Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5
Łoziński Władysław
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 1
" Żarnicki czuł, że go przywala do ziemi ciężar jego ciała; i gdyby nie charczenie, które słyszał, byłby myślał, że to trup zastygłą trzyma go dłonią... Szarpnął za sobą Mrokowskiego i nadludzkiem wysileniem wyczołgał się z nim razem do drugiego pokoju... Płomienie..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 2
" łała wyrzec stówko, już ja uniesiono z pokojów, okryto futrem i szalami i wsadzono na podwórzu do powozu, który stangret w jednej prawie chwili przygotował. Pani Euzebja siadła z nią do powozu a stangret zadawszy konie, wyjechał na ulicę. Służba tymczasem usiłowała wtargnąć do..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 3
" bami rozległ się po całym salonie, że niepodobna była nic ujrzeć. Obaj śmiałkowie poczęli wołać, ale nikt się nie odezwał. Z budoaru tylko odezwał się huk głuchy i syk płomieni, które przegryzły się były snać przez okno i zaczerpnęły ze dworu powietrza... Tak być..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 4
" Komendant zimnem, wprawnem okiem spojrzał do góry — a potem rozglądnął się chwilką między swymi ludźmi; podczas gdy pompy już były w pogotowiu. — Nuż chłopcy! — zawołał — chodzi o ratunek życia Judzkiego! Do góry! Nim jeszcze skończył, już jeden z pompierów, okryły..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 5
" Minęło kilka chwil nieskończenie długich... Pompiery dla ubezpieczenia odwrotu swym kolegom rzucili sznurową drabinę ku oknom.... Z okna buduaru buchał ogromnym słupem płomień, odpowiadając sykiem i hukiem na promienie wody, które mu słano z dołu. Spoglądano z wytężeniem i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 6
" Trzymając na barkach swych oddechającego zaledwie słabo starca, szedł pochylony chwiejnym krokiem młodziutki jeszcze pompier... Twarz miał osmoloną dymem i poranioną, krew z czarnym potem okrywała mu twarz, piersi wznosiły się i opadały gwałtownie.... Nogi drżały i chwiały się..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 7
" zwał się drugi z oddali kilku kroków, uchwycił jeden z pompierów Mrokowskiego, drugi zaś poszedł dalej ku miejscu, zkąd się jęk odzywał i tym sposobem znalazł Żarnickiego. Uratowanie starca od nieochybnej śmierci było czynem bezprzykładnej, bohaterskiej odwagi... Młody pompier..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 8
" Noc była piękna i jasna. Mróz był ostry ale bez wiatru — a błękit nieba wyiskrzył się gwiazdami...Ów młody pompier, którego komendant i towarzysze zwali Stachem Salamandrą, usiadł na ziemi tuż przy ocalonym przez niego starcu, jakby się chciał poić jego widokiem, który mu..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 9
" XIII. ROZDZIAŁ OSTATNI. Na drugi dzień dostarczał już wypadek okropny w domu Mrokowskich obfitego tematu do najrozmaitszych wersyj i pogłosek w mieście. Opowiadano sobie formalne dziwy o całem zajściu, zdobiąc je najmelodramatyczniejszemi dodatkami. Wieść o ucieczce żony..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 10
" góły — lecz za każdym razem dziwniejsze i okropniejsze napotykał wersje. Według jednych spalić miał kochanek żony nieszczęśliwego męża — według drugich mąż spalił żywcem na wolnym ogniu żonę i jej kochanka — według innych spaliła się cała rodzina Mrokowskich z..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 11
" chwili — a zresztą zkądże mógł być powołanym do mieszania się czynnem współczuciem w boleść i klęskę rodzinną?... Ograniczał się tedy Hieronim na samem chwytaniu wieści, które szczęściem były uspokajające. Napisał krótki list do matki, w którym jej donosił o..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 12
" — Przepraszam — rzeki — ale tu proszę jaśnie pana, od wczoraj cala chmura się ciśnie i nie kazano mi kogobadź puszczać.... — Któż tu mieszka ?... — Nie wiem... jakiś pan... — U kogoż służysz? — A jestem przy tym panu.... Hieronim wzruszył ramionami, zawahaj się..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 13
" ofiarę swemu egoistycznemu szczęściu, którym pogardzała z głębi swej duszy... Regina, która przez cały ów dzień pasowała się z sobą w okropnej walce, gdy usłyszała po wyjściu Ludwiki pukanie Alberta, zadrzała trwogą śmiertelną... Ustąpił na chwilę szał namiętnej kobiety..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 14
" Nie zdołamy opisać stanu nieszczęśliwej kobiety, gdy się ujrzała za domem męża... Chciała w przystępie rozpaczy wydrzeć się przemocą z rak Alberta i powrócić do męża, choćby jej przyszło było u stóp jego upokorzyć się wyznaniem winy — ale Albert użył wszelkich..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 15
" Po pierwszych szalonych wybuchach rozpaczy, znalazł się Albert w stanie owego głuchego, złowrogiego otrętwienia, w jakiem zastaliśmy go klęczącego u katafalka Reginy. Około niego był ciągły ruch, gdyż zwłoki zmarłej zabierano, by je według życzenia matki odwieźć do familijnego..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 16
" świąteczny mundur, nałożył nowy, lśniący hełm na głowę włożył pas z polerowanym hakiem dla kompletu, i udał się do Żarnickiego, a serce pukało mu żywiej od wewnętrznego zadowolenia i radości. Przez czas, w którym Żarnicki nie widział Staszka" chłopak podrósł i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 17
" wytworny — a cała powierzchowność starca miała teraz cechę dostatku i wyższej dystynkcji. — Istotnie... nie wiem... — począł się jąkać Hieronim — zapewne nieporozumienie.... Ale trzymałem się adresu... X. X. Nr. 16 hotel... — A więc trafiłeś, trafiłeś, i bardzo..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 18
" Po chwili wrócił wysłany. — I cóż?... — Panna jest... — A pan?... — Jaśnie pan ma się dobrze — śpi.. — Więc chodźmy — rzekł Żarnicki i biorąc wahającego się Hieronima po pod ramie pociągnął go za sobą... Gdy Hieronim stanął w progu drugiego pokoju, wydał..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 19
" Mrokowski spoczywał pogrążony we śnie. Twarz jego zmienioną była mocno — znać było na niej ślady okropnych wstrząsnień przebytych. Ludwika uklękła przy łożu i składając na dłoni śpiącego pocałunek, szepnęła z bólem: — Ojcze mój... ja dotrzymam ci słowa... Wyrzeknę..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 20
" Niebezpieczeństwa życia nie było już żadnego — przeciwnie chory miał się jak najlepiej, a lekarze wróżyli w najkrótszym czasie powrót do zwykłych sił fizycznych. Ale czy umysł kiedy miał obudzić się ze snu — czy dusza powrócić miała kiedy do normalnego życia po owych..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 21
" Wszakże Żarnicki, kiedy Ludwika była w drugim pokoju przy chorym ojcu, ujął go był w swe ramiona, uścisnął go serdecznie i nazwał go swym — przyszłym wnukiem... Nim jeszcze w tem gronie osób, które zastaliśmy w nowym, tymczasowym przytułku rodziny Mrokowskich, zdołały się po..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 22
" Zastała Reginę na katafalku... Smierć, jakkolwiek nagła i gwałtowna, nie miała władzy nad pięknością Reginy; wyciskając pieczęć swą na jej marmurowej twarzy, nie zdołała naruszyć klasycznych rysów... Regina zdawała się cudniejszą niż za życia... Powieki snem wiecznym..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 23
" się Staszkowi ten jednostajny tryb życia i po raz drugi począł zastanawiać się nad swym losem. Tym razem natchnął go wrażeniem swym wypadek, który żywo przemówił do wyobraźni chłopczyny. Razu jednego, gdy znaczny pożar wybuchł w mieście, Staszek przyglądał się strażnikom..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 24
" — Salamandrrra! — powtórzył Staszek z naciskiem, jakby usiłował wbić sobie nazwisko w pamięć. — Podoba ci się to nazwisko? — Sa... lamandrrra!... podoba! — Pamiętaj więc, że masz najpiękniejsze nazwisko, jak. na pompiera! O salamandrze mówią, że żyje w płomieniach..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 25
" Żył życiem jakiemś dziecięcem, bezwiednem., jak roślina.... Nie był to przykry, głuchy idjotyzm, była to jakaś cicha, czasem pogodna nawet apatja... Spokojny, często nawet uśmiechnięty, nigdy się na nic nie skarżył, nie żyjąc, ale wegetując. Zachowanie się jego nie miało..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 26
" A teraz... teraz chyba już nic nie mamy do powiedzenia naszym czytelnikom... Czujemy pewien wstręt do tych wszystkich epilogowych uwag i dodatków, które wloką się łańcuchem bezładnym po samem opowiadaniu, jak marodery za głównym korpusem armji... Mamyż nużyć dalej uwagę..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 27
" SPIS ROZDZIAŁÓW. I. Stary oryginał. ... 1. II. Na Wysokim Zamku. ... 22. III. Jałmużna litości i jałmużna losu. ... 50. IV. Program szczęścia. ... 83. V. Mąż i kochanek ... 128. VI. Kochankowie ... 145. VII. Nowy bohater i nowa bohaterka ... 172. VIII. Hieronim. ... 216...."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5 - strona 28
" SPIS WAŻNIEJSZYCH MYŁEK DRUKARSKICH. Na stronie 22 wiersz 5 od dołu zamiast nizki czytaj nizkie. Na stronie 22 wiersz 6 od dołu nizkie zamiast nizki. " " 44 " 7 od góry " zgrozy " grozy. " " 57 w wierszu ostatnim zam.: przed dwoma laty, czyt. przed dwoma miesiącami. " " 108..."