www.radiobabilon.pl

Czarna Perełka cz. 1
Kraszewski Józef Ignacy


Czarna Perełka cz. 1 - strona 1
" Józef Ignacy Kraszewski   CZARNA PEREŁKA "

Czarna Perełka cz. 1 - strona 2
" W tej serdecznej Warszawie, jaką ona jeszcze przed ostatnimi była wypadkami, a nawet jaką jest dzisiaj, choć jej oblicze smutnie się teraz zmieniło, wśród świetnego i widocznego życia, ileż to się odgrywało dramatów na strychu i tragedii po poddaszach, których żadne nie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 3
" Jeden z dwóch pałaców rodziny Zamoyskich na Krakowskim Przedmieściu był przed rokiem 1861 podzielony na mnóstwo drobnych mieszkań, które dosyć tanio różnym osobom wynajmowano. Mieściło się tam i młodzieży wiele, i mniejszych a niezamożnych rodzin urzędników, i wszelkiego..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 4
" Na ostatek Zygmuś powiedział sobie, iż mu się przywidziało... że sam stworzył, a raczej przypadek te linie greckie wśród polskich prozaicznych schodów wiodących na drugie piętro. Na tym się skończyło, gdy jednego ranka schodząc nieco później (był to dzień niedzielny),..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 5
" O nazwiska lokatorów dowiadując się pilnie, dośledził, że na drugim piętrze stała panna Lenora Zara, tak mu ją nazwano - samiutka jedna. Stróż, nieco wtajemniczony w byt i położenie lokatorki, poczęstowany papierosem, dodał, iż cały dzień siedzi zwykle zamknięta w swoim..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 6
" - A jak Boga kochani - zawołała z drugiego pokoju, głowę wystawiając, Kaśka z poufałością starej sługi - że ma takie szale i chustki... i suknie jakby jaka pani. - A sama wodę nosi! - dodała, ruszając ramionami, pani Melchiorowa -to mi się podoba. Dajcież już temu pokój! I nie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 7
" W tych czasach, jakoś o św. Michale, wniósł się na pierwsze piętro kawaler wielkich nadziei, pan Roman Junosza Zarybski, miody dziedzic znacznej fortuny, którego rodzice wyprawili do Warszawy dla swobodnego ukończenia wychowania. Pretekstem były lekcje muzyki, gdyż był muzykalny,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 8
" Choć nie dał tego poznać po sobie pan Roman, ciężko go te dwa spotkania zgryzły i przybiły. A od Haraburdy się uwolnić i drzwi mu zamknąć nie było sposobu, ciotki się wyrzec zdawało niepodobieństwem. Na dobitkę nieszczęścia, Roman miał kompleksję nader romansową, jak się o..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 9
" Młodzieńcowi oczy pałały, mówiąc, i pomimo pęknięcia rękawiczki, nad którym bolał wielce, bo był skąpy (to należy do tonu od niejakiego czasu), zapomniał się do tego stopnia, iż Harabudrę wziął pod rękę, wychodząc w ulicę. - Tak wykształconych osób jak ona - dodał -..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 10
" Chciała jej wcisnąć złotówkę, ale Kaśka, rękami machając, cofnęła się aż do progu. - Jeśli masz czas, bądź łaskawa, zanieś moją karteczką lub odpraw przez kogo do doktora... Mieszka niedaleko. Sama słaba, wyjść nie mogę, miłosierny spełnisz uczynek. - Ale jakże... ale..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 11
" Ręka jej, którą doktor puścił, bezwładna leżała na stole biała, wychudła, a piękna jakby na wzór dla artysty... leżała bezmyślnie rzucona i przez nią malował się stan ducha zwątpiałego, zobojętniałego na wszystko. - Co pani tu robisz? - powtórzył doktor. - Widzisz, jestem..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 12
" - A ci, których wśród dostatku spotyka nędza i narzuca się im praca? - Ci tak chorują, jak pani - rzekł lekarz - często nawet, nie będę tego pani ukrywał, nagła zmiana wywołuje nie tylko chorobę, sprowadza śmierć. - O śmierć! - odezwała się, ruszając ramionami - śmierć nie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 13
" Odzywać się do ludzkiej pomocy może tylko ten, kto ma do niej jakieś prawa. Ja nie mam żadnych, ja żadnych nie roszczę, ja sobie samej chcę być winna przyszłość, jeśli ją mam jaką. - Jest to choroba dumy - łagodniej dodał lekarz. - Ale choroby są w naturze człowieka, i ta moja..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 14
" - Tak, ale z tym trzeba iść w świat, żebrać zajęcia, spijać upokorzenie i narażać się na najfałszywszy stosunek... Jestem nawykła do swobody, trzeba się uczyć służbistości i uległości... Ja tego nie mogę... ja przede wszystkim nie mam siły wejść w ten świat, w którym..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 15
" W kilka dni potem Kasia chwaliła się prześliczną chustą, która, zdaniem wszystkich znawców, zgromadzonych w kuchence państwa Melchiorostwa, mogła być warta jakie sto złotych może, kto wie? nawet więcej. Pochodziła ona z narzuconego jej gwałtem daru panny Lenory, z czym się nie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 16
" Nieznany pan podniósł głowę... milczał. - Wyraźnie mówiła, proszę pana, ani teraz - ani - nigdy. Popatrzył na Kasię i jakby znajdował niewłaściwym dłużej z nią rozprawiać, skrzywił się, kiwnął głową i z wolna odszedł. Szedł zadumany, jakby sądził, że go na powrót..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 17
" - Jakże pani jest? - spytał doktor. - Lepiej mi, dziękuję konsyliarzowi, zupełnie nawet dobrze - odpowiedziała ze spokojem udanym - naturalnie z każdym położeniem nowym ciało i dusza człowieka oswoić się musi... Przebyłam snadź przesilenie i czuję się... dobrze! zupełnie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 18
" - Jak od ojca przyjmuję i jak przed ojcem się dospowiadam do końca. Rzuciła robotę na stolik, założyła ręce, poczęła mówić głosem słabym, który co chwila rósł, stawał się patetyczniejszym, bardziej przejmującym. - Nie mogę iść szukać chleba tam, gdzie niedawno byłam..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 19
" - Przepraszam pana - rzekła - ja jestem chora i nie przyjmuję nikogo. Pan Alfred stał z miną kwaśną. - Powtarzam panu - dodała, ukazując mu drzwi - jestem u siebie, nie przyjmuję nikogo. - Nawet mnie? - rzekł sucho mężczyzna. - Nikogo! nikogo! - z nerwowym wybuchem, podnosząc głos,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 20
" - Pół godzinki, opowiem wszystko w krótkości. Pochwycony pod rękę, pociągniony niemal gwałtem, doktor, rad nierad, zmuszony został pójść za panem Alfredem do mieszkania, które on tymczasowo w hotelu Angielskim zajmował. Apartament młodego panicza zwiastował bardzo zamożnego..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 21
" Familia wojewodzinej sprzeciwiać się temu nie mogła... Majątek miała ogromny, a narazić się jej, było to wykluczyć się samemu od spodziewanego spadku. Wszyscy więc nie tylko padali przed wychowanką, pochwalali fantazję staruszki... ale starali się przez pannę Lenorę łaskę jej..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 22
" Drugiego czy trzeciego dnia pobytu staruszka jakem się spodziewał, oddaliwszy od siebie cały dwór, przywołać mnie kazała. Była to chwila stanowcza, jak dziś pamiętam rozmowę. - Fredku mój - rzekła staruszka, kładąc mi wychudłą rękę na dłoni -ja się coś źle czuję, podobno..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 23
" Nie jestem bez czucia, bez serca, że coś dla niej zrobić należy przez samą pamięć dla nieboszczki... ale przyznam ci się, że ani tych zapisanych dwóchkroć, ani takiego głupiego ożenienia... wymagać po nas nie może... Cała rzecz - ciągnął dalej pan Alfred - rozpieszczone to,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 24
" - Nie - rzekł zimno Alfred - ja byłem w czasie pisania testamentu i dopilnowałem się. Zapis jest nieformalny. - Jak to? w jednym testamencie dar dla was ważny, a dla niej nieformalny? - z oburzeniem ironicznie spytał doktor. Pan Alfred bynajmniej się nie zmieszał. - Nie jesteś..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 25
" Wyraz jej twarzy malował dostatecznie oburzenie, które nią całą wstrząsnęło na widok śmiałka, co się stawił, z dumą i zuchwalstwem narzucając... Nie znalazła wyrazów w pierwszej chwili na ustach... i ręka tylko konwulsyjnie podniesiona drzwi mu wskazała. - Przepraszam panią -..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 26
" - Na miłość Boga, ja do was, panie Alfredzie, najmniejszego nie mam żalu... waszą grę od pierwszej chwili widziałam jasno, rozumiałam doskonale i pomogłam jej dla spokoju staruszki... - Przypuszczam, że tak było, jak pani mówisz - odparł sucho Alfred - za cóż gniewy? dąsania... -..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 27
" Uboga, żebraczka, sponiewierana byłabym szczęśliwszą, miałabym choć przybraną rodzinę żebraków jak ja, jak ja sponiewieranych ludzi, dziś nie mam - żadnej. Alfred, słuchając tego wybuchu, cofnął się o krok. - A! to tak - rzekł - jeśli tak, nie mam tu co robić! - Dawnoś to..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 28
" Stanął na trotuarze, podnosząc laskę ku górze i rzekł skrzywiony: - Mama jest zbyt surową, ja bym jej zresztą dał procent od tych przeklętych dwóchkroć i byłby spokój, ale z mamą! Ma może słuszność... cóż z tego... ludzie będą paplać... to niemiłe! Lepiej by się..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 29
" Co to to jest?! Wy wiecie, la populace, ulica, demagogi, wszystko to, co by nas rade w łyżce wody utopiło... z każdego pozornego skandalu korzysta... Rozbębnią, sfałszują to... Bóg wie, co zrobią. Alfred się znalazł niezręcznie... Ale wystaw sobie, że ja sama tylko co przed chwilą..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 30
" - Ale, kochany konsyliami, jak prawdziwie nie chcesz wniknąć w istotę rzeczy... Zapisać siostrze majątek miała prawo i obowiązek, ale czynić podrzutkowi legat... takiego nigdy w świecie... - Ach! - rzekł doktor niby zupełnie przekonany... - I prosiłabym cię jeszcze, kochany..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 31
" - No! no!... - odparła hrabina. - Alfred ładny chłopak... a to głowa przewrócona, powiadam ci... ale z takim taktem młodego nie widziałam, jak on... - Pani hrabina zajeżdżała do pałacu Zamoyskich? - spytał gospodarz. - Ale zajeżdżałam, słowo ci daję; dziwisz się! i masz..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 32
" - To prawda - odparł konsyliarz, odprowadzając ją do drzwi - czasy się zmieniły wielce, obyczaje... wszystko... i my biedacy jesteśmy zmuszeni do nich się stosować. Cóż pani hrabina chce... człowiek jest niewolnikiem zwyczajów... - A tak! a tak! i wszyscy się rujnują! I proszę..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 33
" Dzień był już prawie zimowo chłodny - w sieniach przeciąg przykry, na dworze nie lepiej, a oczekujący młody chłopak mimo to nader był letnio ubrany i skromnie. Surdut miał szczelnie zapięty, pod którym widać było postać kształtną, ale wychudłą z wklęsłymi nieco piersiami...."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 34
" Pojmuję wszakże - dodała - że na was, coście mnie ostatnim razem widzieli w innym, wcale odmiennym położeniu... czyni to wrażenie... Kasia może z ciekawości pospieszyła z lampką. Przy jej świetle oczy Zbigniewa zwróciły się na Lenorę, a ona też wpatrywać się poczęła w niego..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 35
" - I jakże pani, co byłaś nawykłą do zbytku, do wygód, do tego, by skinienia twego słuchano, do pochlebstw nawet i uległości rodziny... możesz... Lenora uśmiechnęła się. - Właśnie mi tego darować nie mogli, że musieli być dla mnie grzeczni i że może za życia nieboszczki jak..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 36
" - Tak, pani - rzekł skromnie Zbigniew - ale to najmniejsza rzecz. - Cóż myślisz począć? - Ja? - zakłopotany, spuszczając oczy, odparł Zbigniew - jeszcze nie wiem. Dostałem się do Warszawy, szukam zatrudnienia, nie mam żadnego... - Ale pan przynajmniej - przyglądając się skromnemu..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 37
" - I pan Alfred, który mógł być najszczęśliwszym z ludzi na ziemi -wybuchnął młodzieniec, rumieniąc się sam, gdy usłyszał własne słowa -pan Alfred... Twarz Lenory zapłonęła, oczy jej błysły, wejrzeniem nakazała mu milczenie. - Panie Zbigniewie! bez pochlebstw! - A! to mi się..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 38
" Zbigniew po chwilce wstał, spostrzegł się, że i rozmowa, i odwiedziny były za długie może... Nieśmiała jego postać wyrażała i chęć pozostania, i obawę. - Siadaj pan jeszcze - przemówiła Lenora - spowiadaj się, co teraz robisz? bo wiem, że bez pracy nie możesz żyć. -..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 39
" - Cyganka... lubiłam muzykę... namiętnie - teraz cisza grobowa, nie słyszę jej, nie gram... w duszy mi tylko śpiewa... Czasem tęsknota porwie taka za pieśnią, że się jak dziecko rozpłaczę... porwę moje nuty, rozłożę na kolanach i chodzę po nich oczyma... dałabym chleb mój..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 40
" Żywo jednak otarła je, chwyciła robotę, przysunęła lampę, zmusiła się do pracy i znów machinalnie igła poczęła biegać po płótnie. Doktor siedział po obiedzie w fotelu z książką i cygarem, rzadkiej chwili spoczynku używając, na pół roztargniony jakimiś myślami, dla..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 41
" - Ale ona słuchać nie chce! - Pana usłucha... - Cóż myślisz, że radzić by jej należało? - zapytał lekarz. - Mnie się zdaje, że dla każdego człowieka powołaniem powinno być to, czemu oddał serce... ona jest namiętnie muzykalna, zna doskonale i miłuje muzykę: - dlaczegóż by..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 42
" - Proszę pana - dodał żywo Zbigniew - ci ludzie, co jej są wszystko winni, bo wojewodzina, gdyby nie ona, byłaby inaczej rozporządziła majątkiem, ci ludzie jej własność, nędzny fortepian, który ona tak lubiła, odebrali sierocie! czy to się godzi? Doktor chłodno i wielce serio..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 43
" Zbigniew się uśmiechnął. - O! proszę konsyliarza, zdrowiuteńki! - A! no, to dobrze... - podał mu rękę, rozstali się... Zbigniew pobiegł do matki... a doktor, pomyślawszy, wziął za kapelusz i poszedł pieszo do pani Laury... Jesteśmy zmuszeni powiedzieć dwa słowa o pani Laurze,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 44
" Porwała się, depcząc haftowane poduszki i patarafki kupami leżące i pobiegła naprzeciw doktora, którego lubiła bardzo. - O mój Boże, cóż za cud! - zawołała z żywością, której wiek nie mógł poskromić - co za cud! wy u mnie! Czy nie jestem chora?! Chwyciła się za bok, za..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 45
" Konsyliarz minę zrobił dziwną, ale ruszywszy ramionami, rzekł cicho... - Czy to prawda, że jej własny fortepian Erarda i pianino... pod jakimś pozorem skonfiskowali? Laura rękami uderzyła rozgłośnie. - A! to łotry! proszę ciebie! to łotry! toż ta dziewczyna bez fortepianu umrze......"

Czarna Perełka cz. 1 - strona 46
" - Hej! Stefka! - zawołała. Wbiegła panienka żwawa jak ona, ładna bruneteczka i pośpieszyła ku niej. Snadź była nawykła do lakonicznych wyrażeń swej opiekunki... - Szal... kapelusz... ubierz się... dwadzieścia pięć biletów... idziemy zaraz... Chustka... turecka... włóż..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 47
" - Niechże kochana hrabina nie rusza się, proszę bardzo! Ja tylko na chwileczkę przerywam miły spoczynek i lekturę... zawsze z mymi interesikami ubogich... Znając dobre jej, szlachetne serce... przychodzę z biletami na loterię. Chere Comtesse! pani Zamoyska wzięła pięćdziesiąt... to..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 48
" - Ale do ostatniego gałganka... - A że nie miała gdzie zabrać naraz dwóch fortepianów, nie wasza wina przecie. Dosyć, że zabrała swego Erarda... bo ten, co w salonie, oczywiście nowy. Ale są tacy źli ludzie, co przez zawiść dla was rozgadali, że wyście jej oba fortepiany..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 49
" - Albo ja tam wiem! pójdzie to, skąd przyszło... bo to z takiego rodu i krwi, że nic dobrego być nie mogło. Wszak powiadam ci, Alfredka bałamuciła, że gdyby inny, nie on, co ma sumienie i tych amorów garderobnych nie cierpi, to byłaby pięknie wyszła... Zasapana, zdyszana,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 50
" - Mama pozwoli powiedzieć, że ja bym nie zważał na gadanie. Hermann mi mówił, że za Erarda ciocia zapłaciła mu tysiąc dwieście rubli... a za Pleyela pięć tysięcy złotych... Ja bym nie oddał. - Ale nie chcę... nie chcę... niech ją i fortepiany kaduk porwie! - przerwała..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 51
" - Hm! - szepnął Alfred cicho - był tam ktoś inny. - Był? proszęż cię! toć trzeba o tym gadać głośno... niech ludzie wiedzą, co to za synogarliczka... - Aleś ty mi nigdy nic o tym nie wspominał... - Nie było o czym mówić - sucho odparł Alfred. - Któż to taki? - Swój swego..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 52
" Matka Zbigniewa, niegdyś wychowanka i garderobiana możnego domu, nosząca nazwisko szlacheckie, piękna za młodu, wyuczona przy panienkach francuszczyzny, wypieszczona przez męża, była jedną z tych nieszczęśliwych istot, którym się zdaje przez całe życie, że los je najniesłuszniej..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 53
" Coś bardziej tragicznego, a razem więcej do smutnego uśmiechu pobudzającego, wymyśleć trudno. Pierwszy pokój, do którego wszedł doktor, miał widoczną pretensję być salonikiem. Stół okrywała kolorowa niegdyś serweta, stał na nim jakiś otłuczony wazonik ze zwiędłym bukietem;..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 54
" - A! panie! - załamując ręce, rzekła Matuska - co ja cierpię, to się w słowa ująć nie daje... Cierpię duchowo i cierpię cieleśnie... palpitacje serca... nerwowe okropne boleści, bezsenność... osłabienie, kurcze... śmiech serdeczny często... Doktor wziął za puls. Wycieńczenie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 55
" - Owszem, proszę o to, bardzo mi będzie miło. Co do pani - dodał konsyliarz - jeśli można zmienić mieszkanie na suche i cieplejsze, a pokarmy starać się, by były posilne, nade wszystko zaś uspokoić się na duszy, nabrać męstwa... otuchy... - Jestże słaba niewiasta do pokonania..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 56
" - Dajże mi pokój... ja jestem doktor i nie mam czasu, zatem muszę spieszyć... Bądźcie państwo zdrowi i dobrej myśli. Pożegnaj matkę ode mnie. Na te słowa teatralnie otwarły się drzwi drugiej izdebki, pani Matuska wyszła, wlokąc za sobą ogon sukni, i drżącą dłoń podała..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 57
" Dla tych istot równie ona nieodbitą do życia w pełni jak słońce, powietrze, jak pieśń, jak chleb, jak idea Boga, jak wiara w nieśmiertelność. Można ubolewać nad nie czującymi muzyki i pozbawionymi jej zmysłu, można równie boleć nad tymi, co mają jedną więcej potrzebę duszy,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 58
" Będziesz, jak byłaś, heroiną naszych salonów, choćby w perkalowej sukience... Ja ci nie pozwolę żywą się zagrzebać... a Pyza pęknie ze złości. Trudno w istocie zgadnąć, czy zacna pani Laura pomagać chciała sierocie przez miłość dla niej, czy przez nienawiść dla hrabiny...."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 59
" Lenora zadrżała i pobladła. - A! pani! nie wymagaj! - Co za tchórzostwo! nie pozwolę na to! nie mogę, nie powinnam... Musisz... i musisz grać, i będziesz wesołą, ażeby tym ludziom pokazać, że się bez nich doskonale obejść potrafisz... - Tak mi już było spokojnie - dodała..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 60
" Zbigniew zbladł, nie uszło to jej oka. - Dokądże? kto? Ale wśród rozpoczętego pytania zamilkł, pomiarkowawszy, iż się wydać może z uczuciem pewnej zazdrości, którego doznał, słysząc o zmianie życia i wyjściu z samotności. Zakochany, nie wątpił, iż wszyscy w Lenorze kochać..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 61
" Zacierała ręce, śmiała się, biegała, dysponowała ciastka, słała po owoce, Stefcię pędzała do domu, aby nic do herbaty nie zabrakło, wcześnie nawet przysposobiła cygara dla mężczyzn, bo sama paliła, i u niej obok salonu był fumoir każdego wieczoru. Wedle umowy, Lenora..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 62
" Jakie było zdziwienie pana Zygmunta, gdy swą Rebekę czy Rachelę ujrzał niespodzianie w salonie i aksamicie, on, co ją widział po raz pierwszy ze dzbankiem wody w ręku? Jakie było zdumienie pana Romana Junoszy Zarybskiego, gdy ujrzał tu sąsiadkę z drugiego piętra i dawną znajomą?..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 63
" - Jednakże właściwie - spytał z naciskiem pan Roman Junosza Zarybski, który dla dystynkcji włożył sobie pince-nez na nos - właściwie kto ona jest? - Pan nie znasz jej historii? - Owszem, pani, słyszałem koniec, ale dla wszystkich nas jest tajemnicą początek. - Zdaje mi się -..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 64
" Im bardziej hrabina się była zaperzała, tym Laura stawała się natarczywiej grzeczną, nadskakującą i udawała, że nic nie rozumie. Alfred, nakrochmalony, z zaciętymi ustami, całą strategię swą zasadził na tym, ażeby nie widzieć nic i nie słyszeć tego, co niemiłym być mogło...."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 65
" Skinieniem ręki tak tłuściuchnej, że skinienie wydawało się, z dala patrzącym, groźbą podniesionego kułaka, hrabina powołała syna; ten schylił się do jej ucha, a ona szepnęła mu: - Nous restons aussi longtemps que possible... Alfred zrozumiał to. W istocie postanowienie było..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 66
" Hrabina dosiadywała uparcie, Lenora nie myślała o wyjściu, wdawszy się w bardzo ożywioną rozmowę, panie to brały za chustki, to z wolna je rzucały, w nadziei, że ktoś je wyprzedzi. Niektórzy z mężczyzn, oczarowani przez Lenorę, zapomnieli o czasu rozmiarach. W liczbie tych, na..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 67
" Lenora, która miała guwernantkę, Angielkę, mówiła tym językiem z łatwością; lord rozpoczął więc z wielką przyjemnością najczystszą angielszczyzną rozmowę swobodną i poważną. Poczęli chodzić po salonie wobec świadków i mówili tak z sobą dobrą godzinę. Wywarło to..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 68
" - Rzadko gdzie - rzekła - nie bywam prawie nigdzie. Od śmierci wojewodziny jestem pustelnicą. Lord się skłonił, tym samym krokiem, którym chodził po salonie, poszedł do gospodyni i siadł przy niej. - Skądże pani ten fenomen wydobyła? - rzekł bawiąc się rzemykiem, który mu..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 69
" Niewiele takich dworów spotyka się w Królestwie - zamki leżą w ruinach, pałace stoją pustkami, drewniane dwory poobalały się i popaliły, mało ostało się murowanych, bo też ich niewiele było. Miano u nas to powszechne przekonanie, że drewniane, dobrze opatrzone budowy są..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 70
" Z kolei przeszli tak przez badanie prawie wszyscy znajdujący się w Muranowie; każdy wychodził uznojony, zmieszany, rachując się trwożliwie z sumieniem, czyli co zanadto lub niezgrabnie nie wygadał niepotrzebnego. Po innych przyszła kolej na staruszkę, rówieśnicę wojewodziny, jej..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 71
" - Dajże mi waćpan już pokój... Basia, daj mi tabaki! Kota zsadź, chce wyjść... połóż książkę na stoliku! Nie tak! że nigdy porządnie nic nie zrobisz! Pan Franciszek odszedł, wzdychając... toż zaraz wsunął się pan Alfred, prychając na zapachy rumianku, tabaki, przygrzewanego..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 72
" - A czemuż to się dziwować? - wyjęknęła staruszka - toż to było przybrane dziecię, kochane, miłe, dobre, serdeczne. - I ze wszech miar godne miłości jej - dorzucił Alfred - nie przeczę... bardzo! bardzo! Panna Adalberta, która kochała Lenorę na równi z wojewodziną, złożyła..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 73
" Pani wojewodzina kazała mu cztery pary wołów kupić dla włościan... powraca już nocą. Pani nieboszczka cierpiała bezsenność, bywało, do północy nie sypia... a tego dnia posyłała nas może dziesięć razy pytać, czy Harasiewicz powrócił. Gdy powiedziano, że jest na folwarku,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 74
" Odzywała się w dziecku dzikość, a no i roztropną być poczęła na podziw, a w końcu przywiązywać się coraz do wojewodziny tak, że dopóki była na folwarku, to zobaczywszy ją, jak piesek wybiegała, skakała przez płoty, przez rowy, aby się do niej dostać. I tak sobie serce jej..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 75
" My jemu mówimy, że dziecko już nawykło, że mu tu dobrze, on jakby nie rozumiał, swoje i swoje... - Oddajcie mi moje dziecko... Zostało mi jedno po żonie... Zabili mi biedną moją, niech choć po niej dziecina mi zostanie. - Przysięgłabym była, że płakał, i łzy rękawem obcierał,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 76
" - Jeszcze na rok przed śmiercią pani nieboszczki przyszedł, przyniósł dla panienki węgierski pasek muszelkami naszywany... gadał z nią długo, popłakał i znikł... Odtąd go już podobno widać nie było. - Nie spytaliście też, jak on się nazywał? - spytał hrabia. - A co, proszę..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 77
" - Jeszcze słówko, moja panno Łowczanko - rzekł, stojąc przed nią. - Przypomnijcie no sobie dobrze... bo tu i o was chodzi... Co się stało z naszymi klejnotami familijnymi? My wiemy z inwentarza, co wojewodzina wzięła, ani śladu gdzie się to podziało, szczególniej ów kanak... Stara..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 78
" W intercyzie, gdy szła za mąż po raz pierwszy, klejnoty owe były wyraźnie wymienione. Przy drugim zamążpójściu intercyzy już nie spisywano wcale, znalazły się wszakże inwentarze, a w nich wzmianka o rodzinnych owych klejnotach... Co się z nimi później stało, najmniejszego nie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 79
" Rejestra dochodów od lat wielu wskazywały wydatki i sumy z różnych wpływające źródeł, nigdzie jednak tak znacznego kapitału, jaki by ze sprzedaży klejnotów mógł pochodzić. Nazajutrz pan Alfred, zabrawszy corpus delicti, papiery... kilku ludzi, którzy mu jako świadkowie mogli..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 80
" - Panna Lenora Zara... wychowanica śp. wojewodziny? - Ja jestem... Spojrzał przybyły: postać obwinionej tak była poważna i spokojna, że się na chwilkę zawahał. Ale odbywanie ciągłych przykrych obowiązków oswaja z nimi i ściera z serca litość, a odzwyczaja od grzeczności. - Pani..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 81
" Około dziesiątej wywołano urzędnika. Był to doktor, który wypadkiem nadszedł, i oburzony chciał się dostać do Lenory, aby jej przynieść słowo pociechy, zaręczyć, że bądź co bądź, przyjaciele jej nie opuszczą. Ale urzędnik, jakkolwiek dobrze znany doktorowi, tłumacząc się..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 82
" Lenora słyszała wprawdzie o klejnotach familijnych, ale ich nie widziała nigdy i nie wiedziała, co się z nimi stało; nie domyślała się nawet, że owe pudełka, którymi bawiła się w dzieciństwie, znalezione pod szafą, mogły niegdyś owe drogie kanaki w sobie zamykać. Wojewodzina o..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 83
" Taką drogą krzyżową, ze śmiercią w piersi zeszła z wolna do stojącej w ulicy dorożki. Powóz dokoła był otoczony ludźmi gwarzącymi ciekawie, niespokojnie, nielitościwie... Wśród twarzy obojętnych i nie znanych Lenora dostrzegła także znajomych: bladą z wściekłości twarz..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 84
" - Żebyś mi tylko nie zapomniał pojechać na Świętojerską i poprosić redakcję, żeby bez wymienienia imion, jako ciekawą sprawę sądową, historię Lenory wydrukowali. Poprosić tych panów w „Kurierku", żeby artykuł powtórzyli. Niewiarowskiemu dać butelek parę szampańskiego, to..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 85
" - Oskarżona o złodziejstwo, córka Cygana! - mruczała Laura. - Wystawże sobie, konsyliami, jak ludzie, radzi głupiemu skandalowi, cieszyć się będą z tego! - Wpływ pani powinien to uczucie zmienić w oburzenie - dodał gorąco lekarz. - Ja użyję moich znajomości, stosunków, powagi,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 86
" Dla takiego uczucia, któraż by z niewiast nie okazała najwyższej sympatii? Pani Laura spojrzała nań czule, sama podała mu wody, od której odskoczył zdziwiony, i odezwała się. - Ale uspokójże się waćpan... zrobimy, co jest w ludzkich siłach, aby tę niecną intrygę wyjaśnić......"

Czarna Perełka cz. 1 - strona 87
" - Jest to historia, o której dopiero się przed chwilą dowiedziałam... całą mnie drżącą od gniewu i oburzenia hrabia znalazłeś. - Słyszałeś pewnie, iż nieboszczka wojewodzina kochała tak swą wychowankę, iż z nią siostrzeńca ożenić chciała... Wychowała ją, jak hrabia..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 88
" - A! - rzekł z cicha - są jeszcze tragedie żywe, tak prawie straszne ironią losu, jak Szekspirowskie. I podał rękę pani Laurze. - Jeśli ja mogę być w czym użytecznym pani - odezwał się uroczyście -proszę mną rozporządzać. Czuję się w obowiązku dla osoby, która mnie..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 89
" Chciała płakać i nie mogła; zdało się jej, jakby coś łzy trzymało wezbrane... usiadła na twardym tapczaniku, podparła się o stół chwiejący i tak pozostała, zobojętniała na wszystko... Pragnęła umrzeć... ale w cierpieniu pragnienie to jest znakiem, że życia ma człowiek..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 90
" Za życia wojewodziny codzienny gość we dworze, zyskał był przyjaźń i zaufanie, od jej śmierci czuł się tak osierocony jak inni... - Mój panie Franciszku - począł spiesznie występując naprzeciw niego, jakby mu pilno było niezmiernie coś się od niego dowiedzieć - mówże mi, co..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 91
" - Ale co, księże proboszczu? - zapytał Franciszek ciekawie... co?! - To, co ja wiem i mam w kieszeni... ale cicho... nie trzeba nic mówić... Ja jutro do Warszawy jechać muszę... Godzina wybiła, nie ma co dłużej czekać. Nie dosyć, że jej wszystko wydarli... jeszcze potwarz i..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 92
" - Jam gotów dziś - rzekł Franciszek. - A ja nie! - dodał proboszcz... i mów asindziej, że po oleje... Uradowany stary sługa, choć niezupełnie wierzył w skuteczność interwencji proboszcza - pobiegł zaraz wszystko do podróży sposobić. Nazajutrz wózek, trzema konikami zaprzężony,..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 93
" - Na lat dwa czy półtrzecia przed śmiercią przysłała raz po mnie, czując się niedobrze, i wynurzywszy obawy swoje, złożyła w moich rękach opieczętowane i zarejestrowane familijne owe klejnoty, z najformalniejszym dokumentem notarialnym, przeznaczającym je sierocie, jeśliby ona..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 94
" Toteż, odebrawszy pismo, w największym gniewie kazała jechać Alfredowi i złajać sąd, jak śmiał ją! ją wzywać przed siebie... Była wzburzoną do tego stopnia, iż mało nie zachorowała. Alfred przelękły poleciał w czwał do sądu, wpadł jak burza, począł od grubiaństwa i..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 95
" - I to być może - rzekł Alfred. - A! to już bym i do sądu pojechała, żeby raz być wolną od tej Cyganki... Syn zamilkł... Hrabina piła proszki i rzucała się, walcząc z tą myślą, jak ona, ona! pojedzie stawić się przed sądem. Ale na ostatek rozbudzona ciekawość, domysł, że..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 96
" W milczeniu przeszli schody, siedli do powozu i pojechali. W karecie hrabina zaczęła płakać z gniewu i upokorzenia. Alfred był czerwony, pałający... wściekły. Przybyli do domu... a jeszcze nie odezwała się ani matka do niego, ani on do niej... - Moja mamo - rzekł na koniec - co się..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 97
" Leżała jeszcze, ale zrezygnowana, ukojona na duchu, przejednana ze światem i przebaczająca krzywdę nieprzyjaciołom... Na białej kołderce, która ją okrywała, przez cały dzień spoczywało „Naśladowanie Chrystusa Pana", które jej siostra przyniosła... Cała ubrana w bieli, ze swą..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 98
" Lenora, słuchając, płakała, doktor i ksiądz milczeli. - Są potrzebniejsi ode mnie - odezwała się po cichu - darem jej rozporządzę... w myśl jej... to później... alem ja niewinna i wolna!... Jam czysta... - I najmocniej proszę - przerwał doktor - ani się bez mojego pozwolenia..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 99
" - Ale kto? - Ta niepoczciwa Laura, ten doktor intrygant, głupi lord... - Cóż znowu się stało? - Wystaw sobie, mama! Cała ta czereda pojechała do więziennego szpitala po Cygankę i z paradą największą odwieźli ją do jej mieszkania, ulicami głównymi, do bramy pałacu, w tryumfie!..."

Czarna Perełka cz. 1 - strona 100
" Wstrząśnienie, wywołane wypadkami dnia tego, było za silne dla rekonwalescentki; mimo wszelkich zabiegów doktora, wieczorem objawiła się niepokojąca gorączka i zagroziła recydywą... Noc spłynęła w błogim, ale gwałtownym delirium, wśród którego chora śpiewała piosenki..."