Czarna Perełka cz. 2
Kraszewski Józef Ignacy
Czarna Perełka cz. 2 - strona 1
" Co odróżnia Warszawę od innych miast polskich, to zapał, z jakim ona w każdej sprawie, w której idea szlachetna jest pokrzywdzoną, bierze udział serdeczny; wszyscy się rozgorączkowują dla uciśnionego człowieka, dla heroizmu czynu stają w obronie sprawiedliwości i głośno..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 2
" Wszedł, począł się ponuro po pokoju rozglądać i gdy wejrzenie jego padło na łóżko, powoli posuwać się zaczął ku niemu. Siostra Felicja przestraszona podbiegła, aby go zbyć jakim datkiem i wyprawić, gdy od łoża chorej dał się słyszeć wykrzyk... Ujrzała wyciągniętą..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 3
" Felicja milczała... - Ty chora - mówił po chwili - o ja wiem, oni ciebie prześladują. Ale bo dzikiej sokolicy w kurzym gnieździe nie siedzieć... oj! nie! Wypieścili sokolicę moją, aby ją potem żywą skubać... Chciałem ja ciebie wziąć, bom wiedział, że ich dobrodziejstwa..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 4
" - Co tobie, dziecko! - śmiejąc się, rzekł Cygan, który złoto przesypał do worka. - Cóż to złego zabić jednego z nich, kiedy oni nas secinami bili! Oni mają wszystko! zapanowali nad światem, nad ziemią, każde drzewo ich, każdy kamień naznaczony, każda kropla wody policzona, a my..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 5
" Ale ten jakby nie rozumiał... iść mu się precz nie chciało od dziecka... patrzył na nie i napatrzyć się nie mógł. - Ja bym ją i wśród tysiąca poznał - mruczał - choćby ją nie wiem jak przebrali. Marana taka była za młodu... i taka, i inna, ale nie wybielili jej tak w..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 6
" - Wejdę do miasta, jak w kocioł wrzątku... ludzie kipią... latają, oszukują się, okłamują, a jeden czatuje na drugiego... jak w górach. Tylko tam coś gada do duszy od gór, od chmur, od strumieni, od skał, a ja tu nic nie rozumiem... Ja się wsłucham w borowy szum... długo, zdaje..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 7
" Zamilkła nagle, jakby się zlękła, ażeby jej nie odgadnięto... zamyśliła się, zapłoniła, pocałowała Felicję i spytała po chwili: - Wszak ja już jestem zdrową i silną?... - Jesteś, kochana Lenoro, na drodze do wyzdrowienia i z pomocą Bożą siły odzyskasz, ale dziś jeszcze..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 8
" - No, mów pan, co się z wami dzieje! czy posłuchałeś doktora? czy rozpocząłeś studia? - Ja? - spytał Zbigniew - ale miałżem ja cokolwiek bądź rozpoczynać, o czymkolwiek myśleć, widząc panią cierpiącą i chorą?... Lenora spojrzała nań z rodzajem współczucia aż do..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 9
" Zbigniew uważał zwrot ten rozmowy za umyślne odciągnięcie jej od pierwszego przedmiotu, a że bałwochwalczo pragnął zastosować się do woli swej pani, milczał, nie wiedząc, co mówić. Siostra Felicja, świadek tej rozmowy, siedziała w kątku z książką, niekiedy ciekawie..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 10
" - Pani droga! jak niegdyś pierwszą żyrafę - dodała Lenora - tacy są ludzie! Pierwszy lepszy Rappo lub Pastrana lepiej ode mnie zaspokoiliby ciekawość. - No, więc nie mówmy o tym. Przybyłam tylko mego kochanego kotka pocałować, zobaczyć, co się dzieje, uściskać dobrą siostrę..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 11
" Zwykła liczba tych wybranych bardzo była ograniczona; należeli do niej czcigodny doktor, prawo obywatelstwa mający od niedawna Zbigniew, który się nawet o frak czarny postarał... a niekiedy tak zwany lord... dopraszający się zbyt natrętnie tego szczęścia, zbyt poważnie i na pozór..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 12
" Po życiu spędzonym na włóczędze i walce z całym światem, sprzysiężonym przeciwko sobie, Cygan pojąć nie mógł obowiązku i możliwości pojednania... Wreszcie wędrowne życie stało się dlań nałogiem, potrzebą, niebezpieczeństwo upajającym wyskokiem, bez którego się obejść..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 13
" Dżęga lubił muzykę tę i nią kupić sobie mogła Lenora trochę uwagi, łaskawsze ucho, gdy potem powoli, z niewyczerpaną cierpliwością, nawracać go poczęła... Jednego wieczoru Kasia postrzegła swą panią niespokojną wielce... modliła się długo ze łzami, siadała potem pisać,..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 14
" Z załamanymi rękami, blady, zbliżył się błagająco do doktora, przypadając prawie przed nim na kolana. - Dobroczyńco mój - zawołał - wiem, że opuszczając Warszawę, pisała do ciebie, zaklinam cię, proszę, powiedz mi, gdzie ona jest! Jeśli jej grozi najmniejsze..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 15
" Stary doktor popatrzył nań, poszedł do szuflady biurka, dobył z niego list i milcząc, dał mu go do czytania. Pismo było następującej treści: „Szanowny panie, ty, coś mi dał tyle dowodów swej przyjaźni, nie potępiaj mnie za krok, który świat nazwie dziwactwem, jeśli weń..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 16
" Młody chłopak się zarumienił, ale na ten raz jako pożyczkę musiał przyjąć ofiarowaną pomoc, która mu przychodziła jak przez Opatrzność zesłana... Doktor wcisnął w rękę papiery dobyte żywo z pugilaresu, a w chwilę potem Zbigniew już biegł ulicą ku Dziekance. Matce nie..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 17
" Radził więc Zbigniewowi udać się do Krakowa, a stamtąd najbliższą drogą ku Tatrom, dopytując się po gospodach, w których Lenora nie mogła przejść nie postrzeżoną, acz -jak domyślał się Hurda, mrugając oczyma - przebrać się pewnie musiała, idąc za ojcem... Wskazówka..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 18
" Dojeżdżając ku Zakopanemu, gdy w pogodny dzień łańcuch gór oświetlony słońcem zachodu ukaże się przed oczyma podróżnego w całym swoim majestacie, ze śnieżystymi głowy, z poszarpanymi boki, z iglastymi szczyty, z czarnymi pasami lasów jodłowych, wyglądających jak podarta,..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 19
" Odznaczał go wielki krzyż drewniany u drzwi, a w prawo i w lewo dwa przedwieczne także obrazy wyblakłe... Na jednym z nich artysta wystawił Łazarza na pół nagiego ze związaną głową, któremu rany psy litościwe lizały; na drugim świętego Rocha w pielgrzymskim stroju, u którego..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 20
" Mężczyzna, zwany niefortunnie Hyclem, a w przyzwoitszy sposób Kulasem, chodził o jednej kuli, miał nogę skrzywioną, a mimo to zręczny był i zwinny niezmiernie. Strzemeczny, bodaj czy nie stary żołnierz, który latem i zimą chodził w kożuchu, milczał, nie odzywał się nigdy, ale..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 21
" - Kulas patrzył przy nim, nawet kaletki nie znalazł... - Co by mu teraz po kaletce, kiedy lada chwila Bogu ducha odda... Rozmowa, podsycana przedmiotem, dostarczającym obfitego materiału do uwag i domysłów, byłaby pewnie się przeciągnęła długo, gdyby na gościńcu wózek nie..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 22
" Tymczasem Kulas, który się przywlókł, opowiedział mu, że kobiety, które chodziły po grzyby, pierwsze dostrzegły zbroczone ciało i dały znać do szpitala; że oni czuli się w obowiązku pobiec na niezbyt odległe miejsce, gdzie ono nad drogą w krzaki zaciągnięte leżało, że..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 23
" Gdy się wieść o nim rozniosła po osadach sąsiednich, Żyd arendarz z niedalekiej wioseczki przypomniał sobie, że młody podróżny, Polak, ale mówiący nie po krakowsku, był u niego przed paru dniami, odpoczywał, a co dziwna rozpytywał o Cyganów i o jakiegoś Dżęgę. Ale co za..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 24
" Przyznawał się, iż gonił za bandą Cyganów, ujęty wdziękami córki starego Dżęgi, że to ściganie ich rozjątrzyło na niego, i ostatecznie po kłótni, do której on dał przyczynę... został tak okropnie pobity... Proboszczowi dało to wcale nieszczególne wyobrażenie o młodym..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 25
" Po węgierskiej Tatrów stronie, nie opodal od granicy i od drożyny, która, mało komu znana, wiodła przesmykami, wąwozami, ponad łożyskami potoków, krytymi chody, wśród jodłowych gąszczy, w maleńkiej dolinie, zewsząd osłonionej spadzistymi gór stokami, zębato wystającymi ku..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 26
" Ale na twarzy wypiętnowany był smutek niewoli... i doznanego zawodu... Nawykła do innego życia, na próżno z długich pieszczot, nałogów cywilizacji uwolnić się chciała... słabła - czuła się chorą. I teraz po krótkiej przechadzce nogi zadrżały, tak że się o wóz oprzeć..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 27
" Ale skąd mógł się on dostać do Cyganów? Tę zagadkę wyjaśnił jej brulion listu, przed dniami kilku pisanego, nie dokończonego i włożonego do pugilaresu. List był do doktora; uwiadamiał go Zbigniew, iż na ostatek ślad gromady cygańskiej, w której Dżęga i Lenora być musieli,..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 28
" Posłyszała go Lenora i Cyganka śpiąca w wozie; zarżały nawet konie, poznając ten głos pański, którego słuchać były nawykły. Chłopak począł ogień rozpalać machinalnie. Dżęga obejrzał się, nie widząc córki, i długo szukał jej oczyma, ale nie zawołał. Dostrzegł ją w..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 29
" - Ale ja nie chcę Sandora... - Cóż to ja ci królewiczów mam szukać? - rzekł Cygan szydersko. -Porzucisz go potem i będziesz sama sobie wybierała... ale kiedy cię mam w ręku, byłbym głupi, gdybym cię Cyganowi dał... Lenora się wstrzęsła cała... postrzegł to ojciec. - Słońce..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 30
" Milcząc i patrząc nań, choć dla niego najmniejszego nie powzięła uczucia, Cyganka poznała go instynktem jako szlachetniejszą istotę, zabłąkaną w marzenie... Rachowała więc teraz na niego, iż odzywając się do serca i szlachetności... odzyska swobodę, którą przez miłość..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 31
" Palmy nie posunął się ani krokiem, dał odejść staremu, który pośpieszył do Lenory, groźnie przemówił do niej, nie otrzymał wprawdzie odpowiedzi, ale nie posłyszał też i odmowy... i pospiesznie wrócił do Sandora, wskazując mu ręką córkę... - Przecież idźcie do niej..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 32
" Oto w kilku słowach historia moja... Widzisz pan, że po jego czynie dzisiejszym musiałam wszelką utracić nadzieję. Nie mam teraz środka uwolnić się z rąk jego, tylko przechodząc w ręce wasze... ale wy bądźcie szlachetni... - Pani! - zawołał, zapalając się Sandor - życie dam w..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 33
" Sandor przez jakieś uczucie wstydu odprowadził w bok Cygana, aby nikczemny ów targ nie obił się o uszy nieszczęśliwej. Miarkując z rozognienia młodego człowieka, któremu pilno było cudną przygodę doprowadzić do końca, Cygan się począł targować twardo. Sandor milczał ponuro,..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 34
" - Che! che! - zawołał - dobrze! dobrze... będę go nosił na szyi. Ty bo nie wiesz - dodał cicho - ja trzy razy byłem chrzczony! Za każdy raz mi zapłacili! A co mnie to szkodzi!! Lenorze łzy stanęły w oczach, gdy się pożegnać zbliżyła. - Dżęga ją po ramieniu uderzył. - Tylko..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 35
" Słowem jednym nie obudził wspomnienia chwili tylko co minionej i przykrej, ani się tłumaczył ze swojego postępowania. Z troskliwością rycerską starał się posługiwać Lenorze i dowiedzieć, czego by po nim wymagała. Nie wątpił wszakże, iż takim postępowaniem serce sobie..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 36
" Sandor, chociaż w nim domyślał się kochanka, rywala, choć był już zajęty swoją zdobyczą do szaleństwa, nadto był szlachetnym, żeby śmiał taić przed Lenorą, co posłyszał. Pośpieszył więc do niej z wieścią pomyślną. Za późno już było dnia tego, by do sąsiedniej..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 37
" - A! pani! - zawołał słabym głosem ranny - czyżby to być mogło? Alem się widzieć nie spodziewał... w oczach mi się zaćmiło, nie dowierzałem im... Lenora, zapomniawszy o towarzyszu, weszła na ganek pospiesznie i poufale siadła przy nim na ławce, wpatrując się w tę twarz, na..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 38
" - Poświęcenie dla ojca! chciała go nawrócić, sądziła to swym obowiązkiem. - Cygana? Starego zatwardziałego zbója chcieć na ostatnie lata zrobić uczciwym człowiekiem! - roześmiał się Palmy. Wierzę, iż taka piękna pani cudów dokazywać może, ale to przechodzi ludzkie siły......"
Czarna Perełka cz. 2 - strona 39
" Na wytłumaczenie dlań tak drażliwych stosunków nie starczyła lada powiastka. Panna, latająca po gościńcach z magnatem węgierskim, oboje piękni i młodzi... nie podobali mu się. Widać było z jego twarzy posępnej, iż nierad był odwiedzinom na plebanii... Zbigniew, milczący,..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 40
" Milcząco więc przyjął przemówienie Lenory, skłonił się i nic nie powiedziawszy, znikł. Lenora, pożegnawszy chwilowo Zbigniewa, sama pobiegła szukać dlań chaty wygodnej, a Sandor czuł się w obowiązku jej towarzyszyć... Poczta z tego zakątka odchodziła raz na tydzień tylko;..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 41
" Jakież było podziwienie i księdza, i organisty, i słuchaczów, gdy z tego umęczonego instrumentu, który pod ręką niewprawnego swego władcy wydawał niesforne akordy, popłynęła rzeka tonów czystych, harmonijnych, słodyczy pełnych i związanych tak umiejętnie, iż się zdawały..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 42
" Poczciwy przyjaciel uśmiechał się milczący i usiłował przybrać ton żartobliwy, aby rozrzewnienia, którego doznał, nie okazać. - Niech się panna Lenora kończy ubierać, a mnie naprzód wykomenderuje do chorego... Po to ja tu jestem, abym się na coś przydał. Kto wie, jak go mój..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 43
" - Nie może być zazdrosny - odpowiedziała Lenora - bo tego uczucia, które zazdrość rodzi, nie było w nim... Starałam się o to, aby go nie obudzić, i ufam, że Zbigniew miał tylko dla mnie trochę wdzięczności i szacunku. - A ja sądzę, że się od dawna kochał szalenie - przerwał..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 44
" To mówiąc, oddaliła się spiesznie ku chatce swojej, a doktor wszedł na powrót do pacjenta, który w oknie siedział milczący, osłupiały, z oczyma na góry sine skierowanymi bezmyślnie. - Wiesz - począł z cicha do niego - że mi cię szczerze żal... Nawykłem patrzeć na cierpienie,..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 45
" - Nie chcę dobadywać się przyczyn, które tę apatię w tobie zrodziły, panie Zbigniewie, chociaż mnie, staremu doktorowi, wolno by było odgadnąć je, odsłonić i po ojcowsku za nie połajać. Zbigniew się żywo poruszył... czuł się odgadniętym, wstyd mu było... - Toż samo, co..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 46
" - Prawda - rzekła - że te Alpy nasze cudnie są piękne w swym majestacie grozy i milczenia, z mieniącym się licem, po którym przechodzą rumieńce i śmiertelna bladość. Gdybyś je mógł widzieć jak ja... w tajemniczych ich wnętrzach... jakżebyś ukochał tę naturę górską, ten..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 47
" Zbigniewowi dałem dobrą naukę, która mu pewnie posłuży... albo... już nic go wskrzesić nie potrafi. To się da widzieć wkrótce... Ja sądzę, że odżyje... Teraz chodźmy do niego i bądźmy na upartego weseli... z musu. Nakazuję to, jako receptę... Pani Laura, która się ubierała..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 48
" Od razu brzmiał Erard pod palcami spragnionej muzyki Cyganki, której z oczów lały się strumieniem łzy, pamięci dni szczęśliwszych poświęcone. Każda z tych melodii przywodziła jej wspomnienie jakiejś chwili, jakiegoś uczucia, straconej nadziei, przeżytego złudzenia... Niech wam..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 49
" - Żyje, przywieźliśmy biednego do Warszawy, dzięki staraniom doktora zdaje się, że ocalenie jego zapewnione. - Wszystko więc jak najszczęśliwiej się składa - przerwała Laura -dodam dla twej wiadomości, że hrabina Pyza i szanowny jej synalek, napsuwszy sobie krwi, pojechali do wód..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 50
" Ale w księdze przeznaczeń napisanym było, że tego dnia obiad będzie jadła przegotowany, pieczyste spalone i leguminę opadłą... w domu bowiem, w chwili gdy wchodziła, nawinął się lord, który właśnie ze smutną twarzą, nie zastawszy jej, miał odejść. Nie prosić go na chwilę,..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 51
" - Tak, to prawda - rzekł - a pomimo to jednak panna Lenora jest tak uroczą, że gdyby w kim miłość wzbudziła, może by na to wszystko nie zważał, jeśliby wiedział, że jej serce pozyskał... Laura spojrzała na poważnego młodego człowieka, który z wolna dobył angielski chronometr..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 52
" Laura była pewną, że tym razem już lord jej da zjeść szczątki obiadu, ale on uśmiechnął się poważnie i odezwał: - Uczyń pani z myślą moją, co się jej podoba, zredaguj ją genialnie, zmień w czyn... byle ona wpłynęła na zachowanie towarzystwu naszemu osoby, bez której ono..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 53
" Miałam tylko co rozmowę z lordem. - Rumieniec wystąpił na twarz Lenory... i ręka, w której trzymała suknię, zadrżała. - Wystaw sobie, ledwie się dowiedział, żeś powróciła, przyleciał do mnie. Przyznał mi się otwarcie, że go nie co innego sprowadzało... Pragnął zaraz cię..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 54
" - Wiesz co - rzekła - zrobisz, jak ci się podoba, ja w tej chwili, gdy ty jesteś podrażniona, zniechęcona, zbolała, nie będę z tobą się rozprawiała... Nie chcesz nas?? bolejemy, ale cię zmusić nie możemy; ja proszę o jedno... o wieczór tylko pożegnania... o pokazanie się raz u..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 55
" Mimo zajęcia polityką, z wieczorem piątkowym Laury inaczej też być nie mogło, wygadał się ten i ów, że ostatni raz ma się na nim ukazać owa oryginalna wychowanka wojewodziny, że to jest wieczór pożegnalny, bo ona świat opuszcza... Dodawano, że ma być magnat węgierski w stroju..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 56
" - Nastraszyłaś nas pani niepomału - odezwał się hrabia - swym wyjazdem niespodzianym i ekscentrycznym; ale nareszcie mamy panią znów i tym razem nie puścimy... Nie śmiem pani pytać o przygody podróży, ale podobno nie zbywało na nich... - Pojmiesz hrabia, że się z tych familijnych..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 57
" - Jestem posłuszny, milczę - skłonił się hrabia - ale pozwól mi pani zapytać się szczerze, czy postanowienie, o którym mówi pani Laura, jest stanowcze i niezmienne? - Po długiej rozwadze i namyśle je powzięłam i mam niewzruszoną wolę usunąć się... gdzieś w cichy kątek......"
Czarna Perełka cz. 2 - strona 58
" Chciała wstać po nim, ale fortepian otoczono, nie dano jej odejść; modlono o więcej; wybór byt trudny... Serce pragnęło czegoś rzewnego, rozum nie pozwalał kwilić na pożegnanie... Po namyśle, godząc wymagania jednego i drugiego, zagrała sonatę Beethovenowską, co się poczyna..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 59
" - Dziękuję ci, hrabio, z duszy i serca dziękuję, na całe życie moje starczy mi tej chwili promienistej... Jestem szczęśliwą... Wolno mi powiedzieć ci, że nie kochałam nigdy nikogo, a ciebie kocham i kochać będę jednego do zgonu... ale na Boga, który mnie słucha, przysięgam, że..."
Czarna Perełka cz. 2 - strona 60
" Powieść nasza na tym się kończy... bo Zbigniew, uzdrowiony, zginął na wojnie, a magnat węgierski, przekonawszy się, iż pobyt jego w Warszawie do niczego nie doprowadzi, wprost stąd do Baden pojechał, gdzie sławna paryska Loreta na dwa tygodnie go ujarzmiła. Poczem wrócił na Węgry..."