Czarna Perełka cz. 2 - strona 58
Chciała wstać po nim, ale fortepian otoczono, nie dano jej odejść; modlono o więcej; wybór byt trudny... Serce pragnęło czegoś rzewnego, rozum nie pozwalał kwilić na pożegnanie... Po namyśle, godząc wymagania jednego i drugiego, zagrała sonatę Beethovenowską, co się poczyna bezdenną rozpaczą i zwątpieniem dogorywającym, a kończy wybuchem namiętnym i ognistym... tę, którą pospolicie zowią sonatą Księżycową... (Clair de Lune). W tej muzyce przynajmniej myśl ukryta była tak głęboko, że jej pospolity słuchacz nie zrozumiał, a serce mogło się całe wyśpiewać.
Z ostatnim akordem wstała tak nieodwołalnie, chwytając za rękawiczki, była tak zmęczoną i bladą, że jej już nikt nie
Darmowa reklama:
Ogrodzenie budowlane
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Ogrodzenie budowlane - sprawdzone firmy.
www.alicja.koti.pl
śmiał prosić o nic więcej. Lord czatował przy fortepianie, aby odchodzącą pochwycić. Godzina była już dosyć spóźniona.
- Grałaś pani cudownie, ale ją to wiele kosztować musiało... - rzekł wzruszony - lękam się, byś nam pani nie uciekła, a bądź co bądź... jak o łaskę największą śmiem jeszcze prosić o chwilę rozmowy...
Lenora spojrzała nań i pobladła; poczęli chodzić po salonie.
- Nie mamy tajemnic - odpowiedziała Lenora.
- Pani nie, ja - może!
Szli chwilę razem milczący... stanęli w progu drugiego pokoju, który stosunkowo był daleko mniej przepełniony.
- Tu chłodniej - odezwał się hrabia i postąpił krok, naprzód, Lenora zawahała się, ale nie chciała okazać mu obawy ani nieufności - weszła...
- Pani - rzekł pospiesznie hrabia z widocznym niepokojem... - przebacz mi, że w miejscu i chwili niestosownej odezwę się niewłaściwie, nieprzyzwoicie; nie mam wyboru... muszę...
- Hrabia z góry możesz być pewnym, iż mu nic za złe nie wezmę...
- Nawet, nawet gdybym tu, lękając się pani stracić, oświadczył jej, że mam dla niej więcej niż najwyższy szacunek, więcej niż najgorętszą przyjaźń...
- Panie hrabio, dosyć!
- Nie dokończyłem: jeśli pani jesteś wolną sercem, a nie uznasz mnie niegodnym swej ręki... proszę o nią... - Spojrzał, w oczach Lenory stały dwie wielkie łzy świecące; ujęła jego rękę i powoli słabym rzekła głosem: