www.radiobabilon.pl

Cynna, czyli łaskawość Augusta
(Corneille Pierre)
" Może kiedyś, czcząc wolność odzyskaną w Rzymie, Wdzięczna potomność wspomni Emiliji imie: Że wierna czuciu, razem cnotliwa Rzymianka W mścicielu praw ojczystych wybrała kochanka... FULWIA Ach, pani! jaka miłość, jak nieszczęsne śluby, Kiedy sama, ty sama wiedziesz go..."

Cyprian Norwid. Próba
(Brzozowski Stanisław)
" Ż e z g łę bi serca b ł ogos ł awi ć Chciał bym — bo tyle mog ę   — reszt ę nie ja: — Bo ja tam koń cz ę si ę , gdzie mo ż no ść moja."   Nad znaczeniem ruin i cmentarzy myś la ł Norwid wiele i powiedzia ł o nich to..."

Cyrano de Bergerac cz. 1
(Gallet Louis)
" Zegar na wieży wiejskiego kościółka wybił kwadrans na dziewiątą. Jakby w odpowiedzi zadźwięczał szarpnięty silnie dzwonek u drzwi wejściowych. - To on! - wykrzyknął proboszcz. Pobiegł do drzwi, otworzył je na całą szerokość i rzucił się w objęcia przybyłego. - Na..."

Cyrano de Bergerac cz. 2
(Gallet Louis)
" - Może przeprowadzić pana? - Nie trzeba. Znam już drogę. Zataczając się wziął świecę z rąk gospodarza, potknął się o pierwszy stopień schodów, co wskazywało, że nie ze wszystkim jeszcze wytrzeźwiał, następne wszakże stopnie przebył szybko w ślad za Castillanem. W chwilę..."

Cyrano de Bergerac cz. 3
(Gallet Louis)
" Ale radzę nie powtarzać sztuki. Na drugi raz nie wykręcisz mi się tak łatwo! Ręce księdza puściły zdobycz i Cygan, który widząc, że mu już nic nie zagraża, krew zimną odzyskał, z kocią sprężystością skoczył na trawnik. Zaraz też wziął nogi za pas i jął zmykać jak..."

Czapka-niewidka : baśń czarodziejska
(Londyński Bolesław)
" czapkę, tylko pytanie gdzie i w jaki sposób? — Ja wiem, że karzełki, zamieszkali w tak zwanych Zielonych Górach, mają taką czapkę, ciągnął najstarszy brat, z zapałem. Są to ludzie nadzwyczaj ucieszni i zabawni. Ich ulubiona zabawa polega na tem, że podrzucają tę czapkę do..."

Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 1
(Kraszewski Józef Ignacy)
" prawo więc okrutne było uświęceniem okrucieństwa, zachęceniem do bezlitości... Można było przewidzieć niechybne skutki prawa — z obu stron zaostrzone uczucia wrogie... Przysłowie jakieś powiada słusznie: "Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę." Stary Lubachowski dotąd patrzał..."

Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 2
(Kraszewski Józef Ignacy)
" bie na równych prawach; ich język, szwargot, brzmiał z naszym w szkołach... cierpliwości się przebrało... Do tych argumentów, po stokroć powtarzanych z dodatkiem, że prawo nie powinno mieć litości, dorzucano szyderstwa i żarty cyniczne, przezywając Polaków i porównywając ich do..."

Czarna godzina. T. 2 : powieść cz. 3
(Kraszewski Józef Ignacy)
" — Ja już jeść nie potrzebuję... — odparł stary — wody mi tylko dajcie, bo w ustach zasycha... Zapalono światło, chłopak przyszedł go rozbierać. — Daj-że mi wody dosyć, abym się obmył i przynieś mi świeżą bieliznę; a powiesz Żabskiej, że choć dziś nie jest dzień do..."

Czarna krówka : legenda z naszych czasów
(Pol Wincenty)
" Stary Prowincyał zjechał do klasztoru. I przyjął wodę święcona u progu; I naprzód z bracia udał się do chóru, I po zakonie oddał chwałę Bogu. A potem wszystkich z kolei powitał, Księgi obligów wziął z kapitularza, Młodzież klasztorna o regułę pytał, I na ostatku wszedł..."

Czarna mara : powieść historyczna : kronika dawnego zamku książąt mazowieckich, 1523-26 cz. 1
(Nakwaska Anna)
" trwały pomnik naszej świętej wiary, obok książęcego zamku, tyle razy jeszcze przeistoczyć się mającego, wysokie i ciemne swe sklepienia wznosi. — A tak, Dom Boży, tuż przy domu krajowego władcy, którego wola nieograniczenie krajem i ludźmi dzierżyła, wystawiony, służył mu w..."

Czarna mara : powieść historyczna : kronika dawnego zamku książąt mazowieckich, 1523-26 cz. 2
(Nakwaska Anna)
" twa powróci. Ale Ewusia, jak wyszła szukać pierścienia, tak się też już nie pokazała więcej, a Giżanka postanowiła tem mocniej na przyszłość śledzić, wszelkie dalsze tego niebezpiecznego gadu czołganie. "

Czarna mara : powieść historyczna : kronika dawnego zamku książąt mazowieckich, 1523-26 cz. 3
(Nakwaska Anna)
" wystania z Radziejowic znagliła, zmyślonem było; nie chciała ona z wielu przyczyn pozostać ani jednę chwilę dłużej, w dawniej lak pożądanem, teraz zaś tak dla niej niebezpiecznem i nienawidzonem, księcia Stanisława sąsiedztwie. Chwilowa nieobecność dworu w Krakowie, wielce..."

Czarna Perełka cz. 1
(Kraszewski Józef Ignacy)
" O nazwiska lokatorów dowiadując się pilnie, dośledził, że na drugim piętrze stała panna Lenora Zara, tak mu ją nazwano - samiutka jedna. Stróż, nieco wtajemniczony w byt i położenie lokatorki, poczęstowany papierosem, dodał, iż cały dzień siedzi zwykle zamknięta w swoim..."

Czarna Perełka cz. 2
(Kraszewski Józef Ignacy)
" Ale ten jakby nie rozumiał... iść mu się precz nie chciało od dziecka... patrzył na nie i napatrzyć się nie mógł. - Ja bym ją i wśród tysiąca poznał - mruczał - choćby ją nie wiem jak przebrali. Marana taka była za młodu... i taka, i inna, ale nie wybielili jej tak w..."

Czarnagóra pod względem geograficznym, statystycznym i historycznym cz. 1
(Pieńkowski Karol)
" ojczyzny i cnoty obywatelskiej, piętrząc się wysokiemi górami jak pomnik wolności, jako przyszłości zapowiedź. Po nieszczęśliwej kossowskiej bitwie, ze wszystkich Słowian ten jeden tylko naród skrył się w góry, gotów do odporu, nie zachwiany, w męztwie i umiłowaniu kraju..."

Czarnagóra pod względem geograficznym, statystycznym i historycznym cz. 2
(Pieńkowski Karol)
" jaźni albo przekupiony: uważanym być winien za burzyciela sprawiedliwości, i nie tylko wypędzonym i pozbawionym czci, lecz i surowo ukaranym będzie. Ktoby przez nieświadomość, przyjaźń lub inne pobudki, wyjawił tajemnice rządu, ukaranym będzie tak samo jak sędzia przedajny; gdyż..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 1
(Łoziński Władysław)
" I. STARY ORYGINAŁ.   Przed laty niespełna dziesięciu zajmował publiczność lwowska, zwłaszcza taka, która znaczną część dnia zwykła przepędzać na ulicy, oryginał dziwnego rodzaju. Spotykać go można było wszędzie i o każdej prawie dobie, latem i zimą na..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 2
(Łoziński Władysław)
" tycznego rodu, nie obiecywał hrabiemu tyle i tak wygodnych korzyści, co poślubienie Reginy przez Mrokowskiego. Hrabia Szklicki rozumował, że mając zięcia równego sobie arystokratycznego stanowiska, nie będzie mógł tak swobodnie wyzyskiwać go na własne potrzeby, ze będzie się..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 3
(Łoziński Władysław)
" całe tygodnie do wsi wydzierżawionej, odwiedzając matkę w chwilach południowych i wieczornych. Jeżeli matka nie chciała na to pozwolić, aby nie mieszkał i nie sypiał w Roztoczku, wtedy Hieronim skoro świt wyjeżdżał już konno do gospodarstwa i wracał na ranną herbatę, a wypiwszy..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 4
(Łoziński Władysław)
" całunkami. Potem spojrzała mu w oczy z całą pieszczotliwością swego słodkiego spojrzenia. Wyraz twarzy ojca zaniepokoił ja. Był surowy i stanowczy, choć Mrokowski silił się, aby był tylko łagodnie poważnym. Spojrzenie Ludwiki, pełne pieszczotliwości i dziecięcego zaufania,..."

Czarne godziny : powieść współczesna cz. 5
(Łoziński Władysław)
" Minęło kilka chwil nieskończenie długich... Pompiery dla ubezpieczenia odwrotu swym kolegom rzucili sznurową drabinę ku oknom.... Z okna buduaru buchał ogromnym słupem płomień, odpowiadając sykiem i hukiem na promienie wody, które mu słano z dołu. Spoglądano z wytężeniem i..."

Czarne oczy cz. 1
(Sztyrmer Ludwik)
" Smutno mi było, kiedy wieczorem trzeba było myśleć o odwrocie, a potem jak tylko przejdę rogatkę i znów stąpię na bruk miejski, wraz mnie zły humor napada i dziwaczne myśli snują się po głowie. Takim sposobem raz pod wieczór noga za nogą wędrowałem do domu na herbatę, nie..."

Czarne oczy cz. 2
(Sztyrmer Ludwik)
" — Jak to nierozumne? — krzyknął zapalczywie pan Chryzanty i ręką w stół uderzył. Zakonnik ręce złożył na piersiach i milczał. Dewilski uspokoił się natychmiast, łzy mu stanęły w oczach, wziął obrażonego za rękę i zawołał z żalem: — Daruj mi, ojcze! Nie wiesz, jak..."

Czarnemi czcionkami... cz. 1
(Niedźwiedzka Zofia)
" Z POGROMU. "

Czarnemi czcionkami... cz. 2
(Niedźwiedzka Zofia)
" Za nieosłoniętem oknem szła noc. Nagle krzyk padł w ciszę. Krzyk przeraźliwy — pełen rozpaczliwych wibracyj, jakby wyłoniony z dna kar i pomsty. Jacek zerwał się z łóżka i — oniemiały patrzył na żonę. W skąpem świetle nocnej lampy ujrzał ją nawpół podniesioną, z..."

Czarnoksięstwo i medyumizm : studium historyczno-porównawcze cz. 1
(Matuszewski Ignacy)
" WSTECZNICTWO CZY REAKCYA (ZAMIAST WSTĘPU) "

Czarnoksięstwo i medyumizm : studium historyczno-porównawcze cz. 2
(Matuszewski Ignacy)
" kultu religijnego, jużto oddzielnie, jako proceder wyjątkowych jednostek; że, prócz tego, relacyę podróżników współczesnych i dawniejszych pełne są opisów o faktach i zwyczajach, przypominających kształtem i treścią dzisiejsze posiedzenia i objawy medyumiczne, — jeżeli..."

Czarnoksięstwo i medyumizm : studium historyczno-porównawcze cz. 3
(Matuszewski Ignacy)
" i dziwów, uważany przez maluczkich za prawdę najoczywistszą, przez mędrków zaś za głupstwo wierutne, cały ten fantastyczny świat, powtarzamy, otworzy przed nami swe tajemnice i wejdzie do nauki, jako nowa gałąź psycho-fizyologii. Ileż to bredni rzekomych uprawdopodobnił, a nawet..."

Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 1
(Lubowski Edward)
" AKT I. Scena I. Obszerna sala przyzwoicie umeblowana — dwie kanapy biórko na froncie — drzwi z dwóch stron, i z głębi, okno z boku. Przy otwarciu zasłony, siedzi przy biórku p. Wojciech tyłem obrócony do pokornie na stołku siedzącego Dyszlewskiego. Dyszlewski — blady,..."

Czarnokwit : krotochwila w trzech aktach cz. 2
(Lubowski Edward)
" ZŻYMALSKI Panie Szczwański, powtarzam że ja pana nie rozumiem.   MELANIA. A my ciebie. Mówisz że małżeństwo bez miłości jest kłamstwem, jest targiem, a wydawać własną córkę właśnie w ten sposób...   ZŻYMALSKI . Pani!   MELANIA.   Zabijać..."

Czarny diament
(Grin Aleksander S.)
" — Tak, tak... Ale czy nie sądzi pan — proszę wybaczyć, sprawy muzyki nie leżą w mojej kompetencji — że to... jakby tu powiedzieć... trochę okrutne? Katorga jest, szczerze mówiąc, rzeczą ciężką. Obawiam się, by muzyka nie rozjątrzyła więźniów w ich niełatwym..."

Czarny książę cz. 1
(Cameron Verney Lovett)
" — No, dokładnie nie wiem. Słyszałem, że widziano go przed kilku dniami, lecz pewnie przycupnął gdzieś cicho, kryjąc się przed werbownikami. Na szczęście kuter naganiaczy utknął dziś po południu na. ławicy u wejścia do portu i Jack jest teraz bezpieczny. Znam chyba wszystkie..."

Czarny książę cz. 2
(Cameron Verney Lovett)
" — Skazani żyją czasem bardzo długo — powiedział George. — A teraz, padre, uczynią ci pewną propozycję. Cofnij twe klątwy i połącz mnie węzłem małżeńskim ze znajdującą się na statku niewiastą, a dostaniesz za to dwadzieścia dublonów. Biedny..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 1
(Łoziński Walery)
" Gdyby nasz Beskid jak Alpy lub Apeniny zwabiał ku sobie obcych podróżnych i turystów, ciekawość jakie wrażenie sprawiłby na nim nagły widok tej szczególnej malowniczej grupy, z tak charakterystycznych złożonej postaci. Miłośnik dzikich ponurych obrazów natury miałby pożądany..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 2
(Łoziński Walery)
" ekonomska czy przestraszona cieniem, co padał na przeciwną ścianę, czy też wolniej puszczona w cuglach całą siłą szarpnęła się naprzód. — Tprrr! stój! — wykrzyknął ekonom i oboma rękami chwycił za cugle, a wybałuszone z przestrachu oczy mimowoli wzniósł do góry. I..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 3
(Łoziński Walery)
" czach a z zaćmionych łzami oczu bił żar istnego obłąkania. Wpadł nagle do swego pokoju i nie spostrzegając nawet wyprężonego w uroczystej postawie ekonoma, powalił się bezsilnie na sofkę i pokrywając oczy obiema dłońmi, zaczął łkać tak gwałtownie, że pierś mu aż w..."

Czarny Matwij : powieść z życia ludu górskiego cz. 4
(Łoziński Walery)
" Wejście pani Zbąskiej przerwało rozmowę. — Cóż to mamie? — wykrzyknęła Leonia i uśmiechy znikł nagle z jej twarzy. Pani Zbaska była blada jak chusta i widocznie jakieś drżenie przebiegało ją od stóp do głowy. — Nic moja duszko, cóżby mogło być? — wycedziła, ale..."

Czarny mustang cz. 1
(May Karol)
" Obaj jeź d ź cy nie troszczyli si ę o drog ę ani nie przejmowali si ę ulewnym deszczem. To pierwsze pozostawili swoim zmy ś lnym i do ś wiadczonym koniom, z tego drugiego za ś nie robili sobie w zasadzie nic, deszcz bowiem i tak nie mo ż e przenikn ąć g łę..."

Czarny mustang cz. 2
(May Karol)
" Wtedy odezwał si ę Has, szarpi ą c ze z ł o ś ci ą swego d ł ugiego, czarnego w ą sa: .- Tu nie trzeba si ę wcale specjalnie przekonywa ć , sir. Wida ć od razu na pierwszy rzut oka, ż e chodzi o czerwonosk ó rych. Do licha! Ob ó z jest w..."

Czarny mustang cz. 3
(May Karol)
" lewej strony, tak iż dotarli do g ę stwiny jod ł owej, w ś r ó d kt ó rej star in ż ynier ze swym oddzia ł em. By ł on wprawdzie roztropnym i m ą drym cz ł owiekiem, nie by ł jednak westmanem i zobaczywszy tak niespodziewanie podchodz ą ce zupe ł nie..."

Czarny mustang cz. 4
(May Karol)
" szczęś cie i odkryliby ś my tu w Sierra Moro legendarn ą Bonanz ę of Hoaka. — Cz ę sto o niej s ł ysza ł em. Osobliwa nazwa! „ Bonanza" to s ł owo hiszpa ń skie, ,,of" — angielskie, a „ hoaka" wydaje si ę india ń skim. Czy ż nie? —..."

Czarny orzeł : (Dubrowski) cz. 1
(Puškin Aleksandr Sergeevič)
" namiętnych zalecanek pięćdziesięcioletniego staruszka. W jednem ze skrzydeł jego domu mieszkało szesnaście służących, które zajmowały się rękodziełami, właściwemi swej płci. Okna tego skrzydła były zagrodzone drewnianą kratą, drzwi były zamknięte, a klucze od zamków..."

Czarny orzeł : (Dubrowski) cz. 2
(Puškin Aleksandr Sergeevič)
" jest?... —" To Dubrowski, " odparła księżna. Książę, nie tracąc przytomności wyjął z bocznej kieszeni podróżny pistolet i wystrzelił do zamaskowanego zbójcy. Księżna krzyknęła i z przerażeniem zakryła twarz rękami. Dubrowski był ranny w piersi; polała się krew...."

Czarny sternik
(Conrad Joseph)
" Był tam również bardzo młody komendant okrętu z niewielkimi płowymi wąsikami i poważnymi oczyma. Ten nie mówił nic i uśmiechał się tylko z lekka od czasu do czasu. Kapitan Johns, nadzwyczaj zdumiony, podniósł swe łatwowierne i zakłopotane oczy, które wraz z niskim i poziomo..."

Czarownica
(Gomulicki Wiktor)
" mi ł owanie, a cnych pani ą t, jutro ju ż mo ż e Mazowsza w ł adc ó w, opiekunka. Jechał wi ę c Bolko m ł odziu ś ki i ź rza ł y Ś cibor, aby bia ł og ł ow ę , sprawiedliwie Makowianom krzyw ą , przeb ł aga ć . Starszy mocny by ł m..."

Czas odnaleziony cz. 1
(Proust Marcel)
" bray i jak ubogą i brzydką wydała mi się Vivonne. Lecz kiedy utwierdziła mnie w wyobrażeniach, jakie powziąłem ongi o stronie Méséglise, było to podczas jednej z przechadzek na ogół nocnych, chociaż odbywały się przed obiadem — ale ona jadła obiad tak późno! Schodząc w..."

Czas odnaleziony cz. 2
(Proust Marcel)
" stopnia jak poszczególne jednostki. Ale wymienione tu ciosy podlegały regułom nieprzeliczonych meczów bokserskich, regułom, które wyłożył mi Saint-Loup; i nawet właśnie dlatego, że rozpatrywane z punktu widzenia jednostek były ich olbrzymimi skupiskami, walka przybierała formę..."

Czas odnaleziony cz. 3
(Proust Marcel)
" szczęście tak dogodne i przypadkowe (chociaż może tkwić głęboko korzeniami w charakterze), iż wydaje się tylko formalnością konieczną, by zrealizowała się śmierć. I czy nie byłoby możliwe, żeby śmierć, sama w sobie przypadkowa — jak śmierć Roberta, związana skądinąd z..."

Czas odnaleziony cz. 4
(Proust Marcel)
" cego się pod moją nieobecność, zastępowania jednych komórek przez drugie sprowadził odmianę tak całkowitą, tak kompletną metamorfozę, iż mógłbym sto razy jeść obiad w restauracji siedząc naprzeciwko nich i nie domyślać się w ogóle, że znałem je kiedyś, jak nie..."

Czas odnaleziony cz. 5
(Proust Marcel)
" suknię. Poprosiłem, żeby mi ją opisała, co też uczyniła z upodobaniem. — Teraz już by nikt nie włożył czegoś takiego. Ale podówczas noszono takie suknie. — Ale czyż nie były ładne? — zagadnąłem. Lękała się, jak zawsze, dać komuś atut swoimi słowami;..."

Czasy Augusta III, wystawione w piśmiennych z owej epoki zabytkach
(Lipiński Tymoteusz)
" N. L., tudzież W. Polentz gener. major i Szymanowski ssta wyszogr. chambelan po ten czas na usłudze będący. Nastąpiła potem N. królowa, którą grafifowie: Vratislaw poseł cesarski i Piotr Dunin kaszt. Radomski, marszałek dworu królowej, prowadzili. Graffowa de Kollowrath, najwyższa..."

Czasy szkolne w Kijowie : 1854/5-1862/3
(Gawroński Franciszek)
" brutalnie — jak teraz — w ten chyba tylko sposób, że Polacy uważali zawsze Moskali za wrogów polskiego narodu, nadziei samodzielnego życia nie tracili nigdy, a z tymi, których ze względów politycznych kochać i szanować nie mogli — stosunków towarzyskich nie utrzymywali. Tak jak..."

Czatterton : dramat w trzech aktach
(Vigny Alfred)
" W przekładzie Czattertona zachodzi właśnie ten przypadek, że wszystko tu potrzebne, ściśnięte, ważne myślą. Tłómacz zatem miał wszelkie prawo obejść się bez rymu, i winniśmy oddać mu tę słuszność, że   go się czyta z prawdziwym smakiem, a w niektórych ustępach..."

Czercia mogiła
(Kraszewski Józef Ignacy)
" kraj, który zmieniał się powoli i przybierał coraz nowe odznaczające go rysy, gdy na najszkaradniejszej z długich owych grobel mostek się pode mną załamał, konie mi pozapadały, powóz się popsuł, a ja w skwarny dzień biały osiadłem na tym pustkowiu bez ratunku. Potrzeba mi było..."

Czertopchanow i Niedopiuskin
(Turgieniew Iwan)
" wyczerpany myśliwy. — Pilnuj, bracie! — Jermołaj strzelił. Raniony bielak machnął kozła na gładkiej i suchej trawie, podskoczył w górę i żałośnie zapiszczał w zębach koziołkującego z rozpędu charta. Ogary nadbiegły natychmiast. Czertopchanow, niczym przewrotek, zeskoczył..."

Czerwony bóg
(London Jack)
" spojrzeć. Nic nie mógł rozpoznać, lecz   postanowił spróbować, wystrzelił ciężkim nabojem numer piąty. Cień spadł poprzez paprocie drzewiaste i orchidee z wrzaskiem wściekłego kota, zarył się w ziemię u jego stóp i wrzeszcząc dalej z wściekłości i bólu..."

Czerwony kapturek i inne bajki
(Pik Franciszek Czcisław)
" babka. Muszę się wziąć mądrze do rzeczy, by mi obydwie wpadły w zęby." Szedł przez chwilę obok dziewczynki, potem zaś rzekł: — Spojrzno, jakie piękne kwiatki wokoło. Czemu się na nie nie patrzysz? Zda mi się, że nie słyszysz nawet świegotu ptasząt. Idziesz prosto przed..."

Czerwony korsarz cz. 1
(Cooper James)
" — Nieraz słyszałem o tym Korsarzu , ale prawdę mówiąc piąte przez dziesiąte. — A skądże byś mógł, mój chłopcze, mieszkając w głębi lądu wiedzieć o tym, co się dzieje na wodach oceanu? Co innego my tutaj, w portowym mieście, tak często odwiedzanym przez marynarzy...."

Czerwony korsarz cz. 2
(Cooper James)
" — Nasi wrogowie to też ludzie, i często szlachetni. Nawet pirat nie odmówiłby ratunku kobietom tonącym na morzu. Zapadło długie milczenie. Wilder wciąż stał na ławce i pilnie rozglądał się dokoła. — Popłyniemy dalej — powiedział. — A potem zobaczymy, co wypadnie nam..."

Cześnikówny cz. 1
(Kraszewski Józef Ignacy)
" Nagle kobieta obudzona wrzawą obejrzała się; oczy jej dopiero teraz zdawały się rozpatrywać w tłumie, którego była urągowiskiem. Zarumieniła się bardziej jeszcze, ręce opuściły suknię, podniosła je do góry i wzięła się jedną w bok, drugą poprawiając upadające na czoło..."

Czerwony korsarz cz. 3
(Cooper James)
""

Cześnikówny cz. 2
(Kraszewski Józef Ignacy)
" się ćmiło; marzenie owo zaczynało przybierać smutne barwy rzeczywistości. — Mieliśmy parę dni temu dwadzieścia, nieprawdaż, dwadzieścia tysięcy? Przybywa nam półtrzecia, za dwa wieczory... razem z dzisiejszą przegraną uczyni to dwadzieścia cztery tysiące sześćset... Pot..."

Cześnikówny cz. 3
(Kraszewski Józef Ignacy)
" natury, a z postępem lat sztuce kazała zastąpić, co wiek nielitościwy popsuł i wyszczerbił. Wieczorami więc, z daleka, mogła się nawet świeższą wydawać. Pewnego zimnego wieczoru, jak zawsze wśród karnawału, pułkownikowa dawała coś tańcującego, co się balem nazwać nie..."

Czterech jeźdźców Apokalipsy cz. 1
(Blasco Ibanez Vicente)
" dzonych pod werandą tawerny słuchała objaśnień towarzysza, wymachującego dziennikiem dla Lepszego zaakcentowania słów swoich. Ruch na jezdniach ulic był ten sam co zawsze, ale Julianowi zdawało się, że wehikuły krążą prędzej, że jest w powietrzu jakieś gorączkowe podniecenie,..."

Czterech jeźdźców Apokalipsy cz. 2
(Blasco Ibanez Vicente)
" żenią, aby pozostać wierną wspomnieniu tamtego... Podział z towarzyszem legalnym i ukochanym człowiekiem był czymś, czego nie mogła znieść jej prostolinijna i namiętna natura. Pewnego dnia, gdy śpieszyła ulicą De la Pompa, spoglądając wciąż na zegarek i drżąc z..."

Czterech jeźdźców Apokalipsy cz. 3
(Blasco Ibanez Vicente)
" ju. Miasto otwarte!... To było do przewidzenia, za to Belgowie lepiej się będą bronić w Antwerpii. Zbliżanie się wojsk niemieckich do granicy francuskiej nie trwożyło go również. Na próżno szwagierka ze złośliwą zwięzło ścią wspominała w jadalni o postępach najazdu, mętnie..."

Czterech jeźdźców Apokalipsy cz. 4
(Blasco Ibanez Vicente)
" wa zajadał kawałek chleba z mięsem. Pożądliwymi oczyma zmierzył tego człowieka o silnie rozwiniętych szczękach, pokrytych rudą brodą. Zbliżył   się z niemą prośbą, trzymając w palcach sztukę złota. Na ten widok zaiskrzyły się oczy Niemca; błogi uśmiech..."