Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1
Kraszewski Józef Ignacy
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 1
" CZARNA GODZINA. "
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 2
" CZARNA GODZINA Powieść przez J. I. Kraszewskiego. "Wer Funken sät, der erntet Flammen". Przysłowie. Tom II. Warszawa Nakład i druk S. Lewentala, Nowy-Świat Nr. 41. 1888. "
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 3
" Дозволено Цензурою. Варшава, 15 Октября 1887 года. "
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 4
" Po chwilach gorączkowego niepokoju, jakie poprzedziły zapowiedziane prawo, mające wiele tysięcy rodzin wyrwać z tych miejsc, do których długiemi latami przyrosły, po tem oczekiwaniu straszliwem, które targały nadzieje i zwątpienie, — pierwsze wyroki banicyi nagle się, jak grad i..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 5
" prawo więc okrutne było uświęceniem okrucieństwa, zachęceniem do bezlitości... Można było przewidzieć niechybne skutki prawa — z obu stron zaostrzone uczucia wrogie... Przysłowie jakieś powiada słusznie: "Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę." Stary Lubachowski dotąd patrzał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 6
" Frejer, zmuszony do neutralności i bezwładności, zasłaniał się od Dydaka siostrzenicą, a to, co chciał zrobić niepostrzeżony, donieść lub poddać, zdawał na przyjaciela, Brausego. Starego Lubachowskiego, który był powszechnie szanowany i lubiony, rzadko kto po-za Lubachówką..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 7
" nie robił, aby prawo wyminąć i wyjątek można uzyskać. — Jeżeli się metryka znajdzie — mówił Riedel — zmieni się postać rzeczy: naówczas nikt go nie zaczepi; ale potrzeba, aby dokument był urzędowy, autentyczny. Lubachowski, gdy mówiono o metryce, ruszał ramionami i śmiał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 8
" Znaczniejsza część zebranych tu panów osobiście nie była zagrożoną wcale: ale wiedziała przecież iż, dziś nie dotknięta, jutro uczuje skutki prześladowania. Wchodzącego starca witano po drodze sympatycznemi uściskami ręki, ale nikt nie śmiał pytać, czy w istocie, jak wieść..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 9
" kiś fakt oburzający. Nie dawano nawet biednym, obarczonym rodziną, chorym, czasu do przygotowania się, do zaopatrzenia. Niektórych głodnych i umierających wyrzucono już za granicę, a żołnierze, pilnujący jej z drugiej strony, z obumierającymi z głodu i zimna chlebem i odzieżą..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 10
" Niektórzy z panów, co tu stali, zobaczywszy Lubachowskiego, zwrócili się do niego z pytaniami: — Prawdaż to? — Musi być prawda — odparł stary — bo jestem w istocie przybyszem i, choć mam posiadłość, obywatelstwa nie mam. Niepodobna więc, aby dla mnie wyjątek zrobiono... —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 11
" ło określone pojęcie położenia, a rozprawy poczynały się od takiego zawichrzenia, iż z góry przewidzieć było można, że zjazd się rozbije bezskutecznie. Wrzawa i ruch ten bezładny trwały już dosyć długo, gdy jeden ze zwykłych promotorów zebrań ludowych i mityngów, donośnym..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 12
" Nie dano mówić staremu, które cofnął się i zamilkł. Zamęt się nie uśmierzał, wrzawa nie ustawała.... Jeden z przybyłych ze stolicy wystąpił ze zdaniem, że wspólnemi siłami zbiorowemi nic się nie da. uczynić, że każdy indywidualnie powinien starać się ulżyć..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 13
" den z przytomnych — im się okrutniejszym kto wsławi czynem, dowodzącym energii i siły, tem chlubniejszy jest nim... Patryotyzm idzie przed moralnością, w imię jego wszystko wolno. Okrucieństwo bohaterstwem się nazywa... Gospodarzowi nakoniec, wśród tych hałasów coraz gorętszych,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 14
" Mówca jeszcze ocierał pot z czoła, gdy zaprotestowano, że ofiar i pomocy nieszczęśliwym prowincya nie była w możności przynieść. — A poco-żeśmy tu się zebrali? — zawołał ktoś ze zgromadzenia. Chwila głuchego milczenia tylko odpowiedziała na to pytanie — Proszę o głos!..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 15
" poczytać za zbrodnią, że ziemi się zrzeknę dla dzieci!... Niech panowie patryoci złożą pieniądze i ziemię ratują, nabywając ją u mnie po tej cenie, jaką Niemiec daje. Za cóż ja jeden mam tracić... Hałas powstał tak wielki, iż nic już wśród niego rozeznać nie było można,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 16
" którzy ze znajdujących się w sali wyszli zasępieni. Lubachowski, który się tu przysłuchywał także, przekonany już, że wszystko to do niczego nie prowadzi, wysunął się cicho. Miał już nieznacznie prześliznąć się ku drzwiom, by szukać swojej bryczki i powrócić do domu, gdy..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 17
" — Możeż to być? a zięć? tak wysoko stojący urzędnik? — To właśnie mu nie dozwala mną się zajmować — odparł Lubachowski. — O mnie, wiesz? — z uśmiechem ironicznym wtrącił Rochowski. — Nic nowego nie słyszałem. — To ja ci powiem — dodał stary przyjaciel. —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 18
" Dwaj starzy popatrzyli na siebie łzawemi oczyma. — Powiedz mi, spodziewał się kto z nas dożyć takich czasów? — spytał Rochowski. — Nikt z nas pojęcia takiego stanu mieć nie mógł — odparł Lubachowski — bo któż-by się był spodziewał powrotu do takiego podziału ludzi,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 19
" że bez rachuby nie przyszło... Co z sobą poczniesz? — Nie wiem — krótko odparł Lubachowski. — Słyszałeś zapewne; co stary Chłopicki, który nie bezpieczne miejsce zajął w czasie bitwy pod Grochowem, odpowiedział pytającemu go: dlaczego tu stanął. — Toute place est bonne..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 20
" Tymczasem w bocznym pokoju, gdzie rodzaj posiedzenia dalej się przeciągał, trwał gwar, nieustający na chwilę, przerywany tylko głośniejszemi okrzykami, śmiechami i krótkiemi momentami milczenia. Wchodzili tu jedni, wychodzili drudzy znużeni. Narada, zupełnie zwichnięta, zboczyła na..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 21
" — Panowie moi! ja wam powiadam, że się tu obawiać niema czego. Nie dano nam rady przez lat eto z okładem, nie lepiej poskutkuje prawo nowe... Niech nam tylko staie służy to godło narodowe, które choć się w kieliszku narodziło, z życiem się powinno zrosnąć: kochajmy się! To..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 22
" fujemy ? Na wszystkich twarzach widać swobodne wesele... promieniejącą radość, choć zaprawdę cieszyć się niema czem. Jest to zapewne siłą, gdy wobec groźnych wypadków ludzie umieją zachować całą przytomność, spokój ducha, swobodę myśli, męztwo cywilne... ale u nas pozory..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 23
" stynią... przez stepy, które pieszo przebywać będą musieli. Są to przecie bracia w Chrystusie dla nas chrzejan, a bracia po krwi dla narodowości wspólnej... a my im, śmiejąc się, ginąć dajemy. — Cicho, — mruknął Rochowski, — aby nas nie posłyszano... Wiesz, że tu już..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 24
" módz nie chciał do dalszego prowadzenia życia na tej stopie... Wszystko to jest manewrem, aby skąpca zmusić do dopomożenia synowcowi... — Ale on grosza nie da! ja go znam! — przerwał ktoś z końca stołu. — I ja go znam: jest równie skąpy, jak dumny — dodał inny — duma..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 25
" Lubachowski, nie pożegnawszy nikogo oprócz starego Rochowskiego, wysunął się szukać swojej bryczki, i pogrążony w sobie, modląc się nie ustami, ale duchem, pojechał do domu. Nieopodal od dworku uderzyło go to, że w oknach: zobaczył światło i służbę swą, kręcącą się około..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 26
" Lubachowski tem spokojniej zrezygnowanym potrzebował okazać się przed córką. — Rozumiem przybycie twoje — odezwał się do niej — chciałaś się ze mną pożegnać... Wdzięczen ci jestem, ale ja jeszcze żadnego nie odebrałem rozkazu, nic nie wiem o losie moim... — Ja też nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 27
" prowadząca z sobą ekonomową. Szło o dowiedzenie się od niej, co teraz ciągle prawie w miasteczku przebywała, usiłując przeciągnąć katastrofę, czy ona istotnie wprędce zagrażała. Krzysia wbiegła, wielce poruszona, zaledwie mogąc mówić, i na jej młodej twarzyczce znać było..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 28
" Chodziboja i jego żony, stary dawał im zupełną swobodę rozporządzania sobą; a jeżeli-by i oni wygnanymi być mieli, gotów był... dzielić się z nimi, nie wiążąc ich, swym losem. Co miał począć z sobą — nie wiedział. Sądził, że najlepiej-by mu było nabyć choć mały..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 29
" Stary bardzo to postanowienie pochwalił, nie przyznając sio, iż dzielić się czem nie było. Gotówki w domu nie miał nad kilkaset marek, a małe rachunki do spłacenia... Wieczorem zawołał Dydasia. — Jedź do pana Czerwieckiego — rzekł mu — i proś, aby przyjechał do mnie...."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 30
" nić do powrotu do domu. Ona upierała się przy ojcu pozostać. Wszystko było w zawieszeniu... Krzysia z miasteczka dopiero przed nocą powróciła; mąż czekał na nią, sam, z wielkiej troskliwości o swą Krzysię, zgotowawszy obiad z pomocą sługi i przygrzewając go ciągle. Krzysia..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 31
" a Treubergerowa i jej syn przybyli tu bez grosza... i dla nich potrzeba... To nędza będzie... — Gorzej niż nędza — dodała Krzysia — bo tyle zostanie, że ani z głodu przytem umrzeć, ani żyć nie będzie z czego. Poruszył ramionami. — Czerwiecki ocenił Lubachówkę, jak..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 32
" Gospodarz krzątał się, posługując żonie, która, zatopiwszy się w myślach, milczała. Po długim spoczynku takim, cicho spytała o Dydaka. Na dni kilka przedtem, ona — bo ona tu teraz poruszała się jedna — powołała przed siebie obwinionego o to, że siostrzenicę Frejera..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 33
" poskutkowała; Dydak począł się mieć na baczności, ale ostrożność jego trwała tylko dni parę i Niemka ją wprędce uśpiła. Ażeby odmalować stan duszy biednego Dydaka, dość powiedzieć, iż żałował i bolał, że Polką się nie urodziła. W ciągu tych kilku dni, w Lubachówce..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 34
" Grześ, który czuł, że w jego przyszłem przeznaczeniu zajść musiała zmiana zupełna, po całych dniach się uczył po polsku... Z Berlina w końcu listy i wiadomości nadchodzić przestały. Matka nie obawiała się nic dla syna, chciała choć jego mieć swoim. Grześ nie spowiadał się..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 35
" Na pierwszą wzmiankę o sobie i niebezpieczeństwie, pocałował matkę w rękę, pochwycił czapkę, i rzucił się uciekać. Ekonomowa go ledwie czas miała chwycić za połę. — Chodź pan ze mną — zawołała — mój mąż was lepiej skryje, niż wy sami... Złapaliby-was..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 36
" stwo! mnie wyganiają, a jego chwytać będą... Na żądanie będzie wydanym... Nie zdołamy go ukryć... Jakiż go los czeka! — Jakikolwiek bądź... byle Niemcem nie został... niech się błąka, niech, pracując, głodem mrze, ja na niego gotowam pracować także... byle pozostał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 37
" ka — rzekł zwolna stary — i żałuje, że panu odpowiedzieć nie moge... Oczekiwanie trwało krótko; wąsaty podoficer, jakby się namyśliwszy, odezwał się po polsku, z akcentem, który świadczył, że języka tego rzadko używał. — Gdzie jest wnuk pański, Grzegorz Treuberger ? —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 38
" Gdy ekonomowa znać dała o wysłanych do Lubachówki żandarmach dla pochwycenia Grzesia, i udało się jej w czas go jeszcze pochwycić ze dworu... ona, mąż i Dydaś tymczasowo ukryli go w stogu siana, gdzie nikt kryjówki domyślić się nie mógł.Śniadanie dla głodnych żołnierzy zbyt..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 39
" odgadnąć, co robić tu mogli, Frejer przepuścił ich, nasłuchywał, w którą stronę się udali, domyślił owej budy i, gdy się zabezpieczył, że widzianym nie będzie, pośpieszył z powrotem do domu. Zaledwie z lasu wydobył się na pole, gdy, z większem jeszcze podziwieniem,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 40
" ieden z nich pozostał na straży koni, a reszta, cicho stąpając, skierowała się ku budzie w lesie. Dydaś z paniczem zaledwie się ułożyli, aby spocząć trochę na przyniesionych liściach, gdy stąpanie dokoła słyszeć się dało... We drzwiach pokazał się podoficer od żandarmów,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 41
" Ekonomowa, siedząca w oknie, gdy zobaczyła powracającego samego Dydaka, nie mogąc zrozumieć, co to znaczyło, przeczuwając już nieszczęście jakieś, wybiegła naprzeciw niemu. — Jezusie Nazareński! — wołała, — co zrobiłeś z paniczem! Dydak zsunął się z siodła milczący,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 42
" Nieprzyjemne to było posłannictwo, ale Krzysia na wszystko dziś miała męztwo. Nim dobiegła do matki, we drzwiach spotkała starego, który, niespokojny, na miejscu nie mógł usiedzieć... Po zapłakanych oczach domyślił się czegoś złego. — Mów, nic nie taj przedemną, —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 43
" z rąk ich go wyrwać. Ojcze mój, koni do miasteczka !... To mówiąc, machinalnie poczęła wypróżniać kieszenie; Lubachowski pośpieszył za nią i, zobaczywszy to, otworzył biurko. Dobył z niego, zapominając o sobie, wszystko, co miał, i oddał córce. Marynia mu nawet nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 44
" siadł na konia i pojechał w pole. Zaledwie na większy gościniec się zwrócił, gdy za nim zaturkotało. Na bryczce Frejera jechała z miasteczka Mina, a zobaczywszy zdala swojego, jak ona go zwała, " Szaca", poczęła chustką i głosem powoływać go do siebie. Zatrzymał się Dydak,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 45
" żandarmi lepszych nosów od nas wszystkich niemają! Na to nie potrzeba zdrady... Dydak wąsa namiętnie pokręcił i popatrzał na nią, tak dziwny wzrok w niej topiąc, że Mina się nastraszyła. Nie czekając odpowiedzi jego; dawała znak woźnicy, aby jechał, a Dydaś na pożegnanie jej..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 46
" obrzydłego, znosiła tylko w nadziei, że się to jej opłaci. — Musieliście pewnie coś Dydakowi zawinić — odezwała się. — Spotkałam go, był wściekły, i z tego, co mi mówił, wnoszę, że my go już nie zobaczymy. Pożegnał się ze mną... Frejer zbladł. Kiwał głową,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 47
" bo że w tem jest już jakaś sprawa twoja, dam gardło... Mina płacze, aż żal patrzeć na nią... Frejer ręce rozstawił, przybierając postać niewinnie oskarżonego... — To się stało — rzekł — co prędzej-później stać się musiało. Któż mógł przewidzieć, że żandarm,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 48
" bów gdy jeszcze po wczorajszym wieczorze na dole izby myto, szorowano i umiatano. Przygoda nieszczęśliwych Lubachowskich, wszystkim wiadoma, była przedmiotem rozpraw i wniosków. Upatrywano w tem inicyatywę ojca, który, żony nie chcąc gwałtem ściągnąć do siebie, przez dziecko..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 49
" Huba nadjeżdżającą wyszedł powitać do stajni, w której ona ze swej bryczki wysiadła. Chciał jej okazać współczucie, ale się obawiał, wolał więc bez świadków spotkać ją i rozmówić się. Pomógł jej naprzód do wydobycia się z wózka, postawił na ziemi i, przewidując..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 50
" — Nie daj ci Boże mojego losu kosztować. Ja muszę za wszystkich stać, a kto wie, czy się to zda na co, co mnie tyle kosztuje i męczy! Powiedz wieczorem Riedlowi, że mu pokłon zostawiłam... * * * Przygoda wnuka, cierpienie córki, najrozmaitszego rodzaju uciski i troski,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 51
" smo polecające, potem naznaczył audyencyi godzinę, naostatek nawet raczył prosić na obiad Lubachowskiego. Z rozmowy przekonał się stary, że tu żelazna jakaś zapora dzieliła go od hrabiego i świata, do którego on należał. Nigdzie i nigdy mu się jeszcze tak uczuć nie dała..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 52
" kosztował, po długiej z samym sobą walce, Lubartowski postanowił pojechać do Żarnowa. Nie był tam już od bardzo dawna, nie pewien nawet czy zastanie hrabiego, znając godziny, w których być mógł przyjętym, przeżegnawszy się, puścił do wysokich progów. Znał on hrabiego tyle..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 53
" Przybywszy do Żarnowa, Lubachowski, przeciwko zwyczajowi, miał nawet pewną trudność, aby go przypuszczono do hrabiego. Hrabia był niedysponowany. Zapytano grzecznie Lubachowskiego, czy koniecznem było widzenie się? w ostatku, gdy już miał odjechać, aby naprzykrzonym nie być,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 54
" sunki zagraniczne, konkurencya amerykańską i t. p. Lubachowskiemu to wszystko tak było teraz obojętnem, iż, przesiedziawszy jeszcze minut kilka, wstał i począł się żegnać. Hrabia przeprowadził go aż do drzwi. — Nie mogę się powstrzymać — rzekł, przybywszy do progu i podaną..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 55
" wysoko postawionym urzędnikiem, jego excellencyą panem Treubergerem... — Mój przyjaciel! Robert ? — przerwał hrabia. — Zięć mój... — dokończył Lubachowski; — wcale się jednak w moję sprawę mieszać nie chce i pomódz mi nawet próbować... — To najlepszy dowód —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 56
" niu się do starca, który był zagrożony, a zatem podejrzany zapewne i źle widziany. Na tej odwadze, której tyle dowodów dawali przodkowie na placu boju, w tej walce bezkrwawej zupełnie wszystkim zbywało. Nikt nie śmiał mówić, mało kto odważył się poraszyć, odegrywano..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 57
" — Nie mara nic do stracenia... — odparł przestrzegającym go po cichu i ostrożnie. — Spełniam obowiązek chrześciański, nigdzie i nikt za złe mi tego wziąć nie może... To przerażenie i tchórzowstwo tam, gdzie męztwo było obowiązkiem, gdyby nie czyniło wrażenia nader..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 58
" wiedzią. — Jeżeli pan chcesz Niemca, dam ich dziesięcin, poczynając od sąsiadów Frajera i Brausego, którzy się już do mnie zgłaszali. — Niemcowi! za nic w świecie! — przerwał Lubachowski. — Nieubłaganymi oni są dla nas, obowiązkiem naszym być niezłomnymi. Wprawdzie na..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 59
" i nieledwie powiedzieć było można, iż jedni drugich się obawiali. Baur siedział milczący, Plowe mówił o rzeczach obojętnych, a gdy Solinger, zbyt otwarty, zagaił co o stanie obecnym, rozpierzchali się wszyscy... Bardzo wielu Niemców w sąsiedztwie, mających nabytą własność,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 60
" wności Dydaka, który mógł; zrozpaczony, wprost na życie jego godzić. Znakiem najgorszym było, że od tego dnia pamiętnego, gdy się spotkał na drodze z Miną, znać jej już nie chciał. Posyłała do niego z ustnem zaproszeniem, pisała po niemiecku. Zdobyła się na liścik niby po..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 61
" starego pana, zatrwożył go. Ale na twarzy jej nie było ani smutku, ani niepokoju, raczej jakieś zdumienie i poruszenie nadzwyczajne. — Cóżeś tam takiego przywiozła? — zapytał stary. — Sama nie wiem... — odparła Krzysia — nie chce mi się wierzyć temu, co przywożę... —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 62
" wie pewien był, że się tu nie urodziłem, anim był chrzczony... Gdzież? jak? To mówiąc, Lubachowski, drżący począł wołać chłopaka, Tomka, aby mu przygotował ubranie. — Moja Krzysiu — zawołał — niech mi jakie konie założą; pojadę sam się przekonać! To mi się w..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 63
" i swej młodości wiedział, i nie mógł uwierzyć w metrykę. O ile sięgnął pamięcią, nie słyszał nigdy, aby rodzice jego dłuższy czas tu przebywali! nieboszczyk Jan-Nepomucen nigdy o tem nie wspominał. Zaszła nareszcie najlepsza bryka, umieszczono starego na wygodnej poduszce —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 64
" — Zkąd wniosek? — zapytał dziekan. — Stoi tu przecież Jacek — rzekł, przypatrując się Lubachowski. — Nosicie to imię — dodał proboszcz. — Tak jest, tylko nie od chrztu — rzekł Lubachowski, ale dopiero od bierzmowania. Na chrzcie sobie przyniosłem imię Grzegorza, a..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 65
" jakby nie dowierzał szczęściu swojemu, pozostał zamyślony i smutny. U dziekana zabawiwszy, dopóki go ten nie nakarmił i nie napoił, potrzebując spocząć nieco i chcąc widzieć Hubę, Lubachowski kazał zajechać do Poznańskiego Hotelu. Z towarzystwem, które się tu zbierało, nigdy..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 66
" Pomiędzy nim a Brausem nastąpiła cicha, niespokojna narada, po której ukończeniu pozostali chwilę jeszcze, przysłuchując się rozmowom. Brause rozpoczął dowcipkować i prześmiewać się z popłoszonych Polaków. Frejer mu pomagał śmiechem, lecz że im jakoś ani odpowiadano, ani ich..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 67
" ale stary nie przyjął tego i usiadł między Niemcami, aby nie dać pozoru, że ich unika. Miał i tę delikatność, że rozmowy o drażliwem owem prawie nie począł i nie okazał się im zmienionym w niczem. Dopiero przybycie Solingera to milczenie przerwało. Solinger, swoim obyczajem,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 68
" ręce zacierając, przywitać Lubachowskiego, który zimno mu się pokłonił. Najpierwszą rzeczą było kazać sobie podać wódki, skarżąc się na chłód przejmujący. Nikt jakoś ani się do niego zbliżał, ani go zaczepiał, i pan Gabryel Lubicz sam się zwrócił do pana Płowe. —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 69
" nej sympatyi dla swych przekonali, Lubicz wprost się obrócił do starego. — A pan dobrodzej co na to? — Ja? nic — rzekł Lubachowski krótko. — Podobno i panu kazano wyjeżdżać? — zapytał Lubicz. — Dotąd, nie — odezwał się stary. — Już co do tego — dodał Lubicz —..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 70
" — Ja się spodziewam za Dębinę i Samołazy wziąć dobre pieniądze — rzekł. — Wiem, że mnie panowie bracia szlachta będą prosekwowali za to, że się ziemi pozbywam. Głową muru nie przebiję, wolę ofiarować, niż być zmuszonym sprzedać, gdy długów się przymnoży, a tu..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 71
" — Ale ba — podchwycił Lubicz — ja mam na nich długu dwakroć sto tysięcy, a mnie musi zostać sto. Chce je rząd mieć i zyskać dobry przykład, niech zapłaci trzykroć. Co to znaczy dla niego ? Fiskus ma papieru dosyć... Wstał i począł się przechadzać. — Ja jestem pierwszy,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 72
" kroć do izby zaglądał, a konie zaprzężone stały. Stary pożegnał się ukłonem z przytomnymi i wyszedł. Lubicz, który do niego miał żal, iż go zbył milczeniem, po wyjściu, zajął jego miejsce, i począł żartować. — Ten także, rad nie rad, swoję Lubachówkę będzie musiał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 73
" dzin kilka wyjechawszy w Sobotę jeszcze nie popowróciła do Lubachówki. Teraz się przekonywali wszyscy, jak ona im potrzebną była, jak bez niej czuli się bezradnymi i osieroconymi. Stary zapytywał o nią niemal co godzina. Żabska po kolei słała na folwark dziewczęta dowiadywać się,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 74
" Dobrze wprzódy, nim prawo rozpoczęło się wykonywać i przybysze otrzymali rozkaz wyjścia za granicę, u hrabiego już wydane było rozporządzenie, ażeby obrachowano tych, którzy do miejscowej nie należeli ludności i natychmiast się ich pozbyto. Hrabia znać ich i wiedzieć o nich nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 75
" ną miał od siekiery nogę, która mu chodzić wcale nie dawała. Krzysia, z krzykiem boleści odebrawszy tę wiadomość, najpierwej wszystko swe mienie w myśli policzyła, to co sprzedać mogła, co pożyczyć, i z przerażeniem przekonała się, jak to małem było na tak..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 76
" cia — świadczyły tylko, że tędy przeszła mściwa jakaś ręka losu... Wszyscy wygnańcy byli już pod opieką siły wojskowej nad granicą, oczekując na przypędzanych coraz więcej skazanych. Krzysia musiała śpieszyć, ażeby ich tam jeszcze zastała. Nie mogła-by też była dłużej..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 77
" pod strażą wygnańcy, uspokoiła się nieco ekonomowa, z tego, co słyszała, upewniwszy się, że siostry i braci swych jeszcze przed granicą napotka. Oprócz tego, oddawanie ich podlegało formalnościom, których dopełnienie prędkie było niepodobieństwem. Szli oni bez zasiłku, o..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 78
" nad drogą, dwie stare kobiety głośne wypłakiwały modlitwy. Kilku pijanych i pijących, głośniej przeklinających na czem świat stał swych prześladowców, gwałtowniejszemi wybuchami zmuszało żołnierzy do nakazywania milczenia. Krzysia z daleka już szukała oczyma swoich. Byli to..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 79
" molubami, odwracającymi się i kryjącymi z trochą posiłku, drugim otwierała serca. Dzielili się, nie pomnąc na jutro. Niektórzy, z obojętnością stoicką śmieli się z niedostatku. Ostatni grosz mężczyźni i kobiety nawet musieli nieść do szynku, aby się kroplą kupionej w nim..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 80
" cię w nocy przez sen na pomoc wołali, bo ty jedna mogłaś o nas pamiętać i poratować. I, porywając się, kobieta na głos wielki poczęła wołać męża i siostry: — Jagno! Pawle! Gdzieżeście się zaszyli!... a to Krystyna nasza!... Powitanie łzawe było i krzykliwe: całowali..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 81
" Mężczyźni skarżyli się, że ich przy ostatnich pokrzywdzono rachunkach. Nierychło, gdy się to wszystko wyczerpywać zaczęło, Krystyna jęła ich pocieszać i, dobywszy co przywiozła, dzielić. Całowali ją po rękach... — Nie może być, — wołał Paweł, podnosząc się z ziemi...."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 82
" starszym, a żegnając ich krzyżem świętym i dodając odwagi, aby o Bożej nie wątpili opiece. Żołnierze się odwracali, przepuszczając go, jak innych, co tu z pomocą i miłosierdziem śpieszyli. Głód i pragnienie można było nasycić, ale serc zranionych uleczyć nawet słowo Boże..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 83
" niepokój, bo się zdawało, że coś zagraża... że gdzieś może zapadła ognia iskra, że w nocy... wymordować ich mogą... Kilka razy też inne kobiety budziły się z krzykiem, wśród strasznych ciemności nie mogąc przypomnieć, gdzie były, co się z niemi działo... Niektórym..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 84
" własną bracią — przez ludzi... Nigdy ona nie przypuszczała, aby jedna z tych kart krwawych biblijnych, z czasów barbarzyństwa i dziczy, mogła żywą a odrodzoną stanąć przed jej oczyma. Myślała, nie wierzyła, przecierała oczy. Ta społeczność okrutna była li tą, którą..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 85
" cia. Zrobiwszy, co tylko umiała i była zdolną uczynić dla rodziny, w myśli miała starego pana i wszystkich swoich. Znużenie wywołało sen długi i kamienny, ale nazajutrz rano żadna siła w świecie zatrzymać jej w łóżku nie mogła. Była tu potrzebną, bo wszyscy albo potracili..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 86
" Boga, co się stało z Ewangelią Jego miłości i braterstwa... Niech mi pan daruje, że ja głupia powiem głupstwo może. Słyszałam, gdy ksiądz mówił, że lutrzy i kalwini ze Świętego Pawła wiele wzięli, inaczej go rozumiejąc, niż my... a toż-to Święty ich ten Paweł miłość..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 87
" rzucono z miejsca, rwie się, jak szalony, chcąc przekonać o wielkiej gorliwości, i zaklina się, że nie pobłaży nikomu, a wygoni ludzi do ostatniego. Z urzędników, ci, co byli lepsi, ze strachu stali się okrutnymi. Z żadnym mówić nie można... najlepsi pozamykali się, aby ich nie..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 88
" — To, co drugich — rzekł Lubachowski. — Co do mnie, ja się nie spodziewani, aby mi spokojnie pozostać dozwolono... alem do tego przygotowany... Mówił jeszcze stary, gdy wózek Zaturkotał, i poza płotem przesunęły się dwie głowy, dwie twarze" znajome, Frejera i Brausego. Krzysia..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 89
" dza, bo my tu sami Niemcy tylko zostać powinniśmy... Myśmy z Brausem do was przyjechali, aby wam pomódz... Juści się wyprzedać musicie, oczywista rzecz; Polacy pieniędzy nie mają i nie zapłacą wam, jak my... Nabędziemy Lubachówkę... Brause echem za nim powtórzył niecierpliwie:..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 90
" Brause ledwie zdołał uspokoić. Milczał więc, oglądając się tylko dokoła. Brause zawołał głośno: — Niech-no pan posłucha. Odwrócił się p. Grzegorz. — Życzymy, abyś pan profitował z tego, póki czas. My panu dobrze zapłacimy — dodał Brause. — Gdybyście mi we dwu..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 91
" że gdyby się nawet jakaś znalazła, musiała być podrobioną, bo nikt nigdy o pochodzeniu Lubachowskiego z Księztwa nie słyszał, a pokrewieństwo jego z Janem Nepomucenem nic nie dowodziło. Z południa już dobrze stanęli przed Hotelem Poznańskim, ale, wchodząc z krzykiem i hałasem..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 92
" — Ale przecież, jak my wszyscy, to wiesz, że on tu przywlókł się z Królestwa... Bardzo byłem młodym, kiedy się to stało — odpowiedział Huba. — Słyszałeś-że o tem kiedy, żeby on był tutejszym? — podchwycił Frajer. — Nigdy o tem nie wątpiłem — rzekł po namyśle..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 93
" Frejer zajadać zaczął zamyślony i chciwie piwem popijać, gdy Riedel zjawił się w progu. Nie mając jeszcze urządzonego domu, stołował się u Huby i znaczną część wolnego czasu tu spędzał. Frejer i Brause mało-co mu byli znani, a pierwszy z nich miał i poszanowanie i obawę..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 94
" to nie dziwiło, ani wielce obejść mogło. Gdy Brause wątpliwość swą objawił, Płowe się namarszczył. — Metryki podrobić nie można — rzekł poważnie. — Gdyby się taka rzecz wydała, sąd wypadł-by bardzo surowy; nikt się na to ważyć nie może, a księgi opieczętowane,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 95
" Łamała sobie głowę, jakim-by sposobem na nowo go pozyskać mogła. Frejer, nie zważając na nią, z żoną i Brausem, o wszystkich swoich zamiarach mówił najotwarciej. Mina słuchała spokojnie, mógł więc wnosić, że podzielała jego uczucia, a o Dydaka nie dbała już wcale,..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 96
" wstrzymać źrebca, Mina chwyciwszy go za połę, głosem błagającym, łkania pełnym, zaklinać go tak zaczęła, iż się ulitował nad nią, odezwało się jakieś uczucie dla niej, którego on sam nigdy nie badał, a do którego rozwinięcia najwięcej się przyczyniała poczciwa..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 97
" jak wy, nienawidzę; gotowani zrobić, co zechcesz, co każesz. Niech ginie i przepada. Pochwyciła go silnie za rękę. — Ty nie możesz się pomścić — zawołała — ja się ujmę za ciebie i pokażę ci, żem dla miłości twojej gotowa na wszystko! Zobaczysz... Wymówiła to z taką..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 98
" lanami, i co żywo się oddalił. Mina pobiegła w drugą stronę... Z początku mocno poruszony, Dydak w końcu wytłómaczył sobie, iż wszystko to wagi żadnej nie miało, że dziewczyna próbowała go przyciągnąć znowu, że może go kochała, ale z tego nic być nie mogło. Ubolewał..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 99
" Trwoga go jakaś ogarnęła, chociaż nie umiał jeszcze zdać sobie sprawy, gdzie pożar ten tak blizki szerzył zniszczenie. Nie było jednak wątpliwości najmniejszej... w tej stronie stał tylko folwarczek Frejerowski... Dydak porwał się za głowę, przypomniawszy sobie pomstę, którą..."
Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 100
" dził? — odparł surowo. — Siadaj mi na koń, pobudź parobków, daj znać ekonomowi, a żywo... Łuna tymczasem z niesłychaną rosła szybkością i rozkładała się po niebie, na szarych chmurach purpurowe zawieszając zasłony. Z po-za budynków widać było snopy iskier, wystrzelające..."