www.radiobabilon.pl

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3
Łoziński Władysław


Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 1
" wdowa dowiedziała się nieco o smutnej zmianie majątkowych stosunków, lecz nie miała o niej jeszcze zupełnego Wyobrażenia. Kiedy uściskała syna powracającego, chciała go zapytać o to, lecz nie śmiała uczynić tego otwarcie, czuła że brakło jej odwagi, aby ujrzeć w tem okropną..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 2
" Nie naglił jej syn do powrotu do kraju, do Roztoczka, bo mogłoby to zdradzić prawdziwy stan rzeczy, ale drżał w duchu, aby matka nie zechciała bawić dłużej zagranicą, co by zaraz z początku nowego zawodu mogło było sprowadzić nań katastrofę, bo raz nie posiadał już środków na..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 3
" zaraz nie zwątpić kroku. Hieronim nie wiedział, że sama gorąca chęć do pracy nie wystarczała, że chleb, który mu miała dać najęta ziemia, okupić trzeba było nietylko trudem ale mnogiemi innemi przykrościami, które potąd z imienia znał ledwie. Znał gospodarstwo tylko z teorji..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 4
" czek. Wysiłki abnegacji i trudów wystarczały skąpo na opędzenie dostatku, którym chciał otoczyć matkę. Ale Hieronim byłby raczej oddał życie niżby miał odjąć matce swej resztę iluzji. To też gdy sam nieraz w pocie czoła przebywał pod skwarnem niebem na polu, pełniąc sam..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 5
" całe tygodnie do wsi wydzierżawionej, odwiedzając matkę w chwilach południowych i wieczornych. Jeżeli matka nie chciała na to pozwolić, aby nie mieszkał i nie sypiał w Roztoczku, wtedy Hieronim skoro świt wyjeżdżał już konno do gospodarstwa i wracał na ranną herbatę, a wypiwszy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 6
" — Czas póki serce się nie odezwie... — mówiła, matka — ale gdy się odezwie, zato tem bardziej pospieszymy się synu, nieprawdaż?... Hieronim nic nie odpowiadał, ale serce żywiej mu bito, a wzrok matki mógłby był wiele wyczytać w jego pomięszanej, twarzy... Bo też serce już..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 7
" zdobyć się może — a zwykle słowa nie zawsze tłumacza serce... Hieronim, zajęty ustawicznie pracą około gospodarstwa, które tem więcej wymagało: czsasu, im mniej był jeszcze wprawnym do ponoszenia jego drobnych, rzemieślniczych niejako kłopotów — już dla samego braku czasu nie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 8
" czci osobistej — a gdzie one nagle ubędą, tam osoba zbyt często narażona bywa na niejedno upokorzenie, przed którem dawniej osłaniała ją sama pozycja. Wiedział o tem dobrze Hieronim i dla tego można było. o nim powiedzieć, że dopiero nagłe zubożenie zrobiło z niego arystokratę..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 9
" Mrokowski nie posiadał zbyt wielkich sympatyj Hieronima, tak jak ich nieposiadam u nikogo w okolicy, ale umiał go sobie przynajmniej w części pozyskać wielce ugrzecznioną uprzejmością, której niebrakło nawet pewnego powierzchownego wprawdzie, ale zawsze wabiącego pokostu..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 10
" godziło się doskonale z celami ambicji i z interesami egoistycznemi. Hieronim nie, tyle korzystając z uprzejmych zaprosin Mrokowskiego, co poczuwając się poniekąd do pewnej wdzięczności za pomoc w uporządkowaniu niejszczęsnej sprawy spadkowej, był kilka razy u Mrokowskiego i kilka..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 11
" W przejściu z dziecinnego wieku w porę pełnego rozbudzania się duszy niewieściej. Zajęła go mocno Ludwika, która jak postacią swą wdzięczną, tak i umysłem stała na owem rozgraniczu dwóch światów, na którem zagadkową i nielogiczną ale wielce uroczą grą barw i świateł mieni..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 12
" Mrokowski był najbliższym sąsiadem swego dzierżawcy — mieszkał bowiem zaraz we wsi sąsiedniej. Ludwika z guwernantką francuską, którą jeszcze miała przy sobie i z opiekunką, daleką krewną swego ojca, kobietą już podeszłą i wcale wykształconą, odbywała pieszo lub powozom..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 13
" — Ah! mamo droga, gdybyś wiedziała, jakie to zabawne, lube dziecko, jak ona mnie bawi!... — Ostrożnie z takiemi dziećmi! — mówiła matka — takie dzieci szybko rosną, Hieronimie! Miała wielka słuszność Ossocka — a Hieronim po kilku letnich miesiącach, spędzonych w..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 14
" pierś Ludwiki. Przekonywał się wtedy Hieronim, że umysł takich pół dzieci i pół kobiet potrzebuje tylko lekkiej incytacji, aby natychmiast ustroić się w nowy promień myśli i uczucia, że potrzeba mu nieraz tylko wrażenia, aby wszystko co było instynktem tylko, stało się..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 15
" się Hieronimowi złą wróżbą nowego stanu, miała jednak nadejść tum cięższa i smutniejsza zima. Zaraz z końcem jesieni wyjechał Mrokowski do miasta zabierając z sobą córkę. Hieronim sprowadził się już teraz ze wszystkiem do Roztoczka i odbywał tęskne, samotne ferje..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 16
" Dopiąwszy wreszcie swegu celu w sposób, który już znany jest naszym czytelnikom, Mrokowski zanadto był zajętym nowemi planami i kłopotami, aby mógł myśleć o mieszkaniu na wsi. Tak więc Hieronim zrzec się musiał nadziei zobaczenia się z Ludwiką. Słodkie wspomnienia chwil..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 17
" poświęcenie, na pomoc bożą, na którą tyle zasługiwał. Ale rok następny zamiast pociechy przyniósł tylko nowy, gorzki zawód; fatalniejszym był niż poprzedni. Nieurodzaj ponowny, klęski elementarne, a w części i własne błędy, popełniane przez brak praktycznej, gospodarskiej..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 18
" nienia swych zobowiązań i prosił usilnie o ponowna zwłokę. Przez długi czas nie odbierał odpowiedzi żadnej, co mu dawało nadzieję, że prośba jego zostanie wysłuchaną, gdy naraz otrzymał list nie od Mrokowskiego, ale od jego sekretarza, który mu tonem suchym i stanowczym donosił,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 19
" a stary lokaj Jacek powracając do Hieronima oświadczył, że jasny pan prosi... Hieronim nie bez wzruszenia i z lekkiem drzeniem piersi wszedł do gabinetu... "

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 20
" VIII. HIERONIM.   Gdy Hieronim wszedł do pokoju, Mrokowski siedział przy biórku z spuszczoną ku ziemi głową i chmurą zamyślenia na czole. Hieronim, przestrzeżony już pierwszem przyjęciem i długiem czekaniem w przedpokoju, powitał go zimniej i sztywniej, niżby to był..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 21
" — Musiałeś pan czekać, panie Ossocki — odezwał się Mrokowski — przepraszam bardzo, ale tak byłem zajęty... Hieronim czuł jak mu krew uderzała do twarzy, stłumił jednak oburzenie i zrobił tylko niedbały ruch ręka. — Siadaj pan — raczył przemówić znowu gospodarz i..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 22
" Słucham pana... — rzekł tonem niechętnym Mrokowski i ostentacyjnie popatrzył na zegarek. — Gdyby. to nie rekurs, jak pan powiadasz, dalibóg, prosiłbym pana znowu pofatygować się do sekretarza, bo fatalnie jestem zatrudniony... — Gdybym koniecznie niepotrzebował osobiście..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 23
" — Nie mogłem zapłacić panu za dwa lata rat dzierżawnych.... — To źle... — Gorzej dla mnie, niż dla pana. Stawia mnie to w sytuacji, w której dotąd nigdy nie byłem... Na domiar kłopotów przypada właśnie temi dniami termin wypłaty owej sumy, która cięży jeszcze na..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 24
" — Spodziewam się, ze to nie ostatnie słowo pańskie. Pozawczoraj otrzymałem ową groźna odpowiedź; i dziś sam się stawię przed panem, aby odwrocie tak bezwzględne postanowienie... — Tym sposobem zmuszasz mnie pan, abym mu z prawdziwą przykrością oświadczył, że nie odstąpię..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 25
" — Zapomniałem o tem w przedpokoju — rzeki podniesionym tonom Hieronim: — ale pan mi to przypominasz, panie Mrokowski.. — Dobrze, że jeszcze przypominam — odparł Mrokowski tonem szorstkim i rozgniewanym — bo gotówem o tem zapomnieć... I powstał z krzesła, jakby chciał: dać..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 26
" — Panie, to być nie może, abyś nie dał się uprosić... Pan będziesz jeszcze jakiś czas cierpliwym !... — Byłem zanadto długo cierpliwym i w tej chwili nawet nim jestem... — Panie, gdybym był sam, gdybym nie miał matki, cierpliwość moja byłaby się była prędzej..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 27
" Mrokowski wzmszył ramionami i uśmiechnął się obojętnie. Hieronim jakby w zapale swym nie uważał na zimny uśmiech Mrokowskiego, wolał dalej wzburzonym głosem: — Jako Ossocki prosiłem cię o grzeczność, jako człowiek apelowałem do wyrozumienia, jako syn odwołuję się do twego..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 28
" Hieronim przebywał prawdziwe katuszo... Wrodzona duma i porywczość charakteru mówiły mu to samo co mu właśnie powiedział Mrokowski. Hieronim czuł, ze obrażona godność stawi ostatnia granicę proźbom, że krew wypowiada mu posłuszeństwo, że dłużej już pokonać się nie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 29
" że mówie do ciebie, jako jedyny opiekun znękanej, wiekowej kobiety, która krokiem twym zabijesz, panie! Namiętny, rozpaczny ton Hieronima powstrzymał dłoń Mrokowskiego. — Uczyniłem wszystko, co mi nakazywała miłość synowska — mówił dalej Hieronim — uczyniłem moie więcej..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 30
" — Kiedy pan zamierzasz mnie wyrzucić? dzierżawy? — zapytał w odpowiedz Hieronim. — To rzecz mego adwokata i rządcy — zapewne nastąpi to za tydzień. — A z Roztoczka?... — Licytacja zapewne już rozpisana. — Dobrze tedy — rzekł Hieronim — mając na mnie takie sadowe..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 31
" pana wystarczyć powinno. Ale pan zamiast pogodzili się z tem, co cię prędzej lub poźniej spotkać musiało, odwołujesz się ciągle do obowiązków ku matce. Osłaniasz ustawicznie dłużnika synem, pozwól mi więc, ze ja osłonię wierzyciela ojcem... Hieronim patrzył osłupiałym..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 32
" Hieronim pobladł jak kreda. Do tylu uczuć dręczących, przybyło nowe... Czuł jak ściskała mu się pierś, jak krew, co w oburzeniu wystąpiła mu była na twarz, cisnęła się do serca, jakby w skutek nagłego lęku i przerażenia... Usiłował ukryć swe pomięszanie i opierając się o..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 33
" nadto uporczywie, bo przemawiaj z niego syn, wierzyciel zanadto był twardym, bo stał za nim ojciec... Słowa to wydały się gorzka aluzja Hieronimowi... Chwilkę stał jeszcze, jak gdyby chciał coś powiedzieć, a nagle porwał się z miejsca, chwycił kapelusz i nie wyrzekłszy ani..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 34
" Tymczasem Hieronim był już na ulicy. Już się zmierzchało, wczesny wieczór jesienny począł rozścielać swe drżące cienie po murach kamienic. Prześliczna pogoda napełniła ulice przechodniami a Hieronim biegnąc roztrącał ich jak szaleniec.. W głowie jego paliło się, serce..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 35
" IX. HARNASZ ZNAJDUJE SKARB. Zmienimy na chwilę widownię naszego opowiadania. Opuścimy dom Mrokowskiego i ów wątek dramatu, który nawiązywać się w nim począł, a natomiast śledzić będziemy losy jednej z głównych figur naszej powieści, zagadkowego starca Harnasza. Jesteśmy w..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 36
" wóz chłopski, ciągnięty przez dwa maleńkie, nędzne konie, które jednak chłostane ustawicznie przez powożącego chłopka a wspomagane przez pochyłość drogi, pędziły dość żywym kłusem. Wóz wyścielony był wysoko słomą, pokrytą szarą, grubą płachtą, a na słomie tej..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 37
" w urzędowych czapkach machnął dłonią poważnie, dodając do giestu wytłumaczenie, że to urzędowy " forszpan" jedzie. Zaraz za rogatką łączyła się z gościńcem bitym wązka drożyna wiejska, a na znak żydka woźnica skręcił, na nią i po głębokich wybojach ruszył nasz..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 38
" rzucał się już nie z nieufnością jako na obcych mu i nieznanych dotąd wcale, ale jak na wrogów starych i niebezpiecznych. Jakżeż niemiał rozumieć złowrogiego znaczenia tej wizyty pies poczciwy, co już od kilku lat służył u obdłużonego szlachcica?... Żywił on zawsze..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 39
" Był to widocznie sam gospodarz. Zawołał na psa, który ujrzawszy pana, jeszcze śmielej by! atakował gości, a poczciwe zwierzę przypadło mu do nóg i tuląc mu sio u kolan warczało niespuszczając z oka tak nienawistnych sobie figur. Pan Anzelm, bo tak go nazwał żydek, każąc jechać..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 40
" — Proszę cię na wszystko — szepną! dalej Anzelm odstępując z żydem na kilka kroków od woźnych — bądź ludzkim.... Daj mi pokój choć dzisiaj... — Jak ja mogę być ludzkim dzisiaj, kiedy pańskie jutro zawsze nierzetelne... — odparł żyd z zimna krwią — Jak ja dziś..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 41
" cznem jej następstwem- — ale złowroga wizyta zastawała go W chwili, w której wszystko rud byłby poświęcił, byle tylko odwrócić upokarzający i smutny proceder urzędowy. Żona pana Anzelma, po której on wszystko, co miał dzisiaj, wziął był w posagu, była ciężko chorą...."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 42
" — Panie Tuba —. dodał zwracając się do swego towarzysza i kolegi — poszlij pan po wójta. — Nie puszczę — szepnął p. Anzelm zrozpaczony — ona chora, umrzeć jej dajcie spokojnie... — Co ja pomogę, panie dobrodzieju, bądź pan wyperswadowany — odpowiedział woźny. —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 43
" Obaj woźni usiłowali stąpać na palcach, i tylko żyd zastukał szerokiemi podeszwami po podłodze, nie uważając za potrzebne, żenować się wśród sytuacji, której był panem. Pokój, do którego niepożądani gości weszli, służył za takzwaną bawialnię, ale ubogo i niedostatecznie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 44
" Biednemu szlachcicowi oczy rozgorzały rozpaczą. — Niemożna, nie puszcze — mówił na pół groźnym, na pół błagalnym szeptem — Moja żona tam leży, ona chora, zmiłuj ze się żydzie... pojutrze, jutro bierz wszystko, ale dziś. odstąp pijawko...Żyd milczał zacięty, a woźny..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 45
" Wytartą kapotę, zapięta pod samą górę, w rękach trzyma? połamany, dziwaczny kapelusz z rozłożystemi krysami. Dość nam spojrzeć na tę twarz wychudłą, wywiędłą i zmarszczkami okrytą, na włosy siwe, spływające na czoło W nieładzie, na wzrok niespokojny, szybki, ruchliwy i..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 46
" Pan Anzelm patrzał w milczeniu na nieznanego sobie gościa. — Pan daruje, ale nie wiem... nie pamiętam... — wybąknął — a zresztą w tej chwili, tak jestem pomięszany... — Nie pamiętasz mnie — odezwał się Harnasz — i nie przypomniesz mnie sobie. Ale ja cię znałem dawno, o..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 47
" Harnasz spojrzał w około siebie, jakby chciał odgadnąć znaczenie całej sceny. Nie trudno mu to było... Na ustach jego pojawił się na chwilę uśmiech goryczy i współczucia... __ Ach, panie — zawołał Anzelm ujęty szczerem współczuciem Harnasza — nie wiem kto jesteś i czego..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 48
" — Ileż? Mów przecież... — nagli? starzec i na twarzy jego zamajaczył jakby wyraz trwogi. — Dwieście — szepnął pan Anzelm. Harnasz uśmiechnął się. — Więc to tak dużo, tak bardzo dużo! — rzekł śmiejąc się szczerze. — Jak dla kogo, panie dobrodzieju — odparł..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 49
" wożny, kierujący egzekucją chrząkną! głośno, a żyd zakręcił się niecierpliwie na miejscu. Drugi woźny, czcigodny pan Tuba, przybił był właśnie z wszelką uroczystością pieczęć na ostatniem krześle i oblizywał ją poważnie szerokim językiem. Harnasz usiadł na sofie i..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 50
" fantować, bo ja sam winien był innemu. To nie były moje pieniądze... Harnasz tymczasem wydobył z kieszeni worek zbrudzony i ostrożnie począł liczyć pieniądze. Gdy odliczył należytość. wziął weksel i nakaz egzekucyjny i schował je do worka. Żyd chciwie liczył pieniądze,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 51
" źnymi, nadjechał tak długo oczekiwany lekarz i już od kilku minut znajdował się z panem Anzelmem przy łóżu chorej. Harnasz korzystając z samotności usiadł i zadumał się głęboko. Myśli, które go zaprzątnęły, musiały być ciężkie i niespokojne zarazem, bo oko rozgorzało..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 52
" — Będzie zdrowa! będzie zdrowa! — wołaj sam do siebie — kryzys przebyta !... Wiwat! I w lekkich susach zakręcić się po pokoju. Nagle jakby sobie coś przypomniał, stanął i zatrwożonym wzrokiem spoglądnął po pokoju. — Nie ma! — zawołał i klasnął w ręce. Potem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 53
" myśleć o tem, łaskawco i ojcze kochany? Ogłupieję z zdziwienia i radości. — To znaczy, że zrobiłem świetny interes! — 0 moja ty zagadko kochana, poczciwa ! — zawołał pan Anzelm — dmuchnij mi w łeb z moździerza, a dalipan, nie pojmę, nie odgadnę! — Słuchaj no, panie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 54
" Anzelm wpatrzył się na swego dziwnego gościa, jak na warjata. Istotnie też starzec wyglądał w tej chwili, jak obłąkany. Podejrzliwy wzrok Anzelma musiał nieco zreflektować uniesienie Harnasza, bo mitygując się rzekł po chwilce: — Masz mnie panie Anzelmie za warjata... — Może..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 55
" nem — a ja uwierzyłem ci. Przyjmujesz mnie do spółki? Przyjmujesz? Panu Anzelmowi przypomniały się naraz wszystkie bajki, słyszane za lat dziecinnych na wieczornicach. Stanęły mu na myśli baśnie o herszcie dwunastu rozbójników, o wilkołaku karpackim, o niesamowitym starcu z..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 56
" — Ale to mój ojcze kochany sam ugór, sama jaiłowizna, nic się tam nie rodzi, to tylko tak sobie wiatrom na zabawkę... Krestencji panie dobrodzieju mało, pszenicy na podsypanie oka chyba, żyta na garść, owsa tylko kupa... — Dobrze — rzekł Harnasz — zmienimy gospodarstwo...."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 57
" Harnasz spojrzał na chłopaka, który znowu ze swej strony badał zaspanemi oczyma swego towarzysza i zawołał: — A wiec w drogę! Słuchaj, na jegomościa pole! Całe pole zejdziemy. Potem spojrzał raz jeszcze na swego zasmolonego i brudnego przewodnika, uśmiechnął się i westchnął...."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 58
" po ścieżce zmiatając przed nim i za nim zeschłe liście i pyl polny i wzbijając je w kłęby wysokie... Pana Anzelma przejmowało jakieś dziwne, zabobonne uczucie. Nie umiał sobie zdać sprawy z tego wszystkiego, co zaszło, a Harnasz stawał przed nim w świetle fantastycznem. Daremnie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 59
" Więc splunął, w myśli się przeżegnał i pobiegł do drugiego pokoju. Tu sie pocieszył do reszty zakłopotany pan Anzelm, bo Żona istotnie miała się jaknajlepiej po szczęśliwie przebyłem przesileniu, a lekarz zapewniał, ze niemasz już najmniejszego niebezpieczeństwa i ie za kilka..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 60
" Legenda o szlachcicu Haczykowskim tak się wbiła w głowę pana Anzelma, że mimowoli ochrzcił tem nazwiskiem staruszka. — Jak panie? — zapytał z dobrodusznym uśmiechem starzec. — Ha... ha... Haczy... — Harnasz się nazywam... — Przepraszam ojcze dobrodzieju — wyjąknął pan..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 61
" — Łaskawy panie Harnasz... — poprawił się pan Anzelm. — Otóż mój drogi — odpowiedział z uśmiechem Harnasz — właśnie teraz pora, aby ci to wszystko wytłumaczyć... Znałem te miejscowość od dawna, jak ci już o tem wspomniałem. Dziś przyszła mi ona na myśl, a..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 62
" — Otóż ja dam co potrzeba w gotówce, a ty dasz grunt, to jest, tę część jego, którą ci wskażę. Niechcę twej krzywdy i dla tego ci takie podaję warunki. Będziemy prowadzić spólnie pracę, którą ja kierować będę, a z zysku jaki się okaże, tobie przypadną dwie trzecie, a..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 63
" — Łaskawco drogi! To wielka myśl, to złota myśl! — zawołał — Bóg ci tu nadniósł! Pojmuję teraz wszystko! Przepraszam cię dobrodzieju, przepraszam... tyś nie warjat, nie Haczykowski! Pojmuje, pojmuję! I porwał się z uniesieniem ze stołka. Wyjaśnienie, jakie Harnasz dał..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 64
" Wydobył nawet z kieszeni swej jakąś obdartą książkę, tę samą, którą niegdyś tak pilnie wertował na swych samotnych przechadzkach we Lwowie i czytał z niej ustępy Anzelmowi. Dziełko to traktujące o naturze ziemi, w której zwykł się znajdować olej skalny, napisane było w..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 65
" Gdy tę cześć wykładu skończył, przeszedł do części drugiej i rozprawiał, jak się należy wziąć do dzieła, gdzie najpierwsze rozpoczną się roboty, gdzie się założy destylarnia, i dokąd wywozić się będzie uzyskany produkt. Rozprawiając tak, Harnasz roznamiętnił i uniósł..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 66
" Tymczasem Harnasz już nie słuchał odpowiedzi. Myśl jego już daleka była od Anzelma. Z szaloną imaginacji] począł tymczasem rozwodzić się nad olbrzymiemi zyskami, nad zmiana świetną, która zajdzie natychmiast w położeniu ich obu, nad celem, do którego od tylu lat nędzy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 67
" potrosze z odurzających wrażeń całego zajścia. Przeprosił swego gościa jak najuprzejmiej i zostawił go samego, ale gdy po niejakim czasie wrócił do pokoju, nie zastał już Harnasza. Powiedział mu tylko jeden z parobków, że dziwny staruszek poleciał znowu gdzieś ścieżką po pod..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 68
" łuków — a księżyc w polni, zaglądając przez okno do sypialni, zdawał sio uśmiechać i z szczerym wyrazem życzliwości winszować szlachcicowi ogromnej, a tak szybkiej i niespodziewanej fortuny.... Pan Anzelm rozmarzył się na dobre, myśl o skarbach podziemnych wbiła mu sio..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 69
" Mimo dość podeszłego już wieku i wielu prób przebytych poczciwy pan Anzelm był wielce sangwinicznego usposobienia, a projekta Harnasza tak go rozmarzyły, że z niecierpliwością największą oczekiwał rozpoczęcia dzieła. Jakoż wkrótce zrobiło się gwarno w cichym dotąd dworku..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 70
" nic miał czerwony ołówek nieboszczyka pradziadka, postanowiono rozpocząć kopanie. Zagrodowi sąsiędzi pana Anzelma nie wiedzieli jeszcze nic o celu tych przygotowań i wpadali tylko na najdziwaczniejsze pomysły. Tem bardziej byli wszyscy zdziwieni, gdy w pewna środo, która przypadła w..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 71
" Gdy wyszli z kościoła, nic mógł przenieść tego na sobie pan Anzelm, aby nie uczynić lekkiego wyrzutu starcowi, i tak się odezwał: — Modliłem się, jak to musiałeś uważać, mój łaskawco... Bo ja trzymam się zawsze tego pięknego zwyczaju, że przed ważnem przedsięwzięciem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 72
" Z cerkiewki udała się cala gromada na pole, a Harnasz, który był przewodnikiem, wykreślił miejsce, gdzie miano rozpocząć kopanie. Tak się rozpoczęło poszukiwanie skarbu... Minął spory przeciąg czasu. Po całej okolicy gruchnęły wkrótce wieści o zajściach w Wysmolu. Podawano je..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 73
" dniami przebywał na polu, on biegał ustawicznie z domu do robotników i od robotników do domu, i nudził swemi ustawicznemi pytaniami: — A co, ojcze kochany, jest juk? Go, niema? A kiedy będzie? Jutro? Harnasz z początku zbywał go odpowiedziami swemi jak ciekawe dziecko, później..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 74
" jakiegoś upartego, namiętnego przekonania. I on ulegał niecierpliwości, ale niecierpliwość ta zamiast go zniechęcić i ostudzić, podsycała tylko jego gorączkowa skrzętność — mnożyła tylko upór albo raczej zaciętość rozpaczliwą. I znowu kopano, kopano, kopano... Gały..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 75
" Tak znowu minął czas spory. Poszukiwania nie odnosiły żadnego skutku. Harnasz wrócił pewnego wieczora z pola z większa jeszcze rozpacza w duszy, niż zazwyczaj. Znalazłszy się w swoim alkierzyku zamknął się na klucz i rzucił się na łóżko. Wytrwałość jego, podtrzymywana..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 76
" — Ależ ojcze dobrodzieju, łaskawco, wczoraj jeszcze inaczej mówiłeś... Dlaczegoż dziś takie zwątpienie! — Śmiesznie mnie pytasz, panie Anzelmie! Dziwisz się zwątpieniem memu, ty, który od samego początku tchórzowska nieufnością mnie męczysz; ty, co nie masz odwagi, ani..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 77
" pojawił się nieprzebranem źródłem, zajęły mocno Anzelma. Słuchał z wytężoną uwagą, a w końcu zawołał: — Macie słuszność, panie dobrodzieju, macie słuszność, jestem mazgaj i kwita! Ale teraz poświęcę wszystko, choćbym się miał zrujnować. Mów tylko co mam zrobić!..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 78
" wysiłki, sprowadzić potrzebno przybory a mianowicie zaopatrzyć się w świdry. Co postanowiono to wykonano. Anzelm zaraz na drugi dzień pojechał do miasta i bawi? tam dni kilka. Lekkomyślny szlachcic poszedł jeszcze dalej w swym zapędzie, niż tego wymagał Harnasz. Do licznych choć..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 79
" siebie się nie odzywali, tylko oczy ich spotykały się z sobą — a w spojrzeniach malowały się wtedy trwoga, rozpacz, szał gniewny.... Anzelm Zmienił się w przeciągu tych kilku tygodni w starca, Troski poczęły żreć mu serce i palić mózg. Po całych nocach nie sypiał— a..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 80
" A gdy po takich męczarniach nocy zaświtał nareście ranek, wybiegał na pole, aby ujrzeć, czy w który z wykopanych dołów nie podpłynął olej skalny, czy nie ukazał się skarb szukany... Ale głębokie, ciemne jamy patrzyły nań szyderczo i złowrogo, jak ciemne, zagadkowe ślepie..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 81
" nocnym. Było to w czasie, kiedy rzeczy doszły do najfatalniejszego przesilenia, kiedy domowi Anzelma zagracała w najbliższej przyszłości ostateczna katastrofa. Harnasz zwyczajem swoim rozmawiał sam z sobą tonem namiętnym, słowami chaotycznemi. i — Jaki czarny, jaki czarny horyzont!..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 82
" się sprawcą wielkiego nieszczęścia, sprawcą prawdziwej zbrodni... Myśl ta przejmowała go boleru okropnym. Zapomniał o swym własnym losie, o swej niedoli, o okropnem położeniu na przyszłość — myslał lylko o biednym Anzelmie i jego nieszczęściu... Wśród takich rozpamielywań..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 83
" z alkierzyka. Za chwile postać jego zamajaczyła na podwórzu i zniknęła wśród ciemności nocy... Zaledwie Harnasz wyszedł ze swej izdebki wpadł do niej Anzelm. Rozpacz i obawa przed katastrofą wprawiły biednego szlachcica w rodzaj wściekłego obłąkania.. — Zaduszę go, zadławię!..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 84
" Gdy dobiegał do jam wykopanych, ujrzał niedaleko siebie jakieś' światełko, a potem wysoką, ciemna postać... Anzelm nie troszczył się o to, że lada chwila wpaść może w dół głęboki. Nie pamiętał o tem, a gdyby by! pamiętał, byłby może w rozpaczy swej nie czeka? na taki..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 85
" — Najpierw ciebie w nią wrzucę! — wołał Anzelm obłąkany wściekłością. — Rzucę cię tam, na spód, morderco, upiorze! Idź szukaj skarbu, gryź dalej zębami ziemię, dogryź się mego mienia, któreś tam utopii!... I znowu gwałtownie popchnął Harnasza na brzeg głębi......"

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 86
" X. DWIE KOCHANKI.   W czasie kiedy miedzy Hieronimom a Mrokowskim odbywała się owy przykra, do gwałtowności prawie posunięta scena, Ludwika, która czytelnicy nasi znają dotąd zaledwie z opowiadania naszego o stosunku, jaki się był zawiniał na wsi między nią a Hieronimem,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 87
" Następnie, jakby się pomiarkowała — jeszcze żywszym oblała się pąsem i urwała słowa, a stając na środku pokoju z zakłopotaniem spuściła oczy ku ziemi. Osoba, do której wyrzekła te słowa Ludwika, siedziała na kanapie i zajęta była czytaniem. Była to owa daleka krewna..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 88
" swego kuzyna, i nie żałowała tego nigdy później, bo znalazła w Ludwice istotę, której niepodobna było niepokochać od razu. Wywiązał się też wkrótce między Ludwiką a panią Euzebją stosunek ścisły, serdeczny, wzmacniany ufnością i dziewiczem przywiązaniem pierwszej a..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 89
" razem na przechadzkach i wycieczkach, o których już opowiadaliśmy naszym czytelnikom. — Zapewne i nam złoży wizytę... — poczęła mówić szybkim głosem Ludwika — może jutro... a może zaraz papa go przyprowadzi... — Bez wątpienia... I jak widzę znajdzie bardzo grzeczną..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 90
" mogłabym myśleć, że mnie nie lubi... Jabym ją chciała kochać, chciałabym być dla niej córką, siostrzyczką... wszakże ona taka piękna, tak cudnie piękna i papa ją tak kocha... Ale jest coś odpychającego w jej zachowaniu się wobec mnie... powiedziałabym, że się jej boję......"

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 91
" — Nie ładnie, Ludwisiu... Oczka ci poczerwienieją... a przeciek mamy gościa... Ludwika uśmiechnęła się wśród łez i rzekła rumieniąc się: — Próżna obawa, cioteczko... Pani Regina taka dumna... — Do Pana Ossockiego zniżać się niepotrzebuje — rzekła z niejakim ferworem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 92
" oczekiwać, czy nie usłyszy kroków ojca i Hieronima w salonie. Daremnie słuchała — z gabinetu ojca dochodził ją tylko głuchy, niewyraźny odgłos, rozmowy. Hieronim musiał mówie głosem podniesionym, bo dochodził on aż do pokoju Ludwiki, która mogła go dobrze rozpoznać... Słów..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 93
" Ujrzawszy go Ludwika zadrżała, Hieronim był blady, schmurzony, oczy mu pałały gorączkowo, na twarzy malował się wyraz boleści i rozpaczy... Ludwika prawie poznać go nie mogła, tak się zmienił po owej rozmowie z Mrokowskim. Szedł z pochylona głową, z kapeluszem zaciśniętym na..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 94
" — Ach ciocio... gdybyś widziała była wychodzącego pana Hieronima, przelękłabyś się... Taki był blady, gniewny, takie zmartwienie malowało się na jego twarzy... — Może zachorował nagle... — To być może, cioteczko — zawołała Ludwika tonem, z którego przemawiało serce..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 95
" — Tak jest w istocie — odparła pani Euzebja — wszakże wiesz, że pani, Regina chora... — Wiem o tem, ale czemuż się tak zamyka, czemu nas nie zawoła, mnie albo ciebie, cioteczko. Jakżeż chętnie siedziałabym przy niej i strzegła cierpiącej, byleby pozyskać jej sympatję... Ale..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 96
" Euzebję, rządzca Mrokowskiego. Był to poczciwy, dobroduszny człowiek, stary sługa Mrokowskich i szczerze przywiązany do Ludwiki. Ludwika ucieszyła się bardzo ujrzawszy go, spodziewała się bowiem dowiedzieć czegoś o Hieronimie, którego postepywanie wydało się jej tak tajemniczem..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 97
" luszkami, swemi po wąsach i odwołała się do jego dobroci, wygadał się ze wszystkiem. Znany mu był dokładnie cały stan rzeczy, bo Mrokowski dał mu był dokładne instrukcje co do wyrugowania Hieronima z Roztoczka i dzierżawy. Opowiedział tedy wszystko szczegółowo i odmalował z..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 98
" mój, jak to nielitościwie! Nie, papa tego nie zrobi, nie może tego zrobić. Pani Euzebja westchnęła smutnie. Znając dobrze charakter Mrokowskiego, a zwłaszcza usposobienie jego w ostatnich czasach, nie miała podobnej pociechy. — Nie, papa-tego nie zrobi! — wołała dalej Ludwika —..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 99
" — Ale ty mi przecież pomagać będziesz, cioteczko — rzekła nachylając się ku pani Euzebji — ty zaczniesz, nieprawdaż?... I nabierając nowej śmiałości otwarła drzwi. Ludwika weszła pierwsza, lecz ledwie stanęła na progu, cofnęła się nagle w tył z wyrazem głębokiego..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3 - strona 100
" — Ale bo może przeszkadzam... — odparł baron głosem, który był cichy, łagodny i bez wdzięku. Mrokowski uśmiechnął się i wzruszył ramionami. — Ależ to nam przeszkodzono, kochany panie Alfonsie... Jużciż nasza sprawa ważniejsza, niż interes, który mieć mogła do mnie..."