kawie matka dziwny sen swój do joty mężowi opowiedziała, lecz pan ojciec śmiejąc się odrzekł jej:. „He, he, moja najmilsza królowo. Jeżeli podług snów będziesz szkatułą szafować, to wkrótce ani tynfa nam nie zostanie." Na tym się..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 60
" czynić. Na drugą noc znowu ten sam sen jej się przyśnił i nazajutrz taką samą odebrała odpowiedź. Ojciec jednakże, pomyślawszy nieco i widząc, że ona oczy chustką zakrywa, żeby łez w nich nie dostrzegł, rzekł łagodniejszym głosem: „Jużci ja nie od tego, moja panno, żeby..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 61
" co ja widzieli. Umysł jej i serce prawie bez żadnego rodzicielskiego zachodu wcześnie się rozwinęły. Ledwie czwartego roczku dobiegła, już się zawsze sama modliła, sama ubierała, sama o garderóbce miała staranie: Przychodziła maleńka kruszynka po naukę do matki, na rozmowę do..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 62
" jej słów Elżbietka ową jasność widziała, cierpienia fizyczne lub moralne albo przykre okoliczności życia zawsze pomyślny obrót przybierały. W przeciwnym przypadku dzieciątko pomodliwszy się aż do strudzenia przybiegało do ojca albo do mnie z prostą, ale głęboką..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 63
" Elżbietka najspokojniej odpowiedziała, że dziatki białe prawdę jej mówiły. Wieczorem z dziwną jakąś solennością żegnała się z ojcem, ze mną, z Rózią, ze służącymi, pocieszała nas, że jej owe dziatki przyrzekły, iż się prędko z nami zobaczy, i prosiła piastunkę, żeby..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 64
" PAN CHRYZANTY   Das ich auch nicht einmal von mei- nem, wunderlichen Zustande reden kann! Novalis   Nareszcie mi się udało zastać go u pani Szczeropolskiej. Było kilka osób w salonie. Pan Chryzanty cudownie grał septuor Be ethovena. Rózia stała przy..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 65
" dech zatrzymał się w piersiach; artysta był samowładnym panem tej istoty. Zbliżyłem się umyślnie do niej i spytałem z cicha, czy nie czuje się słabą. — Ach, nie! — odpowiedziała mi skwapliwie. — Tylko ten człowiek opanował całą moję duszę. Odegrawszy finał, pan..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 66
" — Jakie pan oczy widzisz, na miłość Boga? — podchwyciła Rózia z trwogą. — Aha, co takiego? De quoi s'agit-il? — zawołał fantastyk, jakby ze snu się budząc i wydawszy sobie szczutka w nos z arcyko micznym grymasem rzekł sam do siebie: — Znowu, panie Chryzanty,..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 67
" w r 6żne strony, uśmiechał się albo się krzywił, pochylał się naprzód, jakby coś chciał . rozpatrzyć, i po niejakim czasie z nieukon tentowaniem ciało w tył odrzucał. Dziewczyna była w rozpaczy. Staruszka z boku także obserwowała wszystkie jego ruchy i nie mogąc dłużej..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 68
" Człowiek w peruce spojrzał na niego z litością. Może go wziął za fiksata, a może pomyślił, że panu Chryzantemu umarła ubóstwiona kochanka i cień jej prześladuje go. Tymczasem niespokojny fantastyk, spo tkawszy kilka razy moje badawcze spojrzenie, zaczął mi się także ukradkiem..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 69
" powiada, starożytny kabalistyczny foliał, pod tytułem Złota Księga Żyda Abrahama i z tej księgi doszedł kompozycji kamienia filozoficznego. Wiadomo, że kiedy robił ten kamień, żona jego Perenella bywała zawsze przytomna czarodziejskim operacjom, dmuchała na węgle,..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 70
" wny początek i kawałek środka pańskiej historii, nie mogę być obojętnym na dalszy ciąg. — Nie, nie, nie! Tysiąc razy nie! Pan nic nie wiesz! Przyznaj się, mój dobrodzieju! — Ale jakże bo nie wiem? Początek słyszałem u Marcelego na wieczorze, a środek..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 71
" ści możesz napisać, a mnie daj pokój, zmiłuj się! — Bądź pan spokojny, ja nie literat, ja sobie obywatel. — To znaczy, że pan jesteś literat-oby watel i piszesz tylko dla swego powiatu, ale zawsze liczysz się do atramentowej klasy stworzeń. Kto teraz nie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 72
" ku. Co to, pan sobie żartujesz? Bez obiadu i bez autorstwa żaden cywilizowany człowiek dziś obejść się nie może, ja sam książki piszę!... — Panie Chryzanty! — przerwała w tej chwili staruszka — zapomniałam ci powiedzieć jedną szczęśliwą nowinę, którąśmy dziś..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 73
" chowywała się czas niejaki u mniszek w klasztorze i w najściślejszej była przyjaźni z drugą panienką, Marynią Mieczniko wską... — Miecznikówską? — mówisz pani. To nazwisko bardzo dobrze mi znajome z papierów pozostałych po śp. ojcu moim. Czy nie córka to pułkownika..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 74
" te dziewczęta z osobliwszym afektem się kochają. W tym momencie wszedł do salonu Marceli. ODKRYCIE   Nicht ohne Schaudern greift des Menschen Hand In des Geschicks geheimnissvolle Urne. Schiller   — Słuchaj, caro amigo, opowiem ci zabawne odkrycie —..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 75
" — Zaczekaj — przerwałem — któż to był ten młodzieniec? — Sam się domyślisz, uważaj tylko, ja ci opowiem całą scenę powieściowym sposobem. Może ci się to z czasem przyda. — W mglisty jesienny ranek gustowny kabriolet zatrzymał się przed mieszkaniem doktora. Młody..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 76
" mu do ucha: „Pardon, Monsieur! Jedną sekundę posłuchania." Doktor najuprzejmiej wprowadził go do gabinetu. Reszta pacjentów odeszła w złym humorze. „Nie zabierałbym panu czasu — rzekł młodzieniec — gdybym nie był przekonany, że dwie połówki człowieka: moralna i..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 77
" „Zdaje mi się, iż żadnej z tych chorób nie mam. Może zbytek krwi?..." Doktor wziął go za rękę i po chwili rzekł żartobliwie: „Puls pański bije równo siedemdziesiąt razy na minutę, ergo znajduje się w stanie normalnym, na twarzy też widać doskonałe zdrowie. Nie..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 78
" śmiało i nie traćmy czasu. Jestem niezmiernie ciekawy pańskiej choroby." „ Ciągła   halucynacja!" „Wybornie! Cóż pan widujesz?" „Parę czarnych oczu." „I te oczy ładne zapewne?" „Dziwnie piękne! Ach, cudowne! I to mnie okropnie dręczy." „Cha! Cha! Cha! Mój..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 79
" dzę zimną, kryniezną wodę." I szybko zbiegł po schodach. „Ależ bo, konsyliarzu! — jeszcze raz zawołał młodzieniec — nie miej mnie przynajmniej za wariata. Parole d'honneur, jestem zupełnie spokojny." „O, jakże bym miał o tym wątpić, widząc tak oczywiste dowody? —..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 80
" ale należąc do pokolenia romantyków, pragnąłem powziąć więcej szczegółowe wyobrażenie o wizjach pana Chryzantego. W tym. celu nazajutrz udałem się na zwiady do księdza proboszcza. Zacny ten starzec zna mnie od dzieciństwa i rad mi zawsze, kiedy go odwiedzę. Przyszedłem cokolwiek..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 81
" przytomny i nie w pierwszej chwili, ale po kilku tygodniach ciągłego nagabania." „Ba! Może jegomości co innego mówił jak mnie?" „Wyznał mi prosto, że widuje tuż przed sobą parę czarnych oczu, że te oczy patrzą na niego zupełnie jak żywa osoba, że go łudzą swoją..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 82
" jakim czasie daj mi znać o skutku mojej rady.»" — Owo widzisz, mój Pantofelku.— rzekł Marceli, kończąc opowiadanie — że w życiu pana Chryzantego teraz właśnie musi nastąpić jakieś tajemnicze crisis, bo jużci niepodobna przypuścić, żeby te czarne oczy bez żadnego..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 83
" ciu tych środków, spojrzenie oczu robiło się tak nadzwyczajnie smutne, tak wyraźnie błagające o litość, że samego Dewil skiego ogarniała nieopisana tęsknota, nieraz łzy nawet w nich dostrzegał i wtedy sam nie mógł się utrzymać od płaczu. Położenie jego stało się więcej..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 84
" jego baczności. Rumiana niegdyś i jak jagoda świeża, twarz jej od głębokiego smutku pokryła się chorowitą bladością, oczy przybrały wyraz roztargnienia i od łez jakby mgłą się powlekły, cała jej fizjonomia była zmieniona. Niepodobna, żeby człowieka poczciwego, jak Dewilski,..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 85
" — Natychmiast dam panu akuratną i kategoryczną odpowiedź — rzekł pan Chry zanty, zabawnie trzęsąc się cały niby od strachu — tylko racz. mi pan wprzód objaśnić jedno psychologiczne zagadnienie. Poważny mężczyzna patrząc na komiczną jego figurkę nie mógł się utrzymać od..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 86
" mość, bo chciałbym panu zrobić jedną propozycję. — Jestem pułkownik Miecznikowski. — Czy to może być? O, mój dobrodzieju! Któż by się tego był spodziewał! Wybaczże mi pan liczne wariacje, przez wzgląd na pamięć mego ojca. Nazywam się Chryzanty Dewilski. Jaka była ich..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 87
" umarłej w grobie! Widzisz, jaki z ciebie lekkomyślny człowiek! Na licytacji po wariacku sypałeś pieniędzmi, żeby kupić ten obraz, przeszkodziłeś mi go nabyć, a teraz już cię znudził i sam chcesz się go pozbyć. — O, jakże się pan mylisz! — rzekł młodzieniec z goryczą...."

Czarne oczy cz. 1 - strona 88
" już z familią, dla której właśnie teraz przyjechałem przygotować mieszkanie. — Możesz mi pan i w obecnej chwili się wywiązać. Opowiedz mi historię tego obrazu. Nie podobała się starcowi ta ciekawość, jednak po niewielu wymówkach zgodził się zadość uczynić prośbie pana..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 89
" bodę. Prawdziwe zaślepienie na nas padło! Córka opanowała nas zupełnie. Ja, com słynął kiedyś w pułku z tęgiego charakteru, w domu nie śmiałem w niczym jej się sprzeciwić. Matka też, co później inne dzieci tak przykładnie poprowadziła, dla tej dziewczyny była tylko pokorną..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 90
" da mojej ręki?" Nie wiedziałem, co jej na to odpowiedzieć, i wszystko znów poszło dawnym trybem. Młodzież dawała sobie słowo nie przystępować do niej, nie rozmawiać, nie tańczyć, a jednak jak się Anto sia pokaże na balu w Kaliszu, jak spojrzy na którego, to jakby oczarowany tym..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 91
" na, Ś. Wawrzyńca, zrobiłem mu więc propozycję, czyby nie mógł się tego podjąć. Zgodził się chętnie na moje żądanie, nawet jakiś blask artystycznego zapału ożywił jego oczy, ale kiedy idąc z nim do dworu, wspomniałem o honorariach, chudy wstrząsł się cały, zaczął..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 92
" Antosi w pokoju. Wtedy niczego nie można się było od niego dowiedzieć, zdawało się, że usta jego nie umiały nic więcej wymówić, jak: „Fräulein Antonine zürnt doch nicht?" Ale kiedy Antosia siądzie koło niego albo pozwoli mu towarzyszyć sobie na spacerze, wtedy język i..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 93
" bo pasja i rozum w jednej kwaterze nigdy nie mieszkają. Owo w tym to czasie, o niezwykłej porze, rano, malarz wszedł raz do salonu i z jakąś rezygnacją prosił córki, żeby mu ostatecznie powiedziała, czy go kocha lub nie? Antosia siedziała na oto mance z pieskiem na kolanach i na..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 94
" ny, Antonina siedziała samotna w swoim pokoju, przy oknie, które wychodziło do ogrodu, wtem ktoś wybiegł spoza drzew, trzymając przed sobą ten sam obraz, który kupiłeś na licytacji, i postawił go przed samym oknem. Zobaczywszy cudowny konterfekt dawnej swojej urody, nieszczęśliwa..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 95
" ZNAJOMA OSOBA   P. Kto pierwszy był wynalazcą czar- noksięstwa? O. Onego Chama, który ojca swego wyśmiewał, syn Zoroastres wynalazł naukę czarnoksięstwa, był bowiem królem Baktrianów w Persji, a to wprzód ośmiuset lat przed zbudowa-..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 96
" baczniej przypatrywać, i spostrzegł zgrzybiałą jakąś białogłowe w odartym odzieniu, w kłębek skuloną u samej bramy, drżącą   od chłodu i słoty i prawie na pół umarłą. — Co tu robisz, niewiasto? — spytał łagodniejszym tonem. — Widzisz, człecze —..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 97
" nędzniałych licach kości spod skóry sterczały. Litość go wielka ogarnęła, nie mógł patrzeć na tę styraną siwiznę i ująwszy suchą jej rękę rzekł dobrotliwie: — Wstańcie, matko, wypocznijcie sobie przy ciepłym kominie. Każę wam dać strawy i, jeśli chcecie,..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 98
" o niej słyszał. — Pójdź do mego domu, biedna kobieto, biedna mamko mojej rodzicielki!... — Panicz! panicz! — przeraźliwie wrzasnęła stara i zaczęła sobie oczy rozdzierać, jak gdyby jeszcze przejrzeć mogła, a potem załamawszy suche, żylaste ręce, jęknęła z rozpaczą: —..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 99
" więc bez zwłoki i zastał ją mocno wzruszoną i niespokojną. Kiedy się zbliżył do niej, rzekła mu skwapliwie: — Widziałam moję czarnobrewę! Moję panią! — Bój się Boga, niewiasto! — rzekł p. Chryzanty surowo. — A u kogo oczu pożyczyłaś, żeby zobaczyć..."

Czarne oczy cz. 1 - strona 100
" przed nim i zalotnie mrugając zdały się mówić: „Tak, tak, ta stara szczerą prawdę ci mówi, narzeczona jest przy tobie." „Czy liż to ma być panna młoda?" pomyślał sobie i żeby nie zdradzić swego wzruszenia przed Makryną, rzekł jej sucho: — Uśnij, uśnij," Makryno,..."