www.radiobabilon.pl

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4
Łoziński Władysław


Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 1
" mniejszej energji i nie umiał się decydować. Mimo najszczerszych chęci, najrzetelniejszego czasami uczucia, baron nie mógł się nigdy ośmielić do stanowczego kroku, a ośmieliwszy się nareście, trafiał zawsze za późno, bo go kto inny miał czas uprzedzić. Usłyszawszy słowa..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 2
" — Teraz panie zięciu mój kochany — rzeki Mrokowski — nim zaczniesz ty stawić warunki, postawię ja jeden... — O panie łaskawy, ja żadnych nie stawię warunków... — I żadnego nie przyjmujesz ?... — Wszystkie! — odparł upojony szczęściem baron. — Pragnę — ozwał się..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 3
" — Nie wie dotąd o niczem... Ale możesz być spokojnym o to baronie — odparł tonem pewności Mrokowski. — Dziś jej jeszcze stanowczo objawię twoje zamiary i moja wolę.... — A jak się jej sprzeciwi? ' — Co ? — zaśmiał się Mrokowski. — W tem moja rzecz... a później..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 4
" — Tak.... postępujemy szybko — mruknął do siebie zacierając ręce — kilka tygodni jeszcze, a wszelkie zawady usunięte zostaną.... Potem, o potem za cały szeroki świat dzisiejszych mych zajęć i planów, starczyć mi będzie szczęście kochanka i męża... Odpocznę w kole czaru,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 5
" całunkami. Potem spojrzała mu w oczy z całą pieszczotliwością swego słodkiego spojrzenia. Wyraz twarzy ojca zaniepokoił ja. Był surowy i stanowczy, choć Mrokowski silił się, aby był tylko łagodnie poważnym. Spojrzenie Ludwiki, pełne pieszczotliwości i dziecięcego zaufania,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 6
" — Słucham cię ojcze — szepnęła, nie śmiąc wznowić swej prośby, bo pod spojrzeniem ojca słowa zamierały jej na ustach. Mrokowski ucałował czoło swej córki i zapytał: — Czy ty mnie kochasz, dziecię moje?... Ton jego przy łych słowach był miększy nieco i łagodniejszy. —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 7
" ustom dziecka, których pierwsze słowo jest powtórzeniem słowa matki? — Nie pojmuję cię, ojcze. — Gzy serce twe powtórzy to, co podszepnie mu ojciec?... — Ojcze drogi, ja nic nie rozumiem... Ty mieszasz mnie i trwożysz... — Więc mówmy otwarcie. Baron Alfons, ty znasz barona..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 8
" — Jest to moja wola i moje ostatnie słowo w tej sprawie... O tem uprzedzam cię droga Ludko... Słowa moje zanadto wielkie sprawiły na tobie wrażenie, abyśmy mogli mówie dalej o tem — i nie dziwię się temu... Zostawiam cię samą, a gdy ochłoniesz, gdy się rozmyślisz, pomówimy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 9
" Przez długi czas Ludwika i pani Euzebja nie mogły przyjść do słowa. Wreście zabrała głos pani Euzebja i tłumiąc wewnętrzne wzruszenie poczęła uspakajać strwożona dziewczyno. — Nie lękaj się tak bardzo, Ludko droga — mówiła — niepodobna, aby to postanowienie ojca było..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 10
" — O moja droga ciociu, czy ty mnie tak pytać możesz ! Czyż nie znasz mnie zanadto dobrze, aby ci koniecznie potrzeba było wyznania?... Mówiąc to Ludwika, skryła twarz swa rękami a pierś wznosiła się jej od wzburzenia... — Mogłam wiele odgadnąć — rzekła pani Euzebja — ale..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 11
" i ciężko zaniepokojona zdawała się myśleć głoboko... Tymczasem ściemniło się już zupełnie w pokoju... Stan biednej dziewczyny był najboleśniejszym. Postanowienie Mrokowskiego, wyrzeczone tak stanowczo i surowo prawie, rzuciło serce jej, dotąd tak pogodne, w cały odmęt..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 12
" — Przed dwoma godzinami jeszcze... Zostawił bilet do pani... Ludwika obudziła sio z swej bolesnej zadumy. Z trudnością tylko zdołaią stłumić jęk, który gwałtem wydobywał się z jej piersi. Wiadomość, że ojciec wyjechał już, tak jak jej to zapowiedział, przejęła ją jeszcze..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 13
" Ludwika list ten odczytała razem z panną Euzebją. Jego lakonizm stanowczy przejął ją jeszcze większym lekiem. Twarz jej okryła się bladością a oczy zaszły Izami. — To okropna! — szepnęła usiadając na pół zemdlona. Pani Euzebia patrzyła na swą ulubienicę wzrokiem pełnym..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 14
" — Mam jeden środek, jedyny, ciotko droga! Zgodzisz się nań, bo zda mi się, że z dobrego on natchnienia... — Jedna jest tylko osoba — mówiła dalej Ludwika tym samym szybkim, rozirytowanym tonem — jedna tylko, która mi pomódz, która mie zrozumie, i ulitować się nademną..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 15
" I uścisnąwszy podaną sobie dłoń pani Euzebji, pospieszyły Ludwika do macochy. Drzwi komunikujące z apartamentami Reginy były zamknięte z przeciwnej strony, Ludwika musiała tedy wybiedz na korytarz i ztamtąd szukać przystępu do pokojów pani Mrokowskiej. Był już późny wieczór...."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 16
" Nie otrzymawszy na słowa swe odpowiedzi rzuciła spojrzenie na mniemaną pokojowe, i wydala lekki okrzyk zdziwienia... Przed nią staią sama Regina. Piękna kobieta dziwnie wyglądała w tej chwili. Twarz jej śmiertelnie była bladą, oczy płonęły blaskiem nienaturalnym, gorączkowym, usta..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 17
" — Ludwika... — szepnęła dziwnym głosem i chwiejąc się cofnęła się o kilka kroków ode drzwi... — Tak, to ja, pani... — odezwała się Ludwika pomieszanym i nieśmiałym głosem.. Na bladych ustach Reginy zadrgał jakiś szept niezrozumiały. — To ja, pani... — powtórzyła..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 18
" — O nie, nie wyjdę — wołała z coraz bardziej wzrastającą, energja Ludwika — za tym progiem jest rozpacz, pani... I przystępując szybko do Reginy, uchwyciła dłoń jej w obie swe dłonie... — Za tym progiem jest rozpacz... — powtórzyła Regina drżącym głosem. — Go ty..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 19
" — Ludwiko! — ozwała się Regina głosem, w którym przebijało się współczucie — ja cię nie odpycham, ja cię żałuję, ale przyszłaś w chwili tak nie stosownej... Mówiąc to Regina, obejrzała się dokoła, a potem utkwiła wzrok na zegar, stojący niedaleko. — Dziewiąta......"

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 20
" Regina staią ciągle milcząc. Tylko pierś jej wznosiła się i opadała gwałtownie. — Pani jesteś samą... w tym stanie!... — wolała dalej Ludwika — o mój Boże! Gdzież służba, zawołam, zadzwonię, pobiegnę zaraz sama!... — Wstrzymaj się! — odparła szybko Regina — nic..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 21
" sztowne album, i świeciły się na tle kwiecistem dywanu porozrzucane kosztowności, perły i brylanty... Ludwika nie uważała wszystkich szczegółów tego nieładu, -lecz już to, co na pierwszy rzut oka spostrzegła, przejmowało ją zdumieniem i jakaś niewytłumaczoną, przeczuciową..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 22
" — Nic spodziewałam sio, że zastanę cię w takim stanie, droga pani — mówiła Ludwika — ale w dobrem natchnieniu tu przyszłam, bo potrzebujesz pomocy.... Regina uścisnęła milcząc dłoń Ludwiki. — Czy pozwolisz rai być szczera? — mówiła dalej Ludwika z naiwna..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 23
" Ludwika nie czuła w zapale, jak Regina na te słowa wstrzęsła się jakby z wstrętem w jej objęciach, i jak zrobiła ruch lekki, aby się wyrwać z uścisku... — Po cóż ja ci to mówię, ty wiesz o tem, ty śliczna cudowna mamo moia... O tak, marno, odtąd cię tak tylko nazywać..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 24
" — Czego żądasz odemnie? — przerwała Regina... Słucham cię... Mów, moje dziecię kochane — dodała łagodnym tonem — czego się spodziewasz po mnie ?... — Wszakże wiesz już o tem. Dzisiaj przed odjazdem swym oznajmił mi ojciec, że baron Alfons oświadczył sio o moja rękę..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 25
" Regina powstała ku niej i chwytając ją za dłonie rzekła: — Przestraszyłam cię śmiechem tym dziecię moje! Ale ty nie rozumiesz mnie i patrzysz na mnie jak na zagadkę... O gdybyś nie potrzebowała nigdy widzieć jej rozwiązania! Słuchaj mnie Ludwiko! W tym śmiechu moim zamyka się..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 26
" — Tak, patrz na mnie dobrze Ludwiko! Widok mój niech stanie upiorem, marą groźby okropnej, między tobą a wolą twego ojca, między miłością a posłuszeństwem, między kochanką a córką, między poświęceniem a naturalnym głosem serca!... Ludwika stała niema, jakby skamieniała...."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 27
" jego, raczej w mury klasztoru się zamknij lub się otruj — a nie zadawaj gwałtu sercu, nie tłum uczucia, bo ono strasznie się zemści na tobie, jak się zemściło na mnie!... Nie ustrzeże cię duma, nie ochroni cnota, nie osłoni cię hart męczeński! Ulegniesz jak ja uległam w..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 28
" serce truchlało... Przebiegła szybko przez amfiladę pokojów, aby przyjść do siebie w objęciach pani Euzebji. Tymczasem do drzwi, prowadzących z korytarza do pokojów Reginy zapukano po raz drugi, głośniej i przeciągłej. Regina wstrzęsła się, jakby ją srogie zimno owiało...."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 29
" XI. POWRÓT HARNASZA.   Było to zaraz na drugi dzień po opisanej w przeszłym rozdziale wieczornej scenie. Ranek był piękny, choć zimny a nawet mroźny, bo było to już w pierwszych początkach zimy. Jesteśmy w dobrze już znanej nam części Lwowa, wśród zaułkowych uliczek..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 30
" wnię naszego opowiadania. Ubrany był w tę samą stara kapotę, nędzną i wyszarzaną, zamiast kapelusza tylko miał dużą, staroświecką czapkę zimowa na głowie. Na pierwszy rzut oka wydałby się Harnasz zupełnie tym samym nędzarzem, którego poznaliśmy zaraz w pierwszym rozdziale. A..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 31
" powytłukiwane okienka stryszkowe, na tę uschłą i zżółkłą wiechę, która zdobiła front jego dawnego pomieszkania... Im bliżej był domku, tem bardziej ożywiała się twarz jego, jak dawniej wyschła i pomarszczona, ale nie płonęła już chorobliwym rumieńcem gorączki.. Gdy już..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 32
" Wyszeptawszy te słowa głosem wzruszonym i cichym, Harnasz podniósł oczy do góry i obejrzał stary domek. Mały, wyskakujący z dachu stryszek, patrzył na niego swem okienkiem, jak jednooki, znajomy człowiek, a wiecha nad szynkiem, poruszana wiatrem, zdawała się kiwać na znak powitania..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 33
" Mieszkał tu do niedawna w tych sionkach, w komórce chłopak jeden... — Czy ten może Mortków z szynku?... — Nie, on nie służył w szynku. Nazywał się Staszek i przedawał piasek po mieście... — Nie znam go... Wyraz przykrego zawodu wystąpił na twarz staruszka. Posmutniał i..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 34
" Chwilkę patrzył Harnasz z zajęciem i smutnym uśmiechem na twarzy za tym wesołym, swobodnym biesiadnikiem u stołu, zastawionego okruchami nędzy, a potem w zamyśleniu usiadł na tapczanie i wsparłszy głowę na dłoniach, patrzał na nagie kąty izdebki... Po kilku chwilach takich,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 35
" pamiętał tylko o tem, aby za ten kordjał, tłumiący kurcze głodu i odbierający pamięć na wczoraj i na jutro, otrzymał należną monetę... Harnasz rozpytywał żydka o losach Staszka — ale bez żadnego skutku. Żyd nic nie wiedział o młodym chłopcu i niechętnie a nawet opryskliwie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 36
" Była to głowa bardzo dobrze nam znajoma. Należała ona do poczciwego pana Anzelma Chodeckiego z Wysmola. Pan Anzelm leżał na znak, z miną szczęśliwego człowieka, który smacznie spał, wesoło śnił i wesoło się obudził. Próżna zastawa z kawy i resztki rożków świadczyły o..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 37
" Gdy Harnasz wszedł do pokoju, podniósł pan Anzelm głowę i wypuszczając z ust gałkę bursztynową, zawołał: — A, dzień dobry, ojcze kochany, dzień dobry! Kędyżeś bywał dobrodzieju! Ranny ptaszek z jegomości, nieuważałem kiedyś wstał i wyszedł; no wprawdzie i ja już dawno..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 38
" strzelił z studni, jakby był protestem przeciw przyjęciu zwłok starego, nędzaego tułacza. Harnasz rzucony wraz z swym przeciwnikiem, który go oplótł swemi dławiącemi ramionami, o kilka kroków, pozostał beż przytomności a Anzelm przyszedłszy do siebie, z grozą okropną i lękiem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 39
" źno z ziemi. Anzelm dał skok na bok a włosy jeszcze bardziej najeżyły mu się od przerażenia. — Stój! — zawołał Harnasz. Anzelm wydał tylko okrzyk grozy. — Stój i nie lękaj się Anzelmie! — zawołał Harnasz i przytrzymał za połę umykającego. — Litości! —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 40
" Anzelm aż podskoczył i w dłonie klasnął. — Wiwat! Rozumiem! Więc mamy naftę, ojcze złoty! I rzucając się na Harnasza począł go ściskać i całować, wołając: — O mój dobrodzieju, o mój łaskawco miły, daruj mi, przebacz zbrodniarzowi, nie wiedziałem, co czynię! Harnasz..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 41
" — Ośm kroć sto tysięcy siedemdziesiąt dziewięć... Dziesięćkroć sto tysięcy trzysta pięćdziesiąt i trzy!... — wolał jak opętany. Gwałtowny huk i ognisty wybuch zbudził był mieszkańców pobliskich chat, a mianowicie tych, którzy byli robotnikami przy poszukiwaniach. Nawet..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 42
" była wszelka nadzieja, że dobra eksploatacja wysokość znalezionego skarbu jeszcze bardziej podniesie... Nie będziemy trudzić czytelnika wszystkiemi szczegółami nowej sytuacji Harnasza i Anzelma. W bardzo krótkim przeciągu czasu urządzono i uregulowano eksploatację oleju skalnego na..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 43
" wprawdzie za swoje pieniądze żyć wystawnie], jak nie jeden go się przedtem z góry patrzył na mnie... Ot naprzykład Mrokowski, jak się dmie, a ja albożem gorszy szlachcic od niego?... Na wygłoszenie tego nazwiska Harnasz zadrżał z lekka a obojętna dotąd twarz jego przybrała wyraz..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 44
" — Krótka ale przykra — począł pan Anzelm — Mrokowski był ubogim, cząstkowym zaledwie szlachetką, kiedy się starał o rękę panny Anny Żarnickiej... Słodkie to było dziecię, dobre jak anioł, ale ułomne nieco i chorowite. Panna pokochała szalenie młodego Nikodema..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 45
" Pan Anzelm przerwał klepiąc cybuchem wypaloną stambułkę. — I cóż dalej?.. — zapytał Harnasz nie zmieniając swojej pozycji. — Pokazało się, panie łaskawy, że Mrokowski łotr i kwita. Żony swej nie kochał, bo tylko z rachuby z nią się ożenił. Zaniedbywał ją..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 46
" nie dla tego, jakoby wymagał dużo, ale że był dumny i namiętny i znieść nie mógł pozycji, która go serdecznie upokarzała. Otóż raz przyszło wszystko do wybuchu. Mrokowski chciał przedsięwziąć jakąś grubą spekulację, jak to zawsze robił, na spół z żydami i bankierami..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 47
" całą siłą, mieszkając czas jakiś za granicą a potem we Lwowie. Ale to trudna była rada. Mrokowski miał dokumenta i skrypta w ręku, śmiał się więc z wszystkiego... Proces się wlókł ogromnie długo. Żarnicki tymczasem uczuł niesłychaną tęsknotę do swej wnuczki, która..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 48
" — Precz z mego domu pieniaczu! Nie zastawiaj się tem dziecięciem, któremu mienie chcesz odebrać... Nie dotykaj się go, bo ja je nauczę, aby tak pogardzało kiedyś tobą, jak ja dziś gardzę tobą,   włóczęgo! .... Żarnicki wyszedł, wynosząc z sobą całe piekło w swem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 49
" co miał stanąć przed nim jak upiór zemsty... nie żyje już.... Odprzysiągł się on swej zemsty — ponosząc tem ostatnią, największą może ofiarę swego życia.... — Czy znałeś go łaskawco? — zapytał Anzelm — wszakże wiesz o nim więcej niźli, ja sam! — Słyszałem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 50
" wiedział mu wszystkie szczegóły o opłakanym losie Hieronima, o jego nieszczęśliwej miłości do Ludwiki, o ułożonem połączeniu tej ostatniej z baronem... Harnasz słuchał z najwyższem zajęciem. Twarz jego przybrała wyraz wytężonej uwagi, łowił każde słowo gorączkowo,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 51
" — Siedziałbyś cicho!..... — zawołał niechętnie Harnasz — tobie Roztoczek! Tobie pałac, patrzajcie go! Już ci zawadza pierwszy grosz zaraz, abyś go marnował... P. Anzelm zdziwił się i zmięszał, słysząc takie słowa —; ale umilkł natychmiast i siedział jak trusia. W..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 52
" szych hotelów. Twarz jego ożywiła się, przybrała nawet wyraz pewnej wesołości. Przed każdym hotelem zatrzymywał się j pytał służbę o nazwiska; gości. Tak przeszedł już kilka zajazdów, aż nareście znaleść musiał tego, kogo szukał, bo znikł w sieniach. Nie potrzebujemy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 53
" jako syn zaniedbuje swoich obowiązków. Wówczas tłumił w sobie heroicznie boleść, nakazywał sercu milczenie i cisnął gorejące od wzburzenia skronie, jakby chciał wymusić myśl jaką zimniejszą. Ale przy najtrzeźwiejszej nawet rozwadze, przy zwykłej nawet energji trudno było o..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 54
" go dla barona za sumę taką samą, jaką pretendował. Hieronim wpadł na myśl uprzedzić swego wierzyciela szybka sprzedażą Roztoczka komuś trzeciemu Wówczas nietylko zostać mu coś mogło po spłaceniu ciężącego długu ale nadto uczynić mógł zadość uczuciu wstrętu, jakiem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 55
" paść niepewnej, nędznej przyszłości, której nawet przeczuwać niemogła, niezada jej śmiertelnego ciosu?... Czy nawet w razie najlepszym, w razie, gdyby biedna staruszka zdobyła się na siły potrzebne do przeniesienia katastrofy, znajdzie się inny sposób do życia, czy chęć sama i..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 56
" wie, chodził po swym pokoiku, kiedy niespodzianie ujrzał we drzwiach gościa. Hieronim rzucił nań spojrzenie i stanął jak wryty od zdziwienia. Na twarz wystąpił mu rumieniec, jakby od nagłego wzburzenia. Gościem tym nie był bowiem nikt inny, jak tylko baron Alfons. Wszedł on z lekkim..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 57
" — Przeciwnie, zdaje mi się, że uwiadomiono już pana za późno... Dlatego też właśnie przychodzę do pana, aby mu uczynić propozycję... Hieronim opar! się o stół i udając spokój mierzył barona wzrokiem pytającym. — My nie chcielibyśmy uciekać się do ostateczności... —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 58
" Baron uśmiechnął się i wzruszył ramionami. — Wtedy odpowiedziałbym panu, że się dziwię mocno... i żałuję... — Dziwić się panu wolno, bo. niejedno też dziwiłoby pana, co mnie się zdaje jasnem i wytłumaczonem, ale co do żalu, racz pan niefatygowae się... Barona twarz..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 59
" — Przyjmuję tę obrazę jako naukę na przyszłość... — Nie moja wina, ze w tym właśnie razie należała się ona, panu — wtrącił Hieronim, którego rozjątrzył znowu podniesiony głos barona. — Należała mi się słusznie za to, że mieszałem się W sprawę, w której i tak..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 60
" — Wzajemnie życzę panu, abyś drożej przedał Roztoczek — odparł z złośliwym uśmiechem baron — bo jużciż o to panu zapewne chodzić musiało... Kto wie, może byłbym łatwym i na tym punkcie. Ale teraz zapóźno.,. Szukaj sobie pan kupca, ale prędko, bo cię komornik..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 61
" Kilka chwil trwała taka wzajemna obserwacja, połączona z milczeniem, aż nareszcie Hieronim odezwał się pierwszy: — Czego pan zadasz właściwie?... — Przychodzę z propozycją kupienia Roztoczka... — odpowiedział spokojnie Harnasz. — W czyjem imieniu pan przychodzisz? — W..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 62
" Hieronim ciągle jeszcze milczał, jakby nie pojmował, co ma znaczyć cala ta przygoda. — Ile chcesz za Roztoczek, panie Ossocki? — powtórzył Harnasz — A uważaj pan przy odpowiedzi, że pytałem wyraźnie: ile chcesz a nie ile wart... — Pamiętam o tej różnicy — odparł..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 63
" uczyniłbym tyle, co ty dla matki twojej... lub dla kochanki, jeśli ją posiadasz, panie Hieronimie... Ton Harnasza był poufały, serdeczny, i dla tego nie występował przeciw niemu Hieronim, choć nie pojmował, jakim tytułem przybiera go obcy mu zupełnie człowiek. Wspomnienie jednak..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 64
" — Myślę, że nie przecenię Roztoczka — rzeki Hieronim — jeżeli oznaczę wartość jego na 50, 000... Zważywszy jednak pośpiech i okoliczność, że gdy się spóźnię o dzień lub dwa, kto inny weźmie go za bezcen, gotów jestem... — Nie sławić mi dalszych trudności —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 65
" samą boleśna przykrość, której zresztą nic już ująć nie zdołało — sam układ sprzedaży pomyślnym był bardzo dla biednego Ossockiego. Po spłaceniu wszystkich pretensyj Mrokowskiego i innych długów pozostawał Hieronimowi z ofiarowanej mu sumy jeszcze jaki taki malutki..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 66
" za mąż za młodzieńca, który ją ubóstwia i którego ona kocha, więcej może niż dziadka swego... Jakże pragnę, aby byli szczęśliwi, i ty nieprawdaż, życzysz im tego?... — Moję życzenia nie przyniosłyby szczęścia — rzeki smutnie Hieronim — wszystkie dotąd, jakie tylko..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 67
" — Oto masz adres mego zastępcy — odparł Harnasz — udaj się dziś jeszcze do niego, i wszystko załatwicie. I wręczywszy Hieronimowi adres jednego z lwowskich adwokatów — Harnasz zniknął szybko na schodach. Wyszedłszy na ulicę Harnasz skręcił na ulicę Jezuicką i zatrzymawszy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 68
" Znużenie nareszcie a może i pamięć na niezałatwione jeszcze sprawy, skłoniły naszego starca do powrotu do hotelu. Zastał tu pana Anzelma, siedzącego na krześle w samym środku pokoju, a koło niego mnóstwo przekupniów i faktorów. Poczciwy bowiem pan Anzelm przeszedłszy się po..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 69
" — Ależ na miłość Boga, co się tu dzieje! — zawołał Harnasz załamując dłonie i patrząc na Anzelma jak na dziecko. — No i wystaw sobie łaskawco dobrodzieju ; — odparł pan Anzelm z wyrazem najrzelelniejszegcr oburzenia — za buncik szpagatu cwancygiera! Ten łotr chce od..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 70
" — Choćby i z oczyma zamkniętemi — odpowiedział furman pana Anzelma. — A z Wysmolą trafisz do Roztoczka, do dworu! — Oho, czemuż nic... — Wiec masz len lisi tutaj — rzeki Harnasz — schowaj go dobrze, bo jak zgubisz, to ci kark ukręcę. Popas konie i wracaj do..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 71
" Po odejściu Harnasza, miody nasz bohater chodzi? jakiś czas po pokoju i rozmyślał nad dziwnem zdarzeniem. Daremnie robił najrozmaitsze przypuszczenia i wysilał się na najdziwaczniejsze kombinacje — znaleść klucz do całej zagadki było dlań niepodobieństwiem. Przypomniał sobie,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 72
" — Gdzież on jest, ten zagadkowy pan Harnasz? — zapytał Hieronim — przecież go do spisania aktu będziemy potrzebowali. — Wcale nie, mam od niego zupełną plenipotencję. Załatwimy sprawę między sobą. Rzekłszy to prawnik spisał akt potrzebny, który był bardzo krótki i nie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 73
" nietykalny fundusz, przeznaczony na ustrzeżenie matki od możliwej niedoli. Trzeba było teraz naprawdę rzucie się za sposobem do życia, za zarobkiem. Gdyby był sam, byłby się odważył na wzięcie dzierżawy, gdyż to najlepiej odpowiadało jego skłonnościom i całemu usposobieniu —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 74
" Przypomniała mu się cala historją kandydatów pracy i chleba — historją ciężka, straszliwa, pełna upokorzeń, zawodów, zaparcia się, suplikacji nieskończonych.... Tę wędrówkę, tylekroć opisywaną a zawsze nowa, przebyć miał sam teraz... Aby ją odbyć z jakim takim skutkiem,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 75
" cjalnych wiadomości nie wymaga się koniecznie. Świadectw nie potrzeba. Poszukujący ma pretensje do znajomości ludzi i tylko krótka próbę sobie zastrzega. Płaca taka, jakiej sam kandydat po sumiennem obeznaniu się z swemi obowiązkami zażąda. Mniej żądać nie można jak 1000 złr. i..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 76
" XII. GROM PO GROMIE.   Opuściliśmy Mrokowskiego w chwili, kiedy wybierając się w krótką podróż objawił Ludwice tak kategorycznie swa wole. — To co postanowiłem, stad się musi — bo potrzebnem jest do szczęścia twego, i mego! — to były ostatnie słowa jego,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 77
" W piersi Mrokowskiego odezwało się coś na podobieństwo bolesnego wyrzutu, i ojciec zdawał się ubolewać nad tem, co nieodwołalnie stanowił człowiek, zaślepiony namiętnem pragnieniem egoistycznego szczęścia... — Do jej szczęścia... — powtórzył sam do siebie w zamyśleniu —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 78
" takie glosy sumienia i serca nie pomagała sofistyka — przybywała za to w pomoc namiętność. Wspomnienie Reginy usunęło wszystkie wątpliwości, kazało umilknąć uczuciu i sumieniu. — Ludwika mi zawadza! Nie mam czasu myśleć o jej szczęściu, gdy moje własne zagrożone, gdy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 79
" — Czy zginęły?... — Nie miałem ich... — To źle bardzo, źle — odparł sucho adwokat. — Nie obejdziemyż się bez nich?.. — Żadnym sposobem.... — Ależ to śmieszne, mój panie, miałżebyś mniemać, że ów nieszczęsny proces wziął stanowczo zły obrót dla mnie......"

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 80
" — To niepodobieństwo! — wołał ciągle Mrokowski w okropnem uniesieniu — przeklęcie!... I pan się nie rumienisz od wstydu, ze przegrałeś proces z żebrakiem, który chyba otrzymana jałmużna popierać mógł swa sprawę, podczas gdy my... my mieliśmy wszystkie środki i..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 81
" — Im dłużej będzie czekał, tem tryumf będzie świetniejszy a klęska nasza straszniejsza... — Człowieku! — zawołał Mrokowski i zgrzytnął z wściekłością — sławią cię z twej zręczności, posiwiałeś w twym zawodzie, znasz wszystkie wybiegi, wszystkie środki możliwe,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 82
" Wygłosiwszy te słowa spokojnie i z uroczystym prawie naciskiem adwokat skłonił się i wyszedł. Zaraz po jego wyjściu wszedł do pokoju lokaj i zawiadomił: — Powóz zajechał. Mrokowski znajdował się w stanie otrętwienia i nie słyszał słów służącego. — Czy jasny pan..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 83
" bnych od Mrokowskiego potrzebował zasiłków — a dobra wzięte w posagu po pierwszej swej żonie przeznaczone były znowu jako posag dla Ludwiki; ale Mrokowski, skoro go do tego raz zmusił fatalny zbieg okoliczności, nie myślał wcale kierować się zbytniemi skrupułami. W tej krótkiej..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 84
" Regina w ostatnich chwilach była dlań nieprzystępną, milczącą, dziwnie w myślach zamknięta. Wprawdzie nie widział w jej zachowaniu się wobec niego tyle otwartej pogardy, tyle niemaskowanego wstrętu co w pierwszych chwilach poślubnych — ale za to gdyby był umiał patrzeć głębiej..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 85
" Regina zaprzeczyła skwapliwie i kilku słowy, okupionemi widocznie gwałtownym przymusem, uspokoiła czułe obawy rnęża. Mrokowski spojrzał badawczo na Reginę, bo stan jej niepokoić go począł. I gdyby był umiał przeniknąć głębiej swym wzrokiem, byłby poczuł, że nie stoi już..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 86
" Wtedy Mrokowski, jakby we śnie zrywał się niespokojnie z miejsca i przeciera! czoło, a dziwna trwoga ściskała mu serce... Wśród takich rozmyślań stanął u celu swej podróży. Mrokowski wybrał się do jednego z swych znajomych, który był głównym spólnikiem jego finansowych..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 87
" grosz każdy, kłócił o każdą pozycję, byłby może, dzięki swej znanej zręczności, wyzyskał na odwrót wspólnika i w pole go wywiódł jaknajzgrabniej — dziś jednak zdał się formalnie na łaskę lub niełaskę, pozwolił robić z sobą wszystko, błagał, zaklinał i uważał za..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 88
" Pierwszy przybył z Krakowa a Mrokowski wskoczył zaraz do wagonu. Pociąg nie ruszał się z miejsca czekając, aż nadejdzie lwowski, a Mrokowski niecierpliwił się ogromnie. Wydało mu się, że Bóg wie jak długo nie był w domu, ie co najmniej tygodnie minęły od czasu, kiedy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 89
" W wymijaniu się pociągów jeden z wagonów zrównał się z wagonem, w którym siedział Mrokowski — i tuż przed nim z okna wyglądał hrabia Albert... Mrokowski nie mógł stłumić dziwnego wrażenia, jakie na nim sprawił widok Alberta i cofając się nieco w tył, zawołał prawie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 90
" cić, ale jakby w otrętwieniu żadnego ruchu uczynić nie zdołał... Albert poił się nielitościwie widokiem Mrokowskiego, aż nagle, jakby go kto zawoła?, zniknął w głębi wagonu. Mrokowskiemu zdało się, że widział w głębi tej przez chwilkę przemykające się zarysy jakiejś..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 91
" Słyszał go z pewnością... To był taki sam okrzyk... Ta . sama w nim była boleść — ta sama rozpacz — ta sama trwoga... Słyszał go z pewnością — ale gdzie? ale z ust czyich?... Mrokowski czuł, że mu się mózg mąci... Przypominał sobie z pośpiechem pełnej śmiertelnej..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 92
" Mrokowski wybiegi z peronu. — Ruszaj, co konie wyskoczął — zawołał rzucając się do fiakra. Ledwie zdołał wskazać adres swego pomieszkania. W piersi zabrakło mu tchu, słowa mięszały mu się w ustach... Fiakier niezdołał stanąć jeszcze, kiedy Mrokowski wyskoczył i wpadł do..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 93
" Mrokowski czuł, jak mu pierś zastyga od tajemniczej, okropnej trwogi... Raz jeszcze szarpnął gwałtownie za dzwonek— a potem pobiegł ku drzwiom innym, położonym na przeciwnym końcu korytarza... W drodze spotkał lokaja, który na odgłos dzwonka wybiegł na korytarz ze świecą...."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 94
" Przed rzeźbą Matki Boskiej rysowała się postać klęczącej kobiety. Była to Ludwika. Twarz jej była tak bladą, jak marmurowe oblicze Madonny, jasne włosy spływały jej w nieładnie ku skroniom i dosięgały ciemnej sukienki. Wsparła ramię jedno na poręcz stojącego tuż obok fotelu..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 95
" Wszakże w głosie tym było tyle bólu, tyle współczucia, taki jęk serca wydzierał się z tego okrzyku, że brzmiał on jakby pierwsze słowo jakiejś wieści okropnej... Mrokowski wyrwał się z objęć córki i szeptał urywanym głosem: — Ty sama Ludwiko... Ty się modliłaś..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 96
" I zapominając się, bezprzytomny, obłąkany, odtrącił gwałtownie Ludwikę i poleciał do dalszych pokojów. Ludwika zachwiała się, lecz czyniąc ostatnie wysileniu, zrobiła ruch, jakby pójść chciały za ojcem... W tej, chwili jednak uczula, jak chwieją się pod nią nogi, jak w..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 97
" Potem skoczył jak potępieniec ku buduarowi i stanął przy kotarach łóżka... Kotary były odsunięte... W buduarze nie było nikogo... Na dywanach świeciły się w słabem świetle świecy porozrzucane kosztowności, brylanty i perły — formoary były poroztwierane — wszędzie był..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 98
" Gdy go spostrzegł, zadrżał od jego widoku. Strasznie też wyglądał Mrokowski z swą twarzą bladą, okropnym bólem i wściekłością wykrzywioną, z wzrokiem dzikim i obłąkanym, z sinemi ustami, drgającemi kurczem szalonego wzburzenia... Na twarz Harnasza wystąpił wyraz głębokiego..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 99
" — Nikodemie, bądź mężnym! — odparł szybko i z łagodną perswazją Harnasz — Nie lękaj się, ja ci przebaczam... Uchodź ztąd! — Tak to ty, wrogu śmiertelny, ty, Żarnicki! — wolał dalej w szale Mrokowski — Przyszedłeś pastwić się nademną, krwawem okiem patrzyć na..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4 - strona 100
" patrz, ten ogień nie pali tak, jak mnie pali tu... w sercu własnem... jabym oddechać mógł tym płomieniem!... — Okropnie!... — jęknął Żarnicki i dobył ostatnich sił, aby ujść i Mrokowskiego wywlec z sobą. — Gdybym ją tu miał, nędznicę!... gdybym miał ją i Alberta,..."