Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1 - strona 47
bo że w tem jest już jakaś sprawa twoja, dam gardło... Mina płacze, aż żal patrzeć na nią...
Frejer ręce rozstawił, przybierając postać niewinnie oskarżonego...
— To się stało — rzekł — co prędzej-później stać się musiało. Któż mógł przewidzieć, że żandarm, zamiast mi być wdzięcznym, zdradzi...
W kilku słowach wszystko odkrył żonie, która pobladła ze strachu.
—
Darmowa reklama:
Zbiorniki z tworzyw
Tylko teraz - na wyciągnięcie ręki - Zbiorniki z tworzyw - sprawdzone firmy.
www.lech-plast.com.pl
Będziesz-że ty się teraz od Polaków miał dobrze... — rzekła. — Ledwieśmy trochę pokoju Minie zawdzięczali, świerzbiało cię znowu wywołać biedę! Ja wiem, że tu dłużej nie wyżyję z tobą; woię do siostry pojechać, wolę służyć gdzie, niż tu czekać, aby nas spalili, albo... albo ja wiem, jak się pomścili...
— Gdyby mogli... — żywo odparł Frejer. — To bieda, że oni sami o siebie troszczyć się muszą, i ani się opatrzą, jak ich tu nie stanie. Dziś oni nie straszni...
Machnął ręką.
Pocieszał się tak Frejer, ale pomimo to, nie bardzo był spokojnym.
Ledwie doczekawszy następnego ranka, ekonomowa, która Treubergerowej towarzyszyć nie mogła do miasteczka, koni nie miała, aby zaraz jechać po nią, a i dworu na starą Żabską porzucić nie śmiała; śpieszyła już na zwiady i zajechała do Hu-