Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1
Łoziński Władysław
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 1
" CZARNE GODZINY. "
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 2
" Przedruk z Dziennika literackiego. "
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 3
" CZARNE GODZINY Powieść współczesna przez Władysława Łozińskiego. we Lwowie. nakładem Karola Wilda. w Warszawie u Gebethnera i Wolffa. 1869. "
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 4
" Z drukarni E. Winiarza. "
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 5
" I. STARY ORYGINAŁ. Przed laty niespełna dziesięciu zajmował publiczność lwowska, zwłaszcza taka, która znaczną część dnia zwykła przepędzać na ulicy, oryginał dziwnego rodzaju. Spotykać go można było wszędzie i o każdej prawie dobie, latem i zimą na..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 6
" uderzaj owa żylastą, suchą kompleksją, która jest daleko mniej zwodniczym znakiem wytrwałości i siły fizycznej, niż lica czerstwe i świeżym rumieńcem okraszone. Twarz jego była ściągła, prawie nie naturalnie wązka, żółta i wyschnięta, a skóra pozbawiona prawie zupełnie..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 7
" Dopiero po bliższem rozpatrzeniu się w całej twarzy starca zauważyć było można, że ów niespokój gorączkowy jego wzroku korespondował z wyrazem jego fizognomji. Gdyś się uważnie wpatrzył w tę twarz tak nędzna i dziwacznie pofałdowaną, dostrzegłeś, iż równocześnie z..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 8
" pięta zawsze szczelnie osłaniała przed okiem widza spodnią część ubrania, w buty mocno podrujnowane, ale zawsze czyste a latem nawet błyszczące, w czapkę futrzaną z klapami w formie kaczego dziuba, która latem ustępowała miejsca poczerniałemu już od nieprzyjaźnych wpływów..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 9
" szał ustami, poprawiał czapki i uderzał silnie żelaznym końcem swej laski w ziemię. Gdy go kto bliżej podpatrzył, mógł dojrzeć, jak nieraz z sennego i gorącego oka nagle spadło coś nakształt łzy i oszkliło na chwile strzępy siwego wąsa. Wtedy porywał się nasz oryginał,..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 10
" Starzec nieznajomy nie dał mu dokończyć, ale porwał się, jakby przez żmiję ukąszony, rzucił okiem na mówiącego i umykając podanej sobie dłoni szybkim pędem zniknął z przed oczu zdziwionego. Nieraz zdarzało się, iż siedząc jak zwykle samotnie, miał tyle smutku w swej..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 11
" smutnego współudziału, ale rzadko kto dłużej i głębiej zamyśli się nad temi postaciami... Nikt nie próbuje domyśleć się, nikt nie kusi się odgadnąć, jakie znaczenie kryje nam takie widowisko życia.,. A przecież te oryginalne postacie, te biedne ofiary gawiedzi ulicznej i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 12
" z czerwonemi cyframi, chodzącego tam i nazad niecierpliwie. Twarz jego w takim razie przedstawiała jeszcze żywszą grę wyrazu, oczy biegały jeszcze szybciej, pałały jeszcze silniej, nabierały nawet jakiegoś złowrogiego, prawie demonicznego połysku.... A gdy W końcu pojawiła się..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 13
" góry domek malutki, pochylony, brudniejszy jeszcze i nędzniejszy niż sąsiednie domostwa. Na jego froncie pochylonym, z którego tynk biały poopadał, przybita była zielona wiecha, godło szynku, który się na dole znajdował, a godło to komentował duży, czarny napis, obiecujący..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 14
" coś z śladów lepszego bytu przebijało się w niem jeszcze. Nędzne, popodpierane loże przykryte było dziurawym, wytartym dywanikiem, który dawniej uderzać musiał barwa wytkanych na nim kwiatów, dziś jednak okrył się już dziwnie niezdecydowanym, płowym kolorem. Dywanik ten i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 15
" z węzełkiem pod pachą, który stanowił cały dobytek. Tymczasem staruszek sprowadzając się do nędznej izdebki przywiózł na wózku z Krakowskiego swoje sprzęty, czem mocno zaintrygował swoich przyszłych sąsiadów. Były bowiem na tym wózku i dość spory tłumok skórzany, i dwa..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 16
" gało to bardziej jeszcze pierwsze wrażenie — a wszyscy mieszkańce z pewnem mimowolnem uszanowaniem spoglądali na tajemniczego sąsiada. Nikt nie śmiał zbliżyć się do niego, choć każdy miał do tego ochotę. Po kilku -dniach niecierpliwego oczekiwania doznał jednak pan majster..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 17
" paka coś ze sprytu i chytrości wielkomiejskiej kanalji, a ma ustach najczęściej wił mu się uśmiech zdrowia i młodości. Staszek, magistrackie dziecko,. jak zwykli we Lwowie nazywać dzieci, którym nie dano znad ani matki ani ojca, a których ratuje od nędznej śmierci opieka..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 18
" obrażeniem jego sumy — guldena. Z tego kupił sobie dwa grube worki i powróz mocny. Potem poszedł na Wysoki Zamek nieopodal od kamieniołomu, upatrzył sobie miejsce, podskoczył z radości i zawołał: — Mam fabrykę! Istotnie dostrzegł miejsce, gdzie był nieruszany jeszcze a..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 19
" Staszkowi wystarczyła wyśmienicie na mieszkanie i magazyn. I był szczęśliwy miody chłopczyna, przegryzując się przez świat wedle sił swoich. Jedną miał tylko tęsknotę, jedno pragnienie i marzył o tem ciągle, jakby je kiedyś spełnić. Szczytem jego marzeń było, aby kiedyś..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 20
" skórzany woreczek i przerzucając monetę wydobył jedną sztukę i chciał ją wręczyć chłopakowi. Staszek żachnął się, zdjął z głowy czapkę, skręcił ją w ręku i uciekł nie przyjmując. Ale od tego czasu, gdzie tylko i kiedy mogł, czynił usługi rozmaite staremu, choć tenże..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 21
" ale starzec już wówczas mieszkał dalej od miasta i w uboższem pomieszkaniu. Z tych drobnych szczegółów można było sobie wykombinować niejako całą historję nieznajomego starca. Między owem pięknem pomieszkaniem przy ulicy jezuickiej a nędznym stryszkiem pod Wysokim Zamkiem..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 22
" Tak mijały całe miesiące, a sąsiedzi staruszka uważali to stopniowanie się jego niedostatku. Oryginał nie zwierzył się jednak przed nikim, zawsze był zamknięty w sobie i milczący. Nikt też z mieszkańców nędznego domku nieśmiał go bliżej wybadywać. Wiedzieli, ze nieznany..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 23
" kiem, szczerzy się z każdego udanego uśmiechu ust zsiniałych... Zdaje ci się, żeś pogwałcił upiora i w suchym, wymuszonym śmiechu widzisz tryumf żelaznej twej woli — a to nie ty się śmiejesz, to nędza twoja, którą chcesz przygnieść i zdławić, śmieje się szyderczo z..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 24
" z takim. wyrazem twarzy starca majster Szuć i Staszek. Wówczas trącał Staszek pana Szucia łokciem i wskazywał mu nadchodzącego starca — a obaj wpatrywali się weń dziwnem, lekliwem nieco spojrzeniem. Oczy ich wlepiały się w zeschłe oblicze a potem jakby celem dopełnienia sobie..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 25
" — Słuchajno Staszku, ten jegomość jakoś mi się nie podoba... — Dlaczego ? — pytał naiwnie chłopak i oglądał się mimowolnie za staruszkiem. — Niby to pan, a dziad gorszy od nas wszystkich... Z głodu mrze a pyszny.... Bieda go bije a nie krzyczy... A przytem djabeł go..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 26
" II. NA WYSOKIM ZAMKU. Było to pięknego, jesiennego dnia, już około południa. W małym domku pod Wysokim Zamkiem cicho było jak zawsze, szynk na froncie był próżny, co pozwalało żydkowi zdrzemać się słodko nad szynkfasem — i tylko z izdebki pana majstra Szucia..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 27
" jego jakaś myśl niespokojna, która odrywała go co chwila od pracy. Pan Szuć kręcił się dość niespokojnie na stołku i wyglądał przez małe szybki okna na ulicę, jakby kogoś wyczekiwał. Od czasu zaś do czasu, o ile mu na to pozwalało widoczne roztargnienie, budził pan Szuć z..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 28
" świstaf sobie wesoło. Skoro się zbliżył ku domkowi, majster Szuć wychylił się z okna i zawołał na niego: — Staszku, pójdźe no tu! Staszek zrzucił z siebie ciężar i obcierając pot z czoła wszedł do izby. — Czy niewiesz ty, co się dzieje z jegomościa? — zapytał pan..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 29
" Ostatnie słowa wymówił poczciwy chłopak głosem, w którym przebijał się wyraz współczucia... — Zachorował, mówisz? A prawda, że to być może — odezwał się p. majster podziwiając bystrość domysłu Staszka, i skrzywił się troche, jakby mu przykro było, że zamiast..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 30
" Gdy się znalazł już przed samemi drzwiami izdebki, zawahał się chwilkę. Uczuł nagle jakąś obawę wejść do środka, gdzie go może czekało jako nieproszonego gościa cierpkie powitanie ze strony dziwnego staruszka. Stał więc chwilkę pod drzwiami i począł nadsłuchiwać. Z izdebki..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 31
" Dopiero po chwili przekonał się, że był otwór lufy pistoletu, który starzec trzymał w swej zeschłej, kościstej i żylastej zarazem dłoni... — Czego chcesz? — zapytał znowu głosem szorstkim i j prawie groźnym. Staszek nic nie odpowiedział — ale ochłonąwszy już nieco z..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 32
" biegł uśmiech słaby. Odetchnął ciężko i opuścił głowę na poduszkę, a wraz z ręką upadł także na łóżko i pistolet... — Rzecz dziwna — szepnął sam do siebie nieznajomy starzec — w takiej chwili taki gość!... Co za pełnia życia w tym nędzarzu, jakie źródło obfite..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 33
" Potem zwracając się do Staszka, dodał: — Dziękuję ci dobry chłopcze... za wodę!... I jeszcze za coś powinienbym ci może podziękować, ale nie wiem, czy to była przysługa... Wątpię... Staszek nie zrozumiał stów staruszka. — A teraz pomóż mi, mój drogi, muszę..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 34
" Staszek chwycił za czapkę. Staruszek sięgnął do kieszeni swej kapoty. Wyciągnął z niej zeschły kawał chleba, który mu przeszkadzał poszukiwać dalej, a w końcu zebrał sporą garść miedziaków. Wybrawszy je, wytrząsł i wywrócił kieszenie... Potem z drugiej kieszeni wydobył..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 35
" Mówiąc to staruszek się zapalał, gorączka, ta nierozłączna towarzyszka febry, która go dopiero co niedawno opuściła, zdawała się powracać napowrót i rozniecać żar w oczach a usta owiewać tchem płomiennym... — I marzeń się wyrzec i tego tryumfu, aby stanąć kiedyś przed..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 36
" tułku, wyrzuci na bruk ulicy, a jeżeli już nad miarę zechce być łaskawą, uścieli barłóg śmiertelny — w szpitalu.... I nieszczęśliwy starzec upadł znowu bezwładnie na łóżku, a zakrywszy twarz swą dłońmi, wydal ciężkie westchnienie... — O pamiętam, jak w dzieciństwie..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 37
" jącego na progu śmierci głodowej, który zamiast chleba wolał kupić sobie kilka chwil głupiej nadziei!... Starcowi zaczęło się robić duszno i ciężko w izdebce. Zdawało mu się, że wszystkie mary nędzy występują z jej kątów, że z ziemi ubitej, służącej zamiast podłogi,..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 38
" Na spacerowych chodnikach było mnóstwo ludzi z miasta. Wszędzie przechadzały się gromadki panów i dam — a drogą szeroka przewijały się eleganckie ekwipaże z strojnemi paniami wyższego świata i kłusowała na dziarskich koniach młódź arystokratyczna. Starzec, jakby się..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 39
" Czując się samotnym, starzec zwolnił kroku i swobodniej oddawał się swym myślom i uczuciom. Tak zaszedł w wąwóz, którego jedna ściana zsypywała się białym pokładem piasku. Nagle wesołe gwizdanie obiło się o jego uszy i przerwało zadumę. Staruszek żachnął się i jakby..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 40
" I chłopak wziął się co żywo do pracy, aby ją rychło ukończyć. Staruszek patrzył uważnie na robotę Staszka a w oczach odbijało mu się dziwne zamyślenie... — Jaki ty szczęśliwy Staszku! Zazdroszczę ci — rzekł po chwili. — A to czego ?.,. — zapytał naiwnie chłopak...."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 41
" Starzec myślał ciągle zadumany, aż nareszcie ocknąwszy się szeptał tonem zmienionym: — Czy możesz ty sobie wyobrazić, co to za męka, wiedzieć o skarbie, a nie módz go wykopać!... — O skarbie? Więc jegomość wie o skarbie... — O dużym, dużym bardzo skarbie!... —..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 42
" — Jest, jest, jest! — zawołał jakby w gorączkowym szale starzec i trzykroć nogą uderzył o ziemię. Staszek nic nie odpowiedział, spojrzał tylko z pewnem politowaniem na starca, jak gdyby go żałował i począł ładować na barki worki z piaskiem. — Już idę. Chodźmy..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 43
" głębokiej, przenikającej grozy... Patrzył milcząc a twarz jego była spokojniejszą, ale i smutniejszą niż zazwyczaj. — Na co jegomość tak patrzy? — zapytał Staszek, który odpocząwszy gotował się do dalszej drogi. Staruszek wskazał ręką na gmach szpitalny. — To Pijary,..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 44
" przedemną, że mu tak ciężko j straszno... Oj strasznoż bo i mnie tam było, że jak wybiegłem z tych murów, to jakby mi serce urosło! Kuba mi mówił, ie ucieknie ztamtąd. Ja mu odradzałem, ale sam sobie myślałem, żebym inaczej był niezrobił. Jednego wieczora Kuba uciekł na..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 45
" gładko ogolona, ocieniona była wątkiem pasmem bakenbardów i rozmawiał z swoim towarzyszem, jakimś wybladłym mężczyzną w średnim wieku. Gruby ten pan z bakenbardami miał minę arystokratyczna i wiele dumy w twarzy — ale jedno i drugie nie było widocznie swobodnym wypływem..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 46
" Czarne, gorejące oczy rzucały płomienne blaski z pod dużych rzęs i nadawały wyrazowi twarzy coś z namiętności południowych kobiet. W całej postaci, choć była dość wątła i powiewny, i w twarzy, choć nęciła całym czarem niewieściej urody — przebijało się niemniej przeto..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 47
" skiwały duże, ciemnobłękitną oczy, zwrócone częściej na dół lub ku górze, niźli na otaczających powóz panów. Cera jej uderzała delikatnym, prześlicznym inkarnatem; zdawało się, że widzisz na niej ów puch dziewiczy, co okrywa szlachętne, dojrzewające owoce. Cała postać..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 48
" wytężyły się, wyciągnęły kurczowo, jakby chciały dorównać oczom, ścigającym, przejeżdżający powóz... Oczy zaś te wyszły prawie z swej osady i wystąpiły naprzód, tak że aż czerwoną obwódkę widać było z pod pomarszczonych powiek. Tlał w nich żar namiętny, zdawały..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 49
" — Tak! — To on! — zawołał raz jeszcze. I jakby się zdobył na jakąś stanowcza decyzję postąpił naprzód, zeszedł z ścieżki przeznaczonej dla pieszych i stanął na brzegu drogi tak, aby powóz tuz obok niego musiał przejeżdżać. Powóz nadlatywał szybko — już na..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 50
" wszystko tak uwydatniało się jaskrawo przy owej formie uniżonego pokłonu; że gdyby był uważał to ów mężczyzna w powozie, byłby musiał zadrżeć lub unieść się gniewem ciężkiej obrazy... Właśnie w chwili, kiedy nasz starzec nachylił się tak do ukłonu i czapka swą..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 51
" — Ils ne peuvent donc pas se ranger! — zawołała druga, owa piękność z czarnemi oczyma i włosami — czego się pchają na drogę, dla nich jest osobna ścieżka!... — i odwróciła pogardliwie wzrok od grupy, która się zgromadziła około staruszka. — Ależ to biedny, chory..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 52
" kitnemi oczyma, które patrzyły na niego z żalem i widocznem współczuciem. Jakby pod wpływem tego anielskiego spojrzenia, twarz starca złagodniała na chwilę; ale wkrótce zachmurzył się znowu groźnie a z oczów strzeliły mu błyskawice gniewu. — To on był, On! Dopędzę go,..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 53
" — Co do szpitalu? Po co do szpitalu? To sobie taki dobry pan jak kto inny. ! On ma swoją stancją i ma się gdzie przytulić. Ja go nie dam do szpitalu! I przelękniony do głębi począł szarpać co siły staruszka za rękaw, wołając: — Jegomość, chodźmy ztąd, chodźmy zaraz! Do..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 54
" III. JAŁMUŻNA LITOŚCI I JAŁMUŻNA LOSU. Powróciwszy do swojej izdebki i niepożegnawszy nawet, Staszka, który po kilka razy składał mu życzenia dobrej nocy mierząc go spojrzeniem, pełnem zdziwienia i pewnego lęku zarazem — starzec nasz znajdował się pod całym wpływem..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 55
" częły ubywać, a umysł stargany gwałtownem wzburzeniem zdawał się wpadać w rodzaj głuszy i stępienia... Takie chwile zupełnego znużenia, taka błogosławiona reakcja, która dusza i ciało zarazem zdają się podnosić rokosz przeciw cierpieniom i osłaniają się dziwną tarcza..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 56
" dził teraz za wygodną myckę domową, — i puszczał duże kłęby dymu z swej krótkiej fajeczki. Koło niego siedziała przezacne, zażywna pani Magdalena, żona p. Szucia, z twarzą jak burak czerwona i z nierozliczonym marsem na czole; u ich stóp usadowił się na ziemi Staszek, a tuż..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 57
" jak bruk nowy bili... ale jeszcze nie słyszałem, aby jaki skarb wykopali... — A co ty słyszał, urwiszu! — odparł trochę rozgniewany tą uwaga pan majster — Jeżeli on nie jometra to już na pewno jakiś skasowany hrabia. — Skasowany hrabia? — powtórzyli razem pani majstrowa i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 58
" na których wybite były herby i cyfry — nogi jego tkwiły w opiętych czarnych kamaszach a na głowie połyskiwał mu czarny wysoki kapelusz. Człowiek ten, widocznie kamerdyner z jakiegoś' bogatego domu, szedł zwolna, oglądał się na domy i stawał od czasu do czasu, zapytując o coś..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 59
" — Z jegomościa? — odpowiedział Staszek — a jakby ja, to co ? — Z tym, co wlazł pod konie? — A jakby z tym?... — No to wiesz, co on za jeden... — No to co? — To zaprowadź mnie do niego. — A poco?... Moie pan tam policaja zostawił za sobą? Niedosyć, żeście go..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 60
" stanowisko obserwacyjne, podczas gdy Staszek zapuka! śmiało do drzwi i nie czekając odpowiedzi rozwarł je na sciężaj. Staruszek obudził się z swego strętwienia i ujrzawszy obok Staszka nieznajomego człowieka we drzwiach, porwał się żywo z nędznego posłania. Wzrok jego utkwił..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 61
" — Do kogo ci kazali iść ? — zapytał po chwili. —. Alboż moi państwo wiedza, jak się... jak się pan dobrodziej nazywa... kazano mi iść do tego pana, co miał ten przypadek z jaśnie panem na górze... Staszek patrzył z nietajonem uradowaniem na uszanowanie lokaja i podniósł..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 62
" Starzec milczą? chwile. Zdawało się, ze pasuje się sam z sobą. Usta zacisnął, jakby chciał zamknąć drogę całemu nawałowi zapytań, które mu się cisnęły z piersi... — Więc pocożeś tu przyszedł? — zapytał przybierając dawniejszy głos szorstki. — Jak dzisiaj ten..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 63
" Lokaj wydobył z kieszeni mały pakiecik i liścik i doręczył je starcowi. Niemi świadkowie tej sceny, to jest Staszek, stojący tuż obok lokaja i państwo Szuciowie, spoglądający od progu przez drzwi otwarte, stłumili w sobie oddech z ciekawości... Starzec pochwycił najpierw za list i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 64
" głębokiego a nieodgadnionego udziału, tyle szczerego współczucia, że dziwnemu popędowi mego serca żadnym sposobem oprzeć się nie mogłam... Mówiono mi, ie iakie bezwiedne, instynktowe uczucia nigdy nie mylą... Ośmielam się załączyć tę paczkę. Wnoszę, że jesteś dumnym —..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 65
" Tak stał niemy dość znaczną chwilę, aż nareście ochłonąwszy nieco z swych wrażeń — wydobył z skórzanego, poszarpanego kufereczka arkuszek czystego papieru i ołówek, bo nie było w izdebce innych przyborów do pisania, usiadł odwrócony od służącego i zaczął pisać. Z pod..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 66
" wała pytać, czemu ręka ma tak szalenie drżała, kiedym te zagadkowe wiersze kreślił do Ciebie... A przecież daru Twego przyjąć nie mogę, nie przyjmuję... Tak, jestem dumnym mimo nędzy mojej — ale nie duma tym razem każe mi odsunąć od siebie jałmużnę dobrotliwą...."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 67
" losu, w pasmo czarnych mych godzin — on jeden pogodzić może we mnie te dwa uczucia, które dziś potężniej niż kiedykolwiek ozwały się w mojej duszy: najczulszą miłość i nieprzebłaganą, namiętną...... Nie dopowiem, bo zgrzeszyłbym przeciw tobie, pani. Zaiste, prawda to:..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 68
" Starzec tymczasem zawinął i związał dukaty i wręczył je zdziwionemu sługusowi. — Odniesiesz to nazad pannie Ludwice. Braknie tam tylko jednego, tego, który ci dałem. A kochaj twą pannę i służ jej wiernie, pamiętaj! — Ale zkąd pan dobrodziej?... — mruczał lokaj wpatrując..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 69
" nie będziemy zdawać sprawy czytelnikowi. W izdebce jego na stryszku cicho było przez noc całą, ciszej niż kiedykolwiek — ale nie wiemy, czy była to błogosławiona cisza snu, czy spokój modlitwy, czy głusza ciężkich myśli i dumań, niesionych na ciemnych skrzydłach nocy ludziom,..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 70
" Gospodarstwo Staszka bowiem, albo raczej skład towaru, którym handlował, zajmywał większą prawie polowe całej komórki. W jednym jej rogu stały dwa worki pełne piasku, obok , nich dwa woreczki mniejsze ręczne, z któremi zwykł był odbywać kurs swój po mieście. Około jednej..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 71
" kadziesiąt centów, z warunkiem, że sumę tę zwróci, in natura dostarczaniem piasku. — Dwadzieścia woreczków piasku kosztuje mnie ta szelma — mawiał swym towarzyszom i kolegom, gdy już miał pakę u siebie i z tryumfem ja pokazywał — dwadzieścia jak oko! Ale co paka to..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 72
" anwelopy z herbaty z złocistemi smokami i fantastycznym rysunkiem chińskiego alfabetu, obok tego etykietę przepyszną odartą z stłuczonej i porzuconej butelki burgundzkiego wina, dalej złocisty znaczek z bławatnego sklepu, dalej czerwone kartki z łańcuckiej wódki, kilkanaście Echte..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 73
" lepszą połowę tego wszystkiego, co obiecywały te emblemata, etykiety i napisy... Ciemny, dziecinny umysł prostaczka nie dopatrywał tego krzyczącego kontrastu, w jaki ustroił swą nędzna komórkę... I niechże nam kto powie, czy nie był Staszek równie szczęśliwym jak ci, co wzięli..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 74
" Po chwili milczenia starzec odezwał się do swego młodego przyjaciela: — Przyszedłem prosie cię o pomoc, mój chłopcze... Muszę natychmiast wyprowadzić się z tego domu... — A to dla czego, czy tu źle jegomości ? — Owszem dobrze mi bardzo... Ale mimo to wyprowadzić..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 75
" lej — ale nie przysłano... Mam jeszcze jeden sposób do życia, będę uczył dzieci u jednego rzemieślnika.. Już dawno sobie to miejsce wyszukałem... Coś się sprzeda, więc... — tu nagle urwał Harnasz, jakby się zawstydził, że z taką otwartością mówi o swojem ubóstwie......"
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 76
" w nocy ztąd wyniesiemy. Będziemy razem mieszkać, wspierać się nawzajem... Ot widzisz, czytać cię i pisać nauczę... Więc do widzenia się dobry chłopcze, do widzenia! I Harnasz zabrał się już do odejścia, gdy nagle Staszek, jakby sobie nagle coś przypomniał, poskoczył w górę,..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 77
" — A ryszkunda, jegomość, ryszkunda! Tak się nazywa w ustach ludu karteczka loteryjna:. risconto, Harnasz pochwycił z rąk Staszka kartkę i spieszył dalej, a Staszek szedł obok niego. W twarzy i całej postaci starca zaszła zmiana. Ustąpił z niej ów łagodny wyraz smutku i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 78
" Wkrótce znaleźli się Harnasz i Staszek na ulicy Krakowskiej i zbliżali się do kolektury. Harnasz przystanął i odetchnął ciężko. — Gdyby... — szepnął i oczy jeszcze żywiej mu błysnęły. — Nie biegnijmy tak Staszku — dodał po chwili — nie ma się po co tak spieszyć......"
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 79
" Wszyscy ci biedacy skazali sio może na głód dobrowolny, aby rzucić grosz na stawkę i kupić sobie za to nadzieję na dni kilkanaście, a potem rozczarować się smutnie. Stoją oni przed tablicami każdego dnia prawie, ale głównie w sam dzień ciągnienia, i wpatrują się w czerwone..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 80
" Harnasz wziął go za ramię, oparł się na nim i odszedł kilkanaście kroków na bok, aby nic być przedmiotem zazdrosnych i ciekawych spojrzeń. — Boże mój — szepnął stłumionym głosem — uwierzyć nie mogę... Na samym krańcu otchłani, u schyłku sił i cierpliwości... Teraz..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 81
" Właśnie z daleka nadjeżdżała dorożka jednokonna. Staszek podbiegi na środek drogi, stanął z powagą, przekrzywi! furażerkę na bakier i wyciągając rękę z giestem rozkazującym, zawołał: — Fiakier, stój! Dorożka się zatrzymała, a Staszek patrząc z dumną powagą na..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 82
" Kiedy dojeżdżali już do starego domku, Staszek powstał, i wyrzucając w górę czapką, wołał z całej piersi: — Wiwat! wiwat! Turkot doróżki i wołanie Staszka, wywołały z dworku pana Szucia, który ujrzawszy, kto zajechał przed dom z taką paradą, przecierał oczy z zdziwienia...."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 83
" razy sto reńskich wygrał jegomość, ile. macie palców na rękach i nogach! Wiwat! Właśnie pan majster Szuć zamierzał zamknąć gębę szeroko od zdziwienia rozwartą i zapytać o dalsze szczegóły, gdy ze schodów odezwał się głos Harnasza,. wołający Staszka. Chłopak wyrwał się..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 84
" Rzekłszy to Harnasz położył się na słomę, która była teraz jedynem okryciem jego Józka, i począł rozmyślać. Od czasu do czasu zrywał się jakby pod napływem niespokojnych myśli i przeszedłszy się kilka razy po izdebce, znowu siadał lub kładł się na łóżko. Na tych..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 85
" rych szkap żydowskich, i buda gotowa była do odjazdu. Harnasz, który przez ten czas stał z Staszkiem milcząc — ruszył się z miejsca. — Pożegnamy się — rzeki — oto oddaję ci dług mój, bo przecież zapłaciłeś za mnie dorożkę. I wydobywszy pięcioreńskowy banknot,..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 86
" wzruszeniem. Wybuchł płaczem jeszcze głośniejszym i chciał rzucić się do kolan starcowi. Harnasz nie dopuścił tego - szybko wspiął się na stopnie budy i zniknął pod dachem płóciennym. Konie ruszyły wśród brzęku dzwonków i łańcuchów, i Staszek został sam — patrząc za..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 87
" IV. PROGRAM SZCZĘŚCIA. Porzućmy, teraz na chwilę zagadkowego Harnasza i cały ten mały świat ubóstwa, który z nim w starym domku sąsiadował, a przejdźmy w świat nowy i miedzy nowe osoby. Przeniesiemy się z dusznej, że się tak wyrazimy, głodem i troską tchnącej..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 88
" Przeprawia przez nią ludzi czasem anioł zasługi, często szatan zbrodni, zdradziecki przewodnik — częściej przypadek, choć mówią, że ślepym jest... Biorąc jednak rzeczy bez fantastycznych przenośni, droga ta łatwą jest do przebycia dla każdego, kto chce być tylko obserwatorem..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 89
" Są niezawodnie takie chwile w życiu niektórych ludzi, w których osiągają cały cel swych marzeń i zabiegów, stają na najwyższym stopniu szczęścia. Zazwyczaj bywa, że dopiero u schyłku życia, siedząc już niejako na wysypie grobowej jamy, oznaczyć możemy ową chwilę, w której..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 90
" pod koniec swego życia, siedząc już tylko na malej, obdłużonej wioszczynie. Miody Nikodem Mrokowski, chłopak swego czasu pełen zalet młodzieńczych, a przytem obdarzony niemałym zasobem sprytu, który go też i w późniejszem życiu nie odstępował nigdy, przemyśliwał głównie nad..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 91
" Jakoż w tem leżał fatalizm tego związku, że był ze strony jego chłodnym tylko plonem, podczas gdy panna oddała mu się z najsilniejszą, najgorętszą miłością. Ojciec żony nie mógł niekochać tego, co kochała jego córka — przywiązał się tedy całem sercem i z..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 92
" Opowiadano dalej w sąsiedztwie, że dopieroż od śmierci młodej kobiety do scen przychodziło najgwałtowniejszych między zięciem a teściem. Bądź co bądź, wytrwały i przebiegły Nikodem wyszedł ze wszystkiego zwycięzcą. Strata żony nie bardzo go dotknęła, bo jej po..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 93
" Mrokowski pozostał przez dłuższy szereg lat wdowcem, wychowując pozostałą mu po pierwszej żonie córkę kosztownie, na stopień odpowiedni swemu majątkowemu stanowisku, ale bez troskliwej, czułej opieki ojcowskiej. Nie żałował pieniędzy na metrów, bony i guwernantki, wziął nawet..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 94
" szy i uciech — było zasada jego całego postępowania. Toż gdy naraz znalazł się nad przepaścią materjalnej ruiny, gdy uczuł, że mu się lada chwila usuną z pod nóg podstawy zwykłego wytwornego życia, uczuł się w prawdziwej rozpaczy. Ratować się nie umiał, a zresztą czyż..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 95
" Matka z podziwem macierzyńskiej próżności patrzyła na córkę, w której oglądała także z tryumfem niejako świetny owoc swej edukacyi. Marzyła też dla niej o szczęściu najzupełniejszem — przechodząc w myśli wszystkich młodych potomków najświetniejszych i..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 96
" cznie wdowcem a nie posiadał w rodzie swym żadnych historycznych tradycyj ?... Jakoż była to katastrofa okropna dla hrabiny i Reginy — i niepodobna było prawie pojąć, jak przy opisanym składzie rzeczy mogło przyjść do takiej ostateczności... Zbadawszy jednak dokładnie wszystkie..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 97
" Nie dziw, że wzięci pod taką miarę wymagań wielbiciele okazali się wcale pospolitemi figurkami. Wybredna arystokratka rozciągała te swoje wymagania arystokratyczne nietylko na ród, nietylko na wiek — ale na charakter, na umysł, na urodę — zgoła na wszystkie warunki osobiste...."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 98
" Ojciec, sam hrabia Szklicki, jakkolwiek zawsze liczył na wydanie córki za człowieka ogromnej fortuny i tą myślą odpędzał wszystkie troski, nasuwające się po każdem przedłożeniu niepomyślnych rachunków przez sekretarza, zanadto jeszcze podówczas był swobodnym pod względem..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 99
" hrabiego Alberta, aby piękna jego postać odbijać mogła tem jaśniej przy świetle kontrastów. I stał się cud — jak mówiono sobie po salonach — Regina naprawdę zajęła się przybyszem... Stosunek jej do hrabiego Alberta stawał się też z dniem każdym widoczniejszym. Młoda..."
Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1 - strona 100
" Tak stały rzeczy, gdy w salonie Szklickich zaczął się bardzo często pojawiać Mrokowski. Podeszły, bogaty wdowiec był ważną figurą dla hrabiego Szklickiego, od niejakiego bowiem czasu był jego bankierem, to jest jedynym człowiekiem, który nie tylko że jeszcze nie zamknął swej..."