Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2
Kraszewski Józef Ignacy
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 1
" ciła się zrozpaczona i bezsilna wśród płomieni, gdy Dydak nadbiegł z ludźmi swymi. W drodze, widok ognia, żądza jakaś walki z żywiołem niszczącym, zmieniła jego usposobienie. Zapomniał, że miał ratować Frejerówkę, widział tylko przed sobą poczciwy czyn do spełnienia......"
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 2
" W miasteczku już wiedziano, że się u Frejera paliło w nocy; obstąpiono go z kondolencyami, z zapytaniami. Solinger, który się tu znalazł, przepraszał że w pomoc nie pośpieszył, bo go w domu nie było. — Nie mieliście pewnie dosyć rąk do ratunku — rzekł — a z sąsiadów..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 3
" co to za metryka! Książka nadpalona, później zasznurowana, która żadnego nie ma waloru... Solinger się oburzył. — Nie godzi się robić mu trudności... — przerwał gorąco. — Starzec jest... zresztą, któż-by mógł metrykę podrabiać? Poco takie rzeczy przypuszczać!... —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 4
" — Zięć więc nie pomógł nic — odezwał się Solinger. — Szkoda mi wielce człowieka... Frejer napróżno o swej szkodzie znowu rozpowiadać zaczął. Los starego Lubachowskiego więcej wszystkich obchodził... Wydany mu rozkaz był pełen znaczenia. Jeżeli on nie mógł zostać..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 5
" bie na równych prawach; ich język, szwargot, brzmiał z naszym w szkołach... cierpliwości się przebrało... Do tych argumentów, po stokroć powtarzanych z dodatkiem, że prawo nie powinno mieć litości, dorzucano szyderstwa i żarty cyniczne, przezywając Polaków i porównywając ich do..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 6
" kraj opuścił. Złożyliśmy metrykę pańską... przyjęto ją, ale oświadczono powątpiewanie, aby ona za wiarogodny dokument uważaną być mogła. — Cóż robi stary? — Modli się i siedzi spokojnie; niepodobna zrozumieć, co myśli — mówiła Krzysia. Niepokoi się tylko córką i..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 7
" Prosić, na nic się nie przyda... Cóż się stanie z Lubachówką? — Porzucimy ją na łaskę Bożą... na tych, którym tu pozostać będzie wolno; ale ani mój mąż, ani Dydak, nie będą mieli prawa tu mieszkać... Lubachowski gotów jest ją sprzedać, byle w polskie przeszła ręce......"
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 8
" dobiwszy się do ganku, wysiadł z niej, stary wyszedł go powitać z uśmiechem i odezwał się: — Czułem, że wy dziś przyjedziecie, mój ojcze. Bóg- niech zapłaci. Dusza moja potrzebuje posiłku, który ty jej przynosisz. Rozkaz spodziewany nadszedł: byłem i jestem gotów na wszystko,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 9
" lub pojechaniem do niego. Orochowski był z właściciela gospody, a jak tu zwano z "gościńca", dorabiającym się posiadaczem wioski. Nieżonaty, nie młody, spekulował na ziemię, na zboże, handlował końmi, należał do spółek z żydami. Widywano go rzadko gdzieindziej,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 10
" rozmaitemi rzeczami, których pomieszane wonie powietrze czyniły nieznośnem. Skóry, dziegieć, mydło, faski ze śledziami, ryba suszona, łój, próbkami i większemi kupami nagromadzone po kątach czuć się dawały zabójczo. Dla dziekana ledwie się wyduszone w pośrodku znalazło..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 11
" pustkowie, gospodarstwo zapuszczone, łąki zalane, pola zajałowiałe... Żeby mija darował, nie wezmę... To mówiąc, patrzał na dziekana, i czytając w jego twarzy, coraz ciszej już kończył: — Pieniędzy nie mam... nie mogę. — Wypłacisz po trosze... Ziemia nie powinna wyjść z..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 12
" iż masz choć cokolwiek serca. Pan Bóg ci za to wiele win przebaczy... — No, to kupię — po namyśle wyjąknął Orochowski — kupię... — Ubieraj się i jedź ze mną... — Nie moge, ale w godzinę po was się przystawię. — Słowo! — Jak zbawienia pragnę, przyjadę —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 13
" Orochówski wielkiemi protestacyami dobrej woli i sentymentów patryotycznych, zagaił układy. Chciał, jak mówił, służyć czcigodnemu sąsiadowi, dotkniętemu okrutnym wyrokiem, lecz żądał wyrozumiałości i sprawiedliwego ocenienia rzeczy. Słabe strony interesu były mu doskonale..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 14
" Widok był przejmujący tego starca, z obliczem pogodnem a smutnem, jak noc, zwieszonego długo nad głową dziecięcia, które do niego w chwili boleści powracało. Marynia, już dziś siwiejąca, nie mówiła nic, łkania jej tylko słychać było i oddech ciężki ojca. Dziekan, choć..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 15
" cierpieć umieli: tureckie niewole, bunty i rzezie chłopskie, męczeństwa okrutne, żeśmy dziećmi tej ziemi krwią przesiąkłej, o której jeden z papieżów powiedział, że cała relikwią była jedną, bo się ze szczątków poświęcenia i popiołów ofiarnych składała. Nadto-by..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 16
" ktorowie czasem w chorych zwątlone siły arszennikiem podnoszą. Bóg tak samo daje nam ból-arszennik, aby obudził w nas moc wyczerpaną... Odżywamy pod chłostą!!... Starzec był sam w istocie przykładem najlepszym tego działania boleści, jako lekarstwa na człowieka. Przed chwilą..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 17
" niech Bóg broni, abym do buntu namawiał; powinien zostać... — Ojcze drogi... gdybyś wiedział, jaką to jest dla niego męczarnią — rzekła Marya. — Miałam pozwolenie widzenia go, rozumie się, przy świadkach; oficer był tak grzeczny, że syna z matką pozostawił tak, jak samych,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 18
" przynajmniej słowem żadnem nie drażni mnie, nie rozjątrza, nie rozbudza do walki. Milczy; wiem, że cierpi, ale myśli z pewnością to, co oni wszyscy, podziela ich uczucia i nie uczyni dla nas nic. Będzie się starał powstrzymać Grzesia i przerobić go wpływem swoim. Stary nie pytał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 19
" niego, dam, ile zażądasz... rozporządzaj... " Zakrzyknęłam, że nicbyś nie przyjął... — Znasz mnie — rzekł Lubachowski, trochę dumnie. — Pomoc braterską przyjąć mogę... łaski od zięcia — nigdy, nigdy... Pan Bóg cię tu do mnie zesłał w chwili stanowczej. Orochowski,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 20
" się przymuszony zebrało. Gdy mu łzy ciągle kręciły się na oczach, on udawał wesołość i żartował. — Zasiedziałem się zbytnio — rzekł — był-bym zgnił, tak zaleniwiawszy; przyszło to w sarnę porę, będzie mi zdrowo... zobaczysz... Ruch, zajęcie nowe, to starych..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 21
" upierała mi towarzyszyć, bo ona tu potrzebniejsza przy synach. Tembardziej, że Grzesia niema, a lękam się, aby go nie germanizował ojciec gwałtownie. Marya jeszcze się nic nie odezwała, a to milczenie właśnie trwożyło starca, który znał charakter córki. Z tą samą determinacyą..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 22
" ją nabyć się zgodzi!, nie dla siebie pewnie, lecz dla nich... Staremu twarz się chmurą oblokła. — Nie wiedziałem o tem — odezwał się — ks. dziekan mi go rekomendował. — Bo to świętoszek, proszę pana, ale człowiek zły — dorzucił Dydak. — Stało się! — westchnął..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 23
" — A co mnie tam! nie chcę myśleć o sobie... — Myśl-że o mnie — wtrącił stary — bo ja za tydzień wyruszyć muszę. Odpowiedzi od tych, do których pisałem, spodziewam się lada godzina. Z koni, tylko czwórka gniada zostaje do bryki mojej na resorach, cztery brudne..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 24
" Marya objęła tymczasowe gospodarstwo w domu i nie odstępowała ojca. Widział on ze wszystkiego, co poczynała, iż trwała w myśli towarzyszenia mu! protestował ciągle, ale Marya nie odpowiadała. Tymczasem u Frajera odbywała się indagacya przyczyny pożaru, która dowiodła, że ogień..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 25
" Znikały razem z Polakami dźwięki nienawistnego Kauderwelschu, Sejm, przypominający rzeczpospolitą, spory o język w szkołach, polscy deputowani z parlamentu, duchowieństwo nienawistne i wszystko, co panowanie Polski dotąd poświadczało. Rzadko kto umie umysł i serce mężne..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 26
" przykro; ale prądowi ogólnemu niepodobna się opierać... Jest to, podług mnie, błąd polityczny, którego skutki dla nas będą opłakane, nie licząc wstydu... ale jakże tu siłę zahamować w człowieku, który się upił?!... Podług mnie, sromotną jest rzeczą nie umieć sobie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 27
" swoich... Ciężkie to dla mnie, ale myśmy się cierpieć nauczyli... — A córka? a wnuki wasze? Lubachowskiemu oczy się przysłoniły. — Zostawiam ich tu... — rzekł starzec. — Szczęściem, oni pozostać mogą... — Nie śmiej się ze mnie i nie pogardzaj mną — dodał Niemiec..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 28
" wspomnienia... tłumiliśmy je dla spokoju... Silą i wielkość zbudziły nas do walki... Nie mamy nieprzyjaciela na granicy do wojowania z nim, ducha wojennego zużywamy w domu... Lubachowski słuchał więcej, niż mówił, a Solinger plątał się, powtarzał, bolał, i koniec końcem,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 29
" — Cóżeś-to tam Maryni przyniosła? — zapytał stary. — Poco wy ją męczycie? — Ale... niema nic... — szybko poczęła stara panna — gospodarskie sprawy... Lubachowski musiał się tem zaspokoić; czekał na córkę długo, i nie rychło, przepraszając go, powróciła na swe..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 30
" — Niema bo nic, proszę pana... — odezwał się Dydak — ja przynajmniej o niczem nie wiem... — Ty? żebyś o czem nie wiedział w domu? — rozśmiał się stary — nie pleć-że... — A kiedy niema nic — potwierdził Dydak. — Chyba może jakaś nieciekawa babska sprawa. Pan wie",..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 31
" Lubachowski musiał w końcu powrócić do sypialni i położyć się, ale nie usnął, aż nad rankiem. Zdawało mu się, że we dworku, w którym zazwyczaj panowała cisza, ciągle aż do dnia słychać było chodzenie ostrożne, szepty, odmykanie drzwi, ale sobie powiedział, że mu się to..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 32
" Ale inne to były czasy. Teraz udawał, sztywny i surowy, że nie zna nikogo... Do pokoju wszedłszy, nie zdjął z głowy pokrycia i, nie odpowiadając na zapytanie gospodarza, zapytał go ostro, gdzie się młody zbieg, Grzegorz Treuberger, znajdował. Stary się przeżegnał. —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 33
" resztą zabudowań czuwały straże. Ze dworu nie wypuszczano nikogo, tak, że starą babę, która, ze wsi przyszedłszy, nazad powracać chciała, przytrzymano i przetrzęsiono wszystkie jej węzełki, nie puszczając, aż póki-by wszystko nie było skończone. Dydaka wzięto i ruszyć mu..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 34
" ra, który się nie mógł udać gdzieindziej, jak do dziada i matki, bo raz już był u nich, urlop przekroczywszy. — Ja się waćpanu przyznam — odparł na to Dydak — że naszego panicza nie mam za tak ograniczonego, aby się chciał tam chować, gdzie wiedział najpewniej, że go..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 35
" cząć nieco. Tylko Marya nie odzyskała spokoju, i po odjeździe żołnierzy, nad pozostałą załogą lamentowała wielce. Lubachowski tak był przejęty tym niespodzianym wypadkiem, że zapomniał nawet o najczynniejszej zazwyczaj istocie — ekonomowej, której przez cały czas poszukiwań..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 36
" Marya ściskała ją, nie mówiąc nic, a z radości wielkiej, chcąc czemkolwiek obdarzyć ją na pamiątkę, zdjęła żywo bransoletę z ręki i zmusiła, aby ją od niej przyjęła. Lubachowski pobłogosławił uszczęśliwioną dokonanem dziełem i ucałował w głowę.. — Niema-to jak..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 37
" dziny tu nie pozostaniemy, aby mu tam opuszczonemu nie dać czekać we trwodze. Matka podbiegła pocałować go w rękę i zawołała: — Jedźmy! jedźmy! * * * Od bardzo dawna Lubachowski zięcia swego nie widział. W początkach stosunki były jeszcze znośne, chociaż wysoki..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 38
" Rósł też ogromnie, bo w nim widziano ideał cywilnego urzędnika, który po żołniersku spełniał swe obowiązki i żołnierski porządek zaprowadził w swoim wydziale. Treuberger nigdy nie zrobił żadnej trudności, nie był przyczyną zwłoki, z energią żelazną wykonywał, co mu..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 39
" wysoko, jak on się wybił w hierarchii urzędniczej, — będzie dla niego zabójczem. Wspomnienia życia, spędzonego z nią, przymiotów, które wysoko w niej cenił, dobroci jej i łagodności, przywiązania do dzieci, wierności i miłości dla niego — zatruwały mu życie. Nadzieja, że..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 40
" Nazajutrz odwiedził go minister i, zmusiwszy do spowiedzi, bo znano jego położenie, na żądanie dał mu urlop na dni kilkanaście. Treuberger miał nadzieję, że, sam pojechawszy do żony, potrafi skłonić ją do powrotu. O zabezpieczeniu od wygnania starego ojca Robert ani pomyślał, ani..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 41
" — Przyjechałem — odezwał się wreszcie cichym głosem — po ciebie pani Maryo... Gotów jestem nawet wyjednać przebaczenie Grzesiowi i ulgę kary... To, co się z nami stało, nie było do uniknięcia. Potrzeba się poddać wyższej wolimy dla siebie wyjątkowego prawa żądać nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 42
" — Jam wszystko od dawna utraciła... — wybuchnęła Marya, powstając — a nie poskarżyłam się nigdy... Kazaliście mi zaprzeć się starego ojca, odebraliście mi dzieci, czyniąc je obcemi... Ty sam — nie byłeś dla mnie, czem spodziewałam się mieć ciebie... Ocal mi ojca —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 43
" możesz mi drugie poświęcić... Oddałam ci młodość moję, służyłam wiernie, nie słyszałeś skargi z ust moich... niech-że mi choć teraz wolno będzie służyć ojcu i spełnić najświętszy obowiązek. Lubachowski powtórnie zaprotestował: — Ofiary tej nie mogę przyjąć... Nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 44
" Marya chciała mu się do nóg rzucić — odskoczył przestraszony. — Spróbuję — powtórzył raz jeszcze. Lubachowski usiadł, uważając wszystko za skończone, i chcąc od siebie i własnych cierpień odwrócić uwagę, odezwał się do zięcia: — Nie rozumiem tego prawa, chociaż..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 45
" swój, gdyż chciał pośpieszyć z wyjednaniem przedłużenia terminu. Lecz koni nie zaprzężono jeszcze, gdy niewidywane tu pono nigdy ekwipaże sąsiadów zjawiać się zaczęły we wrotach. Przybycie do Lubachówki Jego Excellencyi było wypadkiem zbyt wielkiej wagi, aby się rozgłosić..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 46
" gera, iż, jak najprędzej mógł, pożegnał gospodarza, żonę i, nie wznawiając już przy obcych rozmowy o tem, co go bolało najmocniej, odjechał. Gościnny zawsze Lubachowski, tym razem przeprosić musiał natrętów i kazawszy przynieść wina, uprosiwszy córkę, aby go zastąpiła, sam..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 47
" siadł na łóżku, a znalazłszy przy niem rozłożonego Tomasza a Kempis, oderwał się nim od bolesnej teraźniejszości. Nie wątpiła pani Marya o tem, że mężowi próba musi się powieść pomyślnie. W przypadku tym, potrzeba było Grzesia wycofać nazad i przygotować do powrotu...."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 48
" Skorzystała z tego ekonomowa, obracając się swobodniej i czyniąc przygotowania... na wszelki wypadek, najmniej jednak rachując, aby pozostali. Stosunkowa cisza i wypoczynek dozwoliły rozpatrzeć się w tem co się działo w sąsiedztwie. Tu szał formalny ogarniał, co żyło. Z obu..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 49
" urządzonej biurokracyi jest jednem z zadań uczy nić wszystkie narzędzia tak do siebie podobnemi, tak pozbawionemi samoistności, aby wyglądały, jak żołnierze w szeregach. Baron W. podobnym był do Roberta, jak brat rodzony, nie żeby się takim urodził, ale obu długie urzędowanie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 50
" ciężył na niej grzech pierworodny. Była Polką. Sadziłem, że, wyszedłszy za mnie, potrafi o tem zapomnieć. Starałem się o to, aby w domu moim żaden z ziomków nie bywał. Dzieci wychowałem tak, aby ojczyzna miała z nich pociechę... nie mam sobie nic do wyrzucenia... Wszystko to..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 51
" — Bądźcie sprawiedliwi, baronie — przerwał Robert. — Od dawna cierpię... nigdy mi na myśl nie przyszło żądać dla siebie łaski, wyjątku... — Właśnie my, urzędnicy, powinniśmy dać przykład z siebie posłuszeństwa prawu. — Nie inaczej ja to pojmuję — dodał Treuberger..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 52
" ciu lat pracy. W takiej chwili, okazać się słabym dla — Polaka !... Umilkł. — Uważasz to za niemożliwe ? — począł biedny Robert. — Nie wiem nic — odparł baron — ale uważam za niewłaściwe, abyś ty się w to mieszał, a choćbyś o tem miał wiedzieć i popierać. —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 53
" naszego; ale, bądź-co-bądź, są chwile ostygnięcia, osobliwie gdy patryotyzm ofiar wymaga. Znika on, gdy idzie o oclenie tytoniu, o nałożenie podatku na piwo, o obłożenie nim fabrykacyi spirytusu i t. p. Natenczas skrzętna gospodyni rzuca trochę drożdży do kadzi, aby mocniej..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 54
" wało mu się, że maią powolnością mógł-by sobie wielką wyrobić zasługę. Wyjazd z Berlina żony Roberta, powtórna ucieczka syna, były mu znane. Nie żądał rozkazów, ale chciał skazówki tylko, a gotów był starego Lubachowskiego wyrwać ze złej toni. Treuberger był w tym..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 55
" Referent zdumiony, zatrzymał się jeszcze, i widząc w końcu, że milczenie nie jest przypadkowern, ale obmyślanem i umyślnem, posunął się dalej. Staremu Lubachowskiemu terminu nie można było przedłużyć... Urzędnik, o którym mowa, był, jak na biurokratę, dosyć osobliwą..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 56
" święcił; szczęściem, był... kawalerem, i ojca miał kupca majętnego, służył tylko dla dogodzenia fantazyi jego. W parę dni potem, przyniesiono już popodpisywane przez zwierzchników listy proskrypcyjne. Stało na nich imię Lubachowskiego, z notą, iż pobyt miał mu być dozwolonym,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 57
" — Podpis mój byłby tu zbytecznym i niewłaściwym... — Ale brak, choć konieczności położenia go niema, uwagę na wypadek zwrócić może — rzekł urzędnik. Pot zimny oblewał czoło Jego Excellencyi. — Przejdźmy do innych punktów — wyjąknął z trudnością Robert...."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 58
" tano z radością wiadomość, że Lubachowski folgę uzyskał. Ekonomowa, która na czatach więcej przebywają w miasteczku powiatowem, niż w domu, dowiedziawszy się o tem późno wieczorem od Riedla, nie miała nic pilniejszego nad pośpieszenie z tem do domu. Stary Grzegorz, który już..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 59
" Matka zdawała się spokojną, chociaż i ona troszczyła się o Grzesia. — Dajmy pokój tym zwłokom: ruszajmy... — dokończył Lubachowski. Żabska zaprotestowała, że ona nie była gotową. — Ja-bym tymczasem dostał się do Warszawy — rzekł stary — Marya-by wróciła do męża......"
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 60
" chu wprzódy już, od pożaru Frejera chodził jak noc smutny. Służył swemu panu z gorączkową jakąś gorliwością rozpaczliwą, i zapadał potem w apatyczne zobojętnienie. Chodzibój w nieustannej był trwodze o żonę. Ile razy wyrwała się za interesem, aż do powrotu jej nie miał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 61
" Do ofiar tych zawikłań niedostrzeżonych, bo drobnych i zatartych, na które nikt nie patrzał i nikt o nich nie wiedział, należał Dydak. Człowiek był prosty, który w zgodzie z sobą i sumieniem żył, gdy pracował, słuchał i nie wychodził poza wybitą ścieżynę żywota. Kochał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 62
" szowaną miłością, którą mu podawała. Zaczęła się ona w istocie od udawania na zimno, a w końcu Mina się w nim rozkochała na prawdę. Miłość, u takich istot, jak ona, przechodząc w namiętność, zaślepia, oszala, i często nóż lub płomię daje w ręce. Zrozpaczona..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 63
" trochę głosu i umiejętność strojenia się jaskrawo, jednały jej wziętość w kółkach szczególniej młodych wojskowych. Z kolei przezywano ją kapitanową, porucznikową, majorową. Umiała robić bronią i komenderować. Z kieliszkiem szampana w ręku, z piosnką swywolną na ustach, w..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 64
" Karny, obcięte włosy, gruba siermięga, wełna do czesania, soczewica na obiad, chleb, jak kamień; i twarde posłanie... Nie ważyła się tam, a piekło ją paliło, że męczyła się sama jedna. Kładła się czasem z tem pałacem zemsty pragnieniem, spała z nią, marzyła i wstawała...."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 65
" Biegała po polach, zaglądała do gospód po gościńcach, stawała godzinami, wyczekując na tego, który do niej przybyć nie miał. Dydak, gdziekolwiek ją zobaczył, konno był, czy pieszo, umykał, aby się z nią nie spotykać. Zamiast się tem zrazić, Mina, odpychana, przynajmniej..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 66
" Walka między synem a córką skończyła się na tem, że Grześ zwyciężył. Naznaczono miejsce bezpieczne, do którego pani Marya przybyć miała. Nie było cienia niebezpieczeństwa... Grześ miał przyjaciół i w chłopskiej siermiężce krążył swobodnie, jako parobczak, nad granicą...."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 67
" pierwszy, zwątpił o sobie. Rzucił się do ucieczki, lecz natychmiast go przytrzymano. Puszczono przewodnika wolno, zapisawszy nazwisko, a biednego chłopca uprowadzili co najśpieszniej żandarmi. Matka tymczasem o kilkadziesiąt kroków dalej siedziała, oczekując syna, trawiona gorączką..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 68
" Matka nieszczęśliwa chciała wiedzieć, co i jak się stało, przypisując sobie wypadek; ale Dydak miał tylko domysły. Powrót do Lubachówki oblany był łzami. Stary dziad z boleści stracił niemal zmysły i otrzeźwiać go musiano. Marya, nie zatrzymując się prawie, nogi jego..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 69
" ba go poprostu wziąć na ramiona. Córka jest u męża, w sprawie syna; mnie nic nie pozostało, jak wyruszyć ztąd, nie czekając na nich. Ale Orochowski mi krewi. Daliście mi go, ojcze kochany, zlitujcież się i nakłońcie go, aby raz kończył ze mną; bo ja dłużej tak pozostać nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 70
" słaniał, który sprawy narodowej wcale znać nie chciał. Z ogromnym wąsem, choć sam wzrostu małego, Malwacz, przywitał starca w progu z oznakami wielkiego poszanowania, ale z twarzą zmienioną tak, jakby najdotkliwszą poniósł stratę. Ściskał jego ręce i całował je, a w piersi mu..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 71
" — Możeż to być? co go zmusiło do tego! — zawołał. — Nic go nie zmuszało; chciwość i podłość były jedynemi pobudkami — począł żywo Malwacz. — Niech-by się sobie zapaskudził po uszy sam, ale ja u niego lat dwadzieścia jestem rządzca; ludzie mi udział w tej podłości..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 72
" Nie śmiał nic wtrącić stary p. Grzegorz Malwaczowi; łzy mu z oczu biegły, ręce łamał, jęczał. — Moja praca około tej kochanej ziemi, którą-m ja pielęgnował, jak matkę, wszystko, wszystko przepadło! A żebyście wiedzieli, z jakim chłodem i obojętnością spełnia tę..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 73
" bracia chudopachołkowie oburzą się, jak wy, ale oni tylko jedni. — Macie może słuszność — rzekł Malwacz — w średniej klasie, u luda, trzeba szukać przywiązania do ziemi i obyczaju... Wreszcie rzecz obojętna, żyć i mówić po francuzku w Poznaniu, czy w Paryżu. Godzinę..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 74
" ski. — Wiedzą dobrze, na jakie zasłużyli uczucie z naszej strony. Rozmowa, która się rozpoczęła, w istocie nie do tknęła spraw żywotnych. Mówiono o wszystkiem, oprócz nich. Gospodarz, mimo to, niespokojnie się oglądał. Widząc, że przyniósł z sobą trwogę, krótko..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 75
" — A z Lubachówką co? — Kupuje ją Orochowski. — Chyba nie dla siebie — odparł gospodarz — on wszystkiem frymarczy... Po chwili milczenia, zapytał pan Hieronim, zkąd jechał. Lubachowski przytoczył hrabiego z Żarnowa. — Prawda-li to, że ofiarował Żarnów na kolonizacyą? —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 76
" jaciele oczyszczali, nieprzyjaźni potępiali, wszyscy przyznawali, że moment do sprzedaży źle był wybrany. — Znajdzie naśladowców — bąkał zadłużony szlachcic. — Trudno, dla manifestowania patryotyzmu, dzieci pozbawić chleba... Inni szli dalej jeszcze w rozumowaniach, na obronę..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 77
" ców sprawy narodowej, jak hrabia z Żarnowa, powinno było od nikczemności ochronić. — Tak, mój ojcze — rzekł Lubachowski — ale u nas opinii ogólnej niema... Każde kółko inaczej sądzi i trzyma... Z powrotem od Orochowskiego ksiądz Roman przywiózł tylko obietnicę... prędkiego..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 78
" Grzegorz — a przewidując, nie zaniedbał zapobiedz... Nazajutrz Lubachowsski wysłał list, z żądaniem natychmiastowego ukończenia interesu, do Grochowskiego. Dzień był piękny, suchy i stosunkowo ciepły. Odziany po domowemu, z kijem, który w ostatnich latach służył mu do..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 79
" siadał na ławkach, na których zwykł był odpoczywać. Bawiło go czy uspakajało to, że wróble, którym sypał czasem ziarno, tłumnie latały, zwijając się około niego, zabiegając mu drogę... Natura nie dzieląc jego smutku, uśmiechała się dniem pogodnym. Ścieżka z ogrodu..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 80
" go osnuł krokami, i stał długo, sparty na kiju, dumał pod nim. Miedzą później, środkiem pól, których część była zasiana, zwrócił się nazad do domu. Tu w polu spotykał się z gruszkami, na których gałęziach kije, rzucane w jesieni przez pastuszków, tkwiły, ominął kilka na..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 81
" — Z tej strony wypadało koniecznie grodzić w tym roku... — A niech sobie Orochowski grodzi... — rzekł Dydak. — Dobry płot chróściany dłużej trzyma, niż się zdaje — dodał stary — ale i z chrustu trzeba budować starannie... Na wszystkich budowlach, chwała Bogu, dachów..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 82
" bukiety, miała ta nawet małą ławeczkę pod okapem, na której siadała, gdy ta część dworu była w cieniu. Wspomnienia dni, tu z nią spędzonych, tego szczęścia, jakiego kosztował, dopóki... Treubergerowie nie zakupili Lubokau i nie przyjechali za sąsiedzkie usługi podziękować. A..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 83
" kupują, i gotowi tu kapustę posadzić... To się wie... Stary pan Grzegorz powolnym krokiem wszedł do dworku. * * * Zmuszony kończyć, płacić i zabierać kupiony folwarczek, Orochowski, po długiem wahaniu się, naostatek przyrzekł z pewnością przybyć z notaryuszem, z..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 84
" kową niecierpliwością go powitał. Rozpoczęto spisywać tranzakcyą. Stary domagał się, ażeby w niej punkt był zamieszczony, iż majętność nie miała nigdy przejść w ręce człowieka innej narodowości i wyznania. Orochowski zaprotestował. — Poco to pisać! na co na siebie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 85
" — Dlaczegoż słowa nie chce napisać? — rzekł stary. — Odpowiedzialnym być nie może za wymagania moje... — Mam i bez tego dosyć kłopotów, żebym się jeszcze miał narażać policyi i dostać pod jej nadzór!... Ruszył ramionami. — Ja panu zadatku zwrócić nie mogę —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 86
" chcę... W każdym razie oddać muszę, proszę tylko o folgę, bo pieniędzy nie mam. Orochowski milczał, ale zdawał się z tego węzła rad, i nie śpieszył go rozplatać. Zostało wszystko w zawieszeniu; podano obiad, poszli do stołu. Przez cały czas nabywca domniemany siedział ponury,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 87
" na miłość Boga, niech jegomość dobrodziej zajdzie do mnie. Okropna się stała rzecz... głowę tracę... nasz pan tego nie przeżyje... To mówiąc, wysunęła się. Ksiądz Roman powagą swą przyśpieszył układ ostateczny i, ukończywszy go, wymknął się do Żabskiej. Zastał ją w..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 88
" kadziesiąt kroków się przeczołgnąwszy po ziemi, dostać do palisady, którą, jako doskonały gimnastyk, łatwo-by przesadził... Raz za nią będąc, Grześ miał podobno przygotowane wszystko, aby piorunem się dostać za granicę... Wszystko zdawało się iść szczęśliwie... Sznur,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 89
" w to, żeby mógł skołatanego życiem Lubachowskiego ocalić. Żabska zachodziła się od płaczu. — Zmiłuj się, płaczem się nie zdradź! — napominał ksiądz. — Bogu ofiaruj. Gdy przyszło powracać do pokoju, w którym się dokonywała tranzakcya, sam on nie miał siły tyle, aby..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 90
" letów saskich, hanowerskich, brunświeckich, których mu się pozbyć było trudno. Szczęściem, kontroli podjął się dziekan i zburczał okrutnie spekulanta, który, w rękę go pocałowawszy, wszystkie podarte szpargały nazad zabrać musiał, a pruskiemi biletami je zastąpić. Nic już..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 91
" wzbronioną. Grzesia przez to z grobu nie wywołasz, gdy się dopuścisz występku. — Czy jejmość myśli, że ja tego nie wiem? — zawołał Dydak — ale człowiek nie jest panem siebie, gdy go taka rozpacz uciśnie. Co się teraz stanie z matką jego, co z naszym panem! — Niech-by..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 92
" działkowych. Wstręt do wyjazdu w ten dzień już się i między polską ludnością czuć dawał. Lubachowski, nie przyznając się do niego, pod jakimś pozorem z Piątku naprzód pozwolił na Sobotę przenieść dzień; potem, coś w Sobotę niedogodnem znalazłszy z powodu szabasu,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 93
" Przez dni kilkanaście po śmierci biednego chłopca, wszystkie berlińskie gazety pełne były najfatalniejszych plotek, najzłośliwszych wykładów. Szczęściem, Lubachowski, z zasady, oddawna niemieckich nie czytywał dzienników, nie potrzebowano wiec czuwać, aby się one w ręce jego nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 94
" Lubachowski klęczał przed kanapą, z głową zwieszoną utopioną w dłoniach. Dydak się rzucił ku niemu. Stary leżał, postradawszy przytomność, omdlały, ale życie w nim było jeszcze. Pod zastygłą skórą biły pulsa; ciężki oddech pierś poruszał. — Po doktora — krzyknął..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 95
" stała, zwyciężyć ją usiłował, nie dawał się pokonać jej i, gdy w końcu mówić uczuł się zdolnym, wyraził mu życzenie udania się do córki. Lekarz wprost mu oświadczył, że na to, w interesie obojga, pozwolić nie może, a że głównie mówił o wpływie, jaki to wywrzeć..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 96
" roba nie może ich złamać. Dzięki Bogu, jest lepiej" niema już niebezpieczeństwa. W istocie, nad rankiem usnął stary snem dosyć spokojnym; i o zwykłej godzinie wstał, modlił się, zażądał ubrać i długo rozmawiał z doktorem, który z podziwieniem patrzał na niego. Wprawdzie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 97
" Przez dzień cały nie mówił o niczem, nie pytał o nic, prócz tego nabożeństwa, na którem się chciał znajdować. Ekonomowa tymczasem pośpieszała do Treubergerowej i wprost z kolei kazała się zawieźć do niej. Z początku nie chciano jej wpuścić, mówiąc, że była bardzo chorą..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 98
" — O ile wiem — przerwała ekonomowa — nasz pan sobie nie życzył odrywać pani od domu... chciał ją widzieć, ale od podróży-by odwodził. — Przez litość mnie ztąd wziąć powinien — odezwała się Marya — tu mi wszystko przypomina mój błąd, który Bóg ukarał tak..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 99
" jest nienawiścią zatrute. A! i ja nie będę mogła wytrzymać dłużej, nie chcę, pójdę za Grzesiem moim. — Pani masz drugiego syna — wtrąciła ekonomowa. — Mówiłam ci: nie mam nikogo; on należy do ojca, Niemcem jest, nie zna mnie... nie potrzebuje, i ja też dla niego się..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2 - strona 100
" Przyjście księdza wygnało wszystkich z pokoju. Po obrzędzie religijnym chora ze zmęczenia usnęła, a Krzysia zajęła znowu miejsce u jej łoża. Nad rankiem, biały całun okrywał już łoże całe, u którego stóp Treuberger modlił się z synem razem. Krzysia nie miała już tu co..."