Czarna mara : powieść historyczna : kronika dawnego zamku książąt mazowieckich, 1523-26 cz. 1 - strona 66
keśmy ją obiegli w Makowie, żądając od niej wydania młodych Książąt, ażeby nad nami panowali. Ona zamiast groźnego oporu, najeżonych kopij lub ogniem miotających samopałów, kazała na wały dziesięć beczek węgrzyna wytoczyć, a pan Zaliwski, ulubieniec Księżny, stanął z ogromnym rostruchanem na baszcie i spełnił do nas
Darmowa reklama:
Opakowania kartonowe
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Opakowania kartonowe - sprawdzone firmy.
www.poli-pack.com.pl
zdrowie swojej i naszej pani. Niech żyje, niech żyje, odezwały się tysiączne głosy. Rozdano kubki i każdy z nas ubiegając się, kto pierwszy do beczki przystąpi, zapomniał o książęcych rządach i o oblężeniu, ujrzawszy tak łatwego do zwalczenia nieprzyjaciela przed sobą. Wypróżniono beczki, noszono Księżnę i jej synów na ręku po wałach, życząc jej samej tysiącznych lat panowania, i każdy wrócił do domu spokojnie, dozwalając księżnie Annie i Zaliwskiemu rządzić, jak im się tylko podobało.
— I dobrze się stało, odrzekł podkomorzy, bo wkrótce potem Księżna Pani umarła, Zaliwski został kapucynem w Nowem-Mieście, ukochani nasi Książęta, panują nam łaskawie