Czarna Perełka cz. 1 - strona 30
- Ale, kochany konsyliami, jak prawdziwie nie chcesz wniknąć w istotę rzeczy... Zapisać siostrze majątek miała prawo i obowiązek, ale czynić podrzutkowi legat... takiego nigdy w świecie...
- Ach! - rzekł doktor niby zupełnie przekonany...
- I prosiłabym cię jeszcze, kochany konsyliarzu - dorzuciła - namów ją, niech sobie stąd jedzie... Tu ją wszyscy znali przy wojewodzinie na właściwym stanowisku. Chodziła w tyftykowych szalach! Po cóż teraz narażać siebie na nieprzyjemność, mnie i nas na złe języki... Mówią, że na złość chodzi z dzbankiem sama po wodę... komedie!
- O tym już z nią mówiłem - rzekł doktor - ale gdzie się podzieje?
- Gdzie chce! ktoś to tam weźmie za guwernantkę! Albo niech jedzie do Petersburga, to się jeszcze jaki bogacz ożenić
Darmowa reklama:
Roleta
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Roleta - sprawdzone firmy.
www.bobi-plus.pl
gotów... Co ona tu będzie robiła...
Hrabina, przekonana najmocniej, iż doktora zupełnie przeciągnęła na swą stronę, odpocząwszy, miała rozpocząć rozmowę o czym innym, aby nieprzyjemne wrażenie usunąć, gdy konsyliarz rzekł powoli:
- W tej chwili panna Lenora jest chorą w istocie... pojmuje pani, że muszę pacjentkę oszczędzać. Jestem tego przekonania także, iż oddalić się powinna. Zresztą ona ze światem nie ma żadnych stosunków, więc dla państwa też nieprzyjemności żadnej ściągnąć nie może ani jej postępowanie, ani obecność. Nie widuje nikogo i mogę ręczyć, że z jej ust słowo się jedno użalenia nie wyrwało.
- Alfredek mi wszystkiego pewno nie powiedział - przerwała hrabina - ale z jego humoru wniosłam, że musiał z nią mieć scenę. Wystaw sobie, że głupia nabiła sobie głowę, iż on istotnie w niej zakochany i może się ożeni!
Zaczęła się śmiać, a twarz i fale wezbrane całej tej kolosalnej mięsistej struktury trzęsły się od wzruszenia.
- Alfredek w tym, powiem ci - mówiła dalej hrabina- dał dowód takiego taktu, jak rzadko... Oczywiście młody, ona ładna, czasem tam pożartował... ale wiem, że się nigdy nie posunął za daleko. Inny na jego miejscu, mój Boże! nie robiłby pewnie z panienką rozromansowaną ceremonii. Niech podziękuje, że trafiła na przyzwoitego chłopca. Musieliśmy cierpieć te obrzydliwe zalecanki dla zdziecinniałej wojewodziny, która umierając, ich ręce łączyła... ale... proszę cię! Alfred ani myślał! ani myślał!
- Tego jestem pewny - przerwał doktor - że panna Lenora także nie łudziła się.