Czarna Perełka cz. 1 - strona 54
- A! panie! - załamując ręce, rzekła Matuska - co ja cierpię, to się w słowa ująć nie daje... Cierpię duchowo i cierpię cieleśnie... palpitacje serca... nerwowe okropne boleści, bezsenność... osłabienie, kurcze... śmiech serdeczny często...
Doktor wziął za puls. Wycieńczenie i osłabienie było wielkie, stan chorej istotnie dość groźny... ale nań, niestety, nie lekarstwo, tylko spokój i szczęście mogły być ratunkiem. Po kilku zapytaniach wiedział konsyliarz, że chcąc ją dźwignąć, trzeba było naprzód los lepszy zapewnić.
- Powiedz mi pani, czym syn jej się zajmuje?
- Mój anioł! Zbigniewek, ach! panie - łamiąc ręce, krzyknęła z bolesnym wyrazem - zdaje się, że odziedziczył po mnie mą rolę... Jest to najpiękniejszych
Darmowa reklama:
Segregatory reklamowe
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Segregatory reklamowe - sprawdzone firmy.
www.aqrat.pl
zdolności młodzian, pełen talentów, uczuć wzniosłych, mogę powiedzieć śmiało, geniusz... a jednak zapoznany! Nie pozostało mu nic, tylko bakalarstwo, nędzne bakalarstwo... a teraz nawet pokutuje za to, iż zdrowymi zasadami chciał karmić powierzone mu młode pokolenie... i nie ma zajęcia. Ci arystokraci wypowiedzieli mu wśród roku! Tyrani!
Doktor się zamyślił.
- Jest to w istocie zawód - rzekł - w którym trudno dogodzić i sumieniu własnemu, i wymaganiom często zaślepionych rodziców... ale przy zdolnościach pana Zbigniewa, czyby on nie mógł jeszcze rozpocząć nowej nauki i usposobić się do nowego zawodu?
- Do jakiego? - spytała wdowa.
- Jako doktor naturalnie pierwszą myśl mam, iżby się mógł na medyka wykształcić...
- Panie, to dziecię pełne uczucia... czyżby on wytrzymał... trupy... rany... okropne widowisko znikomości ludzkiej...
Konsyliarz się uśmiechnął.
- Wytrzymałby - odpowiedział - powinien mieć na to dosyć charakteru, jeśli jest usposobiony, radzę i życzę... Pomogę mu może do uzyskania stypendium... powiedz mu pani, że ja myśl tę przyniosłem i że pragnąc przyjść państwu w pomoc, mocno ją popieram.
- Ale serce macierzyńskie!
- Właśnie ono powinno dla jego własnej i dla przyszłości pani skłonić go do uchwycenia się tego projektu.
Wdowa zakryła oczy chustką.
- Niestety! - wyjęknęła - losy są okrutne... Powiem mu to, ale pozwolisz, szlachetny nasz dobroczyńco, aby mój anioł sam przyszedł jeszcze rady twej zasięgnąć.